• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[Jesień 72, 9.10 Księżycowy Staw | Millie z pewnością też Thomas i Basilius]

[Jesień 72, 9.10 Księżycowy Staw | Millie z pewnością też Thomas i Basilius]
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#11
29.06.2026, 16:39  ✶  
Zmrużył oczy kiedy Basilius zadał mu pytanie, dlaczego mówił to takim pouczającym tonem? Czy nie lepiej mieć zawsze zabezpieczenie przy sobie, nawet jeśli nie ma się faktycznych okazji na to, żeby go użyć?
- Czym może to grozić? Nie wiem użyciem go? - zapytał szczerząc się przy tym głupio, trzeba było stanowczo i mocno zaznaczyć, że jest największym klaunem w tym cyrku i to nie tylko pod względem wzrostu. Ale za to uśmiechnął się z zadowoleniem, że może nie były to najbardziej wyszukane prezenty to jednak przypadły im do gustu, bo przecież by go nie okłamywali i nie ukrywali jakby kupił coś totalnie beznadziejnego…

Spojrzał na Millie z uniesioną jedną brwią na wzmiankę o tym, że dobra energia w pracowni, gdzie był zapieczętowany poltergeist, ale nie powiedział nic, nie był też odpowiednią osobą do oceniania tego w jakich warunkach kto pracował, chociaż z drugiej strony jego wewnętrzny hipokryta bardzo się do tego palił.

Zaciekawiony przyglądał się temu co też im podarowała teraz, Początkowo starał się rozczytać to pismo, bo wyglądało jakby to pisał jakiś magomedyk, ale w końcu mu się udało, po prostu patrzył na to do góry nogami. Przebiegł palcami po swoim medalionie badając jego strukturę i delikatnie się uśmiechając, kiedy odczytał co tu jest.
- Samotni klątwołamacze w twojej okolicy - rzucił bardziej do siebie z chichotem, ale na tyle głośno, ze mogli go oboje dosłyszeć.
- Co? Chwi… - nie zdążył zareagować, złapała go z zaskoczenia i naprawdę mało brakowało aby przez to przywalił głową w głowę Basiliusa. Teraz sterczeli tak połączenie przez ich medale.
- Tehe - rzucił nie do końca przekonane spojrzenie Miles, że to nie jest podstęp i dobrze wie co robić, żeby rozłączyć medaliony. - Wy się dobrze czujecie? Już by chcieli podgryzać i pocierać wszystko - pokręcił głową z udawaną dezaprobatą, zupełnie nieświadomy tego, że ten gest sprawi, że będzie teraz niemal dotykał nosem policzka Prewetta. Przełknął głośno ślinę patrząc prosto na jego twarz.
- Stary, ale ty masz długie rzęsy, a jak ich dużo - wyrzucił z siebie na moment zapominając o tym, że są "uwięzieni".
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#12
29.06.2026, 18:51  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.06.2026, 20:03 przez Dearg Dur.)  
– Samotni? Pff, bardzo szalenie zajęci. Pracą – poprawiła go Miles czując jak czerwienią się jej uszy.

Zaraz jak to było? Jak to było? Jak to kurwa było?

Wczoraj była w tym całym Dziurawym Kotle jakaś makabryczna katastrofa. Za dużo wińska. Moody wciąż miała za złe Prewettowi, że ich zostawił i Figgowi że był jebanym Dalej Lamą, którego NIE DAŁO SIĘ KURWA SPROWOKOWAĆ niczym, za co kochała nienawidziła go coraz bardziej, szarpiąc się w tym wszystkim ze sobą w głowie, ale też z nimi poza głową.

I wczoraj była katastrofa a dzisiaj chciała żeby było kurwa miło. Żeby wszystkim na planszy przypomnieć, że są tylko, ale też i aż bardzo dobrymi przyjaciółmi.

Dobrymi.

Przyjaciółmi.

Basilius zaproponował pocieranie z drugiej strony i w chaosie, rzeczywiście pociągnęła złączony medal do siebie bardziej, pocierając go z drugiej strony, przez moment jeszcze żałując że miała taki głupi pomysł. A potem Basilius powiedział o gryzieniu, więc pokornie otworzyła usta, aby przegryźć medale tylko że problem był taki, że podniosła wzrok na lampiących się na siebie facetów z którymi przespała (platonicznie) słodko większość wrześniowych nocy i którzy wyglądali tak jakby zaraz mieli zamiar się przelizać. Bez niej!

Pierdołowate pierdoły. Jeszcze tego by było, żeby wykluczyli ją z takiego momentu. Złapała za medal zaborczo, a wstążki napięły się ostrzegawczo. Samotni. Ona im da samotni.

Nim ktokolwiek zdążył cokolwiek powiedzieć pociągnęła ich do siebie na kolizyjnym, a dziwaczny wieloosobowy całus skradziony w tych okolicznościach wydawał się jak słodki krem na wskazującym palcu, gdy obok na wielkiej ponad metrowej blasze leżała piękna świeżo przygotowana karpatka.

– To… – czoła całej trójki nadal się stykały, co byłoby bardzo niewygodną pozą, gdyby nie fakt, że sytuacja niosła zupełnie odmienne napięcie – To nie jest mój trzeci prezent jakby co – wydukała przez zaciśnięte gardło, ewidentnie wkurwiona (?) Miles, która zdawało się zapomniała, że cały czas kurczowo trzyma złocisty połączony medal przy sobie.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#13
03.07.2026, 02:07  ✶  
Medaliony dalej były złączone i dalej nikt nie podał mu jego różdżki. Zapewne w każdym innym momencie nie byłby tym, aż tak zniecierpliwiony, gdyby nie to, że znajdował się właśnie bardzo blisko Thomasa. I to też nie byłby problem, gdyby nie to że… Że od jakiegoś czasu istniało pewne niewielkie prawdopodobieństwo, że… Miał pewne… Myśli. Myśli podobne do tych, które miał wobec Millie i które próbował ignorować, bo w końcu byli przyjaciółmi. I przez długi czas zakładał, że te myśli są spowodowane obecnością Moody, skoro zawsze spędzali czas w trójkę. Z tym że… Może nie chodziło tylko o Millie, a również o kogoś, kto był właśnie bardzo blisko niego i komplementował jego rzęsy.
— Przecież powiedziałem, żebyście nie gryźli – rzucił, udając że komplementem od Thomasa zajmie się za chwilę. Na przykład wtedy kiedy wreszcie przestaną być złączeni.
Tylko, że nie przestali być razem złączeni. Co więcej nagle wydarzyło się coś w wyniku czego, przez krótką chwilę, zostali złączeni jeszcze bardziej.
Umysł Prewetta przestał działać. Nie, nie umysł, a całe ciało na ten krótki moment postanowiło się zawiesić. Wyłączyć całe myślenie, gdy zostało zalane emocjamk, które przez ostatni czas tak skutecznie ignorował. Wreszcie Millie przerwała pocałunek, ale czoła całej trójki wciąż się ze sobą stykały.
Serce Basiliusa biło jak oszalałe z radości, której nie chciał do siebie dopuścić i paniki, którą próbował powstrzymać. Chciał się odsunąć. Chciał ponownie ich pocałować. Chciał się przekonać że jedynie wmawiał sobie, że chciał ich pocałować. Chciał… Chciał…
– Podobacie mi się – wydusił z siebie w końcu po dłuższej chwili i chyba dopiero wtedy dotarło do niego co tak naprawdę właśnie powiedział. – Mówię to bo… Może… Jeśli to był wygłup to może lepiej nie, a jeśli nie to lepiej… Tak no.
Chyba trochę pogubił się w słowach.
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#14
07.07.2026, 21:45  ✶  
Czuł się nieswojo i nawet nie do końca wiedział dlaczego. Nie przeszkadzało mu przebywanie z Basilliusem, nie raz już byli "blisko", przecież nawet spali razem w jednym łóżku. Ich relacja była w najdelikatniejszych słowach mocno popierdolona, patrząc na to jak dużo czasu spędzali ze sobą i w jakich sytuacjach się znajdowali. Nie lubił być ograniczony, a teraz przez to połączenie czuł się jakby mieli zarzuconą na szyję obrożę, wspólną na dodatek.

- Ciebie zaraz ugryzę jak tego nie zdejmiemy - zagroził w żartach, ale czy na pewno w żartach? Przecież twarz Figga była tak nieznośnie blisko twarzy tego, komu groził. Jakby na potwierdzenie swoich "gróźb" aż żeby wyszczerzył, ale nie miał czasu, aby spełniać to co mówił. nie kiedy gorącokrwista Miles była tu z nimi.

Zadziwiające jak męskie mózgi działają w podobny sposób, nie ważne jak bardzo twierdzą, że wcale tak nie jest. Mózg Thomas wyłączył się niemal w tym samym momencie, kiedy spotkały się ich czoła, a może usta? Nie był pewien, ale to się teraz ni liczyło. W sumie to nie miał pojęcia co się liczyło, głowę miał całkowicie pustą poza tym co się tutaj właśnie działo. Ale wiedział jedno, nie podobało mu się, ze to się już skończyło. Zdecydowanie
- Mhm, nie obraziłbym się jakby to był… A ty daj buzi odpocząć - odpowiedział obojgu miękko i może nie musiał ich ponownie przyciągać do siebie, bo nadal się stykali czołami, ale za to nie ustami, co też natychmiast poprawił, pociągając ich oboje w nowy pocałunek. Zasługiwali na nieco szczęścia, a kłamałby gdyby powiedział, że ta dwójka go nie uszczęśliwiała. Zamartwieniem się i odkrywaniem uczuć, które się w nim kłębiły zajmie się później, czasami można przecież czerpać garściami z życia bez martwienia się o wszystko wokół.

Ciesz się ulotnym szczęściem, nie potrwa długo - usłyszał tylko w głowie głos, który zignorował jak jeszcze nigdy, obecność tej dwójki skutecznie go zagłuszała.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#15
16.07.2026, 09:41  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.07.2026, 09:47 przez Millie Moody.)  
To nie był plan. Nic z tego nie było zaplanowane, a chaos z którego na co dzień utkana była dusza Milles skutecznie zainfekował najbliższych jej w ostatnim czasie mężczyzn. Miała zamknięte oczy i czuła się tak jakby pierwsze promienie letniego słońca łaskotały jej skórę, jakby w nozdrza uderzył rzeźni zapach wilgotnej rosą łąki.

Usta dotknęły ust. Usta rozbiły się o usta. Usta nadgryzły inne usta. Usta zachłannie zawłaszczyły usta. Usta, usta, usta… Czyje usta? Szczupłe dłonie zatonęły w ciemnych lokach, nie pomne na to która głowa jest czyja, które usta są czyje, czyją skóra, czyj oddech, czyje ciało, czyja dusza. Całe otoczenie przestało mieć znaczenie już minutę temu. Jak właściwie siedzieli? Na ziemi? Na łóżku? Na kanapie? Przy stole? Obok stołu? Całym światem stała się koniunkcja trzech samotnych wysp, otoczonych wodami pragnienia i głodu, jej głodu dławiącego pragnienia bycia zauważoną.

Bycia kochaną.

Wstążki jak akt własności, przeszkadzały jej w dostępie do szyi, przestrzenie i przedmioty broniące jej dostępu do lepszego kontaktu były niemiłą przeszkodą, nie żeby kiedykolwiek dewastowanie otoczenia, które stało jej na drodze do celu było jakimkolwiek problemem.

Kiedyś zadanie było takie proste. Złap znicz. To był dobry plan. Co jeśli znicze byłyby dwa? Zdarzało jej się o tym śnić, zdarzało jej się o tym fantazjować nad zbyt przedłużającą się pracą biurową. Zdarzało jej się… Miała dwie ręce, a okazja gdy migoczące złociste sukcesy były tak blisko siebie mogła się nie powtórzyć. Basilius gubił się w słowach, ale ona nie potrzebowała już słów przepychając się do dwójki złączonych klątwołamaczy, do swoich przyjaciół by czuć więcej i bardziej, zawsze więcej i bardziej.

Finalnie medale rozłączyły się, być może ktoś w ferworze po drodze rzeczywiście je polizał, ale Moody złapała się na myśli, że jako lep działa na parę mężczyzn lepiej niż jakaś sztuczka kupionego prezentu. Była ich klątwą, którą musieli się zająć. I to taką wredną klątwą. Taką, której szalenie trudno się pozbyć.

Czy to wszystko między nimi to jakiś żart?

Jeśli tak, to bardzo dobrze, wszyscy we troje mieli przecież wyborne poczucie humoru.
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#16
01.08.2026, 22:07  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.08.2026, 22:08 przez Basilius Prewett.)  
Plecione bransoletki.
Jego trzecim prezentem miały być plecione bransoletki. Obie czarne, ale bransoletka Milies ozdobiona była miodowym kolorem, a Thomasa ciepłym brązem. Teraz podczas krótkiego moment ogólnej przytomności Basilius pomyślał, że chyba jego umysł podświadomie zdawał sobie sprawę z pewnych emocji wobec tej dwójli skoro jakoś tak wyszło, że nieświadomie dobrał ozdoby pod kolor oczu ich oczu. Nie że ta refleksja miała obecnie jakieś konkretne znaczenie. Nie kiedy zamiast plecionych bransoletek, ich cała trójka otrzymała plątaninę ust, rąk i uczuć.
Jeszcze przez chwilę próbował myśleć. Odpowiedzieć Thomasowi. Odsunąć się na tyle ile się dało i bardzo rozsądnie zapytać co oni tak właściwie robili i co to znaczyło wobec ich przyszłości. Wziąć głęboki oddech, uspokoić roztańczone serce i przemyśleć to wszystko na spokojnie. Tylko, że któreś usta, a zapewne i oba, skutecznie wyparły z niego jakiekolwiek chęci rozważań, obiecując że wszystko jakoś się samo wyjaśni, a oni mogłi obecnie oddać się temu przyjemniejszemu aspektowi niemyślenia. I prawdę mówiąc naprawdę tego potrzebował. Gdy medale się wreszcie rozłączyły, nie że miał najmniejsze pojęcie jak to się stało, Basilius dość szybkim i stanowczym jak na siebie ruchem ściągnął je z siebie i Thomasa, kierowany przeczuciem, że jeśli ponownie się skleją, to mogą jedynie przeszkadzać w dalszym całowaniu. Dobrze. Było... Naprawdę, ale to naprawdę dobrze.
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#17
04.08.2026, 17:00  ✶  
Jak to wszystko się zaczęło? A jak się skończyło? Kiedy wreszcie się od siebie odkleili przez chwilę trzymał zamknięte oczy. Czyżby to był sen? To wszystko brzmiało zbyt dobrze, nikt go nie odpychał i nie krzyczał na niego co on wyprawia - wszystko wydawało się takie normalne. Niewymuszone i… właściwe? Nie potrafił tego w żaden sposób wyjaśnić.

Dopiero teraz, gdy się od siebie oderwali dotarło do niego co sam zrobił i jego wewnętrzny złośliwy głos dobił do niego z mocą awaryjnie hamującego pociągu czy start Concorde'a.

Teraz to dopiero wszystko popsułeś, no gratulacje…

Ale czy faktycznie popsuł. Uchylił powieki, nieco niepewnie, bo czy nie będą źli? Chyba by wcześniej reagowali niż wściekali się po fakcie. Co nie zmieniało faktu, że serce mu kołatało i nie wiedział czy to było ze strachu czy też z jakiegoś innego powodu. O wiele łatwiej było tłumić emocje niż je rozpoznawać. Jeszcze chwilę temu czuł się wspaniale, teraz czuł się niepewny (jeszcze bardziej niż zwykle) tego co przyniesie przyszłość.

A zaczęło się to wszystko od dawania sobie prezentów. Drobnych upominków - w dawaniu prezentów był naprawdę beznadziejny, aż mu było głupio, bo pod presją czasu okazywało się jak kiepski był w w zmyślaniu prezentów. Miał dla nich zakładki do książek, aby nigdy nie zgubili się w tym co czytają, co prawda przedstawiały jakieś zwierzęta, jednak nie były w żaden sposób magiczne.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#18
04.08.2026, 19:23  ✶  
Apetyt rósł w miarę, a coś co przed chwilą zdawało się nierealne do osiągnięcia, niemożliwe i ostro pojebane, stało się nieoczekiwanie ich rzeczywistością. Apetyt rósł w miarę i to na pewno nie był pomysł Moody, żeby przestać, ale był to pomysł bardzo dobry, który przyszedł do nich w sposób organiczny, równie naturalnie jak sama inicjacja tego nieoczywistego zajścia.

I szczerze nie nazwałaby tego "oderwaniem się od siebie", bo nogę cały czas miała przerzuconą przez udo Basiliusa, a po przekątnej łapką nieprzerwanie pozwalała sobie na zabawę Thomasowymi lokami (odruch na poziomie bezwarunkowym). Głowę miała pełną… czy może raczej pustą, wypełnioną wrażeniem dotykowym już tęskniącej za większą ilością pieszczot skóry. Wypościł ją ten głupi zakład z Prewettem i proszę, szczwany lis tak bardzo zadbał, żeby przegrała.

No trudno.

Uśmiechnęła się leniwie, aż zostały wyciągnięte ostatnie podarunki. Moody miała dla nich również plecione bransoletki (nie omieszkała nafrąchać na Basiliusa, że bezczelnie odgapił, choć realnie nie miał jak, żeby więc nie było licytacji, czyja ładniejsza to przearanżowała je jak prawdziwa artystka tak żeby z jego dwóch i swoich dwóch zrobić legitne trzy bo tak działała ta matematyka. Swoją własną zamontowała na lewej kostce, a potem sięgnęła po karty, aby wywróżyć im co będą jeść na obiad.

– Aha i żeby było jasne, śpisz dzisiaj z nami młody człowieku, bez dyskusji! – oznajmiła Basiliusowi szczerząc się jak głupia do Thomasa i z wielką ulgą przyjęła, że rzeczywiście nikt nie oponował. W KOŃCU!

Koniec sesji

!BINGO B1
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#19
04.08.2026, 19:23  ✶  
Walentynkowe Bingo
adres pola: B1
wariant: 3
typ: zdarzenie

Spalona Noc zniszczyła część drzew w sadach Doliny Godryka, ale większość drzew udało się ocalić. Znaleźliście się tutaj przypadkiem, w ramach pracy, zlecenia lub niosąc pomoc, ale przebywanie na łonie natury wprowadziło was w tak głęboki stan błogości, że postanowiliście odpocząć pośród jabłoni. To był spokojny dzień, jeden z tych, które pamięta się z ciepłem w sercu.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (1502), Millie Moody (2349), Pan Losu (131), Thomas Figg (1662)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa