• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[27.07.1972] Today a reader, tomorrow a leader | Geraldine & Isaac

[27.07.1972] Today a reader, tomorrow a leader | Geraldine & Isaac
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#11
17.05.2024, 21:14  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.05.2024, 21:17 przez Geraldine Greengrass-Yaxley.)  

Yaxley nie wiedziała, że Isaac zaczął kwestionować istnieje jej brata, może to dobrze, nie chciała, żeby sugerował się tym, co mówiła. Po prostu musiała się podzielić z nim dokładnie tym, co działo się w jej życiu. Nie miała pojęcia zresztą, czy powiedziała mu wszystko, bo było tego tak wiele, że coś mogło jej umknąć, wcale by się nie zdziwiła, gdyby tak było.

- Łatwo ci mówić, nie umrzesz, gdybyś zobaczył ten sen, to zrozumiałbyś moje obawy. - Nie miała w zwyczaju panikować bez powodu, teraz autentycznie się bała o swoje życie. Potęgował to fakt, że tak naprawdę nie miała pojęcia co się dzieje, czuła się bezsilna, prawie tak, jak w tym koszmarze, w którym nie mogła się ruszyć, dlatego właśnie musiała działać, żeby mieć jakieś możliwości i szansę na znalezienie odpowiedzi. Na przeżycie.

- Mam nadzieję, że faktycznie tak jest. - Cóż, Isaac był jej bliski, na pewno zrobiłoby się jej przykro, gdyby wolał jej brata bliźniaka. Może faktycznie była dla niego ważniejsza od swojego brata? Pojawiły się lekkie wątpliwości, szczególnie po tym, co mówił wcześniej.

Zatrzymali się przed działem związanym z księgami o chorobach psychicznych. Zatrzymała się od razu, gdy tylko zobaczyła, gdzie się znajdują. Czy naprawdę myślał, że postradała rozum? Zrobiło jej się przykro, strasznie przykro, może była na przegranej pozycji, a może po prostu była wariatką? Spojrzała na niego, a jej wzrok wyglądał teraz na taki, który mógłby zabijać.

Nie przeszkadzała mu jednak w wyszukiwaniu księgi, niech znajdzie to czego szuka, może uświadomi jej na co choruje... Granatowa księga pojawiła się po pstryknięciu palcami, jak to w ogóle możliwe? Pamiętała podobną, wiele razy widziała ją w jego dłoniach kiedy mieszkali w jednym dormitorium. Dlaczego ta książka była w tej bibliotece, czyżby wydał jakiś pamiętnik? Nie miała pojęcia, o co chodzi. - Co chcesz w tym znaleźć? - Zapytała wprost, bo nie miała pojęcia do czego zmierza.

Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#12
20.05.2024, 21:00  ✶  
-Gerry, nie widziałem snu, odpowiedziałaś mi o nim. Mogę Ci pomóc w taki sposób, w jaki potrafię. I bardzo nie chcę, żeby coś ci się stało - Zatrzymał się, żeby na nią spojrzeć. Zmarszczył lekko brwi, westchnął i wrócił do poszukiwań.
- I nie gadaj nic do mnie przez chwilę.- Odmruknął i w końcu zatrzymał się, żeby złapać jedną z książek. Odwrócił się na pięcie, ominął Geraldine i ruszył w stronę zupełnie innej części biblioteki. Granatowa księga lewitowała za nim. Potrzebował spokoju, więc na ten moment kompletnie ignorował obecność swojej przyjaciółki. Chodził tak jeszcze przez co najmniej dwadzieścia minut. Wszystkie książki które wybrał, lewitowały za nim.
- Usiądźmy.- Szepnął, kierując się do wolnego stołu, przy którym można było usiąść i zająć się poszerzaniem wiedzy. Isaac usiadł na jednym z krzeseł, a latające tomiszcza wylądowały tuż przed nim.
- Thoran to Twój bliźniak, ale niektórzy go nie pamiętają. Istota wyrwała Ci serce, mówiąc jego głosem.- Szepnął. Wiedział, że Thoran istnieje, ale musiał brać pod uwagę każdą ewentualność. Jaki byłby z niego historyk, gdyby nie postanowił zbadać zagadnienia od trochę innej strony.- To mi trochę dało do myślenia. I ten Twój sen...- Mruczał pod nosem, łapiąc jedną książkę po drugiej. Sprawdzał spisy treści, po czym zamykał książki i odkładał je na bok. Otworzył swój granatowy notes na stronie 420. Wyciągnął z kieszeni lupę, ponieważ notatki zapisane były drobnym maczkiem. Westchnął.
-Zaczekaj tutaj.- Mruknął, po czym wstał i zniknął za kolejnymi regałami. Po około piętnastu minutach wrócił z kolejną porcją makulatury.
- Zaniki pamięci, brat bliźniak, sen...- Nie do końca wiedział, czy to dobry trop.- Walia, twoje okolice... - Westchnął, otwierając księgę w której przedrukowane były stare notki prasowe traktujące o najważniejszych wydarzeniach rejonu w którym mieszkała rodzina Geraldine.
- Yr Yagwrn, miejscowość niedaleko twojego miejsca rodzinnego.- Zaczął, wczytując się w treść.- Tytuł notki: "Doppelganger". Rodzina Llanddewi - podróżnicy mieszkający w miejscowości Yr Yagwrn. Zbieracze artefaktów, którzy z każdego miejsca na świecie przywozili nietuzinkowe przedmioty. Pierwsze mini muzeum w okolicy... bla bla... po długim pobycie we wschodnich Niemczech, do swojej kolekcji dołączyli wytworzony w tamtym rejonie garnek...- Zawiesił głos, uznając że kolejne zdania nie są warte uwagi Gerry.- W tamtym okresie, do mieszkańców miejscowości zaczęły powracać wspomnienia o bliskich, o których zapomnieli. Hmm... zbiorowa amnezja? Czy coś więcej?- Ciężko stwierdzić, czy pytał Gerry, czy gadał sam do siebie. Zamknął księgę.- Gerry, wiesz czym jest Doppelganger, prawda?- Szeptał. Jeśli nie wiedziała, to był oczywiście skłonny jej wyjaśnić.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#13
20.05.2024, 21:47  ✶  

- Przepraszam, trochę panikuję. - Wystraszyła się, że może nadal chce jej sugerować o tym, że zwariowała, nie chciała się wymądrzać, bo to nie była jej dziedzina, nie znała się na książkach, nie wiedziała nawet od której zacząć szukać informacji, które mogłyby jej pomóc.

- Jasne. - Skoro miała się nie odzywać to oczywiście to zrobiła. Milczała, obserwowała przy tym Isaaka uważnie. Tak naprawdę nigdy jeszcze nie widziała go w takim transie. Nie doceniała wcześniej tego, że faktycznie zna się na rzeczy, zaimponował jej dość mocno.

Wreszcie się do niej odezwał. Ruszyła nadal w milczeniu do wskazanego przez niego stołu. Najwyraźniej znalazł to, czego szukał. Może dowie się czegoś interesującego, na to liczyła.

- Tak, mniej więcej tak było. - Potwierdziła jeszcze to, co mu wcześniej powiedziała, oczywiście było to sporym skrótem myślowym, bo nie wspomniał o tym, że to coś faktycznie chce ją teraz zabić, ale to był tylko drobny, nieistotny szczegół.

Szukał czegoś w tych książkach, nie mówiła nic, by go nie rozproszyć, później wstał, podążyła za nim jedynie wzrokiem i czekała, aż wreszcie znajdzie dokładnie to, czego szukał, aż da jej odpowiedzi.

Później zaczął mówić. Tak, Walia, jej dom rodzinny. Nie spodziewała się, że to może mieć coś wspólnego z jej miejscem zamieszkania, może Florence faktycznie miała rację ostrzegając ją przed zostawaniem na noc w rodzinnej rezydencji.

Starała się zapamiętać wszystkie informacje, które wyczytał, co wcale nie było takie proste, miała jednak świadomość, że każdy szczegół może być istotny. - Co z tym garnkiem? - Czy garnek był ważny?

- Tak średnio wiem, czym jest, to sobowtór? - Tylko sobowtór, może coś więcej. Nie do końca wiedziała w jaki sposób działa ta istota.

Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#14
22.05.2024, 21:15  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.05.2024, 21:37 przez Isaac Bagshot.)  
- Notka jest bardzo krótka, ale ktoś podkreślił informacje o garnku ze wschodnich Niemiec.- Powiedział i skinął głową na odpowiedź dziewczyny.- Tak, jednak to zależy również od kontekstu, Gerry. Z języka niemieckiego, to słowo oznacza właśnie sobowtóra. Jest to ciemna strona osoby której jest kopią, lub dokładnie tą samą osobą, ale w alternatywnej rzeczywistości.- Szeptał.- Wierzy się, że spotkanie swojego doppelgängera zwiastuje nieszczęście albo i nawet śmierć.- Spoglądał na dziewczynę uważnie. Nie chciał jej przestraszyć, ale i tak już miała sen, w którym groziło jej niebezpieczeństwo.- W swoim śnie mogłaś spotkać doppelgängera, ale w rzeczywistości naprawdę masz brata bliźniaka.- Wyciągnął rękę i pogładził ją uspokajająco po dłoni.-Gerry, ten sen mógł być po prostu snem. Thoran mógł śnić o czymś podobnym, i dlatego tak o to dopytywał. To nie musi niczego  zwiastować. Jeśli chcesz dzisiaj u mnie nocować, to zapraszam. Nie chcę, żebyś się bała. Możemy pogadać, żebyś zajęła czymś głowę. A jeśli chcesz prowadzić dalsze śledztwo, to jestem do twojej dyspozycji. - Mówił cicho i spokojnie.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#15
23.05.2024, 10:46  ✶  

Garnek. Niemcy, na pewno jej to nie umknie, bo były to bardzo szczegółowe informacje. Będzie musiała wszystko na spokojnie zanotować i rozpisać, bo uzyskiwała coraz więcej informacji, czuła, że może uda jej się znaleźć rozwiązanie tej zagadki, że może wcale nie było to niemożliwe.

Informacja o śmierci, którą przekazał jej Isaac tym razem nie przestraszyła Geraldine, zdążyła już się oswoić z myślą, że może przez to umrzeć, w końcu ponad miesiąc wcześniej już się o tym dowiedziała, że to coś istnieje i chce ją zjeść. Bagshot tylko potwierdził tę tezę, musiała mieć się na baczności.

Mimo, że Isaak sugerował jej, że to był tylko sen to uważała inaczej. Szczególnie po słowach Florence, jej ufała bardziej, bez urazy, bo w końcu uzdrowicielka ciągle ratowała ją przed śmiercią, tym razem nie mogło być inaczej.

- Nie, wrócę do domu, muszę sobie to wszystko ułożyć. - Przekazać innym, bo może razem dojdą do tego, co się właściwie dzieje i jak to pokonać. Wiedziała, że samej będzie jej ciężko, może powinna poszukać tego garnka? Powinna wszystko na spokojnie przemyśleć.

- Dziękuję za pomoc Isaak, pójdę już. - Odwróciła się na pięcie i w pośpiechu ruszyła do wyjścia z biblioteki.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Geraldine Greengrass-Yaxley (2762), Isaac Bagshot (1885)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa