• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[27.04.72] Praca szuka człowieka

[27.04.72] Praca szuka człowieka
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#1
15.04.2023, 15:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.07.2023, 13:13 przez Cathal Shafiq.)  
Wobec wizji badania ruin, które odkryto w Walii, Cathal wykazywał umiarkowany entuzjazm. Wątpił, aby było to epokowe odkrycie – w końcu chodziło zaledwie o magiczne miasteczko. Nie brzmiało to ani w połowie tak ekscytująco jak najstarsza świątynia świata w Turcji, irlandzkie kurhany albo egipskie królowe – czarownice. Zarazem jednak mogło sporo powiedzieć o przeszłości rodzimych czarodziei, zagadka zniszczenia tego miejsca była intrygująca, w pobliżu mieściły się przedziwne filary, a w dodatku mugolska ekipa, która weszła tam pierwotnie, natknęła się na kilka rzeczy, które pozwalały mieć nadzieję na coś więcej niż analizę kości, budynków i resztek jedzenia.
Był już na miejscu, przeczytał raporty z tego, co zdążyli zrobić mugole, wypadku, do jakiego doszło i z usuwania jego skutków (oraz wymazywania istnienia ruin z mugolskiej historii – Cathal prawie współczuł historykom mugoli, którzy utracili szansę kontynuowania badań). W tej chwili, gdy Shafiqowie już dogadali się z Ministerstwem i jako że on właśnie zakończył prace w Egipcie, postanowiono wysłać tam jego. Pozostawały więc dwie rzeczy: opracowanie wstępnych planów oraz… uzupełnienie ekipy.
Paradoksalnie tutaj było to wręcz trudniejsze niż w Egipcie, przynajmniej pod pewnymi względami.
Mieli historyków. On sam znał się na runach i pieczętowaniu, Alethea była klątwołamaczem, ściągnęli nawet wywoływacza duchów, a Nell robiła za uzdrowicielkę i dzięki teleportacji łączonej „środek transportu”. Wstępne raporty oraz oględziny miejsca sugerowały jednak, że przydadzą się im także specjaliści od mechanizmów, amuletów oraz przedmiotów drewnianych – te ostatnie zresztą bywały też przydatne podczas pieczętowania.
Tego dnia Shafiq był właśnie umówiony w swoim londyńskim mieszkaniu – niewielkim lokalu, składającym się z salonu, sypialni i małej kuchni – na rozmowę z potencjalnym konsultantem, człowiekiem, z którym kiedyś już pracował.
Nie zapomniał o tym.
Oczywiście, że nie zapomniał – umysł Cathala nie zapominał właściwie niczego. Ale niektóre fakty niekiedy były spychane gdzieś na obrzeża świadomości, gdy Cathala mocno pochłonęło coś innego. Tak jak teraz, kiedy tkwił w salonie, a stół zasłały mapy oraz zdjęcia wykonane w Walii, w pobliżu wioski i przy samych ruinach, a Shafiqa całkowicie skupił się na jednym, powtarzającym się tu i ówdzie drobiazgu oraz nanoszeniu na mapę położenia filarów. W efekcie nawet nie zauważył, że zamiast poświęcić przejrzeniu tego wszystkiego godziny, jak początkowo planował, ślęczał nad tymi rzeczami już od godzin trzech.
Czarodziejska legenda
She should be sure in her soul that the most terrifying thing in the forest was her.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wiedźma, która mieszkała w domku stojącym na kurzych nogach. Jadła dzieci na śniadanie — i prawdopodobnie na obiad i do herbaty.

Baba Jaga
#2
26.04.2023, 02:44  ✶  
Tim złapał się na tym, że dość nerwowo odpinał i zapinał guzik marynarki co jakiś czas. No właśnie, marynarki - sam nie był pewien, czy jego strój był odpowiedni, ale coś głęboko w środku mówiło mu, że wcale tak nie było. W sumie to czuł się trochę jakby ubrał się o wiele za dobrze, o ile dobrym można było określić garnitur, który definitywnie miał za sobą czasy świetności. Chciał jednak wyglądać... profesjonalnie? Na tyle na ile był w stanie, bo przecież jakby nie patrzeć - szedł rozmawiać o pracy. O wiele bardziej komfortowo czułby się, gdyby Shafiq zawinął do niego do sklepu, stanął po drugiej stronie lady i powiedział, że tak i tak wygląda sytuacja, wykopki będą tutaj i tutaj, zapraszam tego dnia, do zobaczenia. Fletcher by pewnie nawet z nim nie dyskutował. Ba! Przyjąłby to wszystko z wyuczonym uśmiechem sprzedawcy, w duchu jednak jednocześnie ciesząc się z perspektyw i przeklinając na zapas swojego pecha, czując że na pewno skończy się to jakąś nieciekawą sytuacją.
Musiał się jednak fatygować, a tego to on nigdy nie przyjmował dobrze. Nie chodziło nawet o samą konieczność pójścia gdziekolwiek, a zwyczajnie znajdowanie się w miejscu w którym nigdzie nie był i gdzie musiał pytać gdzie znajduje się łazienka, zamiast mieć możliwość trafienia do niej nawet po omacku albo pijaku.
Całą sytuację poprawiał nieco fakt, że się znali. O tyle o ile, ale zawsze to było coś. Lepiej patrzyło się na wcześniej oglądane twarze, niż te całkiem obce. Dawne bo dawne, ale wspólne wykopaliska zbliżały, a przynajmniej robiły to do momentu, kiedy nie kopnęła go klątwa i musiał wyjechać i zaszyć się w Londynie.
Fletcher stał pod budynkiem gdzie znajdowało się mieszkanie Cathala i przestępował z nogi na nogę. Wskazówki zegarka nieubłaganie gnały do wyznaczonej godziny, ale miał wrażenie że im bliżej niej były, tym ciężej mu było. Zacisnął ręce nieco mocniej na uchwycie neseseru i zmarszczył brwi. Właściwie to nie był pewien po co mu była ta teczka, ale w jakimś szalonym widzie złapał ją, zanim tylko wybiegł ze swojego sklepu. Pozwalała do tej pory zająć mu ręce, teraz jednak tylko ciążyła i Tim ostatkiem sił powstrzymał się przed tym, żeby cisnąć ją gdzieś w boczną alejkę. Tylko dlatego, że było mu szkoda porządnej, skórzanej teczki.
Wreszcie wszedł do budynku i wspiął się pod odpowiednie drzwi, dając sobie chwilę. Na wytchnienie, na odpięcie i zapięcie marynarki ze trzy razy i na poprawienie włosów. W końcu jednak zdjął blezer, przewiesił go przez przedramię i zapukał do drzwi, czekając na odpowiedź gospodarza.
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#3
29.04.2023, 10:01  ✶  
Gdy rozległo się pukanie do drzwi, Cathal przebywał gdzieś w świecie własnego umysłu: od dobrych dziesięciu minut „zawieszony”, w bezruchu przypatrywał się jednemu ze zdjęć z wykopalisk. Dźwięk sprawił, że Shafiq wzdrygnął się, a potem odpowiednie elementy znów zaskoczyły w jego głowie. Spotkanie, Timothy Fletcher, być może będzie zainteresowany współpracą. (Na ile, tego już Cal nie potrafił zawyrokować: przebywał poza granicami kraju tak długo, i tak niedawno wrócił, że nie miał pojęcia, czy Timothy nie ma doskonale płatnej i stabilnej pracy na przykład w Teatrze Selwynów i nie przyszedł dziś tylko z ciekawości, aby zerknąć na materiały.)
Ruszył do drzwi. Sam nie miał na sobie garnituru – nie znosił ich z pasją, i jeżeli absolutnie nie musiał, wyglądał dokładnie tak, jak teraz, ubrany w koszulę i spodnie, podobne do tych, jakie zwykle zakładał na wykopaliska. Jeżeli jednak strój Timothy’ego go zdziwił, to nie dał tego po sobie poznać. Co bardzo prawdopodobne, nie zwrócił na to specjalnej uwagi, zaprzątnięty myślami o czymś zupełnie innym.
- Cześć, Fletcher – przywitał się, gestem dając mu znać, aby wszedł do środka.
Salon był dość sporym pomieszczeniem, z kanapą, stołem, fotelami i biurkiem ustawionym pod oknem. Pod ścianami ciągnęły się rzędy regałów. Na większości z nich stały książki, lwia ich część o tematyce historycznej albo dotycząca starożytnych run. Jeden z nich, zabezpieczony magią, zastawiono przedmiotami przywiezionymi z podróży – niektóre były eksponatami faktycznie z wykopalisk, sporo jednak po prostu rzeczami zakupionymi na bazarach czy gdzieś zebranymi – jak kamienna, pustynna róża. O ile drugi pokój, służący Cathalowi za sypialnię i za pracownię, był nieco zagracony, o tyle tutaj panował względny porządek, a meble, choć nie nowe, wyglądały na starannie do siebie dobrane.
„Względny” – ponieważ blat i część podłogi w tej chwili zasłały mapy, zdjęcia i notatki.
- Wioska, przypuszczalnie zniszczona w XIII albo XIV wieku – stwierdził, pewnie nie do końca świadom, że mógł to być dość dziwny wstęp. Poprowadził Timothy’ego ku stołowi i machnął ręką w bliżej nieokreślonym kierunku, sygnalizując, że jeżeli miał chęć, to mógł zająć fotel czy kanapę, sam jednak znów pochylił się nad stołem. – Coś a la Hogsmeade. Sądziłem, że nie będzie to specjalnie ciekawe, ale wychodzi na to, że pierwotnie była otoczona murem, roi się tam od pułapek, całość otaczały nieaktywne już filary, a symbole z nich powtarzają się i w samej wiosce… - rzucił, podsuwając Fletcherowi zdjęcie drewnianego, podniszczonego amuletu, znalezionego jeszcze przez mugoli, którzy usiłowali tam wejść. Co wywołało najpierw dużo kłopotów, wymagało sporo pracy od Ministerstwa, a potem sprawiło, że zwrócono się do Shafiqów, oni zaś – do Cathala.
- Zainteresowany? – spytał. Chociaż skoro tu przyszedł, był zapewne zainteresowany, pytaniem pozostawało tylko, jak bardzo. – Kompletuję i konsultantów, i członków stałej ekipy.
Czarodziejska legenda
She should be sure in her soul that the most terrifying thing in the forest was her.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wiedźma, która mieszkała w domku stojącym na kurzych nogach. Jadła dzieci na śniadanie — i prawdopodobnie na obiad i do herbaty.

Baba Jaga
#4
10.05.2023, 00:02  ✶  
Tim kolejny już raz powtórzył w myślach jakąś przygłupią wymówkę na wypadek tego, gdyby Shafiqa wyraźnie zdziwił jego strój. Na szczęście jednak, nawet jeśli mężczyzna w jakiś sposób dziwił się na ubiór Fletchera, to nie dał tego po sobie poznać, na co ten drugi tylko odetchnął z ulgą.
- Cześć - odpowiedział, przepychając się koło gospodarza i za jego gestem wchodząc do środka. Szybkim spojrzeniem rozejrzał się dookoła, na dłuższą chwilę zatrzymując się przy wypełniających ściany regałach. Przeszedł nieco dalej, grzecznie podążając za Cathalem i starając się nie nastąpić na żadne z map, zdjęć i notatek, które częściowo pokrywały podłogę przy blacie, który najwyraźniej był celem ich podróży.
Pomimo, że Shafiq zaproponował mu krzesło, nie skorzystał z niego. Wolał już chyba stać, bo oczami wyobraźni już wyobrażał sobie, jak niezręczni wierci się, wyraźnie niekomfortowo, kiedy Cathal wisi nad stołem. Stanął więc przy blacie, na sam fotel odkładając swój całkiem bezużyteczny neseser, za który wciąż pluł sobie w brodę. Z zainteresowaniem spojrzał na to, co było rozłożone na stole, słuchając co też sam gospodarz miał mu do powiedzenia na temat tego wszystkiego.
- Brzmi ciekawie - rzucił, nie bardzo wiedząc jak inaczej miałby podsumować cały temat, w palce łapiąc podetkniętą mu pod nos fotografię amuletu. Przez moment przyglądał mu się, na jego drewnianą, podniszczoną strukturę. W końcu jednak, już niekoniecznie myśląc nad tym co robi, odwrócił papier, jakby oczekując że znajdzie coś po drugiej stronie.
- I jak ci idzie to kompletowanie do tej pory? - zapytał jeszcze, na pytanie czy byłby zainteresowany, kiwając lekko głową. Bo zainteresowany owszem, był. Pytanie tylko na ile mógł zostawić Willa w sklepie samego. - Kiedy planujesz wyjazd?
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#5
15.05.2023, 17:04  ✶  
Z drugiej strony fotografii znajdowało się tylko oznaczenie – prawdopodobnie wskazujące na datę, miejsce i wstępną klasyfikację przedmiotu. Na samym blacie leżały między innymi mapa, na którą Cathal czerwonym tuszem nakładał oznaczenia, zdjęcia przedstawiające filary – niektóre niemal zniszczone, inne porośnięte bluszczem, pojedyncze jednak całkiem nieźle zachowane, fotografie czegoś, co wyglądało jak fragmenty mury i prawdopodobnie kawałka samej wioski – ciężko było powiedzieć, bo jej większość wciąż musiała znajdować się pod ziemią.
- Mamy w stałym składzie pracowników do brudnej roboty, klątwołamaczkę, uzdrowicielkę, wywoływacza duchów, dziewczynę, która zna się na mechanizmach i mnie. Poza tym numerologa i astrologa do ewentualnych konsultacji oraz wiem, gdzie zgłosić się, gdybyśmy potrzebowali egzorcysty – zrelacjonował Cathal. Zdawało się, że nie zwrócił uwagi na tę aktówkę. Owszem, to że Tim ją przyniósł i zostawił na fotelu, miało zapisać się w pamięci Shafiqa, jak wszystko inne, ale nawet nie próbował zastanawiać się nad tym, dlaczego Fletcher ją ze sobą zabrał. Jego myśli pochłaniała w tej chwili całkowicie wizja wykopalisk. – Główne prace zaczniemy prawdopodobnie w maju. Wioska leży w Walii. Ja pewnie będę spędzał tam większość czasu, ale skoro to teren Wysp, zamieszkanie tam nie jest konieczne.
Mogli się teleportować, niecałą godzinę drogi od ruin wioski znajdował się punkt Fiuu, a ostatecznie ich uzdrowicielka potrafiła stosować teleportację łączną. Cathal na miejscu potrzebował głównie paru osób, chociaż trzon ekipy na pewno miał spędzać tam sporo czasu… A przynajmniej Shafiq miał wielką nadzieję, że znajdą wystarczająco dużo rzeczy, aby było to konieczne.
– Przyda się ktoś, kto pomoże przyjrzeć się znaleziskom. Druga osoba, znająca się na pułapkach, też nie zaszkodzi. – Wprawdzie zatrudnił Prewettównę, ale wykopaliska w Irlandii nauczyły go jednego: nigdy nie dość ostrożności.
A w tej wiosce na pewno było coś, co ktoś chciał ukryć, sądząc o dotychczasowych relacjach.
– Kwestia, ile czasu i siły chciałbyś na to poświęcić – uzupełnił Cathal, wreszcie odrywając spojrzenie od materiałów i skupiając wzrok na Fletcherze.
Czarodziejska legenda
She should be sure in her soul that the most terrifying thing in the forest was her.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wiedźma, która mieszkała w domku stojącym na kurzych nogach. Jadła dzieci na śniadanie — i prawdopodobnie na obiad i do herbaty.

Baba Jaga
#6
06.06.2023, 15:28  ✶  
Tim przyglądał się całemu procesowi. Temu, jak Cathal nakłada na mapę kolejne oznaczenia, układa na niej zdjęcia przedstawiające poszczególny elementy ruin wioski. Śledzenie kolejnych jego ruchów i zdjęć wystarczyło żeby stwierdzić, że lwia część budowli wciąż skryta jest głęboko pod ziemią i prezentowane materiały uchwyciły tylko ich urywek.
W pierwszym odruchu, kiedy Shafiq wylistował mu potencjalnych współpracowników, Tim pokiwał głową. W duszy jednak odetchnął głęboko, bo tak różnorodna ekipa zdawała się brzmieć na całkiem zdolną do zapobiegania i lub sprawnego reagowania na wszelkie niedogodności, które mogły się na wykopaliskach pojawić.
- Zawsze mogę pomóc przy mechanizmach - wzruszył ramionami, wreszcie odnosząc się do kwestii ewentualnych pułapek. W sumie to wolał tego typu zajęcie. Jasne, przyglądanie się drewnianym drobiazgom nie kwalifikowało się w jego głowie jako raczej uciążliwe zajęcie, ale tego typu rzeczy miał całkiem sporo w swoim sklepie. Mechanizmy natomiast... one od zawsze były jego konikiem i gdyby nie fakt że był przy ludziach, to pewnie już przebierałby nogami na samą myśl. - Jeśli potrzebowalibyście kogoś do konsultacji z kowalstwa, to chyba miałbym kogoś pod ręką, ale to już zależy od ciebie. - uśmiechnął się do Cathala krótko, uśmiechem białego człowieka. - Co do czasu i siły... Mogę wiele, bo jestem w tej kwestii raczej elastyczny. Moją pracownią zawsze może zająć się ktoś inny, jeśli zajdzie taka potrzeba. Jeśli uważasz, że przydałby ci się ktoś taki jak ja na miejscu przez większość czasu, to nie będzie to dla mnie problem.
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#7
07.06.2023, 20:13  ✶  
Ekipa faktycznie była zróżnicowana. To nie były mugolskie wykopaliska (a już takie wymagały przecież różnych specjalizacji i starannego przygotowania) i Shafiq po wielu latach doświadczeń – nierzadko bolesnych – wolał zabezpieczyć się na wszystkich frontach. Między innymi dlatego ostro targował się z rodziną w zakresie funduszy, chodził na nudne spotkania inwestorów i poszedł na sporo ustępstw: by mieć faktycznie ekspertów.
– Na to liczę – przyznał wprost odnośnie mechanizmów. W teorii potrzebował w tej chwili bardziej specjalisty od amuletów, bo speckę od pułapek już miał, ale akurat pod względem pułapek lepiej być ostrożnym. – Prewettówna ma dobre referencje i szybko uporała się z moją puszką – pułapką, ale nie mam ochoty na powtórkę z Irlandii.
Jeden, drobny błąd, kosztował cztery życia. Omal nie zginęli także Cathal i Alethea. Wprawdzie czarodziejska wioska powinna być, przynajmniej w teorii, wolna od tak skomplikowanych pułapek, jakie zamontowano w magicznych kurhanach… ale Shafiq wolał zadbać przesadnie o bezpieczeństwo niż później przepraszać. Zwłaszcza, że resztki muru, otaczającego niegdyś wioskę, były dosłownie najeżone pułapkami oraz klątwami. Wprawdzie większość pozostawała mało skomplikowana, a część przestała po latach działać, to jednak skłaniało do ostrożności.
Kto wie, może gdyby Fletcher też był na dole, pułapkę udałoby się dostrzec na czas?
A może skończyłoby się to tylko trzema dodatkowymi trupami.
– Być może się to przyda, kiedy już zaczniemy badać wioskę. Możesz zostawić mi kontakt – powiedział Cathal. Nie miał pojęcia, że Timothy mówił o swoim bracie, ale po prawdzie póki chłopak faktycznie znałby się na kowalstwie i metalach, to Shafiqa stopień pokrewieństwa między nimi niewiele obchodził. Żył w społeczeństwie czarodziejów, gdzie nepotyzm miał się doskonale. Ba, w ramach tych „ustępstw” sam musiał zatrudnić jednego osobnika bez talentu, za to z odpowiednim nazwiskiem (choć wymusił w zamian możliwość zatrudnienia dodatkowej osoby, która odhaczy w razie potrzeby pracę za tego powinowatego).
Kiedy Timothy wspomniał, że znajdzie całkiem sporo czasu, Cathal ruszył do biurka, skąd wydobył dwa pergaminy, zawierające dwie wersje umów – jedna dla konsultantów, z wynagrodzeniem od godziny, druga dla stałych współpracowników. Zawierały dość standardowe zapisy: kwestie wynagrodzenia (odpowiedniego do pracy, ani niskiego, ani zbyt wysokiego), rozliczeń, zakwaterowania na miejscu, odszkodowań w kwestii wypadków, zapisy dotyczące poufności i tak dalej…
– Standardowe wersje umowy. Jeśli potrzebujesz więcej czasu, możesz się z nimi zapoznać u siebie i przesłać mi później uwagi albo podpisany egzemplarz sową.
Czarodziejska legenda
She should be sure in her soul that the most terrifying thing in the forest was her.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wiedźma, która mieszkała w domku stojącym na kurzych nogach. Jadła dzieci na śniadanie — i prawdopodobnie na obiad i do herbaty.

Baba Jaga
#8
28.06.2023, 18:27  ✶  
Tim uśmiechnął się lekko, jakoś dziwnie zadowolony z faktu, że Shafiq przyznał, że liczy na jego udział odnośnie mechanizmów. Było w tym coś pokrzepiającego, że swoim konikiem tez będzie mógł się zając. Nie wspominając już o tym, że podobnie jak Cathalowi, po głowie Fletchera przewijało się, że nigdy nie wadziło być w tej kwestii ostrożnym. Im więcej głów, które miały się zastanawiać nad danym problemem, tym większe prawdopodobieństwo, że skutecznie zostanie on rozwiązany.
- Prewettówna? - zainteresował się, spoglądając na twarz rozmówcy nieco bardziej ciekawsko. - Jak ma na imię? - dodał jeszcze. Czasem świat wydawał się zaskakująco mały i mimo że Tim zdawał sobie sprawę z tego, jak małe istnieje prawdopodobieństwo, że faktycznie kojarzyłby wspomnianą dziewczynę, szanse wciąż były jakieś.
Pamiętał co wydarzyło się w Irlandii, ale nie chciał kończyć tego tematu. Sam zwykłym fartem uniknął losu, który podzieliły cztery osoby, które już nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego. Było w tym coś, co przynosiło ulgę, ale jednocześnie ścinało odrobinę krew w żyłach i sprawiało, że włoski na karku unosiły się nieco.
Słysząc o zostawieniu kontaktu, przestąpił z nogi na nogę. Co, miał zostawić wizytówkę? O ile się orientował, to Will nie posiadał takich rzeczy. Z resztą... spróbowałby tylko. Tim polegał na nim w wielu kwestiach, czasem myślał, że aż zbyt wielu i niezbyt widziało mu się, żeby jego młodszy brat przyjmował na boku jakieś konkretne roboty. To nie tak, że nie chciał, żeby młody się rozwijał, ale zawsze lepiej było mieć pod ręką kogoś, kto nie miał nic lepszego do roboty.
- Jeśli będzie potrzebny, to można się z nim kontaktować przez mnie. To chyba nawet będzie bardziej efektowne - rzucił enigmatycznie, nie do końca będąc też skorym, by tak zwyczajnie powiedzieć, że chodziło o jego młodszego brata.
Odebrał do Cathala podane mu wersje umów, przelotnie je przeglądając. Chociaż jego przelotnie, nie znaczyło nieostrożnie, bo Fletcher już dawno opanował umiejętność znajdowania odpowiednich kwestii w tego typu papierach i wyłapywania wszelkich ewentualnych 'ale'. Ktoś, kto nie pracował w pół podejrzanym sklepie zdziwiłby się, ile ludzi próbowało coś z nim podpisywać i liczyć na to, że akurat kiedy podsuwają mu kartkę pod nos to oślepnie.
- Raczej nie trzeba - wzruszył ramionami, wyciągając pióro by złożyć podpis na papierze przeznaczonym dla stałych współpracowników. Skoro miał już wybierać, to po co się rozdrabniać. Po złożeniu autografu, oddał papiery Shafiqowi, spoglądając na niego z pewnego rodzaju wyczekiwaniem. Bo jeśli to już wszystko, to nie pozostało mu nic innego, jak zabrać stąd siebie i swój przeklęty neseser.
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#9
29.06.2023, 09:58  ✶  
- Pandora Prewett. Z tego, co się orientuję, dość rzadko bywała dotąd w kraju. I zamierza sprowadzić na wykopaliska wielkiego abraxana – poinformował Cathal dość neutralnym tonem, po którym ciężko było się domyśleć i jakie ma zdanie o Pandorze (chociaż skoro ją zatrudnił, wierzył chyba przynajmniej w jej umiejętności) i co uważa na temat wielkiego konia, który będzie mieszkał obok obozowiska.
Oderwał spojrzenie od fotografii i skupił je na chwile na Timothym, trochę zaintrygowany, dlaczego ten nie podawał tego kontaktu, i nawet nazwiska domniemanego specjalisty. Nie przyszło mu nawet do głowy, że mowa o bracie: raczej zastanowił się, czy Fletcher nie miał na myśli kogoś z Nokturna. Ale chyba nie próbowałby im ściągnąć kogoś poszukiwanego na wykopaliska, które były prowadzone z oficjalnym błogosławieństwem Ministra Magii? Shafiq odnotował sobie, żeby w razie czego sprawdzić tego specjalistę kowala. Na wszelki wypadek.
– W porządku – powiedział jednak tylko, a potem obserwował, jak Fletcher stawia podpis na dokumencie. Później wziął jedną z kopii dokumenty i ruszył z nią do jednej z szuflad, zabezpieczonych zaklęciem, by umieścić umowę w odpowiedniej teczce – wraz z innymi umowami. Musiał później jeszcze ją skopiować, tak by mieć jeden egzemplarz tutaj, a kopię bezpośrednio na wykopaliskach. Druga sztuka oryginału pozostała w rękach Fletchera.
– Zaprosiłbym cię na piwo do Dziurawego Kotła, by pogadać, ale mam z tym jeszcze dziś cholernie dużo pracy – przyznał szczerze i ręką machnął w stronę papierów, zdjęć i map porozkładanych po blacie i jego najbliższych okolicach. Gdyby był trochę uprzejmiejszym człowiekiem, może pozostawiłby tę pracę, skoro spotkał dawnego znajomego, ale Cathal stawiał na pragmatyzm. Pogawędzić zdążą na wykopaliskach, spędzą razem w najbliższej przyszłości dostatecznie dużo czasu, aby jeszcze mieli siebie nawzajem dosyć. – Wyślę ci sową wszystkie szczegóły odnośnie miejsca, harmonogramu i tak dalej… myślę, że na początku przyszłego tygodnia.
Potem pożegnał Fletchera, a kiedy ten (wraz ze swoim przeklętym neseserem) opuścił mieszkanie, Shafiq znów skupił się na pracy.
Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baba Jaga (1343), Cathal Shafiq (1829)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa