– Wiem, że nie. Nie obwiniam go o to. Wiem, że amortencja… No wiem, jak to działa. Nienawidzę tego eliksiru – Victoria miała po prostu bardzo mocne zdanie na te wszystkie eliksiry czy zaklęcia wpływające na myśli i uczucia. Absolutnie nienawidziła utraty kontroli nad sobą, a takie zabawy na imprezach były po prostu skrajnie niebezpieczne. Co, gdyby to poszło dalej? Gdyby zrobiło się coś naprawdę, NAPRAWDĘ grubego? Nie chciała sobie tego nawet wyobrażać. I gdy dzisiaj powiedziała Atreusowi, że mu współczuje, że na to trafił, to mówiła to na serio.
– Nie dziwię się, że się nie przyznała. No bo co to w ogóle za stwierdzenie, że tak jakby się oświadczył, a ona nie wie czy się zgodziła? – jej Cynthia rzuciła to też w takim najmniej odpowiednim momencie, bo tuż przed jakimiś nekromanckimi testami, które uskuteczniały na początku września. Testy, z których nic nie wyniknęło. A potem westchnęła… długo. Wzniosła oczy ku sufitowi, jakby modliła się o cierpliwość, po czym spojrzała na Brennę. WYMOWNIE. Bo nie, Louvain nie zerwał ze swoją narzeczoną. I to chyba było właśnie wypisane na twarzy Victorii. I nie, to nie świadczyło dobrze ani o nim, ani o Cynie. – No, a jak myślisz… – powiedziała w końcu, westchnęła jeszcze raz i wzięła sobie ciasteczko. Drugie.
Victoria darowała sobie mówienie Brennie, że ten powiedział jej później, gdy dopytywała co to ma znaczyć, że nie chce o tym rozmawiać. Dla niej brzmiało to jak potwierdzenie tego, że owszem, mówił na poważnie.
– No ja pierdole – wyrwało jej się ostatecznie i mało brakowało, by warknęła ze zrezygnowania. – A nie myślisz, że badał teren? – zasugerowała. – Czy w ogóle dopuszczasz taką opcję do myśli? Albo coś. Bo dla mnie tak to właśnie brzmi, jakby nie wiedział, jak się do tego zabrać i sprawdzał co myślisz, ale przy tym, gdyby nie, to że niby żartuje? A podpicie wiesz… dla odwagi czy coś – stwierdziła nieco markotnie. Faceci. W sumie to nie tylko faceci, ale dzisiaj to głównie to jej zaprzątało myśli i jakieś dziwne komplikowanie wszystkiego, co tylko się da. Zamiast zaprzeczyć plotce – podburzanie. Zamiast wyjaśnić jak wygląda sytuacja – opieranie się na plotkach. Zamiast szczerze, wprost pogadać – to jakieś podchody, z czego wyglądało, że druga strona ich nie łapała. No albo Victoria czegoś tu nie rozumiała, taka opcja też istniała. Ostatecznie co ona tam wiedziała, ostatni facet zrobił jej wodę z mózgu.
– Postarał się, tak. To była niespodzianka – dodała, widząc, że Brennie co innego zaprząta teraz myśli, i w sumie to nie była ani trochę zdziwiona.