• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 Dalej »
[10.05.1972] Nic tak dobrze nie mówi dziękuję jak kawa

[10.05.1972] Nic tak dobrze nie mówi dziękuję jak kawa
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#1
15.09.2023, 03:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.01.2025, 23:48 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Victoria Lestrange (Otwarty na nowe doznania, Tuż za Dziurawym Kotłem).
Rozliczono - Victoria Lestrange - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Rozliczono - Atreus Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic I

Zgodnie z sugestią Lestrange, zaczął rozglądać na Pokątnej za kawiarniami. Miał parę swoich typów, które wahały się od tych bardziej popularnych, do tych przyjemnie ukrytych przed widokiem z głównej ulicy i ostatecznie jego wybór trafił na właśnie taką z kategorii tych drugich. To był niewielki lokal, ulokowany w jednej z bocznych alejek, które przylegały do samej Pokątnej. Wystarczyło do niego skręcić i przejść parę kroków, żeby zatrzymać się przed niepozornymi drzwiami, przed którymi stał szyld z jakimś chwytliwym powiedzonkiem o kawie i paroma doniczkami z kwiatami ustawionymi pod parapetem dużego, ciągnącego na całą długość przybytku okna. W środku zostało ustawionych parę stolików różnych rozmiarów, krzeseł i foteli, z czego każdy wydawał się z zupełnie innej bajki, jakby właściciele udali się na targ staroci i wybrali te posiadające jakiś swoisty urok i wciąż nadające się do siedzenia.
Kiedy już ustalił gdzie mogą się spotkać, ustalił z Victorią termin sową, a potem wystarczyło zwyczajnie zjawić się na czas. Sam pojawił się odrobinę wcześniej, na tyle żeby móc zająć stolik usytuowany w jakimś przyjemnym kącie z widokiem za okno. Wziął sobie nawet dzisiejszą gazetę, żeby mieć się czym zająć, póki czekał na Lestrange. Rozparł się więc w fotelu, dając znać obsłudze że czeka na kogoś, i kartkował przyniesioną lekturę.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#2
15.09.2023, 08:20  ✶  

Cały czas zastanawiała się, co tam u Atreusa. To, że musieli go zabrać kapłani z kowenu było wielce mówiące, tak jak to, że nie obudził się, kiedy ona, Mav i Patrick zaczęli jakkolwiek kontaktować że światem. Myślała o tym dużo, nad tym co wydarzyło się w Limbo, ale też ta końcówka… jak Bulstrode chciał wejść wprost w upiorny, mamiący ogień. Zatrzymała go. Czy źle zrobiła? Czy to dlatego tak długo się nie budził? Czy to jej wina? Ale z drugiej strony żadne z nich nie weszło w ogień, on sam się do nich zbliżył przyjmując kształty ludzi… najpewniej ludzi z ich życia. Czy Atreus po drodze tutaj też miał ku temu okazję? Ale na domiar wszystkiego, niezależnie od tego co mówiła Mavelle, Victoria czuła się winna. Gdyby nie ona, to nigdy by nawet nie wpadli na to, by wbiegać w rytualny ogień na Polanie Ogni. To Victoria, nikt inny, doznała tej dziwacznej… wizji… to uczucie ciągnięcia, by pomóc rudowłosej kobiecie w lesie, samej ze Śmierciożercami. Nie rozumiała tego. Nigdy nie przejawiała zdolności Trzeciego Oka, nie potrafiła powiedzieć co się wydarzyło, ani jak to się stało, ani skąd była w niej ta pewność, że ogień jest przejściem. Czy gdyby wtedy wiedziała, że to wejdzie do Limbo, to odważyłaby się przez te płomienie przebiec? To ona podała te informacje dalej, Mavelle przekazała ją kolejnym osobom. A to, co im się przydażyło… cóż. Trudno było nie mieć wyrzutów sumienia, gdy widziało się tego skutki.

Dlatego odetchnęła z ulgą, gdy dostali wiadomość, że Atreus się obudził. A później nawet się ucieszyła, kiedy do niej napisał, że chciałby się spotkać. I tak od słowa do słowa padło na kawiarenkę przy Pokątnej. Victoria zwykle była bardzo punktualną czarownicą, ale dzisiaj zatrzymało ją szukanie tego miejsca. W pierwszej chwili zupełnie przegapiła kawiarenkę. Ale może to dobrze. Może to znaczyło, że wścibscy ludzie też tak łatwo jej nie odnajdą i będą mieli z Atreusem odrobinę prywatności. Miała wielką nadzieję, że nie spóźniła się zanadto, kiedy weszła do środka i rozejrzała się, szukając, czy Bulstrode już tutaj był i na nią czekał.

Był. I to z gazetą. Victoria uśmiechnęła się pod nosem i podeszła do stolika. Czerwień szminki kontrastowała z jej niemalże czarnymi włosami brązowymi oczami.

- Bulstrode, dzień dobry – nie mogła się powstrzymać, by zwrócić się do niego po nazwisku. Z czystej przekory. - Dobrze widzieć cię w dobrym zdrowiu. Nic ciekawego nie piszą w gazecie, że ją tak kartkujesz? – to była tylko koleżeńska zaczepka, zresztą uśmiechała się miło, niemalże z ulgą, kiedy zajęła drugi z foteli. Faktycznie, nic tu do siebie nie pasowało i było składowiskiem osobliwości – ale może samo to dodawało uroku kawiarence?

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#3
22.09.2023, 00:14  ✶  
Kiedy usłyszał jej głos, poskładał czytaną gazetę i odłożył ją na znajdujący się między fotelami stolik, uśmiechając się do Victorii lekko.
- Dzień dobry - przywitał się z nią, puszczając nazwisko mimo uszu. Nie przeszkadzało mu to kompletnie, bo jakby nie patrzeć, sam zaczął się z nią na te nazwiska wymieniać w listach. - Mam wrażenie, że dzisiejsze wydanie jakoś poskąpiło artykułów na temat Beltane, Limbo i zimnych. Czuję się niemal rozczarowany tym, że nie wyłapałem w niej swojego nazwiska na pierwszej stronie - prychnął, oczywiście żartując. Lektura zwyczajnie nie prezentowała sobą niczego nowego, mieląc dokładnie te same tematy, które były na językach wszystkich od paru dni. Zero świeżości. Korzystając z tego, że Lestrange do niego dołączyła, zwrócił uwagę kelnerki, a kiedy ta się przy nich pojawiła, pytając czym może służyć, zamówił kawę.
- A co do zdrowia. Teoretycznie, jest dobrze, w praktyce mogłoby być lepiej - skrzywił się, ale tylko odrobinę, poprawiając marynarkę. - A jak ty się czujesz? Albo jak wszyscy się czujecie, mając na myśli i Mavelle i Patricka? Wypisali was wszystkich razem, więc zakładam, ze wiesz co nieco na temat również ich stanu zdrowia?
Jedną z pierwszych informacji, jaka dotarła do niego w kowenie, albo raczej o jaką zapytał, to czy pozostali pracownicy ministerstwa, którzy trafili z nim do limbo, byli cali i zdrowi. Żyli, taka odpowiedź padła, bo odnosił wrażenie, że niektórzy wstrzymywali się przed tym, żeby w połączniu z byciem zimnym użyć także określenia, że ktoś miał się dobrze. Sam nie wydawał się jakoś specjalnie tym na razie przejmować, bo może i przejmujące zimno było nieco nietypowe i przytłaczające, to Atreus nie wątpił że była to tylko chwilowa niedogodność, która minie szybciej jak później.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#4
23.09.2023, 00:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.09.2023, 00:55 przez Victoria Lestrange.)  

Atreus był chyba jedyną osobą, z którą zaczynała listy od nazwiska. I uważała to nawet za całkiem urocze i zabawne, więc się nie obruszała za to, kiedy tak zaczął i jakoś… zostało. Rzuciła torebkę na oparcie fotela i rozsiadła się wygodnie, pod stołem zakładając nogę na nogę.

