• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 … 16 Dalej »
[ Maj 1960 ] – Baby, who you fighting?

[ Maj 1960 ] – Baby, who you fighting?
Black Swan
Są chwile
gdy wolałabym martwym widzieć Cię
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobna, chuda, koścista. Mierzy sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu i czterdzieści osiem kilogramów wagi. kości policzkowe, odznaczają się na chudej, bladej twarzy. Sprawia wrażenie dumnej, pięknej i pewnej siebie. Ma bladą skórę, na której odznaczają się błękitne żyły. Kolor jej skóry kontrastuje idealnie z jej hebanowymi włosami, które są zazwyczaj spięte ciasno w koka. Gdy są rozpuszczone są długie, proste i zawsze opadają jej bezwładnie na plecy. Posiada burzowe oczy, granatowe, z ciemnymi obwódkami przy krawędzi. Jej wzrok jest dziki, ale chłodny jak u polującego tygrysa. Percy nakłada na siebie zazwyczaj długie suknie z gorsetami, które mają długie rękawy sięgające kościstych nadgarstków w kolorach czerni z elementami szarości. Szyja zawsze jest osłonięta przez ciasny kołnierzyk należący do stroju. Czasami zakłada spodnie wciskając je w długie, ciemne kozaki i obcisłe golfy. W chłodne dni ma na sobie czarny płaszcz sięgający ziemi, który czasami zastępuje czarną szatą z dużym kapturem.

Persephona Degenhardt
#21
19.11.2023, 23:40  ✶  

Widziałaś z malującą się na twojej twarzy satysfakcją, że cię pożądał, że twoja gra została przez niego złapana, że cię chciał, że pragnął, że zapomniał o swoim celu. Cicho stęknęłaś, gdy cię złapał i przyciągnął do siebie. Trochę poczułaś zawód, gdy położył cię na łożu zbyt delikatnie, ale zaraz odwdzięczył się pocałunkami. Oddychałaś szybko przeciwnie do jego pragnień. Chciałaś, aby położył swoją dłoń na twojej szyi i ją mocno złapał, aby cię poddusił, abyś poczuła cokolwiek. Jego dłonie, które błądziły po twoim ciele były zbyt delikatne jak na twoje pragnienia, ale mimo wszystko chciałaś więcej. Nie wyglądał na delikatnego, a w twojej głowie krążyły myśli na temat jego przyrodzenia. Sam Hades miał dwa metry, a jego kutas? Wielkości twojego przedramienia? Czy się zmieści? Czy może jednak był mały, dlatego taki wkurwiony wiecznie chodził? Chciałaś, aby ci pokazał czym jest seks, bo sama do końca nie wiedziałaś na czym polegał i jakie uczucia mu towarzyszyły. Jego usta były przyjemne i ciepłe, a twoje zęby z zaborczością je ugryzły, aby zaraz je puścić i spojrzeć mu w oczy.

Uwielbiałaś to uczucie, że byłaś przy nim taka mała, bezbronna, że mógł złamać cię na pół, że nawet jak zaczniesz mu się sprzeciwiać to weźmie cię siłą. Podobało ci się to, że byłaś przy nim tak cholernie bezbronna i zdana na jego łaskę. Jebana, krucha porcelanowa laleczka, którą można było bez problemu rozbić o podłogę, zdeptać i sponiewierać. Pożądanie, które cię rozsadzało już zaczynało tworzyć pęknięcia na twojej duszy, a potęgowało to jego widok takiego wielkiego i władczego. Chciałaś spojrzeć na jego nagie ciało, chciałaś zobczyć jego mięśnie bez koszulki, sprawdzić, czy to co widziałaś w domu pod mokrym ubraniem było tak samo seksowne bez niej. Wisiał nad tobą, a ty nie miałaś nawet szansy aby go odrzucić, odepchnąć. Byłaś ciekawa jak zareaguje, gdy spróbujesz mu się wyrwać, gdy zaczniesz udawać, że jednak nie chcesz z nim się pieprzyć, że nie jesteś dziwką. Jak zaczniesz grać cnotkę niewydymkę… ale ty byłaś dziwką, prawda? Chciałaś nią być, chciałaś mu się oddać tylko po to, aby sprawdzić jak to jest. Wokół ciebie było bardzo mało mężczyzn, bardzo mało tych OBCYCH mężczyzn, którzy mogli ci dać inny rodzaj przyjemności. Zbadać twoje ciało, doprowadzić cię do jakichkolwiek wielkich emocji, bo byłaś jebaną suką obojętności.

– To na co czekasz? – zapytałaś cicho, lekko zachrypniętym głosem. – Zerwij to ubranie i sprawdź – dodałaś sięgając do sznurka na plecach, aby rozplątać wiązanie sukienki, która powoli się rozluźniła i mógł bez problemu je zerwać z ciebie całkowicie. Poczułaś rozluźnienie na klatce piersiowej, bo wiązałaś te sukienki tak, aby były niekomfortowe, aby czuć delikatny ból od zbyt mocno związanego gorsetu. Chciałaś usłyszeć dźwięk rozrywanego materiału, chciałaś zobaczyć jak wygłodniale sięga do twojego ciała, chciałaś poczuć jego dłonie na nagiej skórze twoich ud i innych miejsc. Sama nie byłaś mu dłużna, sama sięgnęłaś do jego spodni, aby zobaczyć jego przyrodzenie. Widziałaś już wybrzuszenie na nim, więc twoje policzki bardziej się zaczerwieniły z czystego podniecenia. Nie byłaś zawstydzona chociaż powinnaś, bo nigdy żaden facet nie zrywał z ciebie ubrania. Uniosłaś się lekko, aby ucałować jego szyję, a potem ugryźć dosyć brutalnie, aby go zabolało. Potem padłaś ciężko na poduszki, bo złapał twoje ręce w mocnym uścisku, a z ust twoich wydostało się głośne jęknięcie.

– Jak silny jesteś? – zapytałaś patrząc mu odważnie w oczy, zachęcająco do tego, aby poszedł na całość, aby pokazał ci gdzie twoje miejsce. – Może chcesz, abym ci się zbuntowała, co? Panie i władco? – prowokowałaś, a dla efektu poruszyłaś się udając, że chcesz wyrwać dłonie z jego uścisku. – Lubisz jak twoje dziwki krzyczą ci w niebogłosy? Czy może jesteś tym, co je ucisza dłonią? – uśmiechnęłaś się lubieżnie. Uwielbiałaś sprawiać, że ludzie nie czuli się przy tobie komfortowo, a od Hadesa wymagałaś potężnych emocji, bo ich w swoim domu nigdy nie uraczyłaś odpowiednio. Chciałaś, aby pokazał ci jak cię nienawidzi i pragnie jeszcze bardziej.

Pomiot z Piekła rodem
I wish I could save you
Wish I could have you grip my hands
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dwumetrowy koleś z nieco przekrzywionym nosem to ja. Z reguły się garbię, bo niskie sufity i przejścia pokonują mnie. Niby normalnie chodzę ubrany, ale lubię mieć ostre żelastwo przy sobie. Poza tym moje ciało znaczą mniejsze i większe blizny, ale nic nadzwyczajnego. I to musiałbym się rozebrać, a rzadko chodzę nagi, a jak już to głównie przy żonie.

Hades McKinnon
#22
21.11.2023, 00:10  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.11.2023, 22:19 przez Hades McKinnon.)  
Trigger Warning: wstrętne brutalne seksy darujcie sobie czytanie (Odkryj)
Dziki pomruk zmieszany z szaleńczym śmiechem wyrwał się z mojej piersi, kiedy Persephona ugryzła mnie w usta. To było tak nieprzewidywalne, tak zaskakujące, że spojrzałem na nią, a jej spojrzenie mówiło naprawdę wiele, mimo że nie mówiła tak naprawdę nic, tylko wpatrując się we mnie. Rzucała mi wyzwanie, jednocześnie błagając mnie o więcej. Chciała być mała i drobna, jednocześnie będąc potężną i mocarną. Niechybnie potrzebowała motywatora by wrzeszczeć, by wić się i błagać o więcej. Krzyk wieki temu zapewne ugrzązł jej w gardle i teraz Persephona Degenhardt rzucała mi wyzwanie. Czy sprostam? Chuj wie. Czy zrobię wszystko, w tym zaprzedając swą zacną duszę, by temu sprostać? JAK DIABLI! Nie trzeba było mi mówić drugi raz, że mam wejść w ognie piekielne, bo ja już leciałem jak ten głupi i ślepy by się poparzyć oraz zaznać bólu, ale jednocześnie osiągnąć swój cel albo przynajmniej podjąć próbę. Taaak. Będę tam pierwszy, a tuż za sobą pociągnę tam Persephonę.
Chwilę walczyłem z tym jej przeklętym gorsetem, ale nie na długo. Wziąłem to pociągnąłem mocno by poszedł ten wstrętny sznurek, a może nawet i materiał. Nie dbałem o komfort Pesephony, bo była z niej jebana sadystka... Masochistka właściwie. Sadystka i masochistka? Potwierdziło się to szczególnie wtedy, kiedy odkryłem jej nagie piersi i zaczerwienioną talię. Kurde, koleżanki z burdelu nauczyły mnie wiązać to gówno, ale tak by je to jakoś szczególnie nie cisnęło, a bynajmniej nie tak. Nie tak mocno. Za mocno.
Ująłem wygłodniały jedną z jej marnych piersi w prawą dłoń, ale właściwie nie było za bardzo co łapać. Pierś niemalże jak u nieletniego chłopca, suchoklata, szczypiora. Ale nieistotne, bo znowu patrzyłem w jej oczy, próbując odgadnąć, czy ona tak na serio, czy to po prostu rodzinna tradycja z tym bólem, z tym cierpieniem...? Otto nie wydawał mi się jakiś mocno pojebany, choć kto go tam wiedział? Niejednokrotnie pakował mnie w kłopoty i w sumie chuj pies inna kwoka go jebała. Nieistotne, nieistotne. Kurde, ona chyba serio tak na serio, ale kompletnie nie umiałem czytać z jej oczu. Może powinienem po prostu słuchać, co mówiła? A mówiła by zdjąć ubranie, więc pozbyłem się swojej koszulki, a wstając przy okazji jej spódnicy. Dwie pieczenie na jednym ogniu. Zjadłabym, och zjadłbym ją nawet taką chudą, bladą i... z, mrrr, rumieńcami na twarzy. Jednak potrafiła w kolory na skórze! A to sprawiało, że jeszcze bardziej mi się przestawiało w głowie, jeszcze bardziej bulgotało podnieceniem i pustką - smakowita przekąska. Polecałem. Szczególnie kiedy miało się diablicę w łóżku. Aż się skrzywiłem, kiedy dziabnęła mnie w szyję. A jej słowa... Och, jej słowa... Zaprzysiągłem na własne życie, że chociażbym miał się zaorać, to skubana pożałuje, że kiedykolwiek postanowiła mnie sprowokować. W łóżku!
- Ty będziesz jedyną dziwką, której będę kneblował mordę - wysyczałem przez zęby. Sam nie wiem, co we mnie wstąpiło. Może Persephona? Złapałem ją gwałtownie za usta, dla jej własnej satysfakcji, mojej zresztą też. Cholera, aż musiałem się nieco skupić by nie strzelić po pięciu minutach, a że ostatnio nie spałem za dobrze, prawie wcale, to miałem w swojej głowie miszmasz, ale przede wszystkim jej prowokację, jej wyzwanie, jej szyderę. Obiecałem sobie, obiecałem sobie mocno, że jak tylko z nią skończę, to zapomni o bożym świecie, o czymkolwiek, nawet o własnym jebanym nazwisku.
Jedną ręką trzymałem jej usta, właściwie wpychając jej swoją dłoń pomiędzy wargi. Czułem ślinę i zęby, wbijały się mi w skórę, ale zignorowałem to, bo drugą ręką zabłądziłem niżej, gdzie również była mokra. W chory sposób. Kręciło ją to jak mało co. Jeśli pytała o dziwki, nigdy nie były tak mokre na pierdolnięte pomysły swoich klientów i głównie wspomagały się lubrykantami, a tu... O, królowa dziwek, pani zepsucia i chorej podniety. Wsunąłem dwa palce do środka tylko dlatego by zobaczyć reakcję w jej oczach, jej zaskoczonych oczach, a nie jakichś znudzonych, znużonych czy obojętnych. Chciałem w nich widzieć podniecenie, pragnienie, pożar. Nie ręczyłem za siebie, jeśli ujrzę w nich pustkę. Była mokra, cholernie mokra, nie mogła być taka oschła i stonowana. Rozmazałem wydzielinę z jej pochwy po jej podbrzuszu, brzuchu, może udało mi się dotrzeć nawet do piersi, rysując wilgotną drogę z jednego punktu do drugiego. Taka inwencja twórcza, która paliła mnie pożarem w moich własnych gaciach.
Zaśmiałem się szyderczo, miałem szyderczą minę, jak gdybym kpił sobie z jej podniecenia. Szczerze? Też byłem pojebany, bo mnie to niemożebnie kręciło. Nowe doznania zapisywały się na kartach mojej historii, więc musiałem naprawdę ze sobą walczyć, kiedy odpiąłem spodnie i znalazłem sobie miejsce między jej udami aby nie strzelić jak byle głupiec. Choć chciałem bardzo, ale to był, kurde, dopiero początek! Wsunąłem się w nią, a że chciałem słyszeć jak jęczy czy krzyczy - co preferowała, ja nie wybrzydzałem - przeniosłem swoją dłoń z jej ust na jej szyję. Już byłem pewien przez ten drobny ruch, że na jednej pozycji się nie skończy, bo chciałem ją brać też od tyłu, od tyłu trzymać za szyję, za włosy. Awrrr. Hades, skup się. Pieronie!
- Persephono, patrz na mnie. Czuj mnie. Strać kontrolę - wysyczałem, poruszając się w niej coraz mocniej, gwałtowniej. - Czuj mnie - wręcz rozkazałem i zamierzałem jej to powtarzać, a przy tym karać ją za nieposłuszeństwo, za każdą oznakę bycia gdzieś indziej. I nie tylko za to. Klaps za to, że zmuszała mnie do wysiłku. Ściśnięte ramię za jej słowa. Kpiła sobie ze mnie. Nie zapomniałem tego sobie. Wyrywane włosy za ten beznamiętny, bezduszny wyraz twarzy, którym mnie przywitała, którym mnie bezczelnie oceniała. Właśnie, za to dodałem wyciskanie z jej piersi powietrza, mocny uścisk w biodrach, wbite palce w jej łydkę. I znowu ją uciszałem kneblem z własnej dłoni, kiedy krzyczała, o ile warzyła się krzyczeć, ale nie mogła przecież tego znieść w typowy dla siebie beznamiętny sposób, bo kiedy minęła jakaś godzina i dajmy na to jedenaście minut, już nie dałem rady więcej, nie potrafiłem sam. Serce waliło mi jak szalone, a oddychanie bolało, płuca bolały, serce waliło... I chciał-nie-chciał skończyłem piękną wiązanką poezji na jej brzuch i piersi. Pojebane to było, ale fajne.
Padłem jak ten trup obok i odetchnąłem lekko. Teraz przydałby się papieros, ale spodnie gdzieś w międzyczasie odrzuciłem. Nie wiem, czy miałem siłę na ich poszukiwanie. Chuj, musiałem, inaczej nie byłbym sobą. Wyciągnąłem jednego fajka, zapaliłem i rzuciłem się z powrotem obok Persephony. Nie byłem pewien, czy to przeżyła, ale ja jeszcze oddychałem, choć oddech miałem wciąż przyspieszony. Aż odetchnąłem ponownie oczarowany, zaciągając się papierosem.
Black Swan
Są chwile
gdy wolałabym martwym widzieć Cię
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobna, chuda, koścista. Mierzy sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu i czterdzieści osiem kilogramów wagi. kości policzkowe, odznaczają się na chudej, bladej twarzy. Sprawia wrażenie dumnej, pięknej i pewnej siebie. Ma bladą skórę, na której odznaczają się błękitne żyły. Kolor jej skóry kontrastuje idealnie z jej hebanowymi włosami, które są zazwyczaj spięte ciasno w koka. Gdy są rozpuszczone są długie, proste i zawsze opadają jej bezwładnie na plecy. Posiada burzowe oczy, granatowe, z ciemnymi obwódkami przy krawędzi. Jej wzrok jest dziki, ale chłodny jak u polującego tygrysa. Percy nakłada na siebie zazwyczaj długie suknie z gorsetami, które mają długie rękawy sięgające kościstych nadgarstków w kolorach czerni z elementami szarości. Szyja zawsze jest osłonięta przez ciasny kołnierzyk należący do stroju. Czasami zakłada spodnie wciskając je w długie, ciemne kozaki i obcisłe golfy. W chłodne dni ma na sobie czarny płaszcz sięgający ziemi, który czasami zastępuje czarną szatą z dużym kapturem.

Persephona Degenhardt
#23
21.11.2023, 17:10  ✶  

Podobało ci się to jak zrywał z ciebie ubranie, patrzyłaś na niego z każdym jego gwałtownym ruchem bardziej podniecona. Czułaś jak policzki cię pieką z napięcia jakie wywoływało w tobie jego wygłodniałe spojrzenie. Był dziką bestią, która chciała cię po prostu pożreć, był panem Piekieł, który miał pochłonąć cię ogniem piekielnym. Czułaś jak języki ognia oplatają twoje ciało rozgrzewając je do czerwoności, było ci cholernie gorąco jak jeszcze nigdy przy żadnym wydarzeniu w twoim życiu. Było ci przyjemnie. W końcu twoje ubranie wylądowało na ziemi, a on spojrzał na ciebie, na twoje blade, nagie ciało, na te żebra, które tak wystawały. Gdzieś w twoim umyśle pojawiło się pytanie, czy aby na pewno wyglądasz odpowiednio. Pewnie dziwki, które rucha w Londynie mają ogromne piersi, ogromne dupy, które łapie i zgniata w swoich wielkich dłoniach. Jęknęłaś zaskoczona, gdy złapał mocno twoje małe piersi, ścisnął, pociągnął, a po twoim ciele rozlała się fala przyjemnego bólu. Lekko się wygięłaś podsuwając się pod jego dłonie, chciałaś więcej, chciałaś, aby mocniej cię złapał, aby gdzieś uderzył. Jego spojrzenie nie wróżyło nic dobrego, oczy przesłoniło chore podniecenie, widziałaś w nim, że udało ci się go sprowokować, że udało ci się go pociągnąć do własnego piekła. Patrzyłaś na niego coraz bardziej podniecona nie spuszczając z jego oczu własnych, aby w nie patrzył, aby widział, że tego chcesz. Czułaś delikatny strach, ale on jeszcze bardziej cię nakręcał, chciałaś więcej i więcej. Chciałaś, aby ci pokazał, co może ci dać. Nie sądziłaś, że ten dzień skończy się w ten sposób, że dasz mu swoje dziewictwo. Obawiałaś się tego, a spomiędzy twoich ust wydostało się niekontrolowane mruknięcie, gdy ściągnął z siebie ubranie. Stęknęłaś na jego słowa i moment, w którym zasłonił twoje usta wciskając twoją głowę w materac. Nie zamykałaś oczu, cały czas na niego patrzyłaś. Chciałaś mu powiedzieć, że poza tobą już nie będzie miał innych dziwek, ale nie było ci dane i może to dobrze? Bo nie byłaś panną na wieki, byłaś tylko jego zapędem do nienawiści. Wyładowywał frustracje jak każdy facet, nie chciał ciebie dla siebie, chciał po prostu pokazać ci, że powinnaś uważać na to, czego sobie życzysz i co robisz.

Czułaś jak ślina zbiera ci się w ustach, jak jego dłoń mocno dociska cię do materaca, a druga wędruje w tamto miejsce. Nie miała odruchu łączenia nóg, wręcz chciałaś, aby cię tam dotknął, aby ci pokazał, co to za uczucie. Jęknęłaś mu w dłoń wijąc się już z podniecenia pod jego ciałem. Pragnęłaś, aby się nie powstrzymywał, aby w końcu coś zrobił, zadał ból. Czując w sobie jego palce znowu głośno jęknęłaś prosto z środka patrząc na niego z wielkimi oczami, które pragnęły więcej i więcej. Widząc jak przesuwa się i ląduje między twoimi udami nie spuszczałaś z niego spojrzenia, patrzyłaś co robi, jak robi i ile. Gdy złapał cię za szyję jęknęłaś głośno odchylając ją lekko do tyłu i obejmując go nogami. Gdy wsunął się w ciebie jęknęłaś jeszcze głośniej i spojrzałaś na niego z uśmiechem na twojej chorej mordzie. Było dobrze, było idealnie, było przyjemnie. Potem już powoli traciłaś grunt na umyśle, bo doprowadził cię do tak chorej przyjemności jakiej jeszcze nigdy nie czułaś. Gdy usłyszałaś jego zachrypnięty głos, rozkazujący ton spojrzałaś na niego nie przestając jęczeć, a czasami nawet krzyczeć. Miałaś ochotę sama zasłonić swoje usta, a nawet to na chwilę zrobiłaś, ale on zabrał twoją dłoń i przytrzymał, abyś nie robiła takich rzeczy. Niegrzeczna Persephona. On chciał słyszeć jak krzyczysz, widzieć jak wijesz się pod nim. Czułaś jak każdy jego gest tworzył bolesne ślady na twojej skórze, jak wyrywa twoje włosy, a każdy mocniejszy, gwałtowniejszy ruch, uderzenie, klaps, czy ściśnięte było okraszone akompaniamentem głośnych jęków podniecenia zmieszanych z bólem. Gdy leżałaś twarzą w poduszki, a on był za tobą zaśliniłaś materiał łóżka, czułaś jak twoje ciało kilka razy płonęło, a przyjemność rozchodziła się po nim w nieznany dla ciebie sposób. Nie wiedziałaś ile to trwało, ale na sam koniec byłaś już wyczerpana, twój umysł odpływał, a myśli uciekały. On nie pozwalał ci jednak zasnąć, pieprzył cię tak długo, tak mocno, że w pewnym momencie nie byłaś pewna, czy drżenie mięśni było spowodowane przyjemnością, czy bólem. Oddychałaś ciężko i szybko, a przed oczami obraz się zamazywał, a nawet momentami znikał. Jak przez mgłę pamiętałaś, że coś do niego mówiłaś, coś co brzmiało jak szybciej, mocniej, postaraj się. Chciałaś z niego kpić, a on na to reagował większą brutalnością. Widząc jego spermę na swoim brzuchu patrzyłaś na nią przez chwilę, ale oczy same ci się zamykały. Całe ciało pulsowało, drgało, paliło w niektórych miejscach. Czułaś jak w miejscach, gdzie złapał za mocno, lub za mocno uderzył tworzyły się siniaki.

Zamknęłaś oczy, a on się poruszył. Nie wiedziałaś, co robił, ale nie miałaś siły na niego spojrzeć, więc po prostu leżałaś, aż całe twoje ciało się rozluźniło, a oczy zamknęły. Nie miałaś siły nawet prosić o wodę, ani o to, aby iść się wykąpać. Ręce nadal leżały nad twoją głową jakby gotowe do związania, albo niegotowe do opuszczenia. Nim się zorientowałaś zasnęłaś, odpłynęła do krainy morfeusza, ale zamiast boga snu był Hades. Pan ogni piekielni, władca zmarłych. Wrzucał cię w płomienie karząc za twoje nieposłuszeństwo. Nie wiedziałaś, czy prawdziwy Hades leżący obok ciebie pozwoli ci teraz spać, czy wymyśli dla ciebie jeszcze bardziej chore kary.

Pomiot z Piekła rodem
I wish I could save you
Wish I could have you grip my hands
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dwumetrowy koleś z nieco przekrzywionym nosem to ja. Z reguły się garbię, bo niskie sufity i przejścia pokonują mnie. Niby normalnie chodzę ubrany, ale lubię mieć ostre żelastwo przy sobie. Poza tym moje ciało znaczą mniejsze i większe blizny, ale nic nadzwyczajnego. I to musiałbym się rozebrać, a rzadko chodzę nagi, a jak już to głównie przy żonie.

Hades McKinnon
#24
22.11.2023, 22:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.11.2023, 22:19 przez Hades McKinnon.)  
Czułem się w chuj zrelaksowany. Cholernie zmęczony, ale zrelaksowany. Dawno nie miałem tak intensywnego orgazmu, a uczucie, które temu towarzyszyło, wciąż obijało się po mojej głowie echem, po moim ciele wspomnieniem, pozostawiając w moim podbrzuszu miłą pustkę. Chełpiłem się nią, ale też czułem znużenie i może gdyby nie nikotyna oraz prosty, analityczny umysł, to bym również przysnął jak ta dziwka Persephona, ale ja miałem w sobie to coś, co mi mówiło, że wpierw obowiązki, a potem relaks, więc...
Spaliłem spokojnie papierosa, pozwalając jej odpłynąć na drobną chwilę. Nie powiem, jej sen, w który zapadła, sprawiał, że cieszyło się mojego ego i niechybnie tańczyło Macarenę, którą wydadzą dopiero w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym trzecim roku. Szmat czasu, ale cieszyłem się bardzo, głupawkę może niemałą miałem, nieco chorą, ale przyjemną, więc odetchnąłem ponownie, głęboko i powoli, w końcu z niechęcią wstając ze swojego miejsca by zgasić peta o popielniczkę stojącą na szafce i stanąć nad Persephoną.
Musiałem stwierdzić, że jednak nie wolałem jej nieprzytomnej. W żywym, prowokującym wydaniu była jeszcze lepsza niż śpiąca czy nieżywa. Nie sądziłem, że mógłbym przeżyć coś równie... dzikiego i pierwotnego w swoim życiu, ale najwyraźniej się myliłem, więc tak chwilę na nią patrzyłem nagi, odczuwając błogą pustkę w podbrzuszu i też z ochlapły penisem by w końcu pochylić się na nią i nią porządnie potrząsnąć. Musiałem jej dokuczyć, bo nie byłbym sobie, szczególnie kiedy zasługiwała sobie na wszelkie niedogodności. Nieistotne, ile przyjemności z niej miałem. Wciąż pozostawała moim wrogiem numer jeden.
- Kurwa, nie śpij. Już dziwki mają więcej godności niż ty - warknąłem do niej oceniająco niby. Wpatrywałem się w nią niby wściekły, choć tak naprawdę bawiło mnie to, że sobie zasnęła. To tylko potwierdzało, że spełniłem swoje zadanie. Suka zapomniała jak się nazywa, zapomniała, że została porwana, zapewne też o tym jak się nazywa. Zaśmiałem się pod nosem szyderczo.
- Może by tak z łaski swojej, księżniczka, się umyła, a nie spała cała w spermie i pocie... Jeszcze złapię od ciebie jakiegoś syfilisa. A nie chciałbym - odparłem, łapiąc ją mocno za ramię i ciągnąc w górę by wstała. Była tak lekka, że nie robiło mi to problemu. I, cóż, wciąż udzielał mi się dominant, którego rolę mi przypisała. Podniecało mnie to. Tak mnie to podniecało, że jak dalej tak pójdzie, to kto wie? Może zafunduję jej powtórkę pod prysznicem, jeśli tylko mnie najdzie, bo w innym wypadku nie tknę jej nawet kijem.
Postawiłem ją ekspresowo na nogi i pchnąłem w kierunku prywatnej, wynajętej łazienki, przylegającej do kajuty małżeńskiej. Fajne luksusy. Czasami dobrze było nie szczędzić na kasie, tylko szkoda, że właśnie nie mogłem brać prywatnego prysznica z Otto. Z pewnością lepiej bym się przy tym bawił.
- Dziedziczki w Szwecji chyba uczą higieny? - zapytałem kpiąco, choć znałem obyczaje panujące w tym kraju. Surowe oraz bezlitosne, znane mi od najgorszej strony. Jakby nie patrzeć, nie raz odstałem batów za nieposłuszeństwo, za bycie aż zanadto rozchwianym. Dyscyplina, dyscyplina. Szok, że w ogóle coś ze mnie wyrosło w tym Durmstrangu. Właściwie, wyrosło to, co w tej chwili pchało Persephonę pod prysznic.
Oparłem ją o ścianę. Nie wiem, czy była zdolna ustać. Jej problem. Bezlitośnie odpaliłem prysznic, gdzie trysnął od razu na powitanie zimną wodą. Cholernictwo, ale byłem do tego przyzwyczajony. Na Nokturnie, a szczególnie w jego podziemiach luksusów nie było, więc się brało, co było za luksus życia. Poza tym lubiłem zimne prysznice. Oczyszczały umysł. I serce czasami. Czasami z kolei serce buntowały do reakcji, do porwań i takich tam... Czasami lepiej było nie rozkminiać swojej przyszłości pod prysznicem.
- I co? Będziesz tak patrzyła tępo czy się łaskawie umyjesz?! - zapytałem z agresją, wpatrując się bezczelnie w jej nagie ciało. Dostawała siniaków - nie byłem z tego dumny, ale brałem poprawkę na to, że jej się to podobało. Była naprawdę popierdolona. Uwielbiała momenty, kiedy ściskałem ją bezlitośnie, kiedy karałem, kiedy uderzałem albo dociskałem do łóżka, gniotłem. Cieszyła się i jęczała głośniej. Oczy jej wtedy błyszczały. Orgazm, ledwo wtedy powstrzymywałem orgazm, myśląc o jednej herod-babie wśród kadry nauczycielskiej Durmstrangu. Ona była niezastąpiona w podobnych sytuacjach.
Zająłem się myciem własnego ciała. Jeśli Persephona nic ze sobą nie zrobi, to kto wie? Może zostawię ją tu? Niech sobie śpi wśród zimnych płytek. Może to będzie dla niej najbardziej luksusowym łóżkiem na świecie ze swoimi podnietami?
Black Swan
Są chwile
gdy wolałabym martwym widzieć Cię
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobna, chuda, koścista. Mierzy sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu i czterdzieści osiem kilogramów wagi. kości policzkowe, odznaczają się na chudej, bladej twarzy. Sprawia wrażenie dumnej, pięknej i pewnej siebie. Ma bladą skórę, na której odznaczają się błękitne żyły. Kolor jej skóry kontrastuje idealnie z jej hebanowymi włosami, które są zazwyczaj spięte ciasno w koka. Gdy są rozpuszczone są długie, proste i zawsze opadają jej bezwładnie na plecy. Posiada burzowe oczy, granatowe, z ciemnymi obwódkami przy krawędzi. Jej wzrok jest dziki, ale chłodny jak u polującego tygrysa. Percy nakłada na siebie zazwyczaj długie suknie z gorsetami, które mają długie rękawy sięgające kościstych nadgarstków w kolorach czerni z elementami szarości. Szyja zawsze jest osłonięta przez ciasny kołnierzyk należący do stroju. Czasami zakłada spodnie wciskając je w długie, ciemne kozaki i obcisłe golfy. W chłodne dni ma na sobie czarny płaszcz sięgający ziemi, który czasami zastępuje czarną szatą z dużym kapturem.

Persephona Degenhardt
#25
26.11.2023, 21:08  ✶  

Statkiem kołysał sztorm, ogromne fale obijały się o jego burty, w oddali było słychać co jakiś czas uderzenie grzmotów – jakby sam Thor gniewał się z powodu tego, co zaistniało w tym pomieszczeniu. Próbował ściągnąć swoją córę z otchłani wrogiego boga. Chciałaś odpłynąć, chciałaś zniknąć, ale demoniczne oczy Hadesa sprawiały, że odczuwałaś przyjemność z bólu, który pochłaniał twoje ciało. Pulsował w twoich mięśniach i głowie. Psychicznie cię niszczył, a ty jeszcze mocniej tego pragnęłaś. Nigdy nie chciałaś, aby ci się to podobało, a jednak w jego wykonaniu było to dla ciebie coś elektryzującego. W końcu jednak musiałaś się obudzić, gdy zaczął nieprzyjemnie szarpać twoim ciałem niczym lalką do dmuchania. Spojrzałaś na niego; chciałaś, aby był w twoich oczach chłód, ale nadal gdzieś w środku skrzyło się uczucie spełnienia, które ci dzisiaj dał. Twój pierwszy raz był tak brutalny, a jednak nie wystraszył cię, wręcz sprawił chęć ponownego odtworzenia tych emocji. Nie byłaś jednak w stanie mu tego wyznać, nie byłaś w stanie aż tak się przed nim upokorzyć, aby go błagać o kolejną porcję zniszczenia. Musiał sam tego chcieć, prawda? A widziałaś, że nie będzie to trudne. Pamiętałaś każdą sekundę z tego, co robiliście na tym łóżku mokrym od waszego potu, każde jego słowo i stęknięcie, które z siebie wydał poruszając się w tobie, każde uderzenie, które wykonał. Miałaś tego nigdy nie zapomnieć, miało cię to prześladować do końca twoich dni.

– Nie interesuje mnie godność twoich dziwek – mruknęłaś pozwalając się podnieść za ramię. Czułaś upokorzenie, gdy wspominał o tamtych dziwkach, czyżbyś nadal była od nich gorsza? Co miały takiego, czego ty nie miałaś? Co robiły lepiej? Wolał udawany seks za pieniądze? Może powinnaś mu kazać zapłacić? Może wtedy czułby się lepiej? Jednak, co cię obchodziło, co on czuł? Ty czułaś się odpowiednio… Spojrzałaś z delikatną pogardą na myśl o tym, że wolał płatny seks od tego, co mu dałaś. Sprawiłaś, że poczuł się męsko, a on tego nie docenił. Zachwiałaś się i wpadłaś na szafkę nabijając sobie zapewne kolejnego siniaka na biodrze, statkiem niebezpiecznie zachybotało, a ty spojrzałaś na drzwi łazienki, które nagle wydały ci się takie odległe. Czułaś się okropnie zmęczona, jakby wypompował z ciebie całą moc, którą miałaś w sobie. – To ty posuwasz dziwki, więc to ja powinnam się martwić o to, czy od ciebie czegoś nie złapałam – odparłaś mu. Ciekawe, czy się domyślił, że jeszcze nigdy nie uprawiałaś seksu, czasem zdarzyło ci się sięgnąć dłonią w tamto miejsce, ale to nie było to samo, co z mężczyzną. Nawet w największych snach nie byłaś w stanie sobie wyobrazić tego jak wygląda seks.

Bez słowa pozwoliła się pokierować do tej łazienki, wykonałaś jego polecenie niewerbalne i oparłaś się o ścianę. Nie liczyłaś na delikatność, nie po tym jak zafundowałaś mu moc posiadania ciebie poprzez dominację. Widziałaś to w jego posturze, że mu się podobała władza nad tobą. Nie spodziewałaś się jednak, że obleje cię strumieniem zimnej wody, więc z twoich ust wydostał się okrzyk zdumienia i szoku. Odwróciła się do niego przodem opierając się o ścianę plecami, osłoniłaś się trochę rękami od wody. Czułaś jak skóra cię boli, a pojawiać się na nim zaczęła gęsia skórka, która wręcz szczypała z zimna. Miałaś wrażenie, że twoja skóra się kurczyła i zaczynało jej brakować miejsca, więc zaczynała ściskać zbyt mocno mięśnie. Spojrzałaś na niego z nienawiścią wymalowaną w nich granatową kredką, gdyby było to możliwe w środku szalałby ten sam sztorm, co na zewnątrz pokładu.

Nie dałaś mu dokończyć ostatniego pytania, uderzyłaś go w twarz z otwartej dłoni próbując wyrwać mu słuchawkę prysznicową, aby przestał na ciebie lać wodę. Ty lubiłaś piekło, lubiłaś się gotować, a nie zamarzać. Wolałaś kąpać się we wrzątku, palić swoją skórę, tylko wtedy czułaś, że jesteś czysta. Spodziewałaś się od niego agresywnej reakcji i nie zawiódł cię. Złapał cię za ramię blisko twojej szyi, przyparł do ściany stojąc nad tobą prosto, aby zarysować różnice waszego wzrostu. Zadarłaś głowę patrząc mu hardo w oczy. Mógł cię gnębić w łóżku, mógł cię wyzywać od dziwek, mógł cię bić, ale mógł to robić tylko wtedy, gdy chciałaś przeżyć dziwną przyjemność. Nigdy nie pozwolisz mu się zgnębić poza tamtym miejscem. O ile jeszcze kiedyś do czegoś między wami dojdzie. Zawsze był twoją słabością, ale nie chciałaś się do tego przyznać.

– Co mi teraz zrobisz? – prowokacja? Czułaś jak szczęka drga ci z zimna, jak skóra nadal boli od zbyt zimnej wody. Chciałaś zerwać mu z twarzy ten uśmiech i utopić w tej wodzie, po której dzisiaj płynęliście.

Pomiot z Piekła rodem
I wish I could save you
Wish I could have you grip my hands
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dwumetrowy koleś z nieco przekrzywionym nosem to ja. Z reguły się garbię, bo niskie sufity i przejścia pokonują mnie. Niby normalnie chodzę ubrany, ale lubię mieć ostre żelastwo przy sobie. Poza tym moje ciało znaczą mniejsze i większe blizny, ale nic nadzwyczajnego. I to musiałbym się rozebrać, a rzadko chodzę nagi, a jak już to głównie przy żonie.

Hades McKinnon
#26
27.11.2023, 18:16  ✶  
Suka. Miała naprawdę bezczelne spojrzenie, krytyczne i chłodne. Mogłaby mrozić nim serca i umysły mężczyzn takich jak ja, ale nie zamierzałem jej dać tej satysfakcji. O nie! Nie bałem się, nawet nie irytowałem, tylko niemożebnie wkurwiałem, kiedy tylko patrzyła na mnie oceniająco. Och, chciałem jej wtedy zadać faktycznie wszystkie najgorsze ciosy, poniżyć ją do sedna sprawy i potem wyżąć jak szmatę, którą tak naprawdę była.
I jednocześnie mnie intrygowała. Była harda, dumna, pomimo swej postury i delikatnej budowy. Zastanawiałem się nawet, ile chłopa gościła w swojej sypialni. Czy godziła się na coś więcej niż seks w dwoje? Wyobrażałem sobie, lekką głową w tej chwili do podobnych wizji, bo przecież widziałem, na co było ją stać, więc trójkąty czy kwadraty, to zapewne był dla niej chleb powszedni. Żałosna. Gdyby była niewinna, gdybym był jedynym w swoim rodzaju... może wtedy wyobraziłbym sobie nasz happy end niczym w bajkach Disneya?
Tylko że złe kobiety i jeszcze gorsi mężczyźni na nie nie zasługiwali. Dla nich była wieczna walka o przetrwanie oraz o dominację. Przyjąłem ten cios w swój policzek, bo wiedziałem, że będzie marną imitacją prawdziwego uderzenia. A przy okazji mogłem się jej odpłacić, no nie? A mnie to w tej chwili niemożebnie podniecało, co było dla mnie takie całkiem nowe w tym chorym wydaniu, ale przyjemne, więc się uśmiechnąłem i z lubością zarysowałem różnicę w naszym wzroście. W takich momentach uwielbiałem te moje centymetry, bycie gigantem wśród pizdusiów i suk.
- Co ci zrobię? Pytanie, co ty mi zrobisz - zawyłem rozbawiony. Wiem, zabawne. Jeśli chciałem, potrafiłem być błyskotliwy. Wolną ręką złapałem ją za włosy, te czarne jak noc, mokre włosy i owinąłem sobie je wokół dłoni, byle tylko nie przywidziało jej się wyszarpywać albo co. Może bardziej dlatego by jej pokazać tę siłę, która wciąż we mnie była, mimo że totalnie zmęczony, to jednak z powerem. Pociągnąłem ją w dół za te jej kudły, zmusiłem by uklękła przede mną. - Wiesz, twoje odzywki zainspirowały mnie do tego, że może wytresujemy cię na taką dziwkę. Zrobisz karierę w Anglii jako nordycka obciągara, hmm? Możemy nadać ci taki dziwkarski pseudonim, bo Persephona to totalnie nudne, przedramatyczne z rzygiem jest - odparłem, tak z tej góry, patrząc na nią tam na dole, taką małą, jeszcze drobniejszą. Już nawet mój penis na jej tle wydawał się być spory i potężny. Ciekawe, czy gdybym nim uderzył, to nie połamałbym jej tych wiotkich paluszków? Interesująca teoria.
- I jak? Będziesz grzeczną, rasową dziwką czy pokazać ci jak smakuje totalny brak godności? - zapytałem wielce humanitarnie, bo przecież nie byłem potworem, tylko po prostu czasami mnie ponosiło, szczególnie kiedy łapałem wiatru w skrzydła, hehe. I zaraz też zakląłem solidnie na wszystkich bogów, kiedy potrząsnęło nieźle statkiem. Jebane sztormy. Nie przepadałem za rejsami, a teraz to kurde podwójnie. Aż mnie, cholera, to nieźle rozproszyło...
Black Swan
Są chwile
gdy wolałabym martwym widzieć Cię
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobna, chuda, koścista. Mierzy sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu i czterdzieści osiem kilogramów wagi. kości policzkowe, odznaczają się na chudej, bladej twarzy. Sprawia wrażenie dumnej, pięknej i pewnej siebie. Ma bladą skórę, na której odznaczają się błękitne żyły. Kolor jej skóry kontrastuje idealnie z jej hebanowymi włosami, które są zazwyczaj spięte ciasno w koka. Gdy są rozpuszczone są długie, proste i zawsze opadają jej bezwładnie na plecy. Posiada burzowe oczy, granatowe, z ciemnymi obwódkami przy krawędzi. Jej wzrok jest dziki, ale chłodny jak u polującego tygrysa. Percy nakłada na siebie zazwyczaj długie suknie z gorsetami, które mają długie rękawy sięgające kościstych nadgarstków w kolorach czerni z elementami szarości. Szyja zawsze jest osłonięta przez ciasny kołnierzyk należący do stroju. Czasami zakłada spodnie wciskając je w długie, ciemne kozaki i obcisłe golfy. W chłodne dni ma na sobie czarny płaszcz sięgający ziemi, który czasami zastępuje czarną szatą z dużym kapturem.

Persephona Degenhardt
#27
07.12.2023, 19:00  ✶  

Ogień. W jego oczach płonęła wściekłość, a to cię podniecało. Cieszyłaś się, że był tak cholernie wkurzony z twojego powodu, że nie byłaś tą dziwką, której oczekiwał. Nie, nigdy nie mieliście tak skończyć, nigdy nie mieliście się pieprzyć w tym miejscu, nie byłaś jego planem, a jednak zasiałaś w jego głowie swój obraz, sprawiłaś, że o tobie myślał, że cię pragnął, że się podniecał z powodu twoich czynów. Twoje pełne usta uśmiechały się cynicznie, kocie oczy zwężyły się w zadowoloeniu widząc ten żar w jego oczach. Miałaś ochotę dać mu więcej, ale nie mogłaś. Wiedziała, że teraz była kolej na bunt, aby zrozumiał, że to ty tu rządzisz, że to ty jesteś jego przewodnikiem po tej relacji. Tak, chciałaś, aby cię poniżał, ale nie poza łóżkiem. Poza nim byłaś potężną Królową, rządziłaś, miałaś swoje zasady i wiedziałaś czego chciałaś.

Stęknęłaś mimo, że nie chciałaś, że chciałaś być twarda, nie chciałaś mu pokazać, że ci się podoba, ale było za późno. Upadłaś ciężko na kolana przez moment wpatrując się w jego przyrodzenie, ale zaraz zadarłaś głowę patrząc mu w oczy. Uśmiech cynizmu, pogardy i pewności siebie nie znikał. Byłaś na przegranej pozycji, byłaś tego świadoma. Mógł uczynić z ciebie dziwkę, mógł cię rzucić na pożarcie tym śmierdzącym Anglikom, ale byłaś na tyle pyszna, że nie miałaś zamiaru na to pozwolić, bo wiedziałaś, że będzie twój. Do Londynu jeszcze długa droga, a tam zapewne spędzisz kolejne zbyt długie dni, więc musiałaś opracować plan, który da ci przewagę, który nie sprawi, że zostaniesz nordycką obciągarą. Nawet wzdrygnęłaś się na te słowa. Nie, nie zrobisz tego. Prędzej odgryziesz te wszystkie fiuty, które spróbują wejść do twoich ust. Nawet kłapnęłaś zębami na tę myśl, aby go wystraszyć. Byłaś ciekawa jak daleko był w stanie się posunąć. Czy miał na tyle odwagi, aby to zrobić? Szarpnęłaś głową, aby spróbować wyrwać włosy z jego uścisku, albo aby poczuć ból, który to powodowało. Polubiłaś to jak ciągnął twoje włosy. Przesunęłaś powoli dłońmi po jego udach kierując się w górę, zacisnęłaś paznokcie na jego biodrach nie odrywając od niego wzroku.

– Czego ode mnie oczekujesz? – zapytałaś i zrobiłaś nagle niewinną minę, jakbyś chciała zagrać parodię przestraszonej dziewczynki. – Oh, nie Hadesie, proszę, nie rób tego. Jesteś moim pierwszym chłopakiem, nie dam rady uprawiać seksu z innymi – zaśmiałaś się i spróbowałaś się podnieść, wiedziałaś, że jeśli on na to nie pozwoli nie zrobisz tego, to on oplatał dłoń twoimi włosami, to on miał prawdziwą władzę tutaj. – Nie mogę być dziwką – dodałaś jeszcze i cicho zachichotałaś. Mrużyłaś oczy w gniewie, złości, bo posuwał się za daleko, ale z drugiej strony jego potęga ci się podobała. Hades zawsze był w twoich oczach kimś więcej niż kolegą brata, zawsze widziałaś w nim coś potężnego. Oblizałaś usta oddychając szybciej i nie przestając się uśmiechać.

– Nie jestem jak te twoje angielskie dziwki, martwe w środku, nie potrafią zliczyć nawet ilu was było w ich łożach. Nie jestem dziwką, Hadesie – wymruczałaś cicho. – Chcesz wiedzieć ilu było w moim? Bo mam pamięć doskonałą, nie zapominam nic ze swojego życia, zapamiętam ten dzień do końca dni – nadal zadzierałaś głowę o ile nie pozwolił ci się podnieść, chociaż przy jego wzroście zawsze będzie cię boleć kark od patrzenia na niego.

Pomiot z Piekła rodem
I wish I could save you
Wish I could have you grip my hands
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dwumetrowy koleś z nieco przekrzywionym nosem to ja. Z reguły się garbię, bo niskie sufity i przejścia pokonują mnie. Niby normalnie chodzę ubrany, ale lubię mieć ostre żelastwo przy sobie. Poza tym moje ciało znaczą mniejsze i większe blizny, ale nic nadzwyczajnego. I to musiałbym się rozebrać, a rzadko chodzę nagi, a jak już to głównie przy żonie.

