Dostrzegł to. Przebłysk zainteresowania. Ez nie mylił się. Na młodych zawsze działała okazja do przygody. Dlatego wbrew zakazom rodziców robili różne głupie rzeczy. Ale lekarzowi przecież można zaufać, prawda?
— Ahaha, tego nie mogę zdradzić, tajemnica lekarska. — Pokiwał palcem zadowolony z siebie.
— Właściwie to... Mam teraz przerwę. Kolejny pacjent będzie za jakieś pół godziny, jak nie więcej... Cóż, chciałem spędzić ten czas w spokoju na herbatce, ale coś widzę po tobie, że chyba bardzo chcesz jednak zajrzeć do środka, hm?
Pobyt wśród Śmierciożerców wyprał Ezechiela i nawet nie sądził, że będzie kiedykolwiek w stanie wykrzesać z siebie odrobinę figlarności. Ale oto on, w pełni żartobliwego usposobienia. Jakby Czarny Dzban kompletnie wyparował wraz z zapachem kiszonki.