23.02.2026, 11:31 ✶
Alexander postanowił, że zostawi może lepiej przesłuchanie ogrodnika Brennie, on wolał przesłuchiwania w bardziej... drastycznych sytuacjach. Bardziej drastycznymi metodami. Z drastycznymi narzędziami. Może nawet z uzyciem nielegalnych środków. Więc robienie tego pośród członków brygady uderzeniowej nie było najlepszym pomysłem. Jeszcze by go zgarnęli za samą myśl o tym, gdyby tylko mieli dostęp do jego myśli. No i mogłoby to wpłynąć dość istonie na jego znajomość z Brenną, a przecież tego nie chciał. Była czasem taka... niewinna. Jakby była nieświadoma tego jaki Alexander był naprawdę. A może rzeczywiście była.
-Więc ja też udam się na rozeznanie. Pójdę do centrum wioski, może znajdę gdzieś jakieś odpowiedzi, popytam przechodniów. Sąsiadów zostawię Erikowi. Zaufam jego osądowi. - powiedział Alexander dość spokojnym tonem jak na całą tę sytuację, w kótrej obecnie się znalazł. W końcu to nie pierwszy, i zapewne nie ostatni, trup z jakim miał okazję się obchodzić. Ciało było tylko ciałem. Bardziej go obchodziła osoba, do której należało. Jakim człowiekiem był? Czy miał rodzinę? Czy był mugolem, czy czarodziejem? Kogo kochał, a kogo nienawidził? To właśnie tego typu rzeczy go ekscytowały. I może, tylko może, Alexander nadawałby się do pracy prywatnego detektywa? W końcu w tym również była nutka hazardu, stawianie wszystkiego na jedną kartę, choć podejrzewał, że gdyby uparł się przy jednej kwestii, jednym postrzeganiu sprawy, albo przy jednym podejrzanym, to nikt nie byłby w stanie wmówić mu, że jest inaczej. Był chyba zbyt uparty jednak na taką pracę. Miał kilka umiejętności, które pomogłyby w tej pracy, mógł wchodzić do umysłów innych ludzi, badać je dowoli, szukać odpowiedzi, ale... Czy to nie byłoby oszustwo? Czy w zasadzie nie każdy miał prawo do obrony samego siebie...? Nie. Głupoty. Albo jest się winnym, albo jest się niewinnym. Nie ma nic pomiędzy.
Machnął więc jeszcze szybko do Brenny, odwracając sie na pięcie, ruszając do centrum wioski, szukając jakiś plakatów o zaginięciach, albo czegoś w tym stylu. Pamiętał też, aby w razie czego mieć otwartą głowę, aby nie pominąć żadnych detali. Może jednak rzuci mu się w oczy coś co możnaby powiązać z ciałem w jego ogrodzie? Ah... Jak bardzo chciałby zasadzi już jabłonie w swoim sadzie. Jak bardzo chciałby zebrać pierwsze owoce. Jak bardzo chciałby...
-Więc ja też udam się na rozeznanie. Pójdę do centrum wioski, może znajdę gdzieś jakieś odpowiedzi, popytam przechodniów. Sąsiadów zostawię Erikowi. Zaufam jego osądowi. - powiedział Alexander dość spokojnym tonem jak na całą tę sytuację, w kótrej obecnie się znalazł. W końcu to nie pierwszy, i zapewne nie ostatni, trup z jakim miał okazję się obchodzić. Ciało było tylko ciałem. Bardziej go obchodziła osoba, do której należało. Jakim człowiekiem był? Czy miał rodzinę? Czy był mugolem, czy czarodziejem? Kogo kochał, a kogo nienawidził? To właśnie tego typu rzeczy go ekscytowały. I może, tylko może, Alexander nadawałby się do pracy prywatnego detektywa? W końcu w tym również była nutka hazardu, stawianie wszystkiego na jedną kartę, choć podejrzewał, że gdyby uparł się przy jednej kwestii, jednym postrzeganiu sprawy, albo przy jednym podejrzanym, to nikt nie byłby w stanie wmówić mu, że jest inaczej. Był chyba zbyt uparty jednak na taką pracę. Miał kilka umiejętności, które pomogłyby w tej pracy, mógł wchodzić do umysłów innych ludzi, badać je dowoli, szukać odpowiedzi, ale... Czy to nie byłoby oszustwo? Czy w zasadzie nie każdy miał prawo do obrony samego siebie...? Nie. Głupoty. Albo jest się winnym, albo jest się niewinnym. Nie ma nic pomiędzy.
Machnął więc jeszcze szybko do Brenny, odwracając sie na pięcie, ruszając do centrum wioski, szukając jakiś plakatów o zaginięciach, albo czegoś w tym stylu. Pamiętał też, aby w razie czego mieć otwartą głowę, aby nie pominąć żadnych detali. Może jednak rzuci mu się w oczy coś co możnaby powiązać z ciałem w jego ogrodzie? Ah... Jak bardzo chciałby zasadzi już jabłonie w swoim sadzie. Jak bardzo chciałby zebrać pierwsze owoce. Jak bardzo chciałby...
Rzut O 1d100 - 43
Akcja nieudana
Na percepcję w centrumAkcja nieudana