11.10.2024, 12:48 ✶
– Zdradzając ci to złamałabym zasady klubu najmłodszych dzieci – odparła jeszcze na odchodne.
*
Czy ona inaczej wyobrażała sobie ten tydzień? Chyba nijak go sobie nie wyobrażała – przestała oczekiwać spokoju albo że coś pójdzie całkowicie zgodnie z planami już dobry rok temu, a przecież zawsze żyła w pewnym chaosie. Ostatnie miesiące były szczególnie zwariowane, Brenna zaś nawet nie próbowała przystanąć, by się nad tym wszystkim zastanowić, bo trochę bała się, co z przemyśleń na ten temat mogłoby jej wyjść. Gnała już do przodu siłą rozpędu i wolała nie sprawdzać, bo się stanie, jeżeli ten wytraci.
– Przykro mi – odparła tylko, całkiem szczerze, ponieważ naprawdę było jej przykro, że świat Oriona, do niedawna pewnie uporządkowany, teraz się chwiał i drżał, nawet jeżeli pewne oznaki, że coś jest nie tak, auror musiał widzieć już od dawna.
Zdaniem Brenny po Beltane przyszedł moment, gdy ciężko było tego nie widzieć. Zachowanie całkowitej neutralności stawało się możliwe tylko, gdy zamykałeś oczy celowo albo robiłeś wszystko, by się odciąć. W Biurze Aurorów… w pewnym sensie jeżeli chciałeś być neutralny, to już wybrałeś swoją stronę.
– Skoro ma w domu coś, na czym dopiski porobił Hart… – mruknęła, z pewnym znużeniem. Nie, nie wierzyła w to, że to był zbieg okoliczności. Nie mógł być. I Orion miał rację, nie za bardzo mogli iść z tym do Ministerstwa, bo gdyby to zrobili, co najwyżej otrzymaliby naganę. Brenna byłaby na to gotowa, ale takich dowodów nikt nie uznałby za dostateczne – w końcu mogli je podrzucić prawda. – To była sprawa Biura Aurorów, dasz radę sprawdzić archiwa pod tym kątem? – spytała, a potem niby to przeszła się po salonie, rozglądając jeszcze za czymś, co mogłoby być dowodem… gdy w istocie szukała czegoś, czego zniknięcia Hart nie dostrzeże, a co mogło się jej przydać do widmowidzenia. Zabrała coś takiego też z domu samego Harta i teraz z sypialni.
Potem zamierzała tych przedmiotów się pozbyć, ale być może „powiedzą jej” co robić dalej.
– Ja mam trochę możliwości, jeśli chodzi o poobserwowanie go. – Jak poproszenie paru osób z Zakonu o pomoc, własne widmowidzenie, a Orion… cóż też mógł spróbować przy okazji jasnowidzenia, licząc, że zdoła coś dostrzec. Chciała dowiedzieć się, co spotkało mężczyznę, ale musieli działać ostrożnie, jeżeli nie chcieli, aby jedynym rezultatem były dodatkowe problemy.
*
Czy ona inaczej wyobrażała sobie ten tydzień? Chyba nijak go sobie nie wyobrażała – przestała oczekiwać spokoju albo że coś pójdzie całkowicie zgodnie z planami już dobry rok temu, a przecież zawsze żyła w pewnym chaosie. Ostatnie miesiące były szczególnie zwariowane, Brenna zaś nawet nie próbowała przystanąć, by się nad tym wszystkim zastanowić, bo trochę bała się, co z przemyśleń na ten temat mogłoby jej wyjść. Gnała już do przodu siłą rozpędu i wolała nie sprawdzać, bo się stanie, jeżeli ten wytraci.
– Przykro mi – odparła tylko, całkiem szczerze, ponieważ naprawdę było jej przykro, że świat Oriona, do niedawna pewnie uporządkowany, teraz się chwiał i drżał, nawet jeżeli pewne oznaki, że coś jest nie tak, auror musiał widzieć już od dawna.
Zdaniem Brenny po Beltane przyszedł moment, gdy ciężko było tego nie widzieć. Zachowanie całkowitej neutralności stawało się możliwe tylko, gdy zamykałeś oczy celowo albo robiłeś wszystko, by się odciąć. W Biurze Aurorów… w pewnym sensie jeżeli chciałeś być neutralny, to już wybrałeś swoją stronę.
– Skoro ma w domu coś, na czym dopiski porobił Hart… – mruknęła, z pewnym znużeniem. Nie, nie wierzyła w to, że to był zbieg okoliczności. Nie mógł być. I Orion miał rację, nie za bardzo mogli iść z tym do Ministerstwa, bo gdyby to zrobili, co najwyżej otrzymaliby naganę. Brenna byłaby na to gotowa, ale takich dowodów nikt nie uznałby za dostateczne – w końcu mogli je podrzucić prawda. – To była sprawa Biura Aurorów, dasz radę sprawdzić archiwa pod tym kątem? – spytała, a potem niby to przeszła się po salonie, rozglądając jeszcze za czymś, co mogłoby być dowodem… gdy w istocie szukała czegoś, czego zniknięcia Hart nie dostrzeże, a co mogło się jej przydać do widmowidzenia. Zabrała coś takiego też z domu samego Harta i teraz z sypialni.
Potem zamierzała tych przedmiotów się pozbyć, ale być może „powiedzą jej” co robić dalej.
– Ja mam trochę możliwości, jeśli chodzi o poobserwowanie go. – Jak poproszenie paru osób z Zakonu o pomoc, własne widmowidzenie, a Orion… cóż też mógł spróbować przy okazji jasnowidzenia, licząc, że zdoła coś dostrzec. Chciała dowiedzieć się, co spotkało mężczyznę, ale musieli działać ostrożnie, jeżeli nie chcieli, aby jedynym rezultatem były dodatkowe problemy.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.