Nie przejęła się specjalnie tym spojrzeniem dziewczynki, miała ją aktualnie naprawde w głębokim poważaniu. Na szczęście nie musiała już patrzeć na to, jak przy nich płacze. Pobiegła za kotem - więc problem rozwiązał się sam. Idealnie, tak jak lubiła najbardziej. - Nigdy nie wiadomo, dzieci też potrafią być bardzo intensywne i traktować zwierzęta jak zabawki.- W końcu każde stworzenie miało też swoje granice, nie miała pojęcia, jak dziewczynka obchodziła się z kotem, mogli jedynie gdybać.
Avery najwyraźniej zupełnie zignorowała chwilowe zaćmienie Darcy'ego. Była przyzwyczajona do tego, że mężczyźni często zachowywali się dziwnie w jej obecności. Taki już urok tego, że miała w sobie krew wiły. nawet kiedy nie korzystała z umiejętności czuła, że mało kto może się oprzeć jej czarowi.
- Lepiej załatwić to od razu, mogą zostać ślady, a szkoda, żeby zostało to z panem na całe życie, Zresztą nie wiadomo, czy ten kot nie miał wścieklizny, czy innych chorób. Warto coś wziąć, żeby oddalić ewentualne konsekwencje tego spotkania pierwszego stopnia.- Kto to właściwie mógł przewidzieć, czy ten kot nie był do tego wszystkiego chory? - Chodźmy, chętnie panu potowarzyszę, w końcu trochę też z mojej winy się panu oberwało.- Uśmiechnęła się do niego pokrzepiająco. Naprawdę trochę jej było głupio, że ta sytuacja potoczyła się właśnie w ten sposób. Z dwojga złego jednak lepiej, że to jego ręka została podrapana, a nie jej głowa.
- Niektórzy lubią kolekcjnować takie stworzenia, nie do końca rozumiem jaka z tego przyjemność, przecież mogą w każdej chwili zaatakować. Nikt nie wie tak naprawdę, co może strzelić takiemu do głowy...- Stella mogła popatrzyć na zwierzęta, z daleka. Jakos nigdy nie czuła się z nimi specjalnie związana. - Zgadzam się z panem, najlepiej by było, gdyby sobie żyły na wolności, nie do końca rozumiem po co je oswajać.- Podzieliła się na głos swoimi przemysleniami.