• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[03.1959] Your heart Is a haunted house | Aloysius, Prudence

[03.1959] Your heart Is a haunted house | Aloysius, Prudence
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#11
26.10.2025, 23:52  ✶  
Wzruszyłem ramionami, jakby cała jej tyrada nie robiła na mnie żadnego wrażenia. Oczywiście - robiła, ale nie w ten sposób, w jaki Prudence Bletchley mogła tego oczekiwać. Słuchałem jej, rzecz jasna, lecz z zewnątrz z pewnością wyglądałem, jak ktoś, kto zdążył przywyknąć do znajomej melodii - poniekąd znałem te nuty, te pauzy, potrafiłem przewidzieć każdy takt. Im dłużej z nią obcowałem, tym bardziej czułem, że te dyskusje, jakie prowadziliśmy, nigdy nie miały być zwykłymi wymianami zdań, tylko raczej szkolnymi ćwiczeniami z obrony terytorium przed wejściem w inne życie, czymkolwiek ono było - na ogół, chociaż nie dziś, bawiło mnie to bardziej, niż powinno. Jej wzrok, zimny, oceniający, nieco z góry, zazwyczaj mnie rozśmieszał, lubiłem to w niej, chociaż oczywiście nigdy bym się do tego nie przyznał. Przechyliłem głowę, mierząc ją wzrokiem, trochę za długo, trochę za blisko.
- Uwielbiam, jak robisz z siebie ofiarę systemu. - Parsknąłem. Po chwili odwróciłem wzrok na horyzont, biorąc oddech - powietrze nad błoniami było zimne, niemal ostre, myśl o liście wróciła nagle, jak cień za plecami, ale na razie przysunąłem ją gdzieś na bok. - Tak wygodnie jest kryć się za kartką z notatkami i mówić o cierpieniu innych, kiedy tak naprawdę jedyne, czego chcesz, to spokój w swojej mysiej norce. Cóż za heroizm. - Wypuściłem dym, czysto manifestacyjnie - tak, żeby leciał jej prosto pod nos. Nie dlatego, że tego potrzebowałem, raczej dlatego, że chciałem, żeby poczuła dyskomfort. Prue nie rozumiała mojego świata, zresztą, nie chciałem, żeby go rozumiała. W odległej przeszłości, dawno temu, kiedyś może tak, ale teraz? Teraz już nie. Na teraz miałem inne przyjemności - prowokowanie, obserwowanie, celowanie w miejsce, które było najłatwiej zranić. Szkoda tylko, że i ona posiadła tę umiejętność. To „Rooky” było jak igła wbita pod paznokieć, nawet jeśli próbowałem tego nie okazywać.
- Gniew to luksus, na który mnie stać. - Odpowiedziałem cicho, z tą samą pozorną lekkością, z jaką pewnie wyobrażała sobie, że mój ojciec podpisywał czeki. - Zresztą, Prudy, jeżeli ten murek to to twoje „szkolne mienie”, to naprawdę musisz ustawić swoje priorytety. W zasadzie to powinienem dostać medal za ujawnienie poważnych usterek infrastrukturalnych szkoły, bo sam się rozpada. - Uśmiechnąłem się szerzej. Wiedziałem, że to ją wkurzy. Widziałem już wcześniej, jak jej oczy błysnęły tą iskrą, którą zwykle rezerwowała dla momentów, gdy naprawdę chciała kogoś udusić. Idealnie. - Poza tym, cóż, nie każdy potrafi wyglądać dobrze, gdy traci panowanie nad sobą. Ja mogę sobie na to pozwolić, na wiele rzeczy mogę sobie pozwolić, ale to już dobrze wiesz, prawda? - Nie potrzebowałem odpowiedzi, tak samo, jak nie musiałem jeszcze mocniej podkreślać tego, że jej sugestie podzielenia się moimi wykroczeniami z kimś, kto mógłby mi namieszać w życiu, spływały po mnie, jak woda po kaczce. - Świetnie, wpisuj, moja droga. Notuj, kreśl, archiwizuj moje rzekome zbrodnie. - Uniosłem brew, przechylając głowę w jej stronę. - Smacznego retuszu faktów. - Byłem ciekaw, jak daleko się posunie - zawsze byłem ciekaw, chciałem wiedzieć, gdzie kończyły się jej sztywne moralne zasady, a zaczynała prawda o tym, że i ona potrafiła być paskudna, naprawdę paskudna, perfidna i pozbawiona kręgosłupa, którym tak bardzo się szczyciła. Ludzie tacy jak ona rzadko dawali się złapać bez maski, a jednak czasem się zdarzało. Lubiłem obserwować te rzadkie momenty, kiedy ktoś zostawiał rysy na gładkiej, starannie nakładanej otoczce swojego wizerunku.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#12
27.10.2025, 10:30  ✶  

