• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
« Wstecz 1 2
1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VII

1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VII
Czarodziejska legenda
Wilderness is not a luxury but a necessity of the human spirit.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodzieje dążą do zatarcia granicy pomiędzy jaźnią i resztą natury, wchodząc tym samym na wyższe poziomy świadomości. Część z nich korzysta do tego z grzybów, a część przeżywa głębokie poczucie spokoju i połączenia podczas religijnych obrzędów i rytuałów. Ostatecznie jednak ciężko opisać najgłębsze wewnętrzne doświadczenia i uznaje się, że każdy z czarodziejów odczuwa je na swój sposób. Zjawisko to nazywane jest eutierrią.

Eutierria
#1
02.04.2023, 13:50  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.04.2023, 13:50 przez Eutierria.)  
po zmierzchu

(...)

Po odepchnięciu was przez zamaskowanego Śmierciożercę, to wciąż wasza grupa znajdowała się najbliżej ściany czarnego ognia. Mogliście spodziewać się czegokolwiek – ataku, kolejnego odepchnięcia, prób odgonienia was od ognisk, których moc próbował przejąć Lord Voldemort, ale… tym co słyszeliście była głucha cisza. Śmierciożercy znajdujący się za ognistą zasłoną zamilkli. Gęsty pył, który wzniósł się w górę nie pozwalał wam dostrzec nikogo spoza waszej grupy – zostaliście odcięci, w górę nie wzbiła się żadna iskra oprócz tych, które jakiś już czas temu wystrzeliła ze swojej różdżki Brenna. Atak mógł nadejść z każdej strony.

Patrick i Mavelle czuli się dobrze, ale Victoria, kompletnie bez przyczyny zaczęła wpatrywać się w fioletowy dym unoszący się w górę. Niezabezpieczona woskiem, próbowałaś iść w stronę Śmierciożerców, przez to czarnomagiczne zaklęcie, przez cokolwiek co oddzielało cię od ognisk Beltane. Czułaś bowiem silną potrzebę wejścia w nie, w to zaklęte ognisko rozpalone przez kapłanów. Pozostała dwójka fioletowego dymu nie widziała, nie czuła też wcale potrzeby pójścia gdziekolwiek – tutaj przecież działo się wszystko, tutaj musieliście powstrzymać Śmierciożerców i tutaj… Victoria próbowała przy was wejść w płomienie!

Widziałaś ich. Chciałaś wejść w ten ogień bo wiedziałaś, że znajdziesz się wtedy z nimi. Rozglądając się wokoło, nie widziałaś już Polany Ognisk, nie widziałaś stert wypalonej ziemi ani pyłu. Widziałaś strumień, przepiękne drzewa, nagą kobietę o rudych włosach i szeregu piegów pokrywających niemal każdy zakamarek jej ciała. Leżała na plecach, z nieobecnym spojrzeniem, nie widziała cię. Nie widzieli cię też wędrujący przez to miejsce Śmierciożercy. Byłaś tutaj tylko oczyma. Twoje ciało wciąż trwało w rzeczywistym świecie, czuło uderzenie fali gorąca, słyszało toczące się wokół walki – byłaś tu jeszcze, ale coś mówiło ci bardzo głośno, że nie chciałaś tu być.

Chciałaś być tam – z  nią.

@Patrick Steward @Mavelle Bones @Victoria Lestrange Victorio, możesz wyrwać się spod tego zaklęcia udanym rzutem na rozproszenie, który zostanie przeze mnie odczytany jako rzut na siłę woli w starciu z próbą opanowania twojego umysłu. W tej sesji otrzymujecie po dwie akcje na turę, rzut na siłę woli jest jedną z nich, trzymanie Victorii w miejscu (nie musicie na to rzucać) również.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#2
02.04.2023, 21:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.04.2023, 23:48 przez Eutierria.)  

Odetchnęła z ulgą, kiedy rozlewające się światło po prostu zgasło, kiedy zaczęła wpływać na nie swoim zaklęciem. Na tym świecie nie było rzeczy, których nie dało się odczynić za pomocą magii – może oprócz śmierci, ale to też nie było takie do końca jednoznaczne. Drugie odetchnięcie nastąpiło, kiedy pozbyli się napierającego na nich Śmierciożercy, ale wokół nich wyrosły czarne płomienie… i głucha cisza.

- Przekażecie reszcie, że rozproszenie magii działa na te światła? – Victoria była oklumentką i przy tym ceniła sobie meandry własnego umysłu na tyle, by nie wpuszczać tam żadnych cichych głosików chcących się z nią porozumieć. - Jak macie coś na ogień to to dobry moment, żeby wziąć – jakiś eliksir… czy coś. Ona nigdy ich nie potrzebowała, ale wiedziała przy tym, że jest w mniejszości. A biorąc pod uwagę ile ognia tutaj było… mogło się to okazać wręcz niezbędne.

A potem rozejrzała się wokół. Jej oczy podążyły za kłębem fioletowego dymu unoszącego się w górę, aż zadarła nieco głowę.

- Fioletowy dym? – ruszyła przed siebie, zupełnie nie zważając, że idzie prosto w ogień. On nigdy jej nie przerażał, zawsze był tylko przyjemnie ciepły, a nie palący skórę. - Ktoś tam jest – mruknęła, patrząc przed siebie i widząc wszystko to, czego nie było tu. - Jakaś kobieta. I Śmierciożercy! – chciała tam być – z nią. Kimkolwiek była.

I jednocześnie ten instynkt samozachowawczy, który do tej pory prowadził ją przez życie, który kazał najpierw myśleć, a dopiero potem robić też gdzieś tam był. Tylko czy miał na tyle sił, by dojść do głosu?


Rzut na rozproszenie (siłę woli):
Rzut PO 1d100 - 12
Akcja nieudana

Rzut PO 1d100 - 26
Akcja nieudana


Edit zatwierdzony przez MG.
Obserwator
Nie możesz winić lustra za to, że odbicie ci się nie podoba.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrick ma ciemne włosy i ciemne oczy. Najczęściej na jego twarzy gości trzydniowy zarost. Jest wysoki, ale nie przesadnie (ok. 185 cm), raczej wysportowany. To ten typ, który rzadko można zobaczyć w garniturze, bo woli ubrania wygodne, które nie krępują jego ruchów. A poza tym garnitury wyróżniają się w tłumie a on lubi się z nim stapiać. Dużo się rusza. Chociaż w towarzystwie potrafi sporo mówić i często żartować, zdaje się, że równie dobrze odnajduje się w swoim własnym towarzystwie. Często można go zobaczyć szkicującego coś namiętnie. Wieczorami można go czasem spotkać w barach. Zawsze wtedy siedzi gdzieś w rogu.

Patrick Steward
#3
03.04.2023, 00:21  ✶  
Udało się. To znaczy nie do końca się udało. Dzięki szybkiej reakcji Victorii światło zgasło, ale krąg wcale nie został przerwany. A Steward jakoś tak odruchowo zakładał, że właśnie tak się stanie, że to wystarczy by przeszkodzić Voldemortowi, by uniemożliwić mu sięgnięcie po moc ognisk.
Kurwa, kurwa, kurwa mać. Auror odruchowo zasłonił rękoma twarz, gdy poczuł jak czyjeś zaklęcie odepchnęło go od ognia. Rozglądał się skołowany, nie bardzo wiedząc, skąd właściwie nadszedł atak.
Cisza. Gęsty pył. Ściany ognia.
Pułapka, która z jednej strony oddzielała ich od Voldemorta, z drugiej sprawiała, że tkwili w niej zamknięci jak zwierzęta. Patrick był pewien jednego: musieli trzymać się razem. Tylko razem mieli szansę na to, żeby przetrwać. Przetrwać i jakoś powstrzymać Voldemorta.
I może dlatego zachowanie Victorii aż tak zwróciło jego uwagę. A może wcale nie, bo Steward od zawsze obserwował, obserwując widział więcej, a przede wszystkim, chciał uratować każdego, kogo można było uratować. Zamrugał, gdy ruszyła w stronę ognia. Pierwszy krok nie był jeszcze niepokojący, ale kolejny? Kolejny już tak. I kolejny.
Patrick rzucił się ku niej, chcąc ją powstrzymać przed wkroczeniem w ogień. Nie widział fioletowego dymu, kobiety, nawet śmierciożerców. Widział Victorię, która nagle zechciała rzucić się w płomienie. Złapał ją ręką w pasie i przyciągnął do siebie mocno.
- Nigdzie nie pójdziesz – rzucił szybko, kategorycznie powstrzymując Lestrange przed samobójstwem (a przynajmniej tak to wyglądało z jego perspektywy). – Na tym świetle była jakaś klątwa. Zadziałała na Victorię! – uprzedził Mavelle.
Sam spróbował sięgnąć po różdżkę i spleść zaklęcie w taki sposób by rozproszyło klątwę, która ciążyła na umyśle Lestrange. Bez różnicy czy mu się to powiodło, czy nie, dla jej własnego bezpieczeństwa, wciąż ją przyciskał do siebie.

Rzut N 1d100 - 7
Akcja nieudana
broom broom
Throw me to the wolves and
I'll return leading the pack
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Mavelle Bones
#4
03.04.2023, 22:44  ✶  
Trzeba było naciskać na odwołanie sabatu. Choć tak właściwie, była całkiem pewna, że Ministra na to by nie poszła i podniósłby się tylko rejwach. Sytuacji nie polepszali pojawiający się mugole, ale i też nie poświęcała im uwagi. Mieli pecha, trudno, musieli już sobie poradzić i uciec sami.
  Nie dało się ocalić wszystkich, zwłaszcza że ratowanie mogło okazać się bezsensowne, jeśli Voldemortowi uda się dokończyć plan.
  - Jaki kurwa dym? – wyrwało się jej. Wszędzie było od cholery pyłu, co sprawiło, że sięgnęła ręką za plecy, aby pochwycić poły peleryny i zasłonić nią nos oraz usta. Jednocześnie starała się skontaktować z innymi aurorami i brygadzistami, o których wiedziała, że znają Fale, usiłując się zorientować kto, gdzie, z kim. I przede wszystkim z Atreusem Bulstrode, będącym dziś partnerem Brenny.
  Na domiar złego wyglądało na to, że Victoria z niewiadomych powodów pchała się prosto w czarny ogień. No i Bones nadal nigdzie nie widziała chędożonego fioletowego dymu – wytwór wyobraźni Lestrange? Czy może w grę wchodziło co innego?
  Atreus. Tu Mav. Jestem z Patrickiem i Victorią. Rozpraszajcie światła, pilnujcie rozpraszającego. Potem gaście ogień i niszczcie ogniska. SZYBKO. Podaj dalej. – starała się jak najbardziej streszczać w swoim komunikacie – rozsyłanym do kojarzonych przez nią osób - unosząc ponowne różdżkę. Czary Patricka ewidentnie nie zadziałały, a przecież nie mogli… Szybki ruch nadgarstkiem – cokolwiek ciążyło na Lestrange, sprawiając iż pchała się w płomienie, usiłowała to zdjąć z jej umysłu. Jeśli ewidentnie nie wyszło – ponowiła próbę, gdyby jednak się okazało, że już ta pierwsza zakończyła się powodzeniem – skierowała różdżkę w stronę czarnego ognia, próbując rozproszyć jego magię.

Rzut Z 1d100 - 19
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 46
Sukces!
Czarodziejska legenda
Wilderness is not a luxury but a necessity of the human spirit.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodzieje dążą do zatarcia granicy pomiędzy jaźnią i resztą natury, wchodząc tym samym na wyższe poziomy świadomości. Część z nich korzysta do tego z grzybów, a część przeżywa głębokie poczucie spokoju i połączenia podczas religijnych obrzędów i rytuałów. Ostatecznie jednak ciężko opisać najgłębsze wewnętrzne doświadczenia i uznaje się, że każdy z czarodziejów odczuwa je na swój sposób. Zjawisko to nazywane jest eutierrią.

