Nie obchodziło jej jakie ma podejście do sprzątania. Był u niej, to ona stawiała warunki, nie należała do osób, które jakoś szczególnie dbały o czystość, ale szczyn na drzwiach nawet ona by nie zniosła. Nie umknęło jej jego wzruszanie ramionami, posłała mu w odpowiedzi mordercze spojrzenie, a warto wspomnieć, że potrafiła zabijać wzrokiem, kiedy tylko miała na to ochotę.
- Mam, mam, możesz się tutaj zatrzymać na trochę... - Nie on pierwszy i nie ostatni. To mieszkanie było trochę jak hotel, kiedy ktoś potrzebował miejsca do zatrzymania się na chwilę, krótszą, czy dłuższą to drzwi zawsze były dla niego otwarte. Gerry nie umiała odmawiać, zresztą sama bywała tu jedynie nocami, musiała gdzieś spać. Trochę nie na rękę jej było jedynie to, że teraz dwójka braci będzie się tutaj kręciła, to mogło ją trochę ograniczać, z drugiej jednak strony, to ona była u siebie, jeśli coś im się nie podobało, to zawsze mogli zmienić lokum.
Później pokazała mu, która sypialnia jest wolna, żeby miał swój własny kąt, nie musiał zajmować salonu, zdecydowanie wolała, aby nikt nie okupował tego miejsca, bo zdarzało jej się przyjmować jeszcze jakichś gości. Pogadali jeszcze trochę, poczekali na Astarotha i jakoś im minął ten wieczór.