24.09.2026, 16:12 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.09.2026, 16:21 przez Benjy Fenwick.)
29.10.1972, Londyn
Na szczęście w kwestii estetyki miałem jeszcze drugą opcję, bo jakiś czas wcześniej Tristan Ward przysłał mi swoją część zamówienia wraz z rachunkiem, który przecież i tak opłaciłem, więc po krótkiej, nocnej kontemplacji własnych drewnianych arcydzieł rano sięgnąłem po kolejne zawiniątko. W środku znajdowały się cztery sztuki metalowych znaków, zgodnie z załączonym opisem wykonane ze stali nierdzewnej, każda przygotowana dokładnie według rysunku technicznego, który wcześniej mu przesłałem, z dodatkowym rozwiązaniem pozwalającym zawiesić medalion na zawleczce. Trzy z nich wyglądały praktycznie idealnie, czwarta miała kilka drobnych odstępstw wizualnych - takich, które wychwyciłbym raczej dlatego, że wiedziałem, iż istniały i gdzie najprawdopodobniej powinienem był ich szukać, niż dlatego, że rzucały się w oczy już przy pierwszym spojrzeniu - ale nie miało to ostatecznie większego znaczenia, skoro wszystkie zachowywały założony kształt i układ.
Rozłożyłem je przed sobą, tym razem już z wyraźnie lepszym nastrojem, bo w tym wypadku przynajmniej nie musiałem walczyć z materiałem, ryjąc w nim od samego początku do samego końca - wygrawerowany symbol już tworzył gotową podstawę, więc miało to być prostsze, a przynajmniej zdecydowanie bardziej idiotoodporne, co normalnie uznałbym za ujmę na honorze klątwołamacza, ale wyjątkowe okoliczności wymagały specjalnych odstępstw od norm w zachowaniu, czy coś - zamiast próbować własnymi niezgrabnymi paluchami odtwarzać cały układ na czystej powierzchni, zamierzałem prowadzić runy Algiz we właściwej kolejności, manualnie śledząc wykonane wcześniej wgłębienia i stopniowo nadając im znaczenie i właściwości Ægishjálmur. Tym razem nie musiałem walczyć o estetykę, bo całą robotę wykonał wcześniej ktoś, kto miał znacznie więcej talentu do tworzenia ładnych dla oka rzeczy niż ja, moim zadaniem było jedynie nie spieprzyć niewidocznych gołym okiem technikalów, co - jak na standardy całego przedsięwzięcia - było i nie było tak proste, jak mogłoby się wydawać. W praktyce przypominało to trochę kolorowankę dla upośledzonych rzemieślników, tylko pomylenie kolejności mogło mieć nieco mniej zabawne konsekwencje niż wyjechanie poza kontur, ale dopóki zachowywałem właściwą sekwencję i nie próbowałem być mądrzejszy od własnych instrukcji, pozostawało mi właściwie tylko wtopić pieczęć w przygotowany wzór. Przesunąłem pierwszy medalion bliżej siebie, oparłem przedramię o blat i jeszcze raz prześledziłem wzrokiem wyryte wgłębienia, zanim przyłożyłem różdżkę do pierwszego punktu, zacząwszy pracę.
Pieczętowanie (III) + Starożytne runy (I) - Benjy nanosi na uprzednio wyryte w stalowych medalionach układy ośmiu run Algiz, zachowując właściwą kolejność przebiegu poszczególnych linii, a następnie wtapia pieczęć w przygotowane zagłębienia, utrzymując ciągłość i poprawną geometrię mniejszej wersji Ægishjálmuru.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)