Eutierria
#5
07.04.2023, 19:42  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.04.2023, 21:20 przez Eutierria.)  

Rzuty śmierciożercy z rysą na masce


Nekromancja

Rzut PO 1d100 - 1
Krytyczna porazka

Kształtowanie

Rzut N 1d100 - 33
Akcja nieudana

Rzuty zamaskowanego śmierciożercy


Rozpraszanie

Rzut Z 1d100 - 20
Akcja nieudana


Rozpraszanie

Rzut Z 1d100 - 38
Slaby sukces...

Rozproszenie dziwacznych wizji, które opętały twój umysł okazało się nie być takie proste, ale trzymana mocno przez Patricka byłaś bezpieczna. Chciałaś wejść do ognia, ochronić tę kobietę, bo czułaś w głębi swojej duszy, że grozi jej coś strasznego. Coraz mocniej rozumiałaś, że to jej wezwanie – ona cię wołała, ona wzywała do siebie kogoś, kto mógłby ją ochronić. A te trzy postacie w czarnych pelerynach, które zbliżały się do niej nie wróżyły nic dobrego. Próbowałaś więc wyrwać się z uścisku Patricka, ale nie udało ci się to – Auror trzymał cię mocno, uniemożliwiając przejście przez czarny jak smoła ogień. Rzucano na ciebie zaklęcie za zaklęciem, za każdym razem bezskutecznie. Musiałaś oglądać jego twarz – przerażające oblicze samego Lorda Voldemorta, który unosił różdżkę i celował w tę piękną kobietę. Tę, którą tak bardzo chciałaś uratować przed niechybną śmiercią i–

Nagle ten obraz się rozmył. Byłaś znów tutaj, wśród tego pyłu i kurzu, wolna od tych wizji, wolna od potrzeby wbiegnięcia w rytualne ogniska, ale zdążyłaś zrozumieć – ten ogień był przejściem. To drzwi do czegoś… do czegoś kompletnie nie z tego świata, nawet dla kogoś, kto urodził się czarodziejem.

Victoria ledwo zdążyła wyrwać się z tych wizji, kiedy usłyszeliście głośne, soczyste i naprawdę przerażone „oż kurwa!”. Wulgarny okrzyk wymsknął się spomiędzy warg jednego ze Śmierciożerców, którzy znajdowali się za ścianą ognia. Mogliście spodziewać się nagłego ataku, nie zdziwi mnie, jeżeli uniesiecie różdżki w gotowości, ale czy spodziewaliście się tego, że to właśnie jeden ze Śmierciożerców spróbuje usunąć czarnomagiczną barierę, aby w dwójkę wyskoczyć zza niej (przy okazji – usunęli ją w wyjątkowo niedbały sposób, bo płomienie po chwili wróciły na swoje miejsce) dobrych kilkanaście metrów od was i zacząć uciekać? Słyszeliście dźwięki, które dobiegały od ognisk – głośne, ale podejrzanie przyjemne – jakby grupa kamieni spadała, obijając się o półki skalne. I wtedy poczuliście orzeźwiający powiew wiatru – udany czar Atreusa rozgonił pył na tyle, abyście mogli dostrzec przed sobą, jak wypalona ziemia wokół ognisk… wstaje. Sporych rozmiarów żywiołak odgonił Śmierciożerców od rytualnych ognisk, przewalając na ziemię jeden z majowych pali. Upadł nieopodal was, łamiąc się przy tym mniej-więcej w połowie. Śmierciożercy wydawali się być zdezorientowani, chociaż nie mogliście dostrzec ich twarzy. Oboje uciekali, jeden z nich miał ewidentnie odrętwiałą rękę i trzymał różdżkę w tej, która prawdopodobnie nie była jego wiodącą.

Zarysowany Śmierciożerca – odrętwienie ręki

15.04
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#6
15.04.2023, 00:41  ✶  

Tak szybko jak się zaczęło – równie szybko skończyło. Victoria przestała widzieć rudowłosą kobietę, przestała też widzieć zbliżających się do niej Śmierciożerców. Nagle jej wzrok z powrotem dostrzegał ogniska, wypaloną ziemię, a nie strumień i drzewa. Inny świat, inne miejsce, które jeszcze przed chwilą oglądała, niczym przez okno, zniknęło. Czarne płomienie jednak nadal tutaj były. Poczuła też, że czyjeś ręce ją obejmują. Ledwo zdążyła unieść swoje dłonie do skroni, przestała też stawiać opór, co Patrick mógł poczuć, i wtedy usłyszała męski okrzyk, na co poderwała głowę w tamtym kierunku.

Wytrzeszczyła oczy na Śmierciożerców, którzy zaczęli uciekać. Gdyby miała więcej czasu, to zastanowiłaby się nad tym głębiej, jak również pewnie porozmawiałaby ze swoimi towarzyszami o tym, co się właściwie działo – ale nie było czasu, bo działać trzeba było szybko; tamta dwójka się oddalała.

A Victoria bardzo nie chciała, by uciekli. Dlatego bez słów do Patricka czy Mavelle (zauważyła tylko, że są obok i że Patrick ją trzymał), wyciągnęła różdżkę przed siebie w kierunku dwójki Śmierciożerców, chcąc wyczarować niewidzialne więzy mające za zadanie opleść ich oboje całych na raz – tak, by nie mogli się ruszać, ani rękoma, ani nogami i by po prostu by wywalili się na ziemię na te swoje głupie maski w tym biegu.


Kształtowanie na niewidzialne więzy na obu Śmierciożerców (dwie próby):
Rzut Z 1d100 - 93
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 46
Sukces!
Obserwator
Nie możesz winić lustra za to, że odbicie ci się nie podoba.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrick ma ciemne włosy i ciemne oczy. Najczęściej na jego twarzy gości trzydniowy zarost. Jest wysoki, ale nie przesadnie (ok. 185 cm), raczej wysportowany. To ten typ, który rzadko można zobaczyć w garniturze, bo woli ubrania wygodne, które nie krępują jego ruchów. A poza tym garnitury wyróżniają się w tłumie a on lubi się z nim stapiać. Dużo się rusza. Chociaż w towarzystwie potrafi sporo mówić i często żartować, zdaje się, że równie dobrze odnajduje się w swoim własnym towarzystwie. Często można go zobaczyć szkicującego coś namiętnie. Wieczorami można go czasem spotkać w barach. Zawsze wtedy siedzi gdzieś w rogu.

Patrick Steward
#7
15.04.2023, 17:01  ✶  
Sekundę, najwyżej może dwie, po tym jak Victoria przestała się wreszcie szamotać by rzucić się w ogień, Steward puścił ją. Ale nie odezwał się słowem, podobnie jak ona skupiając się na tym, co działo się dosłownie na ich oczach. A działy się rzeczy wielkie – przynajmniej gabarytowo. I może nawet Patrick pomyślałby, że wyrastający z ziemi niespodziewanie żywiołak to jakieś kolejne dzieło zniszczenia przygotowanie przez szaleńca próbującego zdobyć moc ogniska Beltane, ale to, że ten zaatakował akurat śmierciożerców uzmysłowiło mu, że było wprost odwrotnie. To siły natury postanowiły bronić się same. I były w tej swojej obronie o wiele potężniejsze niż cały zastęp aurorów i brygadzistów. Przynajmniej na ten moment.
Steward nie był do końca przekonany, czy żywiołak rzeczywiście skupi swoją uwagę tylko na tych, którzy próbowali okraść naturę z jej mocy, ale jego pojawienie się dało mu przynajmniej chwilową nadzieję. Nadzieję na to, że zyskali trochę czasu i będą mogli (wierzył, że będą mogli usunąć kolejne snopy światła, by zapobiec – choć może lepiej byłoby powiedzieć – zmniejszyć, absorpcję energi ognisk, które miał wchłaniać kamień z kosmosu.
Póki co jednak, zgadzał się z poczynaniami Victorii. Uciekający czy nie, śmierciożercy pozostawali śmierciożercami. Może nie miał zamiaru skuwać ich kajdankami, ale pozbawienie różdżek uważał za całkiem racjonalne posunięcie. Uniósł swoją, by posłać za uciekającymi kolejne zaklęcia.


Użycie translokacji by rozbroić uciekających śmierciożerców (a może już i leżących) i odebrać im różdżki. Dwie próby.

Rzut N 1d100 - 19
Akcja nieudana


Rzut N 1d100 - 57
Sukces!
broom broom
Throw me to the wolves and
I'll return leading the pack
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Mavelle Bones
#8
15.04.2023, 21:46  ✶  
Błyskawicznie odpowiedziała Atreusowi, podając lokalizację, w jakiej sama się znajdowała, wraz z Victorią i Patrickiem oraz przekazała swoim towarzyszom otrzymane informacje.
  Pierwsze zaklęcie nie zadziałało, co nie było dobrym zwiastunem, zwłaszcza że Patrickowi też coś nie wychodziło. Nagle przestali umieć rzucać czary czy…? Na szczęście zaraz mogła odetchnąć z ulgą – magia w końcu zadziałała, a Victoria przestała usiłować wejść w te cholerne płomienie. Nie, żeby jej samej coś takiego po głowie nie chodziło, skądże znowu – w końcu za nimi znajdował się ten, którego należało unieszkodliwić, niemniej skupiła się na czymś zgoła innym.
  Bo wśród tego całego pyłu i kurzu nie pozostawali znowu tak bardzo odcięci – wbrew pozorom – od otoczenia i zapewne niewiele brakowało, żeby – zaabsorbowani próbą odczarowania Victorii – całkiem nie zauważyli przeciwników.
  Uniosła różdżkę w gotowości do ciśnięcia kolejnego czaru, tylko… coś było nie tak. Uciekali? Była to ostatnia rzecz, jakiej by się spodziewała, a jednak… jednak. Najwyraźniej mieli sprzymierzeńca, choć nie była taka znowu pewna, czy powstał właśnie żywiołak nie raczy zwrócić się przeciwko nim. Ale póki interesował się śmierciożercami, to nie miała zamiaru mu w tym przeszkadzać.
  Ale za to miała zamiar poprzeszkadzać komu innemu, w miarę możliwości.
  - Lecę gasić kolejne światło! – rzuciła, puszczając się biegiem w stronę, w której powinien się znajdować kolejny obiekt. W stronę przeciwną niż ta, w której znajdowała grupa Bulstrode’a.
  Jeśli udało jej się dobiec do kolejnego świecącego punktu, spróbowała rozproszyć jego magię.
  Przyjdę na obiad – krótka myśl, posłana po drodze do ojca. Obietnica, której nie mogła złamać.


Rzut na rozproszenie magii
Rzut Z 1d100 - 45
Slaby sukces...
Czarodziejska legenda
Wilderness is not a luxury but a necessity of the human spirit.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodzieje dążą do zatarcia granicy pomiędzy jaźnią i resztą natury, wchodząc tym samym na wyższe poziomy świadomości. Część z nich korzysta do tego z grzybów, a część przeżywa głębokie poczucie spokoju i połączenia podczas religijnych obrzędów i rytuałów. Ostatecznie jednak ciężko opisać najgłębsze wewnętrzne doświadczenia i uznaje się, że każdy z czarodziejów odczuwa je na swój sposób. Zjawisko to nazywane jest eutierrią.

Eutierria
#9
16.04.2023, 01:19  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.04.2023, 23:50 przez Eutierria.)  

Śmierciożerca z rysą


Nekromancja - na maledisa

Rzut PO 1d100 - 89
Sukces!

Kształtowanie - na barierę, która ich osłoni

Rzut PO 1d100 - 50
Sukces!

Drugi Śmierciożerca


Rozpraszanie x2 - w więzy

Rzut Z 1d100 - 6
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 24
Akcja nieudana

Żywiołak


Atakuje?

Rzut TakNie 1d2 - 1
Tak

Z mocą

Rzut 1d5 - 4

Rzut 1d100 - 85

link do rzutów na cele, bo coś się zepsuło jak je dodałam

Nad głową żywiołaka zaczęła pojawiać się czerń. Ciemna plama wpierw przypominająca dym, z której następnie zaczęły wydobywać się cieniste wstęgi. Jako aurorzy rozumieliście co to było – zaklęcie niegodziwców, Maledis, o którym uczono was na kursie. Następnie usłyszeliście huk. Ziemia poderwała się do góry i utworzyła barierę, która odgradzała Śmierciożerców od rozwścieczonej istoty. Druga obrona im się nie udała – różdżka zamaskowanego mężczyzny wypadła mu z ręki i upadła tuż obok jego nogi.

Istota splunęła w was skałami. Sporych rozmiarów odłamki, zdolne do solidnego uszkodzenia ludzkiego ciała, pomknęły w dwóch kierunkach – waszym i ich, w ilościach określonych przez powyższe rzuty. Wolną od zagrożenia była jedynie mocno oddalona Mavelle, która spróbowała rzucić nieskuteczne zaklęcie na drugi katalizator. Magiczna żyła zapulsowała, wykazując reakcję na zaklęcie, ale nie zgasła.

Niewidzialne więzy Victorii oplotły waszych przeciwników i w tych warunkach najprawdopodobniej oberwaliby jednym z lecących was kamieni, gdyby nie udana inkantacja na ochronną barierę. Jasnym stało się, że Śmierciożercy wcale nie uciekali przed wami – to rozwścieczony żywiołak sprawił, próbowali wydostać się z płonącego kręgu. Osłonięci przez lichą ścianę walczyli o to, aby wydostać się z krępującego ich ruchy zaklęcia, omal nie upadając przy tym na ziemię.

Zarysowany Śmierciożerca – odrętwienie ręki

19.04
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#10
18.04.2023, 23:47  ✶  

Działo się tak wiele i jednocześnie tak mało. Victoria odruchowo chowała kark, niczym żółw w skorupę, by uchronić się przed wielkim żywiołakiem, ale to przecież nie mogło nic dać. Śmierciożercy uciekali – i teraz już nie mogli, skutecznie zatrzymani przez nią, zmuszeni do konfrontacji… tak z nimi jak i z żywiołakiem, któremu było chyba wszystko jedno kogo bił.

Koronnym pytaniem było: skąd się tu wziął? Gdyby kontrolował go ktoś im przychylny, to nie ciskałby skałami też w nich. Więc…?

I znowu oczami wyobraźni zobaczyła tę kobietę, bezbronną, potrzebującą pomocy… Cienisty Maledis boleśnie przypominał o tym, co działo się tak przed nimi jak i…

Gdzie?

– Patrick! – jej głos brzmiał ostro, bo i cała była zdenerwowana. Kawałki układanki powoli składały się w całość. – Czarny ogień to przejście, portal. Tam jest Voldemort! I ta kobieta. On chciał zrobić jej coś złego. Potrzebowała pomocy, ona… - to było Beltane. Święto poświęcone Matce, jej miłości. I ten żywiołak, który wziął się tu znikąd…

Lestrange machnęła różdżką, chcąc wyczarować podobną barierę, jaką postawili uciekający Śmierciożercy – by osłonić siebie i Patricka przed żywiołakiem, który z wściekłością rzucał kamieniami na najbliższe otoczenie, nie bacząc na to, czy rzuca w tych, którzy go faktycznie zdenerwowali, czy we wszystkie irytujące muchy dookoła. A w obliczu tej kupy kamieni rzucającą skałami, Victoria czuła się jak taka mucha.

I tak czy siak, lepiej było tu nie zostawać, tu w otoczeniu żywiołaka.

– Chodź! – krzyknęła do swojego towarzysza, planując pobiec do Mavelle. Lepiej byłoby nie zostawiać tutaj nikogo samemu. Zresztą i jej powinna powiedzieć o ogniach.


Kształtowanie na barierę fizyczną, głownie ze względu na bunt dwulatka żywiołaka
Rzut Z 1d100 - 72
Sukces!


Druga akcja na uciekando.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eutierria (1636), Mavelle Bones (968), Patrick Steward (1256), Victoria Lestrange (1324)

Wątek zamknięty  Dodaj do kolejeczki 

Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa