Tego pochmurnego dnia, czy raczej zbliżającego się późnego popołudnia, Loretta w swojej galerii wystawiała swoją sztukę. Czarownica tak młoda, wykazywała się wysokim poziomem talentu, by móc śmiało prezentować swoją artystyczną duszę. Nie wszystkim jej styl musiał się podobać, ale było naprawdę wiele osób, które ceniły sobie jej talent. Chętnie odwiedzali galerię a nawet skłonni byli zakupić dzieło stworzone przez nią.
Tego dnia, Loretta z Nicholasem wracali razem. Yaxley opuszczając Ministerstwo Magii, spotkał pannę Lestrange, która najprawdopodobniej wracała z odwiedzin jego brata. Być może miała mu coś do przekazania. Nie wnikał. Może przy okazji załatwiała swoje inne sprawy. Nie sądził jednak, że będzie chętna towarzyszyć mu przez drogę do jego miejsca zamieszkania, lecz jak było wiadomo, kobieta na Alei Horyzontalnej posiadała swoje miejsce pracy - galerię sztuki.
Mężczyzna prezentował sobą odzienie w czerni, składające się z garnituru i granatowej koszuli. W czarnej pelerynie, gdyż jesień bywała niemal każdego dnia deszczowa. W czasie wspólnej drogi, wymienili parę zdań, lecz on w większości słuchał. Z każdym krokiem ulicy, docierając na miejsce, zbliżali się do jej miejsca pracy.