Nie spodziewała się tego. Nie wzięła pod uwagę najważniejszego czynnika, który już wcześniej sugerował, że może przysporzyć komplikacji. Przeklęte podłoże znowu przypomniało o tym, że na niektóre rzeczy nie ma wpływu. Poślizgnęła się, zawahała, sama nie do końca wiedziała, co się wydarzyło, jednak gdy uniosła sztylet trafiła na powietrze. Nie udało jej się trafić w wilkołaka. Nie miała szansy zareagować, stwór jej dosięgnął, nie zastanawiał się ani sekundy, poczuła ból, skóra została rozszarpana, drasnął ją w bok, jego pazury wbiły się w jej ciało, nie głęboko, jednak udało mu się ją trafić. Zrobiło jej się ciepło, fala gorąca przeszła przez jej ciało. Nie krzyczała jednak, zacisnęła zęby, ból nie był niczym złym, przypominał o tym, że jeszcze żyła.
Wiedziała, co to oznacza, wiedziała, że ją oznaczył, że teraz nie było już odwrotu. Nie miała zamiaru się poddać, gdzieś w głębi duszy czuła, że nie powinna tak ryzykować, powinna spasować, ale niby jak miała to zrobić w tym momencie, nie było odwrotu. Nie mogła reagować inaczej. Zamierzał dokończyć swojego dzieła, nie miała co do tego najmniejszych wątpliwości, wiedziała, że krew zaczęła sączyć się z jej boku, musiała uważać, nie mogła pozwolić na to, aby odebrał jej to, co było w tej chwili najważniejsze, musiała pamiętać, że nie była sama, nie wybaczyłaby sobie, gdyby coś stało się człowiekowi, którego nosiła pod sercem, powinna była o tym pomyśleć wcześniej, ale nie zakładała, że zlecenie okaże się być trudne do realizacji. Wilkołak był silniejszy niż zakładała, niż się spodziewała, nie do końca odpowiednio oceniła sytuację.
Miała wrażenie, że sekundy dzieliły ją od kolejnego ataku, już miała unieść sztylet do góry, kiedy coś innego przykuło uwagę bestii. Bardzo dokładnie obserwowała otoczenie, znał chyba każdy fragment tej polany, był przygotowany do tego, co go czekało. Odwrócił się, jakby przewidział to, co chciał zrobić Fenwick. Skutecznie uniemożliwił mu atak, sam przy okazji wbił mu pazury w bok. Nie pozwolił sobie na zwłokę. W jego oczach widać było furię, stworzenie chciało ich skrzywdzić. Nie przejmowało się tym, że w jego cielsku tkwiło srebro, może sprawiało nieco dyskomfortu, ale nie przeszkadzało mu to w dalszej walce. Kontynuował więc, napierał na Benjy'ego całym ciałem, aż ten w końcu poleciał i znalazł się na ziemi. Geraldine widziała to, co się działo, nie mogła nie zareagować, nim jednak to zrobiła, to wilkołak zdążył doskoczyć do mężczyzny, przyparł go do ziemi, zaczął atakować. Nie przestawał, był zdeterminowany do tego, aby tej nocy z polany nikt nie wyszedł.
Benjy trafił w jego brzuch, stworzenie nie miało za bardzo pola manewru, z jego gardła wydobył się ryk, który sugerował, że poczuł ostrze, które zostało wbite.
Nie poddawał się jednak, to jeszcze nie był ten moment. Zamachnął się pazurami, nie skupiał się jednak na tym, gdzie zamierzał trafić, robił to bez większego namysłu, chciał, żeby leżący przed nim mężczyzna cierpiał, tak jak i on w tej chwili cierpiał. Nie zawahał się, być może wiedział, że został dość mocno trafiony, ale niczego to nie zmieniało, był ryzykantem, zresztą co w tej chwili miał do stracenia?
Sukces!
Geraldine zareagowała dość szybko, nie czekała, nie zwlekała, machnęła ostrzem w powietrzu tak, aby trafić bestię w plecy, ojciec zawsze mówił, że najlepiej odcinać im głowy, ale z tej pozycji, w której się znajdowała nie miała takiej możliwości, celowała więc w plecy, w sam ich środek. Nie zamierzała pozwolić na to, aby skrzywdził jej towarzysza, nie mogła do tego dopuścić.
Akcja nieudana
Spoiler![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)