– Umiem wznosić tylko takie – odpowiedział uśmiechem I tym razem wypił od razu zdecydowanie więcej rumu na raz. Tutaj jednak należało być przezornym i wypić więcej. Większe szanse, że życzenie się spełni.
Basilius coś czuł, że nie byłby dobrym piratem. Po pierwsze nie znosił otwartej wody, a pobyt na łodzi go stresował. Po drugie nie umiał się bić, nie wspominając już o skakaniu, uciekaniu przed innymi piratami, czy też wspinaniu się na maszt. Po trzecie rabowanie farmerów raczej nie przypadało mu do gustu. Chociaż zakładał, że z patrolami brytyjskiej floty byłoby mu już łatwiej. I po czwarte i najważniejsze – doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że gdyby jego towarzysze na statku robili coś głupiego i ciągle tracili nogi, to pewnie dostałby szału.
– Na Merlina Yaxley. Gdybym wiedział, że tak lubisz piratów, to zostałbym tam dłużej, by kupić ci kapelusz o opaskę – stwierdził w końcu, kręcąc głową z rozbawienia. – Albo poprosił o autograf dla ciebie tamtego, który nas próbował porwać.