• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[ Mieszkanie Perseusa ] Chwila prawdy...

[ Mieszkanie Perseusa ] Chwila prawdy...
Czarna Wdowa
— Get on your knees —
Beg me to stop
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Vespera jest drobną kobietą, chudą i zgrabną. Ma metr sześćdziesiąt centymetrów, a waży zaledwie pięćdziesiąt dwa kilo. Wygląda na osobę, która przy pierwszym podmuchu wiatru poleci razem z nim i zniknie na wieki. Ma duże, tajemnicze, brązowe oczy, które patrzą na rozmówcę pewnie oraz zagadkowo. Usta są pełne, a kąciki lekko uniesione w zadziornym, flirtującym uśmiechu. Twarz jest mała i owalna. Włosy ciemne, ścięte na boba okalające drobną twarz w uroczy sposób. Kobieta ubiera się modnie i kobieco. Często swoim ubiorem przyciąga wzrok mężczyzn, co jest celowym zabiegiem, ponieważ Vespera dobrze czuje się jak ludzie na nią patrzą.

Vespera Rookwood
#1
25.08.2023, 20:29  ✶  
06.06.1972


Vespera stresowała się już kilka dni tym czego się o sobie dowiedziała. Stresowała się, że nie podoła byciu matką, że Perseus ją odrzuci, że zostanie sama, a jej ojciec ją wydziedziczy. Bała się, że zostanie sama z dzieckiem, że sobie nie poradzi, że nikt już nigdy jej nie zechce. Bała się, że ciąża zniszczy jej idealne ciało, jej skorupę, o którą tak bardzo dbała. Zawsze wiedziała, że będąc w ciąży jej ciało się rozciągnie, zmieni, zbrzydnie i to ją przerażało wręcz. Nigdy nie myślała o tym, aby być lub nie być w ciąży. Miała neutralne podejście do tego, ponieważ nigdy nie miała odpowiedniej osoby do tego, aby mieć to dziecko. Teraz pojawił się Perseus, którego wręcz polubiła. Lubiła jego obecność, głos, dotyk, myśli, jego osobowość, która czasami była zaskakująca. Black był człowiekiem ekscentrycznym, innym niż znała dotychczas. Wcześniej zawsze go obserwowała, zawsze zwracał jej uwagę, a teraz bała się do niego odezwać. Bała się napisać do niego list, że chce się z nim spotkać. Nie wiedziała, czy tego chciała, bała się odrzucenia, zostania samemu z problemem.

Stała przed lustrem w swojej sypialni i dobierała odpowiedni strój, który powinna ubrać, aby zabrać mu dech w piersi. Zdecydowała się na czarną, zwiewną, letnią suknię w duże kolorowe kwiaty. Była zapinana od góry w dół na drobne guziki. Do tego ciemne buty na niskim obcasie. Rozpięła kilka guzików tak, aby było widać piersi. Lubiła go kusić i zwykle robiła to przy nim. Przyłapała się na tym za każdym razem, gdy miała gdzieś z nim wyjść. Czasami chciała, aby na nią patrzył, a czasami by był o nią zazdrosny. Wiedziała, że było to głupie, ale nigdy na żadnym facecie jej tak nie zależało. Nie była też przyzwyczajona do tego, aby kogoś przy sobie trzymać. Dwóch mężów miała dlatego, że ojciec jej kazał wziąć ślub z nimi. Reszta osób była po to, aby nie czuła się samotnie, ale nigdy nie zostali z nią na zbyt długo.

W końcu zdecydowała się przenieść pod drzwi jego domu. Stała tam i patrzyła w nie dłuższą chwilę. W torebce miała test, który potwierdzał to, że była w ciąży. Miała nadzieję, że jej nie posądzi o kłamstwo, że nie wyrzuci za drzwi. Uniosła dłoń i zapukała, a gdy one się otworzyły i pojawił się Perseus poczuła jak nogi jej miękną, ale nie upadła. Uśmiechnęła się blado do niego. Nie wyglądała za dobrze. Była blada, sińce pod oczami zatuszowała makijażem, ale było widać, że była zmęczona.

– Hej – przywitała się krótko wchodząc do środka i muskając jego policzek na powitanie, krótko i niepewnie.

Nie siadała, poprosiła tylko o wodę. Była zdenerwowana i zdecydowanie bardziej nerwowa niż wcześniej. Zaczęła poprawiać jakiś kwiatek, który według niej stał zbyt krzywo.

corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#2
25.08.2023, 20:47  ✶  
Za każdym razem, gdy przywoływał w myślach postać Vespery Rookwood, jego żołądek zaciskał się w nieprzyjemny sposób, serce gwałtownie przyśpieszało swój rytm, majacząc niebezpiecznie na granicy tachykardii, zaś dłonie robiły się mokre, a usta suche. Ostatni raz widzieli się w świetle poranka po Beltane, gdy dotarła do nich wieść o ataku zwolenników Czarnego Pana na Polanie Ognisk - a było to ponad miesiąc temu. W pierwszych dniach brak jakichkolwiek wiadomości z jej strony nie był niepokojący; oboje mieli mnóstwo pracy przy opanowywaniu chaosu. Kolejne konsultacje tylko doprowadzały go do bólu głowy, zaś nadgarstek bolał od wypisywania recept na silne eliksiry uspokajające. Był zmęczony natłokiem pracy, a przecież jako magipsychiatra nie miał jej tak dużo, jak pracownicy Ministerstwa! Wprawdzie nie wiedział czym dokładnie zajmowała się Vespera w Departamencie Tajemnic, ale wyobrażał sobie, że musiało być gorąco.
Nieśmiało spróbował nawiązać z nią kontakt w połowie maja, gdy sytuacja nieco się uspokoiła. Odmówiła mu spotkania, zatem założył, że wciąż ma ciężki okres w pracy i wysłał jej kosz pełen krwistych czerwonych róż. Spróbował ją zaprosić do teatru tydzień później, lecz również spotkał się z odmową. Kiedy na początku czerwca również nie chciała się z nim zobaczyć, zaczął panikować i analizować każde słowo, jakie padło tamtego ranka. Czy była na niego wściekła o to, że zniknął? Wprawdzie wytłumaczył jej, że winny był wiatr, który porwał go na podwórze nieszczęsnego Grimesa, ale co jeśli mu nie uwierzyła? Och, powinien od razu zabrać ją do Lecznicy Dusz i pokazać w myślodsiewni wszystko, co przeżył. A może przeraziła się tego, co powiedział jej, gdy już leżeli obok siebie w łóżku? Przegrywa ten, któremu pierwszemu zacznie zależeć. Oczywiście, że musiało o to chodzić! Niepotrzebnie śpieszył się z tym wyznaniem, szczególnie, że ich romans trwał zaledwie kilka tygodni. Jak mógł być tak głupi?
Siedział w fotelu pogrążony w lekturze artykułu naukowego jednego ze swych francuskich kolegów. Choć słowo pogrążony było raczej przerostem formy nad treścią, bowiem nie był w stanie skupić się na czytanym tekście; litery rozmazywały się i układały w ciąg niezrozumiałych dla Perseusa słów. Od tej intelektualnej męki wyrwało go pukanie do drzwi. W pierwszej chwili chciał odesłać do nich skrzata, jednak w porę przypomniał sobie, że w gruncie rzeczy żadnego skrzata na stałe nie ma. Westchnął cicho i pokuśtykał w stronę przedpokoju.
Jej widok zaparł mu dech w piersiach, jak za każdym razem zresztą, kiedy na nią patrzył. Była piękna pomimo zmęczenia malującego się na jej twarzy - a może właśnie dlatego, że sprawiała wrażenie jeszcze bardziej kruchej i bezbronnej, mocniej do niej lgnął?
— Cześć — odpowiedział niejako zaskoczony jej wizytą, po czym zaprowadził ją do salonu i w drżących dłoniach przyniósł jej szklankę wody z miętą i cytryną. Widząc, jak jest zdenerwowana, postanowił zrobić to, co uważał za najrozsądniejszym w tej sytuacji, czyli próbować rozładować napięcie rozmową na tematy błahe. — Miło cię znów widzieć. W Ministerstwie musi panować zbiorowa panika, co? Kto by pomyślał, że akurat w Beltane… Cieszę się, że teleportowałaś się z Polany, zanim to wszystko się zaczęło. Nie wiem, co bym zrobił, gdyby coś ci się stało…


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Czarna Wdowa
— Get on your knees —
Beg me to stop
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Vespera jest drobną kobietą, chudą i zgrabną. Ma metr sześćdziesiąt centymetrów, a waży zaledwie pięćdziesiąt dwa kilo. Wygląda na osobę, która przy pierwszym podmuchu wiatru poleci razem z nim i zniknie na wieki. Ma duże, tajemnicze, brązowe oczy, które patrzą na rozmówcę pewnie oraz zagadkowo. Usta są pełne, a kąciki lekko uniesione w zadziornym, flirtującym uśmiechu. Twarz jest mała i owalna. Włosy ciemne, ścięte na boba okalające drobną twarz w uroczy sposób. Kobieta ubiera się modnie i kobieco. Często swoim ubiorem przyciąga wzrok mężczyzn, co jest celowym zabiegiem, ponieważ Vespera dobrze czuje się jak ludzie na nią patrzą.

Vespera Rookwood
#3
25.08.2023, 20:52  ✶  

Gdy dostała szklankę wody z miętą i cytryną upiła niewielki łyk, ale miała tak ściśnięte gardło, że nie potrafiła nawet tego przełknąć. Unikała patrzenia na niego, nigdy nie była w takiej sytuacji, nigdy nie przekazała takiej informacji mężczyźnie. Naprawdę mocno martwiła się tym, że całe jej dotychczasowe życie runie w gruzach i zostanie samotną matka, albo będzie musiała usunąć ciążę, aby nie było skandalu. Bała się usuwania, bała się porodu. Vespera Rookwood pierwszy raz w życiu bała się czegokolwiek. Nie czuła nawet takiego strachu podczas wpychania swojego męża do stawu. Dłonie jej drżały, a Perseus mówił coś, co nawet nie docierało do jej głowy. Dlaczego tyle mówił? Co mówił? Było to ważne? Powinna to zarejestrować? Jak powinna z nim o tym porozmawiać? Powinna mu powiedzieć od razu? Spojrzała w końcu na niego. Był zdenerwowany, ale czym? Jego usta, piękne, miękkie usta poruszały się wypowiadając jakieś zdania, myśli, pytania, zmartwienia, ale ona już dawno przestała myśleć o tamtym ataku. Od dłuższej chwili myślała tylko o tym, aby przekazać mu informację, która zmieni życie ich obojga.

Romans.

Mieli być kochankami, bez zobowiązań, słodkie słówka szeptane do uszka, słodkie randki w muzeach, bose stąpanie po łąkach i przyjemne, ulotne doznania w miejscach, w których nie powinno się tego robić. Zamiast tego czuła jak siły z niej uchodzą przez ten stres, przez to, co działo się w jej brzuchu, w miejscu, w którym niedługo rozwinie się dziecko, którym ona będzie musiała się zająć, którym ona będzie musiała się opiekować.

– Perseus – przerwała mu lawinę słów, lawinę zmartwień, które były błahe, nieistotne, nie potrzebne. Było w tym momencie coś ważniejszego. W jej oczach mógł zobaczyć obawę i pierwszy raz strach. Nie potrafiła wydusić z siebie żadnych słów, żadnych myśli. Stała przy stoliczku z jakimiś pieprzonymi kwiatami, z szklanką wody w dłoniach, która drżała z nerwów. – Jestem w ciąży – wyrzuciła to w końcu z siebie, ale kamień nie spadł jej z serca. Musiała się teraz zastanawiać nad tym, co on jej powie, jak zareaguje, jak się do niej odniesie.

corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#4
25.08.2023, 20:52  ✶  
Jestem w ciąży.
Słowa te odbijały się echem pod sklepieniem czaszki, zapierały dech w piersiach i zamieniały nogi w miękką watę - do tego stopnia, że Perseus zmuszony był przytrzymać się blatu komody, aby nie upaść. Nie zamierzał ośmieszać się pytaniem o to, w jaki sposób do tego doszło; w ciągu ostatnich tygodni upojeni alkoholem dawali się ponieść namiętności, nierzadko przy tym zapominając o konsekwencjach, którym to zapobiegnięcie spoczywało również na jego barkach. Był zatem w równym stopniu odpowiedzialny za tę sytuację, co Vespera; nie wiedział jednak, czy rozpatrywać ową odpowiedzialność w kontekście zasługi, czy też winy. Poprzednim razem nic nie skończyło się pomyślnie. W teorii nie brał pod uwagę innego scenariusza, szczególnie, że jego była żona sprawiała niekiedy wrażenie, jakoby sama była dzieckiem, lecz nie mógł wyzbyć się dziwnego poczucia pustki.
Dlatego teraz był całym kalejdoskopem emocji - od zaskoczenia, przez nieśmiałe podrygi radości, po lęk, że historia się powtórzy. Och, jakże nie chciał usłyszeć, że przyszła prosić go o pomoc w dostępie do odpowiedniego środka; oczywiście, że nie odmówiłby jej w potrzebie, ale podobnie jak przed dwoma miesiącami, nie potrafiłby otrząsnąć się z myśli, że to, co robi, jest niewłaściwe.
Ale to nie o jego uczucia chodziło w tej sytuacji. Widząc przerażenie malujące się na twarzy Vespery i wodę stale obijającą się ścianki szklanki, posłał jej najczulszy uśmiech, na jaki było go stać, a następnie ostrożnie wyjął naczynie z jej rozedgranych dłoni i odstawił na komodę. Wierzchem dłoni pogładził jej policzek, a zaraz potem złożył delikatny pocałunek na jej czole. Nagle wszystko zaczęło układać się w logiczną całość - jej zdawkowe listy, unikanie go, czy wreszcie kredowy odcień jej skóry…
— Już dobrze — powiedział cicho, niemalże wyszeptał, podczas gdy jego ręce powędrowały na plecy kobiety i przysunął ją do siebie — Nie musisz się niczego bać. Jestem przy tobie.
Mówiąc to głaskał ją wzdłuż kręgosłupa; delikatnie, rytmicznie, uspokajająco. Tamtego dnia wydawała się w jego ramionach jeszcze mniejsza niż zazwyczaj, jeszcze bardziej krucha i bezbronna, aż sam Perseus zaczął się obawiać, czy nie zrobi jej krzywdy, jeśli obejmie ją mocniej. Trwał tak przez dłuższą chwilę, mając nadzieję, że chwila bliskości pozwoli Vesperze na rozluźnienie.
— Usiądźmy i porozmawiajmy — zaproponował wreszcie.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Czarna Wdowa
— Get on your knees —
Beg me to stop
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Vespera jest drobną kobietą, chudą i zgrabną. Ma metr sześćdziesiąt centymetrów, a waży zaledwie pięćdziesiąt dwa kilo. Wygląda na osobę, która przy pierwszym podmuchu wiatru poleci razem z nim i zniknie na wieki. Ma duże, tajemnicze, brązowe oczy, które patrzą na rozmówcę pewnie oraz zagadkowo. Usta są pełne, a kąciki lekko uniesione w zadziornym, flirtującym uśmiechu. Twarz jest mała i owalna. Włosy ciemne, ścięte na boba okalające drobną twarz w uroczy sposób. Kobieta ubiera się modnie i kobieco. Często swoim ubiorem przyciąga wzrok mężczyzn, co jest celowym zabiegiem, ponieważ Vespera dobrze czuje się jak ludzie na nią patrzą.

Vespera Rookwood
#5
25.08.2023, 20:53  ✶  

Nie chciała na niego patrzeć, nie chciała widzieć w jego oczach wściekłości, żalu, ani obrzydzenia. Czuła się winna temu, że nie była ostrożna, że nie zabezpieczyła się w odpowiedni sposób, bo w końcu to ona była w ciąży. Nie chciała być desperatką, która skłania nieświadomych mężczyzn do płacenia alimentów, albo do wyciągania z nich jakichkolwiek pieniędzy. Gdyby chciała usunąć to dziecko zrobiłaby to bez jego wiedzy, ale chciała, aby to on miał też wybór. Była w stu procentach pewna, że płód, który się w niej rozwijał należał też do niego, ponieważ on w ostatnim czasie był jej jedynym. Nie potrafiła patrzeć na innych mężczyzn, ponieważ każdemu brakowało tego czegoś, co posiadał w sobie Perseus. To jego oczy widziała tuż przed zaśnięciem, to jego dotyk śnił się jej, gdy tylko udało jej się wpaść w objęcia Morfeusza, to jego wyobrażony szept przy uchu budził ją o poranku. Teraz wszystko wisiało nad przepaść usłaną ostrymi skałami na małym włosku. Wszystko mogło się roztrzaskać i zniszczyć jej życie kawałek po kawałku. Nie zniosłaby odrzucenia z jego strony, ponieważ przyzwyczaiła się do tego, że to ona porzuca mężczyzn, gdy robi się dla niej niebezpiecznie. Teraz spóźniła się i jej los był w jego rękach.

Nie chciała na niego patrzeć, ale jej wzrok mimowolnie wpatrywał się w jego twarz, jego ciało, jego dłonie. Obserwowała go, choć nie chciała, choć się bała. I wtedy w jej sercu pojawiła się nadzieja, jej serce zwolniło, rozlało ciepło po jej piersi, gdy on posłał jej ten uśmiech. Wiedziała, że będzie dobrze. Chyba, że był lepszym manipulatorem niż ona, chyba, że to było złudzenie, wizja tego, co chciała zobaczyć. Zostanie sama, porzucona i na wieczność będzie skazana na potępienie ze strony swojego ojca. Stanie się tą gorszą, niszczącą wszystko, co tylko dotknie. Jego palce na jej policzku przyniosły ukojenie. Jak zimny okład na oparzenie, jak woda, gdy jest się spragnionym. Był jej wodą, która koiła wszystkie rany. Cicho westchnęła, ale jej dłonie nadal drżały ze stresu. Odwzajemniła jego uścisk zamykając oczy. Był przy niej. Nie sądziła, że tak brakowało jej jego dotyku, jego ramion i szeptu. Jego zapachu. Objęła go mocno czując jak jej ciało drży.

Odsunęła się od niego w końcu, gdy zaproponował rozmowę. W końcu po to tu przyszła. Usiadła na kanapie i spojrzała na swoje drżące dłonie.

Cholera! Uspokój się!

– Co… zrobimy? – nie chciała mu mówić od razu, czy chce dziecko, czy go nie chce. Chciała jego decyzji, bo sama nie wiedziała, co ma myśleć. To wszystko było na tyle pogmatwane, że jej dotychczasowa pewność siebie wyparowała, uleciała w eter pozostawiając tylko obawy i niepewność.

corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#6
25.08.2023, 20:53  ✶  
Niekiedy żałował, że Matka pobłogosławiła go darem widzenia ludzkich aur, zamiast talentem do odczytywania cudzych myśli; i bez tego był w stanie stwierdzić, jak bardzo Vespera jest roztrzęsiona. Męczył go okrutnie fakt, że nie był w stanie stwierdzić co dokładnie jest powodem jej wzburzenia, a przez to udzielał mu się jej stres. Och, gdyby tylko mógł poznać jej obawy i je rozwiać! Ileż rzeczy w życiu stałoby się łatwiejszych, na czele z tą rozmową? Ale Perseus, wbrew plotkom krążącym w Lecznicy Dusz, nie potrafił ot tak wejść do czyjejś głowy. Miał tylko nieprzydatną w tym momencie umiejętność rozpoznawania ludzkich nastrojów, kilkuletnie doświadczenie zawodowe oraz zdającą się nie znać granic cierpliwość.
Wypuścił Vesperę ze swych objęć i podążył w ślad za nią. Usiadł tuż przy niej, czując jak oblewa go zimny pot. Dyskretnie rozpiął guzik ciemnej koszuli, jakby to miało w jakikolwiek sposób pomóc. Co zrobią? On wiedział, co chciałby zrobić, ale…
— A co ty chciałabyś zrobić? Jest wiele możliwych wyjść z tej sytuacji. Ostateczna decyzja i tak należeć będzie tylko i wyłącznie do ciebie — zaczął spokojnie, może nieco bardziej dyplomatycznie niż początkowo planował. Nie była przecież jego pacjentką, aby musiał zachowywać wobec niej profesjonalny dystans. Szybko więc się zreflektował, ujął jej drobną dłoń i zamknął ją w swoich rękach. — Posłuchaj… nie chcę, abyś zrobiła coś wbrew sobie, tylko dlatego, że czujesz się w jakiś sposób ode mnie zależna. Nie jesteś. I na cokolwiek się zdecydujesz, będę cię wspierał.
Nie, nie, znów wszystko nie tak. Czuł się tak, jakby wygłaszał przemowę na seminarium w Paryżu, podczas gdy chodziło o coś znacznie ważniejszego, niż pełne uznania kiwania głów członków kolegium magipsychiatrycznego. Nie chciał jej osaczać, wpływać na jej zdanie, podsuwać jej gotowe rozwiązania, które będą satysfakcjonujące tylko dla niego. Z drugiej jednak strony czuł, że jeśli wciąż będzie spychał swoje pragnienia na drugi plan, to w niedługim czasie stanie się człowiekiem nieszczęśliwym i zgorzkniałym. Wprawdzie szczęśliwym też nie mógł się nazwać, trwał raczej w stanie pośrednim pomiędzy zadowoleniem z życia, a bezdenną rozpaczą, ale nie chciał tracić tych cennych momentów, dla których wszystko było znośniejsze. Nie chciał tracić Vespery, przekreślać ich znajomości, sprawić, że staną się sobie obcy. Nie chciał też tracić kolejnej szansy na zostanie ojcem (poprzednia żona nie była gotowa na macierzyństwo), a jednocześnie bał się, że poczuje się zobowiązana do spełnienia jego pragnień. Odchylił głowę do tyłu i odetchnął głęboko, po czym spojrzał Vesperze w oczy.
— Zdaję sobie sprawę z tego, jak krótko trwa nasza relacja, ale chcę się z tobą ożenić, Vespero. Jeśli się zgodzisz, jeszcze dziś wieczorem zjawię się u twojego ojca, by prosić o twoją rękę. — wyznał, gładząc czule jej dłoń — Albo nie dziś. Nie powinnaś podejmować tak ważnej decyzji pod presją czasu. I… nie powinnaś brać kota w worku…
Mówiąc to, dyskretnie powiódł wzrokiem na opartą o fotel laskę. Powiedzieć jej? Teraz musiał, choć gardło ściskało się w proteście.
— Choruję na petryfikacyjne zaniki nerwowe. Dlatego moja noga… Dlatego nie jestem w stanie… Wiesz, któregoś dnia będę mógł wymagać opieki. I dziecko też może być chore, to dziedziczne.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Czarna Wdowa
— Get on your knees —
Beg me to stop
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Vespera jest drobną kobietą, chudą i zgrabną. Ma metr sześćdziesiąt centymetrów, a waży zaledwie pięćdziesiąt dwa kilo. Wygląda na osobę, która przy pierwszym podmuchu wiatru poleci razem z nim i zniknie na wieki. Ma duże, tajemnicze, brązowe oczy, które patrzą na rozmówcę pewnie oraz zagadkowo. Usta są pełne, a kąciki lekko uniesione w zadziornym, flirtującym uśmiechu. Twarz jest mała i owalna. Włosy ciemne, ścięte na boba okalające drobną twarz w uroczy sposób. Kobieta ubiera się modnie i kobieco. Często swoim ubiorem przyciąga wzrok mężczyzn, co jest celowym zabiegiem, ponieważ Vespera dobrze czuje się jak ludzie na nią patrzą.

Vespera Rookwood
#7
25.08.2023, 20:54  ✶  

Sama chętnie też by chciała mieć zdolność czytania w myślach, a nie widzenia widm przeszłości. Nie mogła usiedzieć, ale gdy on pojawił się obok powoli wracał spokój, jego zapach ją odurzał. Nie patrzyła na niego. Chciała myśleć racjonalnie, a on ją okropnie rozpraszał, nie pozwalał się skupić, a musieli podjąć ważną decyzję. Czuła się jak osiemnastolatka, która nie znała jeszcze swojego miejsca w życiu, która zgadzała się na każde słowo jej ojca, która pakowała się w małżeństwo, które narzucił jej ojciec.

– Persesus – zaczęła z cichym westchnięciem i drżącym głosem z przejęcia. – Gdybym nie chciała znać twojego zdania na ten temat mogłabym to… usunąć przy pomocy mojego brata, ale jesteś dla mnie ważny i nie chcę stracić ciebie, nie z takiego powodu. Nie wiem czy jestem odpowiednim materiałem na żonę i matkę, ale jeśli ty jesteś pewien, że chcesz mieć to dziecko, że chcesz mnie z twoim nazwiskiem zgodzę się, ale nie chce z tym być sama, nie chce podejmować decyzji sama, przeraża mnie to, a mam prawie trzydzieści lat, Persues. Boję się i chce znać twoje zdanie, chce wiedzieć, czy chcesz mnie i… – dotknęła swojego brzucha. W ostatnim czasie często się tam dotykała, mechanicznie myśląc o tym, że tam w środku jest żywa istota, coś co kiedyś będzie oddychać, co będzie miało bijące serce, coś co będzie biegać i śmiać się jeśli da się mu powód.

Denerwował ją jego ton, to że był tak kurewsko profesjonalny, ale rozumiała to. Wiedziała, że musiał to przetrawić, ona miała na to mnóstwo czasu, miała ogrom minut na przemyślenie tego, że jest w ciąży z nim, a on miał zaledwie kilka sekund, kilka minut, w których musiał myśleć, w których musiał podjąć decyzję, czy chce pakować się w związek z ledwie poznaną osobą. Czy chce być ojcem, czy chce brać drugi ślub. Ona miała już dwa i dwa razy straciła mężów. Nie wiedziała, czy będzie miała odwagę mu kiedyś powiedzieć jakich czynów się podjęła, aby uwolnić się z tyranii jej małżonków. Bała się, że jej nie zrozumie, że powie, że jest psychopatką. Chciała mu dać czas, ale nie sądziła, że od razu będzie musiała z nim pakować się w coś takiego. Nawet jej brat bliźniak nie wiedział, że zabiła swojego ostatniego męża. Wiedziała tylko ona i Ulysses. I lepiej, aby tak zostało.

Gdy gładził jej dłoń zdecydowała się, aby ją pochwycić i delikatnie ścisnąć. Potrzebowała jego ciepła, potrzebowała wsparcia od niego. Już dawno poskładała siebie w całość, rozsypane czarne scenariusze przerobiła w głowie, gdy nie mogła spać. Ten, który dział się aktualnie był dobrym scenariuszem. Chciał ją, chciał się z nią ożenić, nie chciał jej porzucić, a ona już nie będzie sama. Gdy powiedział jej o chorobie drgnęła nieznacznie. Otworzyła usta i natychmiast je zamknęła. Musiała to przetrawić, musiała pomyśleć. Nigdy nie zastanawiała się, dlaczego ma chorą nogę, dlaczego musi używać laski. Wydawało jej się to nawet seksowne, ale nie sądziła, że on może aż tak cierpieć. W końcu na niego spojrzała. Mogłaby się nim zaopiekować, mogłaby przy nim być. Było to ciężkie do przyjęcia, ale nie była w stanie pomyśleć o nim w kategoriach osoby słabej, był dla niej ważny, póki co najlepszy, a kłopoty z jego chorobą łatwiej będzie rozwiązać we dwójkę, może ktoś wynajdzie na to lekarstwo? Nie chciała też zostawać samej, nie chciała, aby on został sam, nie chciała go też pakować w powinność brania jej ze względu na dziecko.

– Jestem gotowa być twoją żoną pomimo to, ale nie chcę, abyś decydował się na ślub ze mną, bo zaszłam w ciążę, nie chcę zmuszać cię do tego ślubu, chcę wiedzieć, czy ty chcesz dziecko, czy chcesz mnie. Nie ważne, czy stracisz władzę w nogach, czy też nie, biorę to na siebie – szepnęła czując jak policzki pieką ją, ale nie wiedziała, czy była zawstydzona wyrzucając z siebie przed nim swoje myśli, czy było jej ciepło z nerwów. – Też mam swoje sekrety… – dodała, ale były one z kategorii okropne, mrożące krew w żyłach, odrzucające. Nie mogła mu ich powiedzieć, nie mogła mu wyznać tego, bo jeśli on ją odrzuci będzie musiała mu wymazać pamięć, albo go zabić. Dłonie na powrót zaczęły jej drżeć. Zdała sobie sprawę, że przez to iż pozwoliła swojemu ojcu decydować o swoim życiu straciła normalność. Spojrzała na niego oddychając ciężko, jej myśli pędziły jak opętane. Musiała mu wszystko powiedzieć, musiał zdecydować wiedząc o wszystkim. – Ja… musiałam… – podniosła rękaw sukienki pokazując mu tatuaż.

corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#8
25.08.2023, 20:55  ✶  
Walczył z chęcią porwania jej w swoje ramiona, wyszeptania jej jak bardzo jest mu droga i składania na jej twarzy pocałunków połączonych z rozgorączkowanymi obietnicami, że nigdy jej nie opuści. A przecież musiał zachować powagę; ten jeden jedyny raz powstrzymać się od wyrażania swych uczuć dotykiem (który wszakże był jego językiem miłości), a skupić się na słowach, dobierać je w sposób ostrożny i wyważony, aby nie przekreślić jednym zdaniem tego, co udało im się stworzyć. Nie chciał jej stracić, nie Vespery, która zdawała się rozumieć go bez słów, dyskretnie odnajdując jego dłoń w ciemności teatralnej loży, gdy czuł, że zaraz się rozsypie, której uśmiech był jak promienie słońca przebijające się przez gęste popielate chmury, której zapach sprawiał, że kręciło mu się w głowie, zaś sama jej bliskość stanowiła remedium dla bezsenności. Iskra pożądania, jaka rozbłysła pomiędzy nimi tamtej kwietniowej nocy, przemieniła się w ogień przywiązania, pożogę tęsknoty i płomień troski.
— Cieszę się, że tego nie zrobiłaś — wyznał, czując jak wzruszenie ściska go za gardło. Nie czuł się na siłach, aby opowiadać jej o swoim poprzednim małżeństwie i prawdziwym powodzie jego rozpadku, o ciąży, która zamiast być spoiwem dla jego związku (wprawdzie aranżowanego przez ojców), stała się powodem, dla którego wraz z byłą żoną oddalili się od siebie. Ale Vespera była inna, potrafiła rozmawiać z nim o swoich uczuciach, mówić bezpośrednio o tym, co ją dotyka lub przeraża, nie wydawała mu rozkazów, nie traktowała kontaktów z nim niczym największego zła, nie wzdrygała się kiedy wyciągał ku niej dłoń, ani nie odwracała się plecami, gdy opadły uniesienia - wszystko to stanowiły całkiem dobre podwaliny do budowania poważniejszej relacji — Vespero, nie stracisz mnie przez to, że będziemy mieli dziecko! Wręcz przeciwnie, obawiam się, że teraz się ode mnie tak łatwo nie uwolnisz — pozwolił sobie na drobny żart, mając nadzieję, że w ten sposób rozładuje napiętą astmosferę. Zaraz jednak spoważniał — Nie mogę cię zapewnić, że będziesz dobrą żoną i matką, tak samo jak nie mogę obiecać, że będę wzorowym mężem i ojcem. Takie rzeczy zawsze wychodzą z czasem. Mogę jednak ci zagwarantować, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby tak właśnie się stało. Będziemy próbować, prawda? Sama ta rozmowa jest dowodem na to, że się staramy. Nie musisz podejmować trudnych decyzji, wystarczy jedynie, że powiesz mi, jak się z tym wszystkim czujesz.
Powiódł wzrokiem za jej dłonią, a jego serce gwałtownie przyśpieszyło. Dziecko. Gdzieś tam w środku Vespery, małe, bezbronne, wielkości główki od szpilki (należy wybaczyć mu to błędne rozumowanie, gdyż był uzdrowicielem dla duszy, nie ciała, zaś na zajęcia poświęcone rozwojowi ludzkiego płodu zaspał i wyniósł z nich przede wszystkim pióro kolegi); krew z jego krwi, dziedzic lub dziedziczka Blacków, jedna z najważniejszych osób w jego życiu, a przecież jeszcze się nie urodziła. Podchodził do tej sytuacji z większym spokojem, dlatego, że był szczęśliwy. Jego nie dotyczyła część obaw Vespery, nie musiał martwić się dodatkowymi centymetrami w talii, rozpaczać nad możliwymi rozstępami, cierpieć z powodu mdłości, opuchniętych stóp i nabrzmiałych piersi. Ale chciał być przy niej, wspierać ją w tym trudnym, a zarazem wyjątkowym okresie, stać się jej oparciem. Obiecał sobie, że jej nie zawiedzie.
— Ależ skarbie… — zwrócił się do niej czule, lecz nie potrafił pozbyć się pełnego ulgi uśmiechu, jaki zamajaczył na jego wargach. Odgarnął niesforny kosmyk jej ciemnych włosów, który następnie założył za jej ucho, po czym delikatnie pocałował ją w czoło — Od dwóch tygodni trzymam w szufladzie pierścionek. Chciałem ci się oświadczyć w przyszłości, kiedy już byłbym pewien, że chcesz tego samego. Pojawienie się dziecka niczego nie zmienia w kwestii moich uczuć względem ciebie, a jedynie przyśpiesza bieg wydarzeń.
Z ulgą, ale i ogromną wdzięcznością przyjął jej deklarację opieki. Wprawdzie leki zwalniały postęp choroby i mogło okazać się, że do końca swych dni pozostanie w miarę sprawy, a z kolei ich dziecko nie odziedziczy po nim tej paskudnej dolegliwości, lecz niezwykle przyjemną była myśl, że Vespera akceptuje go bez względu na jego ułomności. I kiedy już myślał, że wszystko jakoś się ułoży, ona podniosła rękaw sukienki.
Nie tego się spodziewał, kiedy wspominała o sekretach.
Musiał wyglądać idiotycznie, bowiem złapał się na tym, że wpatruje się w tatuaż z szeroko otwartymi oczami i rozchylonymi wargami. Przełknął nerwowo ślinę i chwycił ją za nadgarstek, łagodnie, ale stanowczo, po czym zatoczył kciukiem kręgi wokół głowy węża, jakby chciał się upewnić, że wzór jest prawdziwy.
— Co to jest? Co to oznacza? — zapytał nieco skonsternowany. Perseus bowiem nie mieszał się w politykę, nie popierał wartości wyznawanych przez Czarnego Pana, zaś czaszka i wąż niewiele mu mówiły. Wiedział jedynie, że to coś złowrogiego, skoro Vespera przez tak długi czas ukrywała go przed nim, najprawdopodobniej za pomocą nieznanego mu zaklęcia. Przecież tyle razy widział ją nagą…


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Czarna Wdowa
— Get on your knees —
Beg me to stop
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Vespera jest drobną kobietą, chudą i zgrabną. Ma metr sześćdziesiąt centymetrów, a waży zaledwie pięćdziesiąt dwa kilo. Wygląda na osobę, która przy pierwszym podmuchu wiatru poleci razem z nim i zniknie na wieki. Ma duże, tajemnicze, brązowe oczy, które patrzą na rozmówcę pewnie oraz zagadkowo. Usta są pełne, a kąciki lekko uniesione w zadziornym, flirtującym uśmiechu. Twarz jest mała i owalna. Włosy ciemne, ścięte na boba okalające drobną twarz w uroczy sposób. Kobieta ubiera się modnie i kobieco. Często swoim ubiorem przyciąga wzrok mężczyzn, co jest celowym zabiegiem, ponieważ Vespera dobrze czuje się jak ludzie na nią patrzą.

Vespera Rookwood
#9
25.08.2023, 20:55  ✶  

Miała dwóch mężów, którzy usilnie chcieli wywołać u niej ciepłe uczucia, którzy zasypywali ją czułościami i deklaracjami miłości, a ona za każdym razem ich odrzucała, bo bała się tych uczuć, bała się tracić czujność, a przy Perseusu ją straciła. Dała się ponieść temu wszystkiemu, spragniona dotyku, czułości, ciepłych słów i szeptów do ucha, względów tak przyjemnych, że serce zmieniało się w ciepłe fale, które tworzyły się, gdy ktoś wchodził do wanny pełnej wody. Chciała, aby Perseus nigdy nie przestawał okazywać jej tych uczuć, chciała, aby był dla niej taki codziennie, aż do śmierci. Przy nim czuła się stabilnie, czuła się tak jak powinna i wiedziała, że nie był zły, bo jej ojciec go dla niej nie wybrał, wiedziała, że Chester nie będzie na niego wpływał, bo Perseus był całkowicie jej, tylko i wyłącznie jej. Ona go wybrała, ona go posiadła i nikt jej nie powiedział, że ma sobie odpuścić. On ją do siebie dopuścił i chciała, aby tak było zawsze. Nie sądziła, że ma w swoim sercu tyle miłości, że potrafi go do siebie wpuścić. Miała ogrom obaw przed tym, aby się tak otworzyć, aby pozwolić sobie odpocząć i przestać walczyć. Nie chciała już się wzbraniać przed uczuciami, których miała w sobie wielkie pokłady. Mogła przy nim odpuścić, ponieść się, dać się mu prowadzić.

Ona też nie zamierzała mówić mu o poprzednich mężach. Wolała zabrać te sekrety do grobu, wolała nie dokładać mu zmartwień na temat tego, że bez skrupułów będzie w stanie zabić lub torturować każdą osobę, która zagrozi jego bezpieczeństwu. Każdy kto stanie na drodze ich stabilności, każdy kto zagrozi jej osobie, jego osobie zginie z jej rąk i nie zamierzała tego nigdy zmieniać w sobie. Czarna magia była potęgą, ale nie będzie się z tym obnosić, nie póki można za nią trafić do Azkabanu. Uśmiechnęła się niepewnie, z ulgą, lekkim szczęściem, które rozlewało się po jej ciele. Nie wiedziała, że potrafiła tak się czuć, gdy miała świadomość, że on chciał to dziecko, że jej nie porzuci. Jego gesty, jego dotyk, jego usta na jej czole, to wszystko sprawiało, że czuła się tak przyjemnie i robiło się jej jednocześnie słabo. Nie sądziła, że aż tak bardzo była spragniona zapewnienia tego, że on ją chce, że jej nie nienawidzi, że wręcz jest dla niego ważna. Jeszcze nigdy nie słyszała takich szczerych słów. Kiedyś była podła wobec swoich mężów, ale dla niego taka nie zamierzała być, sama go wybrała, sama się na niego zdecydowała i był to naprawdę dobry wybór. Naprawdę chciałaby trafić na niego, gdy była tą młodą osobą.

Wspomnienie o pierścionku zaskoczyło ją naprawdę mocno. Nie spodziewała się tego. Nie sądziła, że on aż tak poważnie o nich myślał. Poczuła jak w oczach pojawiają się jej łzy. Cholera! Ona nigdy nie płakała, nie chciała płakać to była słabość. Spuściła szybko wzrok dotykając swoich powiek, aby odgonić słoną wodę. Chciała się do niego przytulić, ale musiała mu powiedzieć kim jest, musiała mu powiedzieć, że nie jest dobrą osobą.

– Chce tego, Perseus – szepnęła z trudem i uśmiechnęła się do niego smutno, a istota tatuażu na jej przedramieniu ciążyła jej jeszcze bardziej.

Gdy zaczął go dotykać czuła jak wzbiera się jej na mdłości, ale udało się jej to powstrzymać. Liczyła w głębi ducha, że on może też jest, że nie jest aż tak dobry jak go sobie wyobrażała, ale w sumie zauważyłaby kulawego śmierciożercę.

– To… – nie patrzyła mu w oczy czuła jak życie chce z niej ulecieć, że wolałaby teraz umrzeć niż informować go o tym. Jeszcze dwa lata temu była dumna, że ojciec i Czarny Pan ją wybrał, a teraz? To tak komplikowało jej stabilne życie, że nie wiedziała, czy da radę cokolwiek ze sobą zrobić. Wolałaby sfingować swoją śmierć i wyjechać do kraju kapibar. – Nie umiem tego powiedzieć – gdy tylko próbowała wypowiedzieć te słowa głos grzązł jej w krtani. – Perseus, jestem Śmierciożercą… – szepnęła i tym razem spojrzała na jego twarz, jego oczy, oczekiwała potępienia.

corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#10
25.08.2023, 20:56  ✶  
Sądził, że Vespera w swoich małżeństwach była szczęśliwa - na tyle szczęśliwa, na ile może być człowiek, którego postawiono przed faktem dokonanym i wybrano za niego życiowego partnera - oraz że śmierć jej poprzednich mężów była zbiegiem nieszczęśliwych wypadków. Raz tylko w jego głowie zamajaczyła żartobliwa myśl, że być może nie było to wcale tak przypadkowe, jednak uleciała zanim zdążył się jej chwycić. Sam o swoich poprzednich związkach wiele nie mówił, wszystko co przekazał jej w tej kwestii mogło zamknąć się w jednym zdaniu - “małżeństwo było aranżowane i trwało zaledwie pół roku, ponieważ dzieliła nas zbyt duża różnica wieku oraz niezgodność charakterów”. Nie chciał jednak rozmawiać o tej relacji nie tylko ze względu na to, że uważał to za sprawę prywatną (i przy okazji swoistą porażkę, wszak ojciec jasno dał mu do zrozumienia, jak bardzo był nim zawiedziony), lecz także przez to, że jego była żona była córką jednego z poprzednich Ministrów Magii, człowieka niebezpiecznego i wpływowego. Bliscy dziwili się, że Perseus tak łatwo zapomniał o nieudanym małżeństwie (być może tak właśnie i było, a główny powód takiego stanu rzeczy siedział właśnie przed nim), ale w rzeczywistości bardzo się pilnował, aby nie powiedzieć czegoś, co mogłoby ściągnąć na niego gniew byłego teścia oraz Eden. Z tej dwójki to ona jawiła mu się jako większe zagrożenie, sprawiała wrażenie kobiety silnej i bezwzględnej do tego stopnia, że robiło mu się zimno na samą myśl o złotowłosej. Nie chciał także sprawiać Elliottowi przykrości wypowiadając się o jego siostrze w dosyć pejoratywny sposób i stawiając go w niekomfortowej sytuacji; wszak gdyby zaczął skarżyć mu się na Eunice, Malfoy musiałby opowiedzieć się za którąś ze stron. Poza tym, rzucanie jadowitych komentarzy po kątach przedstawiałoby go jako człowieka żałosnego, niedojrzałego i małostkowego. Jedynym bezpiecznym powiernikiem była Lycoris i to do niej zwracał się, gdy czuł, że zbierają się w nim negatywne emocje.
Tak więc Perseus nie był skory do rozmów na temat swojego małżeństwa i w związku z tym nie wymagał od Vespery żadnych zwierzeń. Być może z czasem kobieta postanowi się przed nim otworzyć i opowiedzieć mu o swojej przeszłości - wówczas on uczyni to samo. Do tego czasu wystarczyła mu jedynie informacja, że panna Rookwood dwukrotnie panną nie była oraz że jej poprzedni partnerzy odeszli z tego padołu łez (świeć Merlinie nad ich duszami). Bo czy naprawdę musieli sporządzać swoje autobiografie, aby było im ze sobą dobrze? Ludzie mawiali, że im mniej się wie, tym lepiej się śpi - w przypadku Vespery oraz Perseusa to powiedzenie miało więcej prawdy, niżby sobie życzyli.
Nie uszło jego uwadze to, w jaki sposób odwróciła wzrok i starała się otrzeć łzy. W pierwszej chwili pomyślał, że to jego wina, że powiedział coś, czym sprawił ogromną przykrość. Chciał ją za to przeprosić, pocieszyć, ale głos uwiądł mu w gardle i nim zdążył go odzyskać, ona już pokazywała mu tatuaż, sprawiając, że żołądek podchodził mu do gardła.
Vespera była śmierciożercą.
Poczuł się tak, jakby ktoś uderzył go czymś ciężkim w głowę. Wiedziałaś!, chciał wykrzyczeć, przypominając sobie, jak w Beltane owinęła go wokół  palca i namówiła do powrotu do jego mieszkania oraz to jak blada i przerażona była, gdy wspomniał o piekle, jakie rozpętało się na polanie. On również był przerażony, lecz nie bał się Vespery, a o nią, o to w co się wpakowała i jakie to będzie miało dla niej konsekwencje, jeśli Czarny Pan przegra.
— Powiedziałaś, że musiałaś… Czy ktoś cię do tego zmusił? — wychrypiał, próbując sobie wszystko ułożyć.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Perseus Black (3604), Vespera Rookwood (3371)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa