Ile razy można przepraszać? Ile razy jeszcze Charles popełni te same lub gorsze błędy? Słusznie zauważył, że to już nie pomoże.
- Nie dadzą. Musisz ponieść konsekwencje. Już o tym wspomniałem Ci na Lammas.Potwierdził jego przypuszczenia. Przypomniał także to, co było zapowiedziane po tym całym zamieszaniu.
Potwierdził też słowa dotyczące propozycji wywiadu, że był to pomysł Isaaca. Zamieszanie jakie także wywołał na kiermaszu, również należało do jego dzieł.
- Bardzo możliwe. Łatwo Cię przekonał do siebie. Zrobił to z korzyścią dla siebie.
Odparł zdecydowanie. Tutaj nie trzeba było się zastanawiać, aby te wszystkie zdarzenia ze sobą połączyć. Nie potrzeba było żadnej głębszej filozofii, aby się zastanawiać. To było widać.
Przeczytał mu fragment z wywiadu, który był zapoczątkowaniem całości. Obserwował i słuchał Charlesa, niepotrafiącego się odpowiednio wysłowić. Wyjaśnić. Przedstawić przekonujące argumenty.
- Wystarczy.Zażądał, aby już przestał pierdolić. Widział, że nie radził sobie chłopak z wymową. Erotyki mu się chciało. Od świeczek durnowatych w głowie poprzestawiało. I to ma być jego syn?
- Zdjęcia.
Poruszył teraz ich temat.
- Patrząc na nie, widać, że chętnie pozowałeś. Wyraziłeś na to zgodę? Na pozowanie i publikację?
Zapytał poważnie na niego patrząc, pokazując mu strony z jego wizerunkami. Chciał usłyszeć, czy chociaż był świadom ich robienia. Że był przy tym. Nie odurzono go czymś, nie użyto czarów, nikt nie podszył się pod niego.