Hades McKinnon
#28
07.12.2023, 21:50  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.12.2023, 22:01 przez Hades McKinnon.)  
Z tej dziewczyny to był istny diabeł wcielony. Tak się zastanawiałem chwilę, czy sugerowała serio z tymi swoimi ujadającymi zębami, czy to tylko taka pogróżka była, ale obawiałem się wsadzać penisa do jej gęby, bo kto tam wiedział, co miała w swojej bani. Już niejednokrotnie zakładałem, że mogła zniszczyć Otto, że mogła go zgnieść jak robaka i zabić, więc niby czemu nie miałaby tego zrobić ze mną...? Szczególnie kiedy bym jej się podstawił w ten perfidnie prosty sposób, a ona jeszcze na dodatek rżała sobie ze mnie, co mi się cholernie nie podobało. Każdy akt przemocy, agresji, tylko ją podniecał i podkręcał. Czy dało się ją ukarać? Może tak naprawdę marzyła by zostać w Anglii dziwką i właśnie spełniałem jakiś jej pojebany angielski sen.
Wbrew pozorom, wcale nie to było najgorsze. Najgorszy był jej uśmiech. Jednocześnie mnie wkurwiał niemożebnie. Tak bardzo, że miałem ochotę rozbić jej twarz o płytki. Uderzać tak mocno i wielokrotnie aż zmyłbym na niej jakiekolwiek wyrazy uczuć... Ale z drugiej, podobał mi się jej uśmiech. Nigdy nie uśmiechała się w mojej obecności. Zawsze bez wyrazu, posępna gdzieś nieopodal, stonowana, a teraz przedstawiająca ferie wyrazów uśmiechu, kpiny i pogardy, nieco też podziwu... A jeszcze jak byliśmy w łóżku... Tak, to było zwodnicze, wstrętne, obrzydliwe. Nie powinienem tak myśleć o tej suce. Nią właśnie pozostawała. S.U.K.Ą. Tak jak sztorm pozostawał sztormem. S.Z.T.O.R.M.E.M.
Pozwoliłem jej wstać. A jakże. Nie byłem jakimś brutalem, ale też już nie byłem zainteresowny darmowym obciąganiem, bo jednak moje przyrodzenie było ważnym elementem mojej egzystencji, o ile nie najważniejszym.
- Żałosne - stwierdziłem, z odrazą wyplątując rękę z jej włosów. Teraz wyglądała jak zmora nieczysta. Pozwoliłem sobie na to by zimna woda spłukała ze mnie cały ten wstrętny pot, lubieżne myśli oraz ostatki podniecenia. Trwało to chwilę, nim moja pięść wylądowała z impetem na płytkach tuż obok jej twarzy. Zapewne jej policzek owionął drobny powiew powietrza. O ile takie rzeczy się zdarzały. Nie wiem. Pojebane to.
Zabolało mnie w knykciach, ale o to chodziło. Potrzebowałem się wyżyć by przypadkiem nie wyżyć się na niej, a chociaż była obiektem mojej nienawiści, to nie zamierzałem jej robić aż takiej krzywdy. Seks jej się podobał, więc to nie było żadne znęcanie się, ale rozpierdolenie jej twarzy byłoby już pojebanym gore, a musiałem pamiętać o tym, że wciąż pozostawała siostrą Otto. Jedynie to utrzymywało ją przy życiu, bo mogłem przecież wypieprzyć ją za burtę, jeśli by mi się plany odwidziały.
- To, że potrafisz zliczyć swoich kochanków, nie oznacza, że nie jesteś dziwką. Zaraz zapłacę ci za seks i będziesz mogła sobie dopisać kolejną zaliczoną sztukę - wysyczałem do jej czoła właściwie, bo nie chciało mi się bardziej zniżać twarzy. Wpatrywała się we mnie uśmiechnięta, rozpromieniona. Miała śliczny, zaskakująco delikatny głos. Mruczała jak dziewczynka, ale... byłą jadowitą żmiją. - Umyj się, zgnij tu, zrób co chcesz. A jak wyjdziesz z kajuty, to znajdziesz jeszcze dwóch chętnych na ruchanie, co od paru dobrych dni nie byli z kobietą - odparłem, po czym odbiłem się jedną ręką od ściany, wziąłem po drodze ręcznik i wyszedłem. Oczywiście, trzasnąłem drzwiami.
Nie miałem zadowolonej miny. Nie podobało mi się, że cokolwiek sobie o niej myślałem. Miała być tylko kukłą w moich rękach. Siedzieć cicho w kącie i się nie ruszać najlepiej, a ona oblizywała wargi, uśmiechała się i na każdym kroku prowokowała, a ja byłem cholernie zmęczony i nie tego oczekiwałem. Nie tego chciałem... i jednocześnie chciałem. Chuj by to...
Podniosłem swoje spodnie z podłogi by schować różdżki pod materac. Kto wie, co jej uderzy do głowy. Wolałem dmuchać na zimne. Normalnie spałbym bez bielizny, ale... z tą wariatką wolałem ubrać majty, wierząc że obronię mnie przed tą nimfomanką. To chyba nie ona miała problem z Otto, tylko Otto z nią. Niechybnie go omamiła, zmusiła do tego by o mnie zapomniał, by nie pisał. Zaniedbał...
Położyłem się na plecach, patrząc w sufit. Potrzebowałem odpoczynku, ale wiedziałem, że przy Persephonie nie będę mógł pozwolić sobie na głęboki sen. Trzeba będzie czuwać. Dotknąłem swoich ust, właściwie dolnej wargi, wspominając te nasze dzikie pocałunki. Co za sentymenty... Żałosne, ale wciąż sentymenty.
Black Swan
Są chwile
gdy wolałabym martwym widzieć Cię
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobna, chuda, koścista. Mierzy sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu i czterdzieści osiem kilogramów wagi. kości policzkowe, odznaczają się na chudej, bladej twarzy. Sprawia wrażenie dumnej, pięknej i pewnej siebie. Ma bladą skórę, na której odznaczają się błękitne żyły. Kolor jej skóry kontrastuje idealnie z jej hebanowymi włosami, które są zazwyczaj spięte ciasno w koka. Gdy są rozpuszczone są długie, proste i zawsze opadają jej bezwładnie na plecy. Posiada burzowe oczy, granatowe, z ciemnymi obwódkami przy krawędzi. Jej wzrok jest dziki, ale chłodny jak u polującego tygrysa. Percy nakłada na siebie zazwyczaj długie suknie z gorsetami, które mają długie rękawy sięgające kościstych nadgarstków w kolorach czerni z elementami szarości. Szyja zawsze jest osłonięta przez ciasny kołnierzyk należący do stroju. Czasami zakłada spodnie wciskając je w długie, ciemne kozaki i obcisłe golfy. W chłodne dni ma na sobie czarny płaszcz sięgający ziemi, który czasami zastępuje czarną szatą z dużym kapturem.

Persephona Degenhardt
#29
11.12.2023, 19:58  ✶  

Żałosne. Serce waliło ci jak młot Thora uderzający o ziemię tworząc ogromne błyskawice, które mogły zavbić każdego kto się zbliży. Ty jednak bałaś się tego wszystkiego, tej sytuacji, w której się znalazłaś. Czułaś jak twój umysł otacza się woalką zmęczenia i rozproszenia. Jego głos odbijał się echem po twojej głowie. Jego obawa na twarzy była dla ciebie jak ostatni posiłek. Wyśmienity, wykwintny posiłek dla duszy. Nie wiedział, czy byś go ugryzła, nie wiedział jak daleko mogłaś się posunąć. Chciałaś władzy i ją dostawałaś. Tak miało być zawsze, a on zaciągnął cię bez twojej wiedzy do Londynu. Obawiałaś się jednak jego siły, bo cieniasem nie był. Mógł cię złamać na pół w każdy możliwy sposób, mógł cię pobić, mógł sprawić, że nie podniesiesz się z tych płytek już nigdy. Statkiem zakołysało, a ty oparłaś się bardziej o ścianę patrząc jak zmywa swoje ciało zimną wodą. Twoje własne było pokryte ostrą gęsią skórką, która nadal bolała. Nienawidziłaś zimnej wody, nienawidziłaś chłodu. Potrzebowałaś wrzątku, a on kąpał się w lodowcu. Patrzyłaś jak jego mięśnie się kurczą, jak jego penis już nie jest taki jak wcześniej. Twoje oczy jednak skupiały się na jego twarzy, na jego oczach okropnie wściekłych. Nienawidził tego, co ci zrobił, nienawidził siebie za to, że dał ci się skusić, prawda? Chcesz w to wierzyć, chcesz, aby była to prawda. Chcesz, aby sprawiał ci więcej cierpienia, ale nie możesz mu pozwolić na to, aby tego nie chciał robić. Musisz zabrać jego wyrzuty sumienia.

Nagle jego pięść wylądowała obok twojej głowy, mógł na ułamek sekundy dostrzec w twoich oczach strach, serce zamarło, ale nie dostałaś w twarz. Nie uderzył cię, a mógł. Wiedziałaś, że mógł rozkwasić twoją gębę o te kafle i nikt nie zapytałby go co się stało. Nikt nie wiedziałby, że tu w ogóle byłaś. Twoja rodzina nie wie, że płyniesz teraz do Londynu. Głos pierwszy raz ugrzązł ci w gardle. Czy mówił prawdę? Czy naprawdę rzuci ją na pożarcie byle jakim marynarzom? Nie chciałaś. Nie chciałaś uprawiać seksu z kimkolwiek innym. Ba! Nawet nie chciałaś się ruchać z nim. Wyszło… nie wiedziałaś nawet czemu to wyszło. Odprowadziłaś go wzrokiem, okręciłaś szybko wodę, aby poleciał wrzątek i osunęłaś się po ścianie na podłogę. Objęłaś się rękami i zaczęłaś cicho płakać. Nerwy w końcu opuściły twoje ciało, a strach wyszedł na zewnątrz. Nie chciałaś stąd wyjść, chciałaś tu umrzeć. Tak ciężko ci było grać tą potężną kobietę, prawda? Tak ciężko było ci nim kierować i władać. Pod powiekami co chwilę przemieszczały się obrazy sprzed chwili. To co wydarzyło się na łożu było najbardziej intensywne, to co przed chwilą było przerażające. Chciało ci się wymiotować na samą myśl, że ktoś kogo nie znałaś miał tam na ciebie czekać. Podniosłaś się i sparzyłaś ciało gorącą wodą obserwując jak na ciele pojawiły się już pierwsze siniaki, jak zadrapania robią się czerwone. Niektóre siniaki przycisnęłaś palcem, aby poczuć i sprawdzić ten ból, które dawały.

W końcu przestałaś płakać, czułaś jak oczy cię pieką od tego, ale nie mogłaś tak do niego wyjść. Bałaś się tego, co tam zastaniesz. W końcu wyłączyłaś wodę i zaczęłaś nasłuchiwać tego, co działo się za drzwiami. Nie słyszałaś, aby ktoś tam był, nie słyszałaś nawet Hadesa. Może sobie poszedł? Może zostałaś sama. Wytarłaś się do sucha ręcznikiem, a potem się nim opatuliłaś, aby zasłonić swoje ciało. Jeszcze chwilę temu nie przeszkadzała ci ta nagość, ale myśl, że może tam być ktoś inny powodowała u ciebie kompletny paraliż. Nie tego od niego oczekiwałaś. Miał cię pragnąć i nie miał się tobą dzielić. Czułaś się upokorzona tym, że nie potrafiłaś mu powiedzieć, że był twoim pierwszym. Gardło cię zaczynało od tego boleć. Jeden krok w stronę drzwi trwał wieczność, ale w końcu do nich dotarłaś. Bolał cię każdy krok, a to jak statek mocno się bujał nie pomagało ci w poruszaniu się. Złapałaś za klamkę i uchyliłaś powoli drzwi, aby zobaczyć, czy był tam ktoś jeszcze. Jeśli tak – od razu się wycofasz i zamkniesz tutaj chowając się nawet w szafce pod umywalką jeśli byłoby to w ogóle możliwe, ale nikogo nie było. Był on. Na łóżku. Otworzyłaś w końcu drzwi i rozejrzałaś się za swoimi ubraniami. Były w strzępach, więc złapałaś bez słowa jego koszulę, zrzuciłaś ręcznik i założyłaś ją zapinając tylko z dwa lub trzy guziki. Stałaś na środku pomieszczenia i nie za bardzo wiedziałaś co miałaś zrobić.

Pomiot z Piekła rodem
I wish I could save you
Wish I could have you grip my hands
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dwumetrowy koleś z nieco przekrzywionym nosem to ja. Z reguły się garbię, bo niskie sufity i przejścia pokonują mnie. Niby normalnie chodzę ubrany, ale lubię mieć ostre żelastwo przy sobie. Poza tym moje ciało znaczą mniejsze i większe blizny, ale nic nadzwyczajnego. I to musiałbym się rozebrać, a rzadko chodzę nagi, a jak już to głównie przy żonie.

Hades McKinnon
#30
12.12.2023, 21:56  ✶  
Kompletne wariactwo. Pojebało mnie totalnie. Na dobrą sprawę dopiero docierało do mnie, co najlepszego zrobiłem... i potem to drugie, co zrobiłem, a teraz... Ugh! Szybka analiza na nic się zdawała, bo rąbała mnie głowa ze zmęczenia, umysł domagał się snu, a ja kurwa płynąłem w jednej kajucie z porwaną laską, siostrą mojego przyjaciela, właściwie ukochanego, przedymałem ją i omal nie zabiłem, kiedy wspólnie braliśmy prysznic. Musiałem przyznać, że tego jeszcze nie grałem, ogólnie nie grali zapewne. Chyba że ktoś na tym świecie mógł mieć podobnie pojebane pomysły co ja, wtedy współczułem. I nie wiem, co ja sobie myślałem na każdym etapie realizacji tego pokrętnego (nie)planu, ale z pewnością nie byłem za bardzo trzeźwy. Wciąż nie myślałem trzeźwo, smyrając się po wargach, więc zaprzestałem.
I myślenia, i smyrania.
Zaprzestałem, w sensie. Nie myślałem i nie smyrałem się.
Oczywiście, nie na długo...
Bo zaraz przypomniało mi się jej przerażone spojrzenie. Aż żałowałem, że zmyłem z jej twarzy słodki uśmiech, a powinienem się przecież cieszyć, bo o to właśnie chodziło. Miała się bać, aby siedzieć grzecznie w kajucie i mnie nie wkurwiać, a wyszło jak wyszło, że teraz miałem głowę zapierdoloną frazesami. Odetchnąłem głęboko, a właściwie westchnąłem. Nie zamierzałem mieć wyrzutów przez żadną idiotkę, więc czas na relaks. Poza tym musiałem obmyślić, gdzie ją składować w Anglii. Skoro już ją porwałem, to porwałem. Musiałem się trzymać tego, co zrobiłem, poza tym wściekły Otto, to jakikolwiek Otto w moim przypadku. O ile żył. Żył czy nie żył...?
...ale czy takie chuchro mogło zrobić komukolwiek coś złego? - pomyślałem, kiedy podniosłem na nią wzrok. Ubierała się w moją koszulę, ale w żaden sposób tego nie skomentowałem. Niech sobie nosi. Wyglądała w niej nawet całkiem seksownie, choć te rękawy... Nie, jednak wyglądała zabawnie. Ale zabiłem w sobie jakiekolwiek oznaki rozbawienia, tylko skinąłem jej głową na łóżko.
- Kładź się. Jutro męczący dzień będzie. Aż mi się morda cieszy - stwierdziłem niezbyt optymistycznie, właściwie wcale. Brzmiałem na zmęczonego, zrezygnowanego, a wściekłości we mnie nie było, ale zaraz na powrót mogła się pojawić, jeśli panienka Degenhardt sobie życzyła. Przekręciłem jedynie oczami z lekkim podirytowaniem, żeby się... usprawiedliwić? W życiu! Może inaczej, zaoferować nietykalność w zamian za bycie kukłą. Coś w tym stylu. - Nie bój się. Już cię nie tknę, aby nic nie mów... Najlepiej nic nie rób. Ogólnie zapomnij, że cokolwiek miało tu miejsce. Tak będzie lepiej dla mnie i dla ciebie - odparłem rzeczowo, bo brzmiało to jak najbardziej sensownie w mojej głowie. Niech sobie rozpamiętuje tych innych kochanków, a ja... Jeśli chodziło o chude panienki, to tylko do kościanych dziwek, tak, tylko do nich się przyznam. Żadnej Persephony Degenhardt - pod tym kątem byłem dziewicą, a właściwie prawiczkiem.
Myślałem, czy sobie nie zapalić jeszcze z jednego papierosa, ale postanowiłem być jednak rozważnym. Gdybym spalił łódź, to poszlibyśmy na dno, a tego to ja raczej chciałem uniknąć. Jedyne na co sobie pozwoliłem, to wskoczenie pod kołderkę i... odwrócenie się do Persephony plecami. Zastanawiałem się, czy życzyć jej miłych snów, ale taka suka jak ona raczej nie lubiła czułych słówek.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hades McKinnon (11409), Persephona Degenhardt (10716)


Strony (4): « Wstecz 1 2 3 4 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa