• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[13.04.1972] Mgliste Mokradła || Danielle & Philip

[13.04.1972] Mgliste Mokradła || Danielle & Philip
Lew Salonowy
Seeking to be whole
Driven by passion
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Philip to mierzący 173 cm wzrostu wysportowany mężczyzna. Niebieskooki blondyn, którego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach i promienny uśmiech. Jego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach oraz promienny uśmiech. Przywiązuje dużą uwagę do swojego wizerunku, dopasowując swój ubiór do każdej sytuacji. Roztacza wokół siebie aurę niezachwianej pewności siebie.

Philip Nott
#11
30.07.2023, 03:10  ✶  

Wypowiedziane przez Danielle słowa wprawiły go w szczere zdumienie do tego stopnia, że zamrugał oczami z wyraźnym niedowierzaniem. Z dozy grzeczności ograniczył się jedynie do tego. Gdyby nie to, że ugryzł się w tym momencie w język, to nawet byłby skłonny powiedzieć, że uważanie błotoryjów za całkiem urocze to objaw niebezpiecznej fascynacji. Łagodniej mówiąc. Bo dla niego świadczyło to o braku zdrowego rozsądku. Albo piątej klepki. To jednak nie było coś, co ktoś chciał usłyszeć na temat swojej przyjaciółki.

— Trudno zrozumieć mi stanowisko twojej przyjaciółki co do błotoryjów. O ile nie straciłaby tej ręki podczas próby oswojenia wiwerny. Co wydaje mi się wielce prawdopodobne. — O ile zgadzał się z tym, że z każdym magicznym stworzeniem należy się odpowiednio obchodzić, ale istniała pewna granica. Od razu warto zaznaczyć, że on nie jest żadnym ekspertem od magicznych stworzeń. Swoje stwierdzenia oparł na tym, że od wszystkiego co było bardziej niebezpieczne od psidawka, powinno trzymać się z daleka. Nie wiedział również o tym, że wspomniana czarownica posiadała przydatną umiejętność komunikacji się ze zwierzętami. Gdyby wiedział to najpewniej nadal twierdziłby, że nie z każdym stworzeniem idzie się dogadać. Tak samo jak z człowiekiem.

Musiałby być ślepy, aby nie dostrzec pogłębiającej się konsternacji na twarzy kobiety. Czy się tym przejął? Nieszczególnie. Tak też miało być, gdy czarownica zmierzyła go wzrokiem. Po chwili dała mu do zrozumienia, że nici z niekoniecznie grzecznej zabawy. Nie zostanie specjalnie kontuzjowany ani nie doświadczy jakiegoś urazu aby tylko trafić pod opiekę pięknej uzdrowicielki. Nie jest desperatem. Jak ktoś stawia sprawę jasno to żyje się dalej i to zamierzał robić. Rzadko spotykał po raz drugi te same osoby, nawet jeśli posiadał informacje odnośnie miejsca ich pracy. Nie przyjdzie do szpitala z zamiarem odszukania przypadkowo poznanej uzdrowicielki.

— Już widzę, że nie masz na myśli tego, co ja. Bo miałem na myśli niezobowiązującą i przyjemną zabawę w jednym ze szpitalnych pomieszczeń. — Powiedział wprost, z typową dla siebie bezpośredniością w tych właśnie sprawach. Jest bezwstydnikiem. Nie zamierzał jednak zmuszać do tego żadnej ze spotykanych kobiet. Mógł traktować je przedmiotowo, widzieć w nich wyłącznie obiekty seksualne i być przy tym dupkiem, jednak stronił od stosowania wszelakiej przemocy niezależnie od płci swojego rozmówcy i sytuacji.

— Raczej nie sądzę, aby ktoś chciał na mnie kiedykolwiek rzucić klątwę. Uraz pozaklęciowy może mi się przydarzyć, choć wolałbym tego uniknąć. W końcu jesteś uzdrowicielką, odnoszę wrażenie, że z powołania. — Odparł po chwili. Miewał antyfanów, psychofanów i kilku osobom działał poważnie na nerwy. W przypadku tych ostatnich dotąd nie doczekał się konkretnych działań i oby tak pozostało.

Skoro nie chciała rozwinąć przy nim tejże myśli to postanowił nie drążyć bardziej, niż początkowo planował. Kłamstwem byłoby jednak to, że nie interesowało go to. Było to ciekawe. Mogłaby wpłynąć na jego stanowisko w tej sprawie, gdyby zechciała mu to naświetlić. Na odpowiedź na ostatnie zadane przez niego pytanie odnośnie restauracji, teraz to uniósł jedną z brwi w wyrazie zaskoczenia. Może posiadał znajomych niepochodzących ze świata czarodziejów, ale dotąd nie bywał w lokalach w niemagicznym Londynie. Może się to kiedyś zmieni. Może nawet niebawem. Aczkolwiek istniało wiele przeszkód ku temu. Nie potrafiłby się tam odnaleźć. W tych lokalach nawet nie płaciło się galeonami. Uprzedzony nie był. Jedynie nie obnosił się z poparciem dla mugolaków.

— Dotąd w takich nie byłem — Przyznał.

— Na całe szczęście. Zwłaszcza, jeśli chodzi o towarzystwo błotoryja. — Przyznał z nieukrywaną ulgą i przelotnym uśmiechem. Bardzo pragnął opuścić to przeklęte bagno. Nie pozostawało mu odmachać czarownicy i sam niezwłocznie się teleportował do swojego domu w Londynie.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Danielle Longbottom (3084), Philip Nott (3234)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa