• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja [26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria

[26.09.1972] Addicted to the end | Rodolphus, Astoria
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#11
20.11.2025, 09:57  ✶  
Kącik ust Rodolphusa uniósł się nieznacznie. Było w tym porównaniu coś prawdziwego. Sam siebie przecież nazywał psem, z tym że nie na jej usługi, a na usługi nieżyjącego już Mulcibera. Gdy Robert zmarł, nawiedził go nawet sen, w którym był bitym przez właściciela zwierzęciem. Z tym, że pod koniec tego snu przegryzł oprawcy gardło, uwalniając się tym samym od przysięgi wieczystej, którą złożył Mulciberowi.

Milczał wciąż, patrząc na Astorię uważnie. Dostrzegł zmianę, która w niej zaszła. Znowu jednak mówiła o przeszłości, tak kurczowo się jej trzymając, jakby to była jedyna stała w jej życiu. Rozumiał to, lecz wiedział jednocześnie, że prawdziwe życie zaczynało się dopiero wtedy, gdy przeszłość pozostawała przeszłością. Nie mówił nic - podczas gdy Astoria wypluwała z siebie kolejne słowa, on odepchnął się od drzwi. Nie zamierzał ich blokować po to, by nie uciekła. Blokował je, by nikt im nie przeszkodził. Ona mówiła dalej, z każdym kolejnym słowem zanurzając się w tym, co było, a on powoli ściągnął marynarkę. W jej rozumowaniu znajdowało się tyle dziur, że nawet nie wiedział, od czego zacząć prostowanie tej pokrętnej logiki. Ale... Czy chciał to robić?

Tak jak ona, on strzegł swojej strony - tej wrażliwej, tej którą można było zranić. Piął się wyżej i wyżej po szczeblach kariery wśród Śmierciożerców, czując że to jest coś, do czego został stworzony. Nie mylił się, chociaż nie wiedział, że od dziecka zaprogramowano go właśnie do tego celu. Już raz jego serce zostało złamane. I to właśnie przez kobietę. Powinien wrócić do układu, który miał z Nicholasem. Czysta fizyczność, zaufanie. Tego nie mógł mieć z Astorią, nie w tak krótkim czasie. A jednak... Jednak nie potrafił teraz odejść. Podszedł do niej, tak wyniosłej i zimnej jak jedna z marmurowych rzeźb w galerii Averych. Delikatnym ruchem otoczył jej ramiona swoją marynarką, jakby materiał miał ochronić ją nie tylko przed chłodem, ale i złem tego świata.
- Nie będę wyprowadzać cię z twojej obronnej bańki, zbudowanej na błędnych przekonaniach - ach, nie byłby sobą, gdyby nie wbił tej szpili. To on miał rację, nie ona. To, co mówiła, zabolało - ale chyba tego potrzebował, żeby się wycofać. To, co zaczynał czuć do Avery, było komplikacją i przeszkodą w drodze do celu. Nie mógł sobie na to pozwolić. - Ale zastanów się, czy ktoś taki jak ja potrzebuje wykorzystywać kogoś takiego jak ty.
Ostatnie słowa wyszeptał, ale zniknęła ta miękkość i ciepło, które wcześniej przebijały się przez jego głos. Avery po raz kolejny zaatakowała nad wyraz skutecznie. Obrona była odruchem bezwarunkowym.
- Mówiłaś przed chwilą, że niczego się nie boisz. Być może dla ciebie to nic nie znaczyło, ale dla mnie: wszystko - powiedział, robiąc najpierw jeden krok w tył, a potem drugi. Wyciągnął różdżkę powolnym ruchem. - Mam nadzieję, że kiedyś dostrzeżesz, że mury, które wznosisz wokół siebie, mają kruche fundamenty.
I tym razem nie dał jej okazji na kontratak. Teleportował się z balkonu, zostawiając ją samą. Tak, jak sobie tego życzyła. W chłodzie, stojącą na wietrze w świetle księżyca.
Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (2883), Rodolphus Lestrange (3599)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa