• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[1 czerwca 1972] Dzień Dziecka w Little Hangleton

[1 czerwca 1972] Dzień Dziecka w Little Hangleton
Lekarz śmieciojadów
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz na mnie? Na pewno? Nie wyróżniam się z tłumu, taki o czarodziej o wiecznie zgubionym i strachliwym spojrzeniu.

Ezechiel von Jundegingen
#11
28.07.2023, 22:12  ✶  

Dostrzegł to. Przebłysk zainteresowania. Ez nie mylił się. Na młodych zawsze działała okazja do przygody. Dlatego wbrew zakazom rodziców robili różne głupie rzeczy. Ale lekarzowi przecież można zaufać, prawda?

— Ahaha, tego nie mogę zdradzić, tajemnica lekarska. — Pokiwał palcem zadowolony z siebie.

— Właściwie to... Mam teraz przerwę. Kolejny pacjent będzie za jakieś pół godziny, jak nie więcej... Cóż, chciałem spędzić ten czas w spokoju na herbatce, ale coś widzę po tobie, że chyba bardzo chcesz jednak zajrzeć do środka, hm?

Pobyt wśród Śmierciożerców wyprał Ezechiela i nawet nie sądził, że będzie kiedykolwiek w stanie wykrzesać z siebie odrobinę figlarności. Ale oto on, w pełni żartobliwego usposobienia. Jakby Czarny Dzban kompletnie wyparował wraz z zapachem kiszonki.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobny chłopiec, z burzą lekko kręconych blond włosów i błękitnymi oczami. Energiczny, uśmiechnięty dzieciak, który obdarzy Cię, wyjątkowym jak na swój wiek, bystrym spojrzeniem.

Orion Fletcher
#12
16.08.2023, 21:05  ✶  
W Orionie walczyły teraz dwa wilki. Jeden chciał bardzo zajrzeć do środka i zaufać, że jego rozmówca to przyjazny, miejscowy lekarz. Drugi jednak uważał, że należy odejść póki nie jest za późno. Ale gdzie miałby pójść? I tak musi czekać na rodziców. W tym budynku był relatywnie bezpieczniejszy niz na ulicy.
Pomimo ogromnej chęci zaspokojenia swojej dziecięcej ciekawości, instynkt chłopca podpowiadał aby zachować czujność i nie dać się skusić. Postanowił zagrać kartą grzecznego synka.
-Nie wiem czy powinienem. Moi rodzice zaraz mogą skończyc pracę i będą mnie szukać.- Powiedział niewinnie. Jeszcze raz przypomniał mężczyźnie, że jego opiekunowie są w pobliżu. Tak na wszelki, gdyby ten jednak okazał się seryjnym mordercą.
Lekarz śmieciojadów
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz na mnie? Na pewno? Nie wyróżniam się z tłumu, taki o czarodziej o wiecznie zgubionym i strachliwym spojrzeniu.

Ezechiel von Jundegingen
#13
20.08.2023, 11:56  ✶  

Chłopiec miał w sobie jakiś instynkt samozachowawczy. Dobrze dla niego. Dla Ezechiela trochę też. Bo to również zwiększało szansę, że młody zachowa dla siebie wszelkie usłyszane informacje.

— Możemy zostawić uchylone drzwi. Będziemy słyszeć, jeśli zaczną schodzić po schodach — zaproponował. Hałasy na klatce schodowej były słyszalne nawet przy drzwiach zamkniętych, jeśli zwracało się na nie uwagę, ale im więcej miejsca na transport dźwięku tym lepiej. I bezpieczniej.

— Ja w każdym razie idę na zaplanowaną herbatkę. A czy dołączysz, czy nie, to twoja sprawa.

Wszedł do gabinetu nie zamykając za sobą drzwi. Udał się na niewielkie zaplecze, gdzie przygotował dwie filiżanki i zaczął gotować wodę. Do jednej z nich doda kilka kropli eliksiru zapomnienia... z czym powinien się pospieszyć. Każda chwila działała na jego niekorzyść.

Istniała też inna opcja. Mógł porozmawiać z chłopcem i przestawić mu sprawę prosto w twarz. Dać łapówkę? Nie wiedział. Chłopiec wydawał się wystarczająco duży na tego typu układy, ale Ez wiedział, że wiek często był niczym. Doświadczenie i dojrzałość nie szło w parze z datą urodzenia. Dwie osoby w tym samym wieku miały inną osobowość, inne zasady moralne. Musiał poznać chłopca lepiej, nim podejmie kolejny krok.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobny chłopiec, z burzą lekko kręconych blond włosów i błękitnymi oczami. Energiczny, uśmiechnięty dzieciak, który obdarzy Cię, wyjątkowym jak na swój wiek, bystrym spojrzeniem.

Orion Fletcher
#14
31.08.2023, 19:53  ✶  
Orion nie chciał opuszczać korytarza, który teraz stał się dla niego znanym i bezpiecznym miejscem i gdzie czuł się coraz pewniej. W gabinecie to Ezechiel miał przewagę, chłopiec jednak czuł silną potrzebę podążania za mężczyzną, tak aby zaspokoił jego ciekawość.
Zostawienie otwartych drzwi było dobrym pomysłem. Oron nie miał pewności, czy zaraz po wejściu nie zostaną zatrzaśnięte. Może gdyby miał więcej lat, taka myśl przeszłaby mu przez głowę. Na chwilę obecną nie myślał aż tak, o ewentualnych możliwościach i konsekwencjach.
Rozejrzał się jeszcze po korytarzu, szukając gdzieś wzrokiem rodziców, albo kogoś, kto mógłby jego rodzicom donieść. Nie widząc nikogo, zrobił parę kroków do przodu i znalazł się za progiem.
Ośmiolatek świdrował wzrokiem po pomieszczeniu, jego uwagę przykuwały różne eksponaty, których nie był wstanie opisać, ale Pan Lekarz z pewnością by mógł. Zaintrygowany wszedł trochę głębiej, tak aby nie spuszczać wzroku z Ezechiela, który nie kłamał z herbatką.
-Skąd Pan to wszystko ma?- zapytał, pokazując na modele anatomiczne o których wcześniej mu wspomniał.
Lekarz śmieciojadów
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz na mnie? Na pewno? Nie wyróżniam się z tłumu, taki o czarodziej o wiecznie zgubionym i strachliwym spojrzeniu.

Ezechiel von Jundegingen
#15
05.09.2023, 20:15  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.09.2023, 20:16 przez Ezechiel von Jundegingen.)  

Muszka wpadła w pajęczynę. Ez był z siebie bardzo dumny. Nie pamiętał, kiedy ostatnio czuł się tak dobrze. Czy naprawdę dopiero w towarzystwie dziecka nie czuł się jak ostatni śmieć i podczłowiek?

— Dostałem od patronki — odpowiedział dumnie i poklepał stojący obok szkielet po ramieniu.

Niemal eksponaty były wykonane z prawdziwych ludzi. Stanowiło to zdecydowanie łatwiejszy do zdobycia materiał niż płacenie miliony galeonów artystom za wyrzeźbienie czegoś w drewnie, chociaż w gabinecie znajdował się również model serca w powiększonej skali. Obok szkieletu w gablotce ustawione były różne modele, szkielet stał naprzeciwko.

Jedyny "eksponat", który wyróżniał się z tego tłumu, to głowa ewidentnie zszokowanego człowieka. Wsadzono ją do wielkiego słoja z zielonkawą substancją i ewidentnie nie miała nic wspólnego z medyczną edukacją. Dodatkowo, to jedyna część ciała, która należała do spotkanego przez Ezechiela człowieka. Nienawidził jej. Ale nie mógł się jej pozbyć. Ani też wyjawić chłopcu historii jej pozyskania.

— Jesteś jeszcze przed rozpoczęciem Hogwartu, prawda? Chociaż nie, na pewno już zacząłeś. Wybacz, ale nigdy nie mogę zapamiętać, w jakim wieku się tam idzie. Wydajesz się być bardzo bystrym chłopakiem. Co, podobają ci się te modele? Myślałeś kiedyś, żeby zostać uzdrowicielem?

Czajnik zagwizdał, więc Austriak poszedł zalać wodę. Herbatka ładnie się parzyła, a on wciąż nie wiedział, co zrobić z chłopakiem. Biedaczyna na pewno nie prosiła się o taki los. Usuwanie pamięci to okrutna praktyka, a Ezechiel nie był fanem zero jedynkowych rozwiązań. Dlatego myślał i myślał, co by tu z chłopakiem zrobić.

— Mieszkasz w Londynie? Raczej nie jesteś stąd, więc prawdpopodobieństwo, że jesteś z Londynu, jest największe — rzucił z kantorka. — Cukru? Do herbaty — wyjrzał zza drzwi.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobny chłopiec, z burzą lekko kręconych blond włosów i błękitnymi oczami. Energiczny, uśmiechnięty dzieciak, który obdarzy Cię, wyjątkowym jak na swój wiek, bystrym spojrzeniem.

Orion Fletcher
#16
07.09.2023, 13:11  ✶  
Chłopiec stanął na przeciwko jednego z eksponatów,  tego, który wydawał mu się najbardziej niepokojący. Spojrzał w oczy zszokowanej głowie w słoiku. Miał wrażenie , że nie pasuje do reszty modeli, ale nie miał odwagi, ani tupetu, aby o to pytać.
-Nie, mam osiem lat, do Hogwartu idzie się mając jedenaście.- Oznajmił, nie spuszczając oczu z głowy w słoju.
Na pytanie kim chce zostać, nieco się zawachał. Kim chciał zostać, a kim powinien zostać, to dwie różne rzeczy. Orion nie poszedł jeszcze do Hogwartu, więc jego świat był bardzo malutki. Sprowadzał się do magicznego Londynu i osób pracujących w różnych usługach. Nawet przez głowę mu nie przeszło, że mógłby być kimś więcej. Uzdrowicielem, profesjonalnym graczem Quidditcha czy nawet aurorem. W jego realiach miał większe szanse na zostanie przestępcą, lokalnym rzezimieszkiem czy, jeśli wybierze tą "prawą" drogę, sprzedawcą w sklepie na Pokątnej.
-Zostanę handlarzem, jak moi rodzice.- W końcu nazwisko go zobowiązywało do przejęcia rodzinnego biznesu, to jak bardzo nielegalnego, chłopiec jeszcze nie był świadom.
Czujność chłopca została uśpiona, przez pytania o Hogwart, czy o to kim chce zostać jak podrośnie. Jednak pytanie o miejsce zamieszkania sprawiło, że Orionowi zapaliła się lampka w głowie. Rodzice wyczulali go, aby nie rozmawiał na takie tematy z nieznajomymi.
Jeśli chłopiec wszedł za głęboko do gabinetu, to teraz zmniejszył dystans do drzwi, tak aby móc usłyszeć rodziców w razie czego.
-Jak ma Pan na imię?- zapytał, ignorując pytania mężczyzny. Nie miał zamiaru pić z obcym mężczyzną herbaty. Jeśli chciał, aby nieznajomy był bardziej znajomy, poznanie jego imienia było kluczowe.
Lekarz śmieciojadów
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz na mnie? Na pewno? Nie wyróżniam się z tłumu, taki o czarodziej o wiecznie zgubionym i strachliwym spojrzeniu.

Ezechiel von Jundegingen
#17
12.09.2023, 23:09  ✶  

— Jedenaście, no tak... — pokiwał głową. Pamiętał, że w Hogwarcie chodziło o wiek, a nie rocznik. Miało to więcej sensu teoretycznie, chociaż w praktyce wychodziło na to samo, czyli różnica wieku między dziećmi w tej samej klasie mogła wynosić niemal dwanaście miesięcy. Ale czy miało to jakiekolwiek znaczenie? Każde dziecko rozwijało się w swoim tempie i Ezechiel dobrze to obserwował wśród swojego rodzeństwa oraz innych dzieci w okolicy. Jako najstarszy syn, musiał szybko dorosnąć i pomóc matce w opiece nad młodszym rodzeństwem, które później w tym samym wieku były mniej samodzielne niż on.

Cierpliwie poczekał na odpowiedź Oriona. Był niemal pewny, że chłopiec nie wybierze lekarza, a coś bardziej przyziemnego. W jego wieku był niemal pewny, że pójdzie w ślady rodziców i zostanie...

— No popatrz! To zupełnie jak moi rodzice! Też miałem pójść w ich ślady, ale jednak postanowiłem podnieść sobie poprzeczkę... — Ugryzł się w język, nim zdradził dokładne tego powody. Na wyspach nie mogli wiedzieć o jego biednym pochodzeniu.

— Ezechiel. Doktor Ezechiel von Jundegingen — przedstawił się z lekkim ukłonem. — Jestem Austriakiem — dodał, wyjaśniając egzotyczność nazwiska. — To jak będzie z tym cukrem?

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobny chłopiec, z burzą lekko kręconych blond włosów i błękitnymi oczami. Energiczny, uśmiechnięty dzieciak, który obdarzy Cię, wyjątkowym jak na swój wiek, bystrym spojrzeniem.

Orion Fletcher
#18
21.09.2023, 12:26  ✶  
Orion i Pan Doktor mieli całkiem sporo wspólnego. Może i chłopiec jest jedynakiem, ale na pewno musi być bardziej samodzielni niż jego rówieśnicy z "lepszych" rodzin.
Mały Fletcher przez większość czasu jest sam w domu, tak więc nabył już umiejętność gotowania, sprzątania, a także samodzielnego poruszania się po mieście, będąc wyczulonym na zagrożenia.
-Kim byli Pana rodzice?- zapytał, nie zastanawiając się czy wypada. Czysta, dziecięca ciekawość.
-Doktor Ezechiel von Jundegingen- powiedział po cichu sam do siebie. Po czym jeszcze kilka razy powtórzył w myślach. Zamierzał zapamiętać to nazwisko i zapytać później o nie swoich rodziców.
-Jest Pan z Austriali?- Orion nie wiedział co to za kraj, ani gdzie leży. Coś tam kiedyś słyszał, ale jego wiedza geograficzna prawie że nie istniała. Był jednak podekscytowany samym faktem rozmowy z obcokrajowcem.
-Nie powinienem pić herbaty od nowo poznanych, może być otruta.- Oznajmił z pełną powagą. Nie brania jedzenia i picia od obcych to była zasada, o której rodzice przypominali mu praktycznie codziennie. Zamierzał jej przestrzegać jak przykazań. Poza tym, dziwne rozmowy, podejrzane głowy w słoiku i fakt, że mężczyzna jest z jakiegoś nie znanego mu kraju, nie wzbudzały w chłopcu zaufania.
Lekarz śmieciojadów
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz na mnie? Na pewno? Nie wyróżniam się z tłumu, taki o czarodziej o wiecznie zgubionym i strachliwym spojrzeniu.

Ezechiel von Jundegingen
#19
24.09.2023, 23:04  ✶  

Orion, jak każde dziecko, miał tą cudowną zdolność zadawania najgorszych możliwych pytań. Strzała jego słów przebiła Ezechiela na wylot, ale się nie dał. Miał przygotowaną odpowiedź na tą pułapkę.

— Sprzedają składniki eliksirów — odpowiedział. To była dla niego najlepsza dziedzina, by jego kłamstwo tętniło życiem. — Część składników wytwarzają sami, część sprowadzają.

Pokiwał głową, gdy chłopak powtórzył jego nazwisko. Zdawał sobie sprawę, że było niecodzienne, ale ten poradził sobie bardzo dobrze. Niestety zawiesił się na kiwaniu i dotarło ono do Australii. Z opóźnieniem zaczął kręcić głową po innej osi (przecząco).

— Ho ho ho, widzisz, to bardzo podobne nazwy, ale dwa inne kraje. Austria jest dość blisko, to wciąż Europa. A Australia znajduje się na drugim końcu globu — wyjaśnił, absolutnie rozumiejąc pomyłkę chłopca.

— No wiesz? — złapał się pod boki obruszony podejrzeniem Oriona. — "Przede wszystkim leczyć"! To jest dewiza każdego lekarza! — Związek ze Śmierciożercami idealnie zweryfikował, jak Ezowi było blisko do etyki lekarza. — Poza tym, jaki miałbym cel w otruciu ciebie? Przecież nie nosisz przy sobie sakwy pełnej galeonów... prawda? — Posłał mu podejrzliwe spojrzenie, ale ton jego głosu sugerował, że cały czas żartuje. Podsunął mu na blacie dwie filiżanki herbaty. — Proszę bardzo, wybierz jedną, a ja ją wypiję. Żeby pokazać ci, że obydwie są w porządku.

Jednak nie miał zamiaru miotać wspomnieniami chłopca. Zdążył go polubić i nie potrafiłby sobie wybaczyć wpisania go na listę swoich ofiar. Poza tym, czas też działał na jego niekorzyść. Trudno stwierdzić, ile eliksiru musiałby mu dać, by usunąć wspomnienia o rozmowie.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ezechiel von Jundegingen (1870), Orion Fletcher (1615)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa