Mówił, z jego ust wychodziły słowa, które układały się w zdania, ale ona nie słuchała. Nie chciała go teraz słuchać. Chciała zamknąć się w swojej głowie, cierpieć i odtwarzać swoje błędy. Przypomnieć sobie moment, w którym kochanek zamienił się w kogoś więcej; moment, w których straciła panowanie nad emocjami i dała się ponieść. Jak tak stała oparta o umywalkę nie pozwalając mu się do siebie zbliżyć patrzyła na twarz brata, na tego pieprzonego wąsa pod nosem. Jak ona nienawidziła wąsów. Nie cierpiała ich. Denerwowało ją to, że go miał, że go zapuścił. Po co mu on był? Dlaczego mężczyźni zapuszczali te pieprzone wąsy? Co im one dawały? Dlaczego teraz myślała o wąsach? Pod jej sercem rozwijało się życie, o które będzie niedługo odpowiedzialna, albo Perseus zechce się go pozbyć. Pozbyć się jej z życia, bo była ciężarem, którego nie będzie chciał przy sobie trzymać, bo chciał przelotnego romansu, ulotnej chwili, delikatnego dotyku i alkoholu pod usłanym gwiazdami niebem.
Nie chciał żony, pozbył się już jednej. Słyszała różne plotki, ale nie wierzyła w żadną z nich. Nie będzie już dotyku, który powodował, że jej ciało drżało, nie będzie mdlenia od przyjemności, którą jej dawał. Będzie porzucenie, samotność, zrzucanie winy z jednego na drugie, albo będzie szybki ślub, dziecko, które po dziewięciu miesiącach będzie ryczeć, śmierdzieć, rzygać, a ona będzie musiała wykazać się empatią i to małe coś wychować. Nie wiedziała, czy będzie miała tyle siły ile miała żona jej brata, albo on sam. W jej oczach Augustus był dobrym ojcem, a ona była podłą ciotką, która wykorzystywała naiwność jego bąbelków i im na każdym kroku wciskała jakieś kity, przez które w nocy nie mogły spać i ich rodzice musieli zarywać nocki, aby uspokoić roztrzęsione dzieciaki.
Mówił, on nadal mówił. Pocieszał ją, mówił jej oczywiste rzeczy, o których teraz nie chciała myśleć. Nie chciała teraz pocieszenia, nie chciała pokrzepienia. Chciała zapaść się w świat ciężkich i mrocznych scenariuszy, chciała przygotować się na najgorsze, chciała przepłakać w samotności kilka nocy, aby dnia ostatecznego dostać w twarz i trzymać się jak starożytny posąg Ateny. Chciała się rozsypać kawałek po kawałku, aby na koniec być już sklejona, aby nie rozpaść się, gdy przekaże nowinę Blackowi.
– Perseus Black – odpowiedziała krótko odwracając się do niego tyłem, aby nie widzieć jego miny. Obmyła twarz zimną wodą i popatrzyła na swoje odbicie w lustrze.