Nie ma sensu zastanawiać się nad decyzjami, które zostały podjęte w przeszłości. Czasu nie da się cofnąć, podobno, ponoć niektórzy potrafili to zrobić. Nikt nie wie, jak potoczyłoby się ich życie, gdyby zadecydowali inaczej, może wcale nie byłoby lepiej? Rozłąka uświadomiła im jak za sobą tęsknili, jak siebie potrzebuję, nigdy więcej mieli już się nie rozdzielić, Nora nie miała zamiaru do tego dopuścić. Wycierpieli już swoje, teraz gdy dawne tajemnice wyszły na wierzch, kiedy już każde z nich wiedziało, co dokładnie się wydarzyło nic nie mogło im już zepsuć tego, co zamierzali stworzyć.
Czuła, że to nie był koniec, a dopiero początek wszystkiego. Obawy, które miała - odeszły, gdy zobaczyła Sama w tej kuchni. Nie uciekł od niej na zawsze, nie zniknął w Kniei, postanowił zjawić się u niej. Na pewno nie stało się to przypadkowo. Może i poczęstował się jej eliksirami, chciał się uspokoić, ale nie wybrałby tego miejsca, gdyby mu na niej zależało. Uparcie sobie powtarzała to w głowie.
Głaskała go po głowie starając się przynieść ukojenie dopóki nie zasnął. Eliksiry sprostały swojemu zadaniu, przyniosły oczekiwany efekt, może nawet nieco za bardzo, jednak dawka którą przyjął była dosyć spora. Nie zamierzała jednak pozwolić mu spać na tej zimnej podłodze, nie zasługiwał na to.
Nie potrafiła się może teleportować, ale nie oznaczało to wcale, iż nie była w stanie przenieść go w inny sposób do swojej sypialni. Zgrabnym ruchem ręki rzuciła zaklęcie, dzięki któremu uniosła go w powietrzu, nie powinien tego poczuć, bo był za bardzo zmęczony i otumaniony miksturami, które znalazł w szafie.
Udało jej się przenieść mężczyznę do jej łóżka. Nie zamierzała go jednak zostawiać samego. Siedziała tuż obok spoglądając na to, jak powoli oddycha. Musiała czekać, aż się obudzi. Przez szybę zaczęły się przebijać coraz silniejsze promienie słońca, nie zmrużyła tej nocy oczu, ale nie czuła zmęczenia, wypełniało ją zbyt wiele emocji.