Niby miała świadomość, że nie przejmuje się jej słowami, jednak skoro mogła nieco wchodzić mu w drogę, pokazywać, że nie wszyscy są pod wpływem jego uroku, to postanowiła to robić jak najczęściej. Po co? Sama tego nie wiedziała, czerpała z tego przyjemność, chociaż większość z tych rozmów doprowadzała ją do szału. Tak naprawdę to były jedne z niewielu interakcji, które wzbudzały w niej jakiekolwiek emocje, powodowały, że czuła, że żyje, a nie tylko egzystuje gdzieś w tle, jak te wszystkie wspomnienia obcych ludzi, które mogła oglądać.

Nie odrywała od niego swojego spojrzenia, nie chciała uciekać wzrokiem, bo wiedziała, że wtedy może zostać uznaną za słabszą i niezdolną do konfrontacji, a tego zdecydowanie by nie chciała, nie kiedy chodziło o niego.

- Nic nie wiesz o tym, czego chcę. - Powiedziała cicho, zawiesiła się w tej chwili na moment, jej oczy niby na niego spoglądały, ale zrobiły się nieco puste. Przed oczami pojawiły jej się notatki, które tak skrupulatnie wypełniała, te które miały doprowadzić ją do spełnienia marzeń, jej własnego gabinetu, w którym będzie mogła przyjmować pacjentów.

Zamrugała, trwało to krótką chwilę, ale jednak nieco wybiło ją z rytmu. Odetchnęła głęboko.

- Ty zawsze potrafisz odwrócić kota ogonem, co? Mam nadzieję, że życie Cię zweryfikuje, być może tutaj jesteś kimś, ale w prawdziwym świecie liczy się coś więcej, niż nazwisko. - Najwyraźniej ten krótki moment, kiedy się wyłączyła spowodował, że Prue przestała panować nad swoim zachowaniem i skłaniał ją do wypowiadania mniej wyważonych słów.

- Tutaj możesz sobie na wiele pozwolić, ale tak się składa, że już za kilka miesięcy nas tu nie będzie. - Szkoła rządziła się swoimi prawami, miała tego świadomość, zresztą bardzo dobrze wiedziała, że niektóre nazwiska i poza nią wystarczały do tego, aby trafić na jakieś istotne stanowisko, tyle, że tam jednak trzeba było coś sobą reprezentować.

- Będzie Ci potrzebne coś więcej, niż ładna buźka Rooky, zastanów się, czy w ogóle masz coś takiego do zaoferowania. - Wiedziała, że potrafił wiele, nie był głupi, jednak nigdy nie powiedziałaby tego w głos, zresztą sam robił z siebie głównie dzieciaka z elitarnej rodziny, postanowiła więc uderzyć właśnie w to miejsce.

- Retusz nie jest potrzebny, gdybym tylko chciała, to mogłabym Ci udowodnić sporo wykroczeń. - i nie potrzebowała do tego żadnych notatek, bo wszystko tkwiło w jej głowie, mogła przywołać te obrazy, gdy tylko tego chciała, póki co jednak tego nie robiła, bo nie zalazł jej, aż tak za skórę, być może był wrzodem na tyłku jednak nie bardziej niż ktokolwiek inny.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#13
27.10.2025, 11:26  ✶  
Zaśmiałem się cicho, pod nosem, jak ktoś, kto już dawno przestał traktować podobne tyrady poważnie. Ten jej ton, podszyty irytacją, a jednak skrupulatnie kontrolowany… Był niemal uroczy. Prue zawsze próbowała się postawić, jakby naprawdę wierzyła, że jej moralne kazania mogły mnie zranić.
- Och, Pruu–udy, złotko… - Przeciągnąłem jej imię, pozwalając, by to wszystko przez sekundę zabrzmiało jak znużony komplement. - Ty naprawdę myślisz, że świat nagradza tych, którzy „reprezentują sobą coś więcej”? - Uniosłem brew, opierając się o murek w taki sposób, jakbym to ja był właścicielem całego błonia. - Świat nagradza tych, którzy wiedzą, jak zagrać, a ja, tak się akurat składa gram lepiej niż ktokolwiek, kogo znasz.
Nie odwracała wzroku - to akurat ceniłem, większość ludzi pękała wcześniej, spuszczała oczy, jąkała się, szukała wymówki, ale nie ona.
W jej oczach błysnęło coś innego niż jeszcze przed chwilą, złość, może żal, a może ten rodzaj bólu, który pojawia się, gdy ktoś trafia w zbyt prawdziwe miejsce. Odkąd zaczęliśmy rozmowę, w jej spojrzeniu tliło się coś, co przypominało pogardę zmieszaną z czymś na kształt zainteresowania, iskry wywołanej naszą rozmową. Śmieszne, jak często te dwie rzeczy idą ze sobą w parze.
- A jeśli chodzi o „prawdziwy świat”. -  Kontynuowałem, na moment nachylając się w jej stronę, na tyle blisko, że mógłbym policzyć plamki w jej oczach. - Wiesz, co jest w nim najzabawniejsze? - Uśmiechnąłem się szeroko, prawie serdecznie. - Że to właśnie tacy jak ja go tworzą. A tacy jak ty… - Zrobiłem krótką pauzę, żeby mogła poczuć ciężar tych słów. - Mogą jedynie próbować zrozumieć zasady gry, w której nigdy nie byli zaproszeni do stołu. - Błysnąłem zębami w uśmiechu, całkowicie świadomy tego, co mówię, i jak bardzo się z tym nie zgadzam. Czułem, jak to coś we mnie znowu się zaciska - niewidzialny sznur, powoli, dyskretnie oplatał się coraz bardziej i bardziej. Taki, o którym większość ludzi nigdy nie miała ani nie miała mieć pojęci, bo nie należało go pokazywać. Przecież Aloysius Rookwood nie ma słabości. Aloysius Rookwood ma pieniądze, nazwisko i perfekcyjnie irytujący uśmiech.
- Więc proszę, Prudy. - Dodałem cicho, z lekkością, która była czystym fałszem. - Udowodnij mi te wykroczenia. Zrób to. Zawsze lubiłem, gdy ktoś o mnie pisze. - Zamilkłem, patrząc jej prosto w oczy, a w środku, zupełnie wbrew sobie, zastanawiałem się, czemu do cholery tak bardzo chciałem, żeby naprawdę to zrobiła.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#14
27.10.2025, 14:24  ✶  

Robiła to z zasady, skoro mogła się postawić, to wybierała taką drogę, było to poniekąd niczym walka z wiatrakami, nie miała najmniejszej szansy na zwycięstwo, ale najwyraźniej nie przejmowała się tym jakoś specjalnie. Wiedziała, że jest na przegranej pozycji, ale akceptowanie tego, bez przynajmniej prób walki nie było w jej stylu.

- Tak, wierzę w to. - Skrzyżowała sobie ręce na piersiach, nie spuszczając wzroku z jego twarzy nawet na ułamek sekundy. Naprawdę wierzyła w to, że jeśli ktoś coś sobą reprezentuje, to znajdzie się dla niego idealne miejsce w tym popsutym świecie. Bez względu na majątek, nazwisko, czy jeszcze coś innego. Sama zamierzała to sprawdzić, już całkiem niedługo, nie wątpiła w swój sukces, raczej była przekonana o tym, że sami będą o nią zabiegać, mimo, że nie miała tego o czym wspomniał.

- Nie będziesz grał całe życie, w końcu będziesz musiał przestać, a wtedy zobaczysz, że nic z tego, co zrobiłeś nie było prawdziwe, że Ty nie byłeś prawdziwy. - Nie, żeby jej się wydawało iż to zrobi na nim wrażenie, tacy jak on mieli wszystko gdzieś, nie mieli najmniejszego problemu w tym, aby zatracić siebie próbując osiągnąć swój cel, ciekawe, czy jeszcze wiedział kim jest pod tą maską, którą zakładał.

- Świat się zmienia Rooky, niedługo to, co wydaje Ci się oczywiste wcale takie nie będzie. Tacy jak ja zaczęli coraz bardziej się po nim panoszyć, musisz otworzyć oczy, żeby to zobaczyć. - Jasne, nadal trudno było nie zauważać tego podziału, hierarchii jaka istniała od lat, jednak zmiana musiała nadejść prędzej, czy później. Nic nie mogło trwać wiecznie, w końcu komuś zacznie przeszkadzać to, w jaki sposób był kreowany ich świat, już się to działo, ludzie jej pokroju zajmowali coraz wyższe stanowiska, nie ze względu na swoje pochodzenie, a wiedzę.

- Mogą odwrócić zasady gry. - Dodała jeszcze, najwyraźniej mieli na ten temat zupełnie różne zdanie (jakby to była jakaś nowość). Spierali się od zawsze, przerzucali się swoimi mądrościami jedno przez drugie, ale chyba żadne z nich nie chciało tego jakoś bardziej analizować.

Wypuściła głośno powietrze, nie do końca tego się spodziewała. Pojawił się u niej pewien dylemat moralny - nie chciała bowiem dać mu tej przyjemności i zrobić tego, czego chciał, nawet jeśli wiązało się to z wyciągnięciem brudów na jego osobę. - Na pewno znajdę jakąś ciekawszą opcję od Ciebie, wolałabym nie tracić czasu na Twoją osobę. - Bo przecież miała go gdzieś, i jego zachowanie i chociaż naprawdę marzyła o tym, żeby utrzeć mu nos, to musiała znaleźć na to inny sposób.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#15
27.10.2025, 15:35  ✶  
Zerknąłem na nią z tym moim dobrze wyćwiczonym półuśmiechem - takim, który zawsze działał na nauczycieli, dziewczyny i wszystkich, którzy dali się nabrać na mój rzekomy urok, ale nie na nią.
- O, widzę, że ktoś tu dziś wstał lewą nogą. - Powiedziałem spokojnie, wypowiadając słowa z rozleniwioną nonszalancją, jakbym miał na to wszystko nieograniczony czas i zero zmartwień. Przekrzywiłem głowę lekko, trzymając jej spojrzenie, bo przecież to była gra, nie zamierzałem pierwszy mrugnąć. Lubiłem to - ten moment, kiedy ktoś się wahał, bo nie wiedział, czy odpowiedzieć sarkazmem, czy rzucić we mnie czymś ciężkim.
- Nie martw się o mnie, kochanie, moje nazwisko poradzi sobie świetnie, nawet jeśli ja sam postanowię całe życie przesiedzieć w drogich, zagranicznych kawiarniach i udawać, że pracuję nad dyplomatycznymi stosunkami Ministerstwa z jakimś nudnym krajem. - Włożyłem ręce do kieszeni płaszcza, odchylając się lekko, żeby wyglądać na jeszcze bardziej wyluzowanego, niż byłem, bo prawda była taka, że każde jej słowo trafiało celniej, niż bym chciał - o tym, że „trzeba coś sobą reprezentować”, wiedziałem aż za dobrze, czułem to w gardle za każdym razem, gdy ojciec spoglądał na mnie z tym zimnym rozczarowaniem w oczach, ale nie mogłem dać jej tego zobaczyć.
- A ty? Wiesz, jaka jest różnica między nami? Ja przynajmniej nie udaję, że jestem kimś więcej, niż widać. Ty już dawno zaczęłaś grać swoją rolę, tylko jeszcze nie nauczyłaś się, jak dobrze wypadać na scenie. - Rzuciłem po chwili ciszy, z tym spokojem, który zawsze działał. Wiedziałem, że to podłe - dlatego powiedziałem to z pełną świadomością. - Jakie to… Rozczulające, naprawdę, wierzysz, że świat się zmieni, że nagle wszyscy staniemy się równi,  talent i ciężka praca coś znaczą. Słodkie. Prawie chciałbym w to uwierzyć razem z tobą, ale wiesz… Niektórzy z nas już zrozumieli, jak działa gra. - Zacisnąłem palce w kieszeniach, żeby nie było widać, jak drżą, bo to wszystko, co mówiłem, nie było wyłącznie do niej. Mówiłem to do siebie - do tego chłopaka, którego życie nauczył uśmiechać się, kiedy powinien krzyczeć. - Świat się nie zmienia, Prudy. - Dodałem ciszej, tym razem prawie bez ironii. - On się tylko przebiera, elita zawsze znajdzie sposób, żeby ktoś taki jak ja siedział przy stole, a ktoś taki jak ty stał obok i tłumaczył, że to niesprawiedliwe, ale jeśli chcesz udowodnić, że potrafisz mnie zaskoczyć… - Uniosłem brew, pozwalając, by słowa zabrzmiały jak wyzwanie. - To proszę bardzo, zrób to, wypierdalaj wertować swoje woluminy, odwróć zasady gry. - Odchyliłem się w tył, znów przybierając pozę leniwego drania, który miał w nosie wszystko i wszystkich. - Tylko się nie zdziw, jeśli w końcu okaże się, że to jednak ja byłem twoją ulubioną stratą czasu. - . Rzuciłem z uśmiechem, który nie sięgał oczu. Nie, nie byłem - nie musiała mi tego ponownie sygnalizować.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#16
28.10.2025, 10:35  ✶  

Przewróciła oczami, gdy usłyszała jego słowa. Miała naprawdę dobry dzień, wszystko przebiegało w idealnym porządku (tak, jak lubiła najbardziej), dopóki na niego tutaj nie wpadła. - To źle widzisz. - Nie mogła przecież sobie odpuścić komentarza, byle tylko udowodnić mu, że nic o niej nie wiedział.

- W sumie pasuje to do Ciebie, przesiedzenie całego życia, nie osiągnięcie niczego, niczego co mogłoby Cię w jakiś sposób usatysfakcjonować, to egzystencja, a nie życie. - Najwyraźniej nie zamierzała się już hamować, zresztą w przypadku ich jakże uroczych dyskusji rzadko kiedy to robiła. Z taką lekkością opowiadał o tym, że mu się wszystko należy, że, aż prosiło się to o komentarz. Nie mogła uwierzyć, jak można być aż tak zepsutym i jeszcze ochoczo mówić o tym innym.

- Nie nagle, to będzie proces, ale chętnie stanę się jego częścią, aby udowodnić takim jak Ty, że da się to zrobić. - Jak wiadomo, jak Prue sobie coś ubzdurała, to raczej nie zamierzała z tego rezygnować. Wiedziała jak wyglądał świat, hierarchia, aczkolwiek nie sądziła, że będzie się to utrzymywać, nawet jeśli nie jej będzie lepiej, to przyszłym pokoleniom, nie będą musieli przeżywać tego, co ona.

- Zasady gry można zmienieć. - Wydawała się być co do tego naprawdę przekonana. Zresztą nie bez powodu starała się być najlepszą, przykłada do swoich obowiązków, jak i nauki - zresztą tutaj nawet nie musiała robić zbyt wiele, jej umysł sam chłonął wiedzę niczym gąbka, dawał jej przewagę, której nie miał prawie nikt.

Oczy jej błysnęły, kiedy kazał jej wypierdalać, cóż nie powinna się po nim spodziewać niczego więcej, nie był to pierwszy raz, nie mogła znieść tego, że z taką lekkością przychodziło mu traktowanie jej w ten sposób, jakby naprawdę była kimś gorszym, może była? Myślała o tym wiele razy, zastanawiała się, czy naprawdę warto się starać, bo pewnie miała spotkać na swojej drodze wielu podobnych do niego ludzi - cóż przynajmniej się przygotowała na to, czego można się po nich spodziewać.

Zacisnęła dłonie w pięść, czuła, że paznokcie przebijały jej skórę, ale dzięki temu opanowywała gniew, który się w niej zbierał. - To akurat nigdy się nie stanie. - Powiedziała cicho, nieco zrezygnowanie, po czym odwróciła się na pięcie i szybkim krokiem ruszyła w stronę zamku.


Koniec sesji


Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (3831), Prudence Fenwick (3676)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa