Przewróciła teatralnie oczami, gdy usłyszała parsknięcie Ambroisa. Oczywiście, że nie mógł się powstrzymać, prawda? Nie, żeby ją to szczególnie ruszyło, bo przecież wiedziała, że tak jest. Nie brakowało jej elegancji, czy w ubiorze, czy w zachowaniu. Od zawsze była mocno powściągliwa, nosiła się w ten sposób, nie należała do ekscentryczny osób pod wieloma względami. Miała swoje momenty - ale kto ich nie miewał. Nawet grzebać w truchłach można było z klasą, czyż nie?
Niektóre z jej zainteresowań niektórzy pewnie mogliby uznać za mało eleganckie, jednak ona zdawała sobie sprawę, że wynikało to raczej z braku zrozumienia. W końcu Bletchley po prostu próbowała po prostu poszerzać swoją wiedzę, a że śmierć, makabra ciekawiły ją najbardziej? No cóż, nic nie mogła na to poradzić.
- Na pewno. - Nie wątpiła w to wcale. Wbrew pozorom całkiem nieźle odnajdywała się w tym gronie. Właściwie dość szybko zmieniła do nich nastawienie po Hogwarcie, kiedy przyszło im spędzać ze sobą więcej czasu. Zorientowała się, że przyjaciele jej brata nie są tacy okropni za jakich ich miała, oczywiście nie mówiła o tym, że niepotrzebnie ich oceniała gdy była młodsza, bo nic nie działo się bez przyczyny. Miała ku temu swoje podstawy, ale ludzie się zmieniali, dorastali, potrafili znaleźć nić porozumienia, zwłaszcza, kiedy ich zainteresowania się na siebie nakładały.
Nie zawsze pozwalała sobie na to, aby mówić wszystko, co faktycznie myślała. Wiedziała, że nie zawsze jej przemyślenia były tym, co ludzie chcieli usłyszeć, jednak w tym gronie nie powstrzymywała się wcale. Pomimo tego, że nie łączyły ich może przyjacielskie stosunki, bo tego raczej nie potrzebowali, to mieli szansę z Ambroisem dość blisko się poznać i przestać czuć się w swoim towarzystwie nieswojo. To było wystarczające, aby móc zachowywać się w swojej obecności swobodnie.
Obserwowała Greengrassa, kiedy ten dzielnie okadzał ich dary. Szło mu to całkiem nieźle, nawet zdołał zapalić kadzidło nim zapałka poparzyła ją w palce.
Spoglądała na dym, który formował się w różne wzory. Wpatrywała się w niego dłuższą chwilę, aby zobaczyć coś więcej. Znając Ambroisa robił to samo, on również był bardzo szczegółowy, łączyło ich to, że byli w stanie dostrzec nawet najmniejsze niuanse.
- Bardzo ciekawe. - Mruknęła słysząc jego słowa. Nie miała pewności, że widzieli to samo, w końcu każde z nich mogło odebrać te kształy na swój sposób, póki co jednak nie mówiła o tym, co było dane jej zobaczyć. Mogli sobie to porównać, prawda? Niby patrzyli na to samo, ale to co widzieli mogło być zupełnie różne.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control