22.08.2024, 09:16 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.08.2024, 09:17 przez Brenna Longbottom.)
Rzut
- Na miejscu pracują przedstawiciele różnych Departamentów. Natomiast tak, zazwyczaj nie dopuszczamy laików do manipulowania delikatną strukturą magii, tak jak zapewne pan nie chciałby, aby podczas egzorcyzmów jakieś dziecko przyłączyło się do inkantacji, bo wyczytało to i owo w książce dla dzieci o dzielnym, małym łowcy duchów.
Evelyn spojrzała na Atreusa nieco uważniej, gdy się przedstawił i wspomniał o Limbo. Coś w jej głowie zaskoczyło: oczywiście, że słyszała o Zimnych. Jej Departament żywo się tym interesował i teraz, przez chwilę, pozostała dwójka jakby przestała dla niej istnieć, gdy się mu przypatrywała. Nie zwracała już uwagi ani na Sebastiana, ani na Brennę, skupioną na kopaniu w ziemi. Wzrok miała bardzo przenikliwy i patrzyła na niego trochę jak na potencjalny obiekt badawczy. Może szukała jakichś fizycznych oznak tego, co go spotkało, a może rozważała, czy jakieś eksperymenty magiczne mogłyby tutaj powiększyć ich wiedzę.
Niewymowni zwykle byli w końcu dziwaczni. Ona też tu się nie wyróżniała na ich tle.
Nawet jej aura na moment zastygła, a potem pojawiła się w niej żółć, wskazująca na intelektualny wysiłek, gdy kobietę najwyraźniej ogarnęło całkowite skupienie.
- Rzeczy, o których powinniście dostać już informację. Magia tu raz działa słabiej, raz mocniej. Niektórzy czują się tutaj niespokojnie. Anomalie są drobne w porównaniu do tych, jakie pojawiły się w Dolinie Godryka, ale istnieją... O co panu chodzi?
Sebastian wreszcie zdołał przyciągnąć jej spojrzenie. Brenna też odwróciła się znad dziury, nad którą przyklękała, niezbyt dużej, ale głębokiej.
- Coś tu chyba faktycznie jest... Nie wiem, jak tego wcześniej nie znaleźli, może jakaś magia tu była, albo co? Sebastianie? – spytała, spoglądając na niego z wyraźnym niezrozumieniem. Bo gdy patrzyła na Macmillana, mogła dostrzec tylko jego. Podniosła się powoli, bo skoro wywoływacz duchów wcześniej szalał, to może wrażliwość Sebastiana na Limbo wystawiła go na cel…
Owadów przybywało. Ale nikt ich nie widział: nikt poza Sebastianem, który dostrzegał tylko, że jest ich coraz więcej i więcej, i że zaczynają go opadać, obsiadać spodnie, ramiona, dłonie. Osa usiadła mu na policzku, inna na szyi. Był egzorcystą: wiedział, że niektóre duchy posiadają pewne… specjalne umiejętności. Może nawet słyszał kiedyś o Latarniku, przemierzającym Pokątną o trzeciej nad ranem. Stonehange, jak wynikało z jego wiedzy, nie było dotąd nawiedzone, a przynajmniej duchy się tu nie objawiały.
Ale Isobell mówiła podczas rytuału o tym, że w tym miejscu płynęła krew. Że ginęli tu ludzie. Bogini o Trzech Twarzach objawiła się, przerwano więc welon oddzielający światy, w dniu Lithy, gdy granice nie były może tak cienkie jak w Samhain i Beltane, ale wiara i magia mogły sprawić, że działy się różne rzeczy.
W tym miejscu były duchy.
Jak wiele czasu minie, zanim ty też przelejesz krew kogoś, kogo kochasz?
Cichy szept odezwał się przy uchu Atreusa, zdało mu się, że czuje na dłoni dotyk widmowej dłoni.
Właściwie to już ją przelewałeś.
Przez ułamek sekundy nie widział Stonehange, Brenny, Sebastiana: przed jego oczyma stanęła twarz Laurenta, zalana krwią.
Kto będzie następny?
Tura do 26.08
- Na miejscu pracują przedstawiciele różnych Departamentów. Natomiast tak, zazwyczaj nie dopuszczamy laików do manipulowania delikatną strukturą magii, tak jak zapewne pan nie chciałby, aby podczas egzorcyzmów jakieś dziecko przyłączyło się do inkantacji, bo wyczytało to i owo w książce dla dzieci o dzielnym, małym łowcy duchów.
Evelyn spojrzała na Atreusa nieco uważniej, gdy się przedstawił i wspomniał o Limbo. Coś w jej głowie zaskoczyło: oczywiście, że słyszała o Zimnych. Jej Departament żywo się tym interesował i teraz, przez chwilę, pozostała dwójka jakby przestała dla niej istnieć, gdy się mu przypatrywała. Nie zwracała już uwagi ani na Sebastiana, ani na Brennę, skupioną na kopaniu w ziemi. Wzrok miała bardzo przenikliwy i patrzyła na niego trochę jak na potencjalny obiekt badawczy. Może szukała jakichś fizycznych oznak tego, co go spotkało, a może rozważała, czy jakieś eksperymenty magiczne mogłyby tutaj powiększyć ich wiedzę.
Niewymowni zwykle byli w końcu dziwaczni. Ona też tu się nie wyróżniała na ich tle.
Nawet jej aura na moment zastygła, a potem pojawiła się w niej żółć, wskazująca na intelektualny wysiłek, gdy kobietę najwyraźniej ogarnęło całkowite skupienie.
- Rzeczy, o których powinniście dostać już informację. Magia tu raz działa słabiej, raz mocniej. Niektórzy czują się tutaj niespokojnie. Anomalie są drobne w porównaniu do tych, jakie pojawiły się w Dolinie Godryka, ale istnieją... O co panu chodzi?
Sebastian wreszcie zdołał przyciągnąć jej spojrzenie. Brenna też odwróciła się znad dziury, nad którą przyklękała, niezbyt dużej, ale głębokiej.
- Coś tu chyba faktycznie jest... Nie wiem, jak tego wcześniej nie znaleźli, może jakaś magia tu była, albo co? Sebastianie? – spytała, spoglądając na niego z wyraźnym niezrozumieniem. Bo gdy patrzyła na Macmillana, mogła dostrzec tylko jego. Podniosła się powoli, bo skoro wywoływacz duchów wcześniej szalał, to może wrażliwość Sebastiana na Limbo wystawiła go na cel…
Owadów przybywało. Ale nikt ich nie widział: nikt poza Sebastianem, który dostrzegał tylko, że jest ich coraz więcej i więcej, i że zaczynają go opadać, obsiadać spodnie, ramiona, dłonie. Osa usiadła mu na policzku, inna na szyi. Był egzorcystą: wiedział, że niektóre duchy posiadają pewne… specjalne umiejętności. Może nawet słyszał kiedyś o Latarniku, przemierzającym Pokątną o trzeciej nad ranem. Stonehange, jak wynikało z jego wiedzy, nie było dotąd nawiedzone, a przynajmniej duchy się tu nie objawiały.
Ale Isobell mówiła podczas rytuału o tym, że w tym miejscu płynęła krew. Że ginęli tu ludzie. Bogini o Trzech Twarzach objawiła się, przerwano więc welon oddzielający światy, w dniu Lithy, gdy granice nie były może tak cienkie jak w Samhain i Beltane, ale wiara i magia mogły sprawić, że działy się różne rzeczy.
W tym miejscu były duchy.
Jak wiele czasu minie, zanim ty też przelejesz krew kogoś, kogo kochasz?
Cichy szept odezwał się przy uchu Atreusa, zdało mu się, że czuje na dłoni dotyk widmowej dłoni.
Właściwie to już ją przelewałeś.
Przez ułamek sekundy nie widział Stonehange, Brenny, Sebastiana: przed jego oczyma stanęła twarz Laurenta, zalana krwią.
Kto będzie następny?
Tura do 26.08
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.