• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 … 16 Dalej »
[Listopad 1970] Nastał czas ciemności | Perseus & William

[Listopad 1970] Nastał czas ciemności | Perseus & William
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#1
16.02.2023, 12:43  ✶  

— 22 listopada 1970  —

Dom Williama i Eden
Perseus Black & William Lestrange


Nad Londynem zawisły gęste chmury, pogrążając miasto w popielistym półmroku. Listopadowa ulewa stukała w szyby, zostawiając po sobie grube krople łączące się w wilgotne szlaki, zaś przenikliwy wiatr rwał ostatnie liście z drzew. Zerkając na przygnebiający krajobraz za oknem, Perseus raz po raz dochodził do wniosku, że ma wielkie szczęście, że może siedzieć w wygodnym fotelu kuzyna, w salonie wypełnionym ciepłym blaskiem płonącego w kominku drewna. Z trudem przyznawał to sam przed sobą, lecz w domu Williama (pomimo stresującej bliskości Eden, choć nie fizycznej, a wyczuwalnej w doborze koloru tapet i mebli) czuł się bezpieczniej niż na Grimmauld Place, gdzie nie mógł wyzbyć się wrażenia, że jest jedynie dla rodziców i rodzeństwa ciężarem, a wszystkie podejmowane przez niego działania spotykają się ze ścianą pretensji. Tutaj jednak było inaczej; kuzyn nie zasypywał go lawiną pytań dotyczących wyjazdu do Paryża (a konkretniej - szczegółów jego pobytu we Francji, wliczając w to płeć osób, z którymi się spotykał), zdawał się nie mieć mu za złe za podążanie ścieżką naukową (jak oficjalnie brzmiał powód, dla którego uciekł z Londynu) i potrafił z nim rozmawiać na tematy neutralne, a tego właśnie najbardziej potrzebował.
Od powrotu do domu odwiedzał więc Williama regularnie, pogrążając się w naukowych dywagacjach, prześcigając się w coraz śmielszych teoriach.
— ...weźmy na przykład czynniki rodzinne, bo to przecież rodzina jest pierwszym łącznikiem jednostki ze społeczeństwem. Mamy w Lecznicy kilku pacjentów, którzy dopuścili się przestępstw. Prawie wszyscy pochodzili z rodzin, że się tak wyrażę, z problemami. Jeśli nie nieobecni ojcowie - i nie mówię tutaj o nieuczestniczeniu w wychowaniu i ograniczeniu swej roli do żywiciela rodziny, a całkowitym braku kontaktu - to ojcowie również mający w przeszłości zatargi z prawem. Jak to mówią, ryba zaczyna psuć się od głowy, a w tym wypadku głową jest rodzina — przerwał swój wywód, aby upić łyk jaśminowej herbaty. Do niedawna nie należała do jego ulubionych - lubił ją, ale nie na tyle, by stojąc pomiędzy jaśminem a earl greyem wybrać pierwszą opcję - jednak od jakiegoś czasu jej smak zaczął mu się kojarzyć ze spokojem, jaki odczuwał w obecności Williama.
— Moglibyśmy zrobić badania w tym kierunku. Pracujesz przecież w Wydziale Przestrzegania Praw Czarodziejów, być może po znajomości udałoby nam się dotrzeć do akt czarnoksiężników i potwierdzić moją teorię? Albo może udałoby mi się zdobyć zgodę na rozmowy ze skazanymi na Azkaban? Chociaż... średnio podoba mi się wizja wycieczki do Azkabanu — wyznał szczerze, jednak nie zamierzał rozwijać tej myśli. Obawiał się, że powie za dużo, a wówczas kuzyn dowie się o tym, czego dokonał w Paryżu, pozna prawdę o obmierzłości zbrodni od miesięcy nie pozwalające mu zasnąć. — Jestem ciekaw, czy ten, który kilka dni temu ujawnił się jako Lord Voldemort, też pochodził z dysfunkcyjnej rodziny. Jak myślisz, Williamie?


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



The Alchemistake
—I am a brain—
The rest of me is a mere appendix
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Naukowiec/Antropolog MM
William zdaje się mieć głowę w obłokach przy swoich 185 centymetrach wzrostu i wiecznie nieobecnym spojrzeniu. Burza kręconych, czarnych włosów wydaje się niezdatna do zaczesania, zazwyczaj towarzyszy jej też lekkie zmarszczenie brwi; w zamyśle, skoncentrowaniu. Skrępowany w towarzystwie mówi zbyt wiele lub za mało. Często zapomina o skarpetkach (czasami nawet o butach) czy jak wiąże sie krawat, nierzadko zapina nierówno koszule (myli guziki). Mówi dość szybko, więc czasami trudno zrozumieć zlewające się ze sobą słowa, ewentualnie nie kończy myśli, więc trzeba go ciągnąć za język.

William Lestrange
#2
17.02.2023, 04:40  ✶  
Rozkwitający zapach jaśminu snuł się wraz z parą znad czarki, gdy siedział po turecku przy stoliku kawowym. Jasne drewno zawijało się na nogach mebla w zgrabny kształt, który doskonalił pomieszczenie o dotyk estetyki; przyjemny dla oka, sprawiał że idealnie zaplanowane wnętrze poza sterylnością miało w sobie też ukryte pod dobraniem detali ciepło, którego nie dostrzegało się gołym okiem.
Wizyty Perseusa stały się rutyną, William nawet nie zauważył kiedy, ale pozwalał im się odbywać, a swojemu czasowi płynąc i układać się dookoła wyznaczonych w kalendarzu godzin. Jeszcze w szkole nauczył się zajmować swoimi notatkami czy też lekturą, gdy ktoś do niego mówił, może umykała mu połowa sensu wypowiedzi, ale przynajmniej rozmówca mógł się uzewnętrznić. Lestrange zauważył, że wielu czarodziejów, zwłaszcza tych czystej krwi, potrzebowało przestrzeni, aby wyrazić myśli - takiej, gdzie nikt nie będzie ich oceniał czy obarczał odpowiedzialnością za każde przemielone przez język słowo. Czasami zastanawiał się czy nie powinien pobierac za takie sesje drobnej opłaty, być może wykształciłby w ten sposób jakiś biznes, coby Eden nie mówiła, że marnuje czas na gderanie Blacka.
Miał na sobie porozciągany sweter, a z nosa zsuwały mu się szkła małych okularów, poprawiał je co pare minut sprawiając, że ciemne loki okalajace mu czoło również cofały się, odskakując do tyłu.
Wypowiedzi drugiego mężczyzny interesowały go w pewnym stopniu, momenty do których przykładał więcej wagi wyłapywał z łatwością, znajac granice funkcjonowania swojego umysłu i wiedząc kiedy musi odłożyć jedną z wykonywanych czynności, aby w całości skupić się na drugiej.
- Pracuję to dużo powiedziane, wyświadczam im przysługę w wolnych godzinach - mruknął, nie zauważając nawet jak zarozumiale mogą wybrzmiewać te słowa; Krukońskia chęć sprecyzowania wszystkiego w logiczną układankę nigdy tak naprawdę go nie opuściła, nawet w tak trywialnych kwestiach.
- Masz na myśli zmiany zachodzące w mózgu w najmłodszych latach, które w późniejszych latach kształtują nasze zachowanie? Zastanawiałem się nad tym w kontekście połączenia ruchów naszego ciała, a faktycznego działania naszej głowy, pod względem uzdrowicielskim. Przyszła mi taka myśl kiedyś, gdzieś ją nawet zapisałem, jestem pewien, że czasami nie zauważamy, że coś nas boli, dopóki nie zobaczymy, że mamy na skórze ranę. Możliwe, że to kwestia przepływu informacji, a czym myślimy? Umysłem. To musi mieć coś wspólnego - odbiegł odrobinę od tematu przewodniego wypowiedzi drugiego mężczyzny, ale uznał swoje uwagi za odpowiednio istotne, aby uwzględnić w tej dywagacji.
- Boisz się dementorów? Czy może, że cię aresztują? Co ukrywasz, Percy? - zapytał, niewinnie, właściwie żartobliwie, gdy zapisał kolejne słowo na pergaminie i dopiero teraz odłożył pióro. Dłoń miał lekko umorusaną atramentem, ale zdawał się nie zwracać na to uwagi, gdy uniósł spojrzenie na twarz rozmówcy, a ten wydawał się blady jak papier, conajmniej jakby zobaczył ducha.
- Żartowałem przecież, muszę poćwiczyć nad tonem wypowiedzi, wyglądasz jakbym ci conajmniej groził - bąknął i podrapał się palcem w środek nosa, nawet nie dlatego że ten faktycznie go swędział, a po prostu, z dziwnego przyzwyczajenia.
- Nie mam pojęcia czy z dysfunkcyjnej, ale na pewno niezbyt zdrowej. Właściwie żaden z czystokrwistych rodów nie wydaje się 'zdrowy' w definicji, która próbujesz ułożyć. Sam wolisz przychodzić tu żeby poukładać myśli, zamiast przesiadywać w domu. Ja sam za nic nie wróciłbym do domu - przyznał się, nie widząc w tym żadnego wstydu.


Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#3
04.04.2023, 13:10  ✶  
Terapeuci również potrzebowali terapii. Magipsychiatria bowiem, wbrew opiniom szerzonym w pewnych kręgach (gdyby w tym momencie dołączyła do nich Eden, obdarzyłby ją wymownym spojrzeniem, a później odwrócił wzrok, nie mogąc wytrzymać jej kontrataku) nie była wcale łatwą dziedziną uzdrowicielstwa. Począwszy od tego, że dla wielu wciąż choroby duszy stanowiły przywarę i nie mogły równać się z chorobami ciała, przez bezustanną presję i odpowiedzialność za swych pacjentów, po niewdzięczność, jaka z ich strony nierzadko spotykała Perseusa. Nie chodziło bowiem o kajanie się przed nim i oscentacyjne wręcz dziękowanie, ale byłby niezwykle rad, gdyby próby niesienia pomocy nie spotykały się z agresją wymierzoną w jego stronę. Wiedział jednak, że to niemożliwe i z pokorą przyjmował najbardziej kreatywne wyzwiska oraz uskakiwał przed lecącymi w jego stronę przedmiotami. Żywił względem swoich pacjentów niezwykłą cierpliwość, której niekiedy zdawało mu się brakować w  prywatnych kontaktach. Zupełnie tak, jakby ktoś po wyjściu z Lecznicy przekręcał w jego głowie jakieś pokrętło i z emocjonalnie zdystansowanego lekarza zamieniał go w człowieka niezwykle wrażliwego oraz bezbronnego. Perseus tymczasem musiał odreagować - nie bez przyzyczyny obawiał się, że jeśli nie pozwoli sobie na wyrażenie swoich emocji w błahych sprawach codzienności, to wkrótce osiągną one punkt wrzenia i wybuchną w momencie, w którym nie będzie otoczony życzliwymi mu ludźmi, a na to nie mógł sobie pozwolić.
— Tak! — pokiwał głową rozentuzjazmowany, a zaraz potem na jego czole pojawiła się bruzda charakterystyczna dla stanu głębokiego zamyślenia. Tak, to o czym mówił miało sens. Perseus też nie odczuwał mrowienia w stopie, dopóki nie zdiagnozowano u niego petryfikacyjnych zaników nerwowych, ale o tym nie zamierzał wspominać kuzynowi.
Rzeczywiście, mina mu zrzedła. Wciąż miał przecież przed oczami widok matowych oczu Raphaëla wbitych w sufit, czuł chłód jego ciała i słoną wilgoć własnych łez, które ścierał ze skóry dawnego kochanka. Być może i pod koniec życia był zwykłą szumowiną, szantażującą Perseusa, lecz przecież nie zasługiwał na śmierć.
— Trupa — odparł zgodnie z prawdą i zaraz się roześmiał, sugerując swojemu rozmówcy, że on również żartuje. Salazar jeden wie, jak postąpiłby krewniak, gdyby dowiedział się o wydarzeniach, jakie przed rokiem miały miejsce w Paryżu. Afekt, którego pokłosie widoczne było w tym lonyńskim salonie w postaci przeraźliwej bladości młodego magipsychiatry. — Uczysz się tego od Eden? Bo muszę przyznać, że brzmiałeś całkiem przekonująco.
Napięcie opadło, a Percy opadł na fotel, zastanawiając się nad sensem słów Williama.
— Nie, chyba żadna nie jest zdrowa — ostrożnie przyznał mu racje, jakby w obawie, że za ścianą stoi sam Pollux Black, gotów skarcić go za wystawianie honoru rodziny na szwank. Prędko odgonił od siebie te dziwaczne myśli - ojcec przecież nie mógł kontrolować go nawet tutaj! — Ale... Czy rany na duszy, jakie z nich wynosimy, czynią z nas chorych z nienawiści do niższych klas? Czy pragniesz unicestwienia mugolaków, tylko dlatego, że twoi rodzice byli surowi? Wydaje mi się, że musiało być tym coś więcej. Przecież nikt nie rodzi sie potworem.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



The Alchemistake
—I am a brain—
The rest of me is a mere appendix
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Naukowiec/Antropolog MM
William zdaje się mieć głowę w obłokach przy swoich 185 centymetrach wzrostu i wiecznie nieobecnym spojrzeniu. Burza kręconych, czarnych włosów wydaje się niezdatna do zaczesania, zazwyczaj towarzyszy jej też lekkie zmarszczenie brwi; w zamyśle, skoncentrowaniu. Skrępowany w towarzystwie mówi zbyt wiele lub za mało. Często zapomina o skarpetkach (czasami nawet o butach) czy jak wiąże sie krawat, nierzadko zapina nierówno koszule (myli guziki). Mówi dość szybko, więc czasami trudno zrozumieć zlewające się ze sobą słowa, ewentualnie nie kończy myśli, więc trzeba go ciągnąć za język.

William Lestrange
#4
06.04.2023, 00:07  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.04.2023, 00:09 przez William Lestrange.)  
Uśmiechnął się szeroko, bardzo nienaturalnie, wręcz upiornie.
Raczej nie zdawał sobie sprawy, że tak się właśnie prezentuje, ale kto wie.
- Nie, po prostu pozwoliłem sobie przez chwilę na nie filtrowanie każdej myśli - odparł bez ogródek, spoglądając najpierw na Perseusza, oczyma roziskrzonymi od samego myślenia o prostocie świata, gdyby ludzie nie musieli przywdziewać masek. Zaraz zmienił trajektorie na okno, za którym nie dostrzegł niczego fascynującego, acz wydawał się na nim przez chwilę skupiony.
- Tak jest prościej, sam powinieneś wiedzieć. Po co mam kogokolwiek zastraszać, skoro mogę po prostu konfundować swoją osobliwością, Panie Doktorze? - nie brzmiał teraz prześmiewczo, raczej jak zainteresowane dziecko, które popycha kulkę wypełnioną klockami w stronę swojego towarzysza zabawy, bo chce, aby ta została przejęta i odepchnięta z powrotem.
Mało kto zdawał sobie sprawę, że zakłopotanie Williama nie brało się wcale z jego wstydliwości, a raczej z nieumiejętności lawirowania pomiędzy odczuwającym, empatycznym czy zapisanym w ciasnych ramach światem kontaktów międzyludzkich. W młodości z łatwością przekraczał granice, nie rozumiejąc dlaczego kogoś może urazić jego pytanie czy zdenerwować logiczne przedstawienie sytuacji. W późniejszych latach przerodziło się to w wykonywanie akcji niezbyt uznawanych za moralne. Bez problemu byłby w stanie poić mieszkającą z nim osobę eliksirem, aby sprawdzić jego działanie. Co śmieszne, nie widziałby niczego złego w tym zachowaniu, jeżeli substancja w żaden sposób nie zagrażała tej osobie.
- Trupy nie są wcale takie straszne, dopóki się ich nie ożywi, wtedy stają się problematyczne. Inferius zrobi ci o wiele większą krzywdę niż denat leżący w otwartej trumnie. Chyba, że masz ich za dużo w szafie - wzruszył ramionami, absolutnie nie zdając sobie sprawy, że Perseusza faktycznie mogłoby to przerazić, w końcu wypowiedział to słowo żartobliwym tonem, pociągnął ich osobliwą wymianę zdań w tym kierunku.
- Nie powiedziałbym, że nikt nie rodzi się potworem. Pewnie, środowisko kształtuje nasze poglądy, trudno nam wyjść poza bańkę uprzywilejowania, bo to jak krok w nieznane, wyjście z pokoju, w którym zapalone jest światło - mówił spokojnie, metodycznie, a w pewnym momencie złapał czarkę z jaśminową herbatą, aby zwilżyć gardło.
Wielu osobom wydawał się zarozumiały, ale już dawno przestał zwracać na to uwagę. Jeżeli ktoś miał na tyle niskie mniemanie o sobie, że widział w chęci rozmowy i wymieniania opinii przytyk w swoją stronę, to nie był uwagi Lestrange'a. Oczywiście, ten pogląd mógł się zmienić, gdy przywdziewał bardziej społecznie akceptowalną i mniej dla siebie naturalną maskę przy osobach, z których towarzystwem nie czuł się aż tak rozluźniony.
Dualizm swojej własnej osoby jakoś zawsze mu umykał.
- Co ma do rzeczy nienawiść do mugolaków w kontekście surowych rodziców. To raczej kwestia nienawidzenia kogokolwiek, kto jest postawiony niżej na drabinie społecznej, traktowanie takich osób z pogardą, wypracowaną, wpisaną w losy tak wychowanego człowieka od samego początku jego istnienia. Kultywowanie tradycji, konserwatywne poglądy, dbanie o własne interesy. Ostracyzowanie danej grupy pomaga w osiągnięciu celu, ludzie wierzący w ideę są przekonani, ze muszą za nią podążać, bo na końcu czeka ich nagroda, lepszy świat, być może, od tego, w którym teraz żyją, lub kontynuacja posiadanych przez nich przywilejów. To wszystko to tak naprawdę jedno wielkie, napędzające się koło. Mugolacy to łatwy cel. Przed nimi były... Gobliny, bodajże? Ile to rebelii ich było. Innym powodem może być strach. Strach przed powtórzeniem się historii, jak palenie czarownic, czy strach przed utratą statusu.
Wszystko to wydawało mu sie niesamowicie logiczne, banalnie oczywiste, nie rozumiał zbytnio do czego kuzyn pije takimi rozmyślaniami.


Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#5
06.04.2023, 10:50  ✶  
Grymas na twarzy kuzyna sprawił, że wzdłuż kręgosłupa Perseusa przebiegł dreszcz, zupełnie tak, jakby jakaś obmierzła istota zostawiła na jego skórze ślady swych lodowatych macek. Przełknął nerowo ślinę, nieco głośniej niż się spodziwał.
— Dobrze ci idzie — odpowiedział, siląc się na słaby uśmiech. Niekiedy William przerażał go swoją bezpardonowością oraz cynicznym, jak mu się zdawało, podejściem do norm społecznych. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że Lestrange może ich najzwyczajniej w świecie nie rozumieć; w oczach Perseusa jawił się jako ktoś wystarczająco silny, by lekceważyć pewne rzeczy i czasami, ale tylko czasami, zazdrościł mu umiejętności niezwracania uwagi na patetyczność niektórych z idei. Z drugiej strony też, nigdy właściwie nie skupiał się na analizie zachowań swoich bliskich - owszem, próbował zrozumieć jakie emocje kryją się za pewnymi słowami oraz czynami, w czym niewątpliwie pomagał mu dar aurowidzenia, ale żeby od razu zacząć rozkładać ich an czynniki pierwsze? Nie, tak mógł postępować ze swoimi pacjentami, ludźmi mu obcymi, a nie z własną rodziną - przyjmował ich takimi, jakimi byli, nie zadając zbędnych pytań.
Poza tym, obawiał się, że gdyby zaczął drążyć, dowiedziałby się rzeczy, o których pojęcia mieć nie chciał. Niechaj więc wszystko pozostanie na swoim miejscu.
— Strasznie dużo wiesz na temat żywych trupów — mruknął, upijając kolejny łyk jaśminowej herbaty i omal się nią nie zakrztusił, gdy zdał sobie sprawę z tego, jak grząski temat właśnie poruszył — Trafił ci się jakiś ponownie uśmiercony na stole w Ministerswie? — ponownie się uśmiechnął, udając bardziej naiwnego, niż był w rzeczywistości, licząc w duchu na to, że wybrnął z niekomfortowej dla nich obu sytuacji. Tak naprawdę średnio obchodziło go to, czym zajmował się William w swojej piwnicy, czy gdzie tam ulokował swoją pracownię - równie dobrze mógłby mieć za ścianą całą armię wampirów lub ghouli, nie zrobiłoby to na Perseusie większego wrażenia dopóki w żaden sposób nie wpłynęło by to na niego samego.
— Ale uważam, że mylisz się twierdząc, że tylko wskrzeszeńcy mogą być problematyczni — głos mu drżał, gdy wypowiadał te słowa — Czasem odwiedzają żywych na jawie lub we śnie, spychając ich na granicę obłędu. Innym razem zostawiają po sobie długi, skazując następców na kajanie się przed wierzycielami. Bywa też, że wśród ich rzeczy zaplątuje się jaki list, który po dwóch latach wywraca czyjeś życie do góry nogami... — urwał, czując nieprzyjemny ucisk w klatce piersiowej. Raphael, przeklęty Raphael, który nawet po śmierci nie mógł dać Perseusowi spokoju! To przez niego i list, który napisał do Polluxa zmuszony został do powrotu z Francji i ślubu z kobietą, której nawet nie znał, choć pewne nazwisko coraz częściej pojawiało się w rozmowach z ojcem...
— Uważam, że każdy z nas w chwili narodzin jest czystą kartą. Człowiek co najwyżej może rodzić się ze skłonnościami do czynienia zła, ale wierzę, że te z pomocą mądrych opiekunów mogą zostać zwalczone. Możesz nazwać mnie ckliwym, ale nie potrafię dojrzeć w twarzy dziecka przyszłego mordercy.
Umilkł na moment, zastanawiając się jakim byłby człowiekiem, gdyby przyszło mu dorastać bez Lycoris u swojego boku. Czy stałby się wówczas bardziej zgorzkniały niż obecnie? Wyjścia były dwa; albo musiałby wyzbyć się swej łagodności i stać się człowiekiem bezwzględnym, albo już dawno jego ślady pokryłby kurz, bowiem rozsypałby się przy pierwszym ciosie od losu.
— O to właśnie mi chodzi — pokiwał głową — Boję się, że ten cały Voldemort doprowadzi do kolejnej wojny. Przecież mugolacy tak łatwo nie zrezygnują ze swoich przywilejów i prędzej czy później dojdzie do rozlewu krwi. Mam nadzieję, że Ministerstwo szybko zajmie się tym prowodyrem.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



The Alchemistake
—I am a brain—
The rest of me is a mere appendix
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Naukowiec/Antropolog MM
William zdaje się mieć głowę w obłokach przy swoich 185 centymetrach wzrostu i wiecznie nieobecnym spojrzeniu. Burza kręconych, czarnych włosów wydaje się niezdatna do zaczesania, zazwyczaj towarzyszy jej też lekkie zmarszczenie brwi; w zamyśle, skoncentrowaniu. Skrępowany w towarzystwie mówi zbyt wiele lub za mało. Często zapomina o skarpetkach (czasami nawet o butach) czy jak wiąże sie krawat, nierzadko zapina nierówno koszule (myli guziki). Mówi dość szybko, więc czasami trudno zrozumieć zlewające się ze sobą słowa, ewentualnie nie kończy myśli, więc trzeba go ciągnąć za język.

William Lestrange
#6
11.04.2023, 01:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.04.2023, 01:42 przez William Lestrange.)  
Od zawsze analizował wszystko i wszystkich. Nie robiło mu różnicy czy ktoś był jego ojcem, kuzynką, żoną, sklepikarzem u którego odbiera zapasy do eliksirów, wszystkich traktował równo pod tym względem i pod wieloma innymi - nie wszystkimi, ale większością. Bogaty czy biedny, czarodziej krwi czystej czy mugolak, wszyscy byli dla niego na tym samym poziomie, nie potrafiłby kogoś obrazić lub niesamowicie lubić, tylko ze względu na jego pochodzenie bądź ilość galeonów w sakiewce. Były do dla niego bardzo niezrozumiałe meandry zachowań i myśli, które zawsze sprowadzał do jednej konkluzji: ten, kto chce poróżnić dwie grupy musi mieć w tym jakiś zysk.
Ale co to właściwie miało znaczyć, 'zysk'?
Nie był pewien. Musiał nad tym pomyśleć.
- Nie, po prostu ożywia mnie ten temat - rzucił naprawdę okropnym żartem bez głębszego zastanowienia. Zorientował się, że ludzie lubią, gdy wtrąca się takie w pogawędkach, że wywołują uśmiech, nawet jeżeli nie szczery, to zbliżają rozmówców do siebie w przedziwnym zabiegu, w którym wypowiedziane słowa nie mają absolutnie żadnego celu, ale czynią cuda. Nie zamierzał brnąć dalej w ten temat, uznając, że rzucony żart zapobiegnie kolejnym pytaniom.
Zarejestrował drżenie głosu kuzyna, chociaż nie dał po sobie poznać, że przygląda mu się uważniej niż wcześniej. O Perseusu, na tym etapie życia, wiedział jedno - ten często kierował się kwestiami, jakie Williamowi wydawały się całkowicie obce, nielogiczne. Po tylu latach w społeczeństwie zdążył się zorientować, że najmniej zrozumiałą częścią człowieczeństwa są dla niego emocje i uczucia, założył więc że to one odgrywały w funkcjonowaniu Blacka dość dużą rolę, nawet jeżeli ten miał swoje sposoby, aby w niektórych sytuacjach to maskować. Osoby kierujące się emocjami miały jedną, wspólną cechę - rzadko spoglądali ponad własny krąg, rozumiejąc doświadczenia jedyne znane swoim życiorysom. Perseus był terapeutą, ale Lestrange zakładał, że w gabinecie używał raczej wyuczonych metod, bo przecież, cokolwiek innego byłoby niezgodne z profesją lekarza jakiegokolwiek, nieprawdaż? Leczenie umysłu miało swoje formułki, tak samo jak przywracanie kolana czy nadgarstka do ponownego, zdrowego funkcjonowania.
- To wtedy nie kwestia trupa, a tego co żywi mają na swoim sumieniu bądź jak sobie z tym radzą - wzruszył lekko ramionami - Po co obwiniać zmarłych, jeżeli nie są wskrzeszeni, na co się wtedy złościć? Na rozsypany proch? Na wieko trumny? Nonsens i marnowanie energii - logicznie jak najbardziej, emocjonalnie niekoniecznie. Aczkolwiek, jak było wspomniane wyżej, William Lestrange nie jest, nie był i raczej nie będzie, najbardziej wyczulonym na emocjonalność i jej pojmowanie typem.
- Myślę, ze to dość dobre założenie - przyznał - W jakiś sposób się z nim zgadzam, ale nie całkowicie, bo nie uważam, abyśmy wiedzieli odpowiednio dużo, na tym etapie rozwoju uzdrowicielstwa, na temat nerwów spajajacych umysł i tego jak przeróżne czynniki wpływają na nie w łonie matki. Dochodzi też kwestia przepływu magii, jej energia działa, często nie tak, jak nam się wydaje - musieli wziać pod uwagę wiele czynników i William już dawno je sobie wypisał, jeszcze zanim przyszło mu stworzyć eliksir na Nocne Mary, gdy siedział przy biurku we Francji i chciał dokonać kompletnie czegoś innego. Odsunął myśli o kamieniu filozoficznym na bok, nie on był teraz tematem.
- Voldemort też był kiedyś dzieckiem - mruknął, trochę bardziej do siebie, niż do rozmówcy - Może jakby ktoś nie pomyślał, że wygląda niewinnie to teraz faktyczni niewinni nie byliby zagrożeni - to była bardzo luźna myśl, podparta logiką i chęcią rozwiązania sytuacji, w której jednostka staje się, bądź rodzi, nienawistna i wrogo nastawiona do reszty społeczeństwa.
Zaraz jednak zamrugał, marszcząc brwi. Spojrzał na Perseusa jakby ten postradał wszystkie zmysły.
- A jakie niby mugolacy maja przywileje? To ty w tym społeczeństwie jesteś uprzywilejowany, czy ja - odparł neutralnie, z widocznym niezrozumieniem do stwierdzenia drugiego mężczyzny. Aż kompletnie zignorował dalszą część zdania o rozlewie krwi oraz Ministerstwie.


Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#7
23.05.2023, 23:46  ✶  
Perseus również miał skłonności do rozkładania zachowania innych ludzi na czynniki pierwsze, lecz nie był przy tym tak trzeźwy jak William. Naturalnie czynnikiem motywacyjnym była ciekawość, jednakże kiedy człowiek - a zwłaszcza tak wrażliwy jak posiadacz trzeciego oka - zaczyna interesować się emocjami, sam prędko staje na nie podatny. Największą bolączką i zarazem błędem młodego magipsychiatry było to, że nigdy nie umiał całkowicie odciąć się od problemów swoich pacjentów i spojrzeć na nich z boku, zawsze przeszkadzało mu w tym współczucie, które - nie wiadomo skąd, wszakże Szlachetny i Starożytny Ród Black zdawał się całkowicie stronić od haseł o równości i innych podobnym im głupstw - zagnieździło się głęboko pod jego skórą i odzywało się zawsze wtedy, gdy było najmniej pożądane. Komuś takiemu jak on zwyczajnie nie wypadało odczuwać sympatii względem przedstawicieli niższych klas. Litość - owszem, ale dostrzeganie w nich ludzi? Co następne, stawianie się na równi ze szlamem? Nie, oczywiście, że nie. Nie tak został przecież wychowany, a teraz, zdecydowanie bardziej niż przez całe życie, pragnął, aby rodzice spojrzeli na niego przychylnym okiem.
Był zwyczajnym bucem i tchórzem.
Udzielał mu się bowiem strach tych, których krew była niedostatecznie czysta, choć przyznać się do tego przed samym sobą, a co dopiero otwarcie przed kimś innym nie był w stanie. Potrafił natomiast dorabiać sobie teorie do swoich emocji, zatem przyjął - słusznie zresztą, co w niedalekiej przyszłości miały potwierdzić jeszcze badania znamienitych naukowców - że społeczności mają tendencję do poszukiwania w kryzysie najsłabszych jednostek lub grup, na które przelać będą mogły całą swą agresję. Perseus był niemalże pewien, że po wyeliminowaniu mugolaków przyjdzie czas na czarodziei półkrwi i charłaków, a gdy ich zabraknie ofiarami staną się czystokrwiści czarodzieje, którzy nie będą spełniać surowych warunków - kalecy jak on lub znajdujący się poza schematem jak William. Chociaż jego akurat zwolennicy Czarnego Pana mogliby oszczędzić. Był naukowcem, naukowcy zawsze są potrzebni.
Ale jeżeli na swiecie zostanie sama arystokracja, to od kogo czuć będzie się lepsza?
— Owszem, nielogicznym jest marnować energię na reagowanie na rzeczy, na które nie ma się wpływu, ale zauważ, że ludzkie emocje nie są logiczne. Przypominają raczej labirynt — odparł zamyślony — Wiesz... Miewałem pacjentów, którzy byli źli na zmarłego za to, że umarł. To naturalna część żałoby.
Herbata wystygła, lecz Perseusowi to nie przeszkadzało. Upił ostatni łyk i odstawił czarkę na stolik.
— Niewiele o nim wiadomo — westchnął zrezygnowany — Gdybyśmy tylko w przybliżeniu znali jego wiek i kraj pochodzenia... Bo przecież wcale nie musi być Brytyjczykiem. No i wydaje mi się, że niekoniecznie musi być czystej krwi... — dodał półszeptem, jakby do siebie. Jakaś myśl zaświtała mu w głowie, ale szybko zgasła i sam już nie wiedział, o co mu dokładnie chodziło. Nienawiść do siebie skierowana na innych? Nie, nie, źle ubrał to w słowa i wszystko się rozpierzchło. — No, mniejsza o to. Myślisz, że on stanowi prawdziwe zagrożenie?
Być może nigdy nie dowie się, jak przez ułamek sekundy bliski był prawdy.
Kolejne słowa Williama nie sprzyjały dalszym rozważaniom.
— Czy Eden cię laczkiem napierdala po łbie? Jeśli tak, to powinna poprawić — prychnął, nieco może zbyt teatralnie; przecież nie było tu Polluxa i Daphne i nie musiał odgrywać roli idealnego Blacka. Tak długo jednak udawał kogoś, kim nie był, że rzeczywistość zaczęła plątać się z fikcją. — Nam się te prawa należą z racji pochodzenia. To im wydaje się, że są nam równi i domagają się coraz więcej z naszych przywilejów. Gdyby tylko się nie wychylali, nie doszłoby do tego całego ambarasu.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



The Alchemistake
—I am a brain—
The rest of me is a mere appendix
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Naukowiec/Antropolog MM
William zdaje się mieć głowę w obłokach przy swoich 185 centymetrach wzrostu i wiecznie nieobecnym spojrzeniu. Burza kręconych, czarnych włosów wydaje się niezdatna do zaczesania, zazwyczaj towarzyszy jej też lekkie zmarszczenie brwi; w zamyśle, skoncentrowaniu. Skrępowany w towarzystwie mówi zbyt wiele lub za mało. Często zapomina o skarpetkach (czasami nawet o butach) czy jak wiąże sie krawat, nierzadko zapina nierówno koszule (myli guziki). Mówi dość szybko, więc czasami trudno zrozumieć zlewające się ze sobą słowa, ewentualnie nie kończy myśli, więc trzeba go ciągnąć za język.

William Lestrange
#8
13.08.2023, 18:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.08.2023, 18:38 przez William Lestrange.)  
Nie zmarszczył brwi, nie zmienił wyrazu twarzy, a w jego oczach nie pojawił się nawet skrawek nowej emocji. Ba, sam wyraz twarzy Williama, poza tym, że definitywnie zamyślony, wydawał się wolny od trosk uczuć i ciężaru, jaki te za sobą niosły. W przeciwieństwie do swojego kuzyna nie miał trzeciego oka, a i umiejętność percepcji cudzych emocji i też tych własnych, u niego zawodziła.
– Mylisz się, emocje nie przypominają labiryntu. On jest skrzętnie zaplanowany, każdy zakręt jest tam po coś, ma z góry zaplanowaną rolę do odegrania. Labirynty projektuje się jako łamigłówki, emocje nie podlegają takim zasadom, są chaosem, którego albo umie się odczytywać albo błądzi się we mgle. Bardziej przypominają wróżbiarstwo, polegają na instynktach, intuicji. Labirynty tak nie wyglądają. Jeżeli ma się wystarczającą umiejetność percepcji i analizy można je przejść bez błądzenia. Są jak kod, który trzeba złamać. Emocje nie mogą być kodem, są zbyt nieregularne – wyrzucił z siebie myśli, jak zwykle z resztą. Zbyt wiele czasu spędzał sam, wiec żył w przyzwyczajeniu, że może wygłaszać długie monologi. Poprawiać to, co wydaje się błędne. Nie robił tego złośliwie ani, aby mieć za wszelką cenę rację. Po prostu dążył do odkrycia czegoś, co można było podeprzeć faktami i doświadczeniami, a przyrównanie uczuć do labiryntu wydawało mu się na tyle błędne, że wytknął to Perseusowi.
– Naturalna czy nie, dla mnie zbędna. Przyjmuje do wiadomości, że tak jest – tym razem nie podważał, bo też nie miał czego.
Pozwolił Blackowi kontynuować, gdy sam spoglądał w zadumie na teksturę czarki, niespecjalnie się nawet na niej skupiając. Meandrował szlakami myśli w ich pałacu - swojej głowie.
– Może właśnie na tym powinniśmy się skupić, na zdemaskowaniu go, jego pochodzenia. Dziwnym mi się wydaje bycie tak bardzo nienawistnym, że podejmuje się tak drastyczne środki, to trochę jak odkrywanie motywu morderstwa, tylko, że w tej sprawie morderstwo zmienia się w zbiorowe zbrodnie przeciwko danej grupie. Ale czy to by w ogóle coś zmieniło? Możemy zdemaskować tylu morderców, ilu tylko chcemy, a kolejni i tak przyjdą. Może taka jest po prostu kolej rzeczy – rozważał każdą opcję i płynął wraz z nurtem myśli, jaka prowadziła go w kolejne, jeszcze nie do końca odkryte zakamarki strumienia świadomości.
Nie powstrzymał się i tym razem po prostu uniósł brwi. Przez chwilę zapomniał jak bardzo pochłonięty przez społeczną ideę uprzywilejowania jest Perseus.
– Jeżeli masz z moją żoną podobne historie to proponowałbym, abyś zatrzymał to dla siebie. Nie wiem jak zareaguje twój ojciec, gdy dowie się, że bije cię kobieta. Ja z Eden po prostu rozmawiam, nie wiem czy zdarzyło ci się rozważać taką opcję. Po tym, co powiedziałeś, mam wrażenie, że jesteś tego raczej daleki – William posiadał granicę cierpliwości, którą dało się bardzo szybko przekroczyć, jeżeli insynuowało się, nawet żartobliwie, tego typu zachowania o Eden. Był z nią wystarczająco długo, aby zdawać sobie sprawę jak postrzegają ją inni i w jaki sposób, tak naprawdę to na nią wpływa. Nie chciał brnąć dalej w tę myśl.
– No tak, należy ci się, bo się urodziłeś z takim, a nie innym nazwiskiem. Brzmisz jak skończony kretyn – parsknął pod nosem.


Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#9
16.03.2024, 14:06  ✶  
— Co proszeeeeeee??? — zapowietrzył się Perseus, a jego dotychczas blade lico przybrało odcień gotowanego buraka — TY CHYBA ŻARTUJESZ?!
Mógł zrozumieć jego poglądy (zazwyczaj przecież siedział w swojej piwnicy i nie do końca pojmował konwenanse, zdarza się!), ale gdy tłumaczył jemu - magipsychiatrze z pięcioletnim doświadczeniem - czym są emocje Black nie wytrzymał.
— To dziękuję, do widzenia! — podniósł się i planował wyjść, ale widok Williama jakoś go tak bardzo rozsierdził, że doszło do rękoczynów. W ten sposób Black dowiedział się, że jego kuzyn jest silniejszy, niźli wskazywała jego sylwetka, natomiast Lestrange mógł poznać inne zastosowanie laski.

Prawdą jednak było to, że Perseus w głębi serca zgadzał się z kuzynem, jednak mówił te wszystkie pozbawione rozumu i godności rzeczy, ponieważ pewien mugolak złamał mu serce i nie umiał się z tym pogodzić. Terapeuci również potrzebują terapeutów!

Na koniec tej historii należy zaznaczyć, że panowie pogodzili się miesiąc później podczas wigilijnej kolacji u Malfoyów (na którą został zaproszony jako przyjaciel Elliotta i kandydat na narzeczonego dla jego siostry), przy czym nie wynikało to ze świątecznej atmosfery pojednania - Perseus zapchał się sernikiem w momencie, w którym Fortinbras wygłaszał antymogolskie poglądy, co William uznał za znak, że krewniak zaczął używać mózgu.

Koniec sesji


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Perseus Black (2308), William Lestrange (2220)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa