29.06.2026, 16:39 ✶
Zmrużył oczy kiedy Basilius zadał mu pytanie, dlaczego mówił to takim pouczającym tonem? Czy nie lepiej mieć zawsze zabezpieczenie przy sobie, nawet jeśli nie ma się faktycznych okazji na to, żeby go użyć?
- Czym może to grozić? Nie wiem użyciem go? - zapytał szczerząc się przy tym głupio, trzeba było stanowczo i mocno zaznaczyć, że jest największym klaunem w tym cyrku i to nie tylko pod względem wzrostu. Ale za to uśmiechnął się z zadowoleniem, że może nie były to najbardziej wyszukane prezenty to jednak przypadły im do gustu, bo przecież by go nie okłamywali i nie ukrywali jakby kupił coś totalnie beznadziejnego…
Spojrzał na Millie z uniesioną jedną brwią na wzmiankę o tym, że dobra energia w pracowni, gdzie był zapieczętowany poltergeist, ale nie powiedział nic, nie był też odpowiednią osobą do oceniania tego w jakich warunkach kto pracował, chociaż z drugiej strony jego wewnętrzny hipokryta bardzo się do tego palił.
Zaciekawiony przyglądał się temu co też im podarowała teraz, Początkowo starał się rozczytać to pismo, bo wyglądało jakby to pisał jakiś magomedyk, ale w końcu mu się udało, po prostu patrzył na to do góry nogami. Przebiegł palcami po swoim medalionie badając jego strukturę i delikatnie się uśmiechając, kiedy odczytał co tu jest.
- Samotni klątwołamacze w twojej okolicy - rzucił bardziej do siebie z chichotem, ale na tyle głośno, ze mogli go oboje dosłyszeć.
- Co? Chwi… - nie zdążył zareagować, złapała go z zaskoczenia i naprawdę mało brakowało aby przez to przywalił głową w głowę Basiliusa. Teraz sterczeli tak połączenie przez ich medale.
- Tehe - rzucił nie do końca przekonane spojrzenie Miles, że to nie jest podstęp i dobrze wie co robić, żeby rozłączyć medaliony. - Wy się dobrze czujecie? Już by chcieli podgryzać i pocierać wszystko - pokręcił głową z udawaną dezaprobatą, zupełnie nieświadomy tego, że ten gest sprawi, że będzie teraz niemal dotykał nosem policzka Prewetta. Przełknął głośno ślinę patrząc prosto na jego twarz.
- Stary, ale ty masz długie rzęsy, a jak ich dużo - wyrzucił z siebie na moment zapominając o tym, że są "uwięzieni".
- Czym może to grozić? Nie wiem użyciem go? - zapytał szczerząc się przy tym głupio, trzeba było stanowczo i mocno zaznaczyć, że jest największym klaunem w tym cyrku i to nie tylko pod względem wzrostu. Ale za to uśmiechnął się z zadowoleniem, że może nie były to najbardziej wyszukane prezenty to jednak przypadły im do gustu, bo przecież by go nie okłamywali i nie ukrywali jakby kupił coś totalnie beznadziejnego…
Spojrzał na Millie z uniesioną jedną brwią na wzmiankę o tym, że dobra energia w pracowni, gdzie był zapieczętowany poltergeist, ale nie powiedział nic, nie był też odpowiednią osobą do oceniania tego w jakich warunkach kto pracował, chociaż z drugiej strony jego wewnętrzny hipokryta bardzo się do tego palił.
Zaciekawiony przyglądał się temu co też im podarowała teraz, Początkowo starał się rozczytać to pismo, bo wyglądało jakby to pisał jakiś magomedyk, ale w końcu mu się udało, po prostu patrzył na to do góry nogami. Przebiegł palcami po swoim medalionie badając jego strukturę i delikatnie się uśmiechając, kiedy odczytał co tu jest.
- Samotni klątwołamacze w twojej okolicy - rzucił bardziej do siebie z chichotem, ale na tyle głośno, ze mogli go oboje dosłyszeć.
- Co? Chwi… - nie zdążył zareagować, złapała go z zaskoczenia i naprawdę mało brakowało aby przez to przywalił głową w głowę Basiliusa. Teraz sterczeli tak połączenie przez ich medale.
- Tehe - rzucił nie do końca przekonane spojrzenie Miles, że to nie jest podstęp i dobrze wie co robić, żeby rozłączyć medaliony. - Wy się dobrze czujecie? Już by chcieli podgryzać i pocierać wszystko - pokręcił głową z udawaną dezaprobatą, zupełnie nieświadomy tego, że ten gest sprawi, że będzie teraz niemal dotykał nosem policzka Prewetta. Przełknął głośno ślinę patrząc prosto na jego twarz.
- Stary, ale ty masz długie rzęsy, a jak ich dużo - wyrzucił z siebie na moment zapominając o tym, że są "uwięzieni".