– Aha? No jak chcesz to się możemy później przejść Pokątną pod rękę i zaraz się ktoś przyczepi i jutro wylądujemy w gazecie – mówiła to trochę sarkastycznie, bo przez te dziesięć dni stali się niemałą sensacją. W Ministerstwie szeptali, kiedy Victoria przechodziła obok, gapili się, widziała już różne dziwne artykuły w gazecie – na różnych stronach… Nagle na ulicach jej twarz przestała być taka anonimowa. Wystarczyłoby teraz zrobić coś odrobinę wykraczającego od normy w miejscu tak publicznym jak Pokątna na przykład i wzmianka w gazecie była wręcz gwarantowana. Kiedy kelnerka się pojawiła, Victoria poprosiła o herbatę i ciastko. Miała wrażenie, że gdy kobieta odeszła, to przyglądała im się, jakby nie była pewna, czy rozpoznaje te twarze, czy jednak nie.

– W praktyce rozumiem doskonale… – westchnęła. Atreus zapewne czuł się tak samo jak ona: czyli przemielony przez maszynkę do mięsa i zostawiony w kawałeczkach w jakiejś chłodni. Albo i gorzej… w końcu to nie ją musieli zabierać do spirytysty. – Wypisali nas pod koniec dnia, tego nieszczęsnego drugiego maja. Ale prawdę mówiąc nie pozwolili nam samemu wrócić do domu, ktoś musiał nas odebrać – kobieta westchnęła i założyła sobie kosmyk ciemnych włosów za ucho. – Zrozumiałam po przejściu dwudziestu metrów dlaczego. Chyba nigdy nie byłam taka słaba jak wtedy – jasne, potem się polepszało, z dnia na dzień było lepiej… za wyjątkiem tego zimna. – Cynthia mnie badała. Mówiła, że mam lekką anemię i że moje ciało się… przygotowuje do hibernacji? Nie wiem, nie znam się. Nie rozumiem tego. Swoją drogą kazała cię pozdrowić. Skarżyła się, że nie wpadasz po raporty – uśmiechnęła się pod nosem, wspominając rozmowę ze swoją przyjaciółką, sprzed kilku dni. Dużo się ostatnio działo, za dużo. – Poza tym reszta czuje się dobrze. Mavelle… Zdaje się, że On coś jej zrobił Tam. Twoja siostra wpadła nas odwiedzić i mówiła, że trzeba będzie ją zbadać. Ale to nie wpływa na jej stan zdrowia. A Patrick… Zamiast odpoczywać żądał pióra i sowy – westchnęła, wzruszyła ramionami i pokręciła głową. Miała wrażenie, że z całej trójki to ona leżała wtedy w tym niewygodnym łóżku najspokojniej. – Wrócili już do pracy – dodała, gwoli wyjaśnienia. – Mówili coś czemu musieli cię zabrać aż do kowenu? – zapytała po chwili.

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#5
29.09.2023, 02:13  ✶  
- Zatem jesteśmy dogadani. Jak chcesz, to pyknę jeszcze sowę do jakiegoś redaktora na szybko, żeby znaleźli się na naszej trasie odpowiedni ludzie - uśmiechnął się do niej zaczepnie, ciągnąc tę głupotkę jeszcze dalej. Oczywiście, ani nie miał zamiaru nikomu sowy wysyłać, ani też chodzić z Victorią pod rękę, nawet jeśli w sumie to nie miałby nic przeciwko temu. Ale zwyczajnie miał wrażenie, ze nawet jeśli zyskany rozgłos był przyjemny, to były dla niego pewne granice. Na przykład takie, które wyznaczała kawa w mniej uczęszczanym lokalu.
- Chętnie powiedziałbym, że rozumiem, ale na szczęście mi nikt nie kazał chodzić. Ale czułem się tak cholernie słabo, jak chyba jeszcze nigdy w życiu - a ten widelec, którym jadł podane przez Sarah śniadanie, to w sumie trzymał ledwo. Troszkę po złośliwości, kiedy jeszcze znajdował się w kowenie, był zdania że to jej paplanie go tak osłabiło, ale prawda jednak była taka, że wycieczki do Limbo to nie była mało wymagająca dla ciała i duszy przygoda. - W sumie też się z nią umówiłem, ale dopiero na jutro. Wcześniej badała mnie siostra, ale chciałem zasięgnąć opinii drugiej osoby. Kogoś... - zatrzymał się na chwilę, mieląc w głowie to co chciał powiedzieć. - Kogoś komu zimne ciała są mniej obce - powiedział to z boleścią wypisaną na twarzy. Podziękował też dziewczynie, która przyniosła im kawę i ciasto, znowu też zapatrując się na dwójkę aurorów nieco dłużej niż na innych klientów, zanim wróciła za ladę. - Na całej jednak szczęście dla niej, wracam do pracy w najbliższy poniedziałek i chętnie coś od niej wezmę. Jak mam być szczery, to przeglądałem te napływające z Kniei i Polany, kiedy siedziałem u Macmillanów. Borgin mi je przyniósł i cholera, tyle się tam działo - westchnął ciężko, zaglądając do swojej filiżanki i upijając łyk.
- Hm... Florence rzuciła coś, że dobrze że nie wróciłem z klątwą... Co takiego stało się Mavelle, jeśli można wiedzieć? - zainteresował się wyraźnie, bo jego siostra nie była zbytnio gadatliwa w tym temacie, jak zawsze z resztą.
- Musieli mnie wyciągnąć do życia siłą. Isobell Macmillan własnoręcznie przywróciła mnie do życia jakimś rytuałem, bo z jakiegoś powodu nie poszło mi tak dobrze, jak wam. Zakładam że przez rany z którymi wszedłem do portalu. Kiedy byłem w środku czułem się słaby przez cały czas. Czułem jak ucieka ze mnie życie.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#6
05.10.2023, 21:30  ✶  

Machnęła tylko rękę na „propozycję” Atreusa. Oczywiste dla niej było, że dobór kawiarni w zaciszu bocznej uliczki nie jest po to, żeby zwalić sobie na łeb żądnych plotek i ciekawskich dziennikarzyny, wietrzących sensacji tam, gdzie jej nie ma. To było prywatne spotkanie na neutralnym gruncie – neutralnym, a więc nie w mieszkaniu któregoś z nich, tylko w miejscu publicznym, ale jednak na tyle prywatne, by nikogo w to wyjście na kawę nie mieszać. Zwłaszcza obcych ludzi.

– Tak, no właśnie – mruknęła i potwierdziła. Podejrzewała, że jeśli ona, Mav i Patrick czuli się tak koszmarnie źle, to Atreus może jeszcze gorzej – był nieprzytomny znacznie dłużej od nich. Tylko czemu? Tego nie wiedziała. Martwiła się tylko, że to przez nią. Bo po pierwsze przez nią w ogóle się znaleźli w tej sytuacji, i przez nią – bo go zatrzymała, a może nie powinna? Ale w głębi duszy czuła, że jednak zrobiła dobrze. – Rozumiem. Myślę… - zawahała się na moment. – Że będzie ci mogła udzielić nieco więcej odpowiedzi – nie chciała się nad tym rozwodzić… No ale kto więcej ci powie o ciałach, które przypominają w swym chłodzie trupa jeśli nie ktoś, kto s martwymi ciałami obcuje na co dzień i trudni się w takim fachu? Cynthia zbadała Victorię tylko przy okazji, spotkały się ze sobą dlatego, że Lestrange po prostu potrzebowała zobaczyć się z najlepszą przyjaciółką. – No… Było sporo roboty. Ale przyznam ci się, że po tej nieplanowanej wycieczce trochę sobie odpuściłam. Mam na myśli, że po powrocie do pracy poprosiłam o robotę papierkową, a nie uganianie się po Kniei. Nie czuję się jeszcze na siłach, żeby… Sam wiesz – więc siedziała przykuta do biura, ale w sumie może to i lepiej, bo nie plątała się pod nogami, nie zwracała niepotrzebnej uwagi i przede wszystkim mieli piętrzący się stos papierkowej roboty, którą ktoś musiał przerobić czy tego chcieli czy nie. Mieli braki w kadrach… I w ogóle.

Teraz i ona sięgnęła po przyniesioną filiżankę, na moment zastanawiając się jak dobrze odpowiedzieć na to pytanie.

– Pamiętasz jak zwrócił się do nas? A ona go zwyzywała? Wygląda to tak jakby nie mogła o nim mówić – i nie bez powodu mówiła skrótami myślowymi, na wszelki wypadek, jakby słuchał ktoś, kto nie powinien ich słuchać. Sięgnęła po widelczyk i talerzyk z ciastkiem, aż jej się oczy zaświeciły. Uwielbiała słodkości… tylko nie za dużo. Akurat zatkała sobie buzię żeby posłuchać historii Atreusa. Ale musiała odłożyć talerzyk i pozbierać myśli.

– Jasna cholera. To naprawdę dobrze, że przenieśli cię do kowenu. Strasznie się martwiliśmy jak się przy nas nie dobudzałeś. Miałeś rany? Myślisz, że stan fizyczny miał wpływ na… duszę? Czy cokolwiek to było. Bo nasze ciała leżały bezwiednie na polanie cały czas, podobno myśleli że umarliśmy… - nie umiała sobie tego wyobrazić. Już wtedy byli zimni? Ledwo oddychali? Jak mogli ich pomylić z trupami?

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#7
11.10.2023, 02:14  ✶  
Atreus ani przez moment nie myślał, ze to jak się czuł, jak mógł skończyć i jak ledwo wrócił do życia, że to mogło być działaniem akurat Victorii. Wręcz przeciwnie, był zdania, że to dzięki niej w ogóle jeszcze chodził po tym świecie. Że było co z niego zbierać. Jakaś jego część czuła, że gdyby tylko go nie zatrzymała, gdyby wreszcie wszedł w ten ogień, ten drugi, tam na dole, to nie byłoby żadnego powrotu. Byłoby tylko absolutne spełnienie i spokój, jakiego jeszcze nigdy nie zaznał i jakiego pewnie nigdy za życia nie pozna, bo było w nim coś absurdalnie nienaturalnego. Coś, co podpowiadało, że te uczucia były zapowiedzią i wynikiem przekroczenia pewnej niewidzialnej granicy, która zwiastowała koniec fizycznego życia, jakby te płomienie, w które tak wtedy się wpatrywał, miały załagodzić tę tranzycję.
- Też mam taką nadzieję - uśmiechnął się do niej krótko, też nie do końca chciał rozwijać nadmiernie ten temat, jakby mówienie o nim wciąż nie przychodziło mu łatwo. Tak jakby poruszanie go z pewną brutalnością uświadamiało, w jakim stanie właściwie się znajdowali i jak wiele otaczało ich niewiadomych. - Ja bym tak nie mógł. Nienawidzę papierkowej roboty i jeśli mam być szczery, to już mnie nosi. Minął zaledwie tydzień, od kiedy się obudziłem, ale cholera, niby powinienem odpoczywać, ale jednocześnie czuję jakby ten czas był zwyczajnie zmarnowany. - palił się do pracy jak nigdy, albo raczej do zajęcia się najbardziej trapiącym go problemem, czyli sobą samym i swoim stanem. Mógł działać na własną rękę, ale siedzenie w biurze i posiadanie dostępu do różnorakich informacji definitywnie ten proces by mu ułatwiło.
- Mhm - wymruczał, bo chyba pamiętał ten moment, jak Bones postanowiła powiedzieć co myśli głośno i wyraźnie. - Ale tak w ogóle? Wcale nie może o nim nic powiedzieć? - uniósł nieco jedną brew, trochę zmieszany. Niewątpliwie był to ciekawy sposób ukarania kogoś za zbyt długi jęzor, ale też uświadomił sobie jak starannie wykonana musiała to być klątwa, skoro nikt nie mówił o tym, że zdjąć ją można lub już zdjęto. Co było dość przytłaczające, biorąc pod uwagę że Czarny Dzban wyglądał, jakby tą różdżką machał od niechcenia.
- Śmierciożerca z którym walczyliśmy stwierdził, że najlepszym sposobem powstrzymania przed strzeleniem go w ryj będzie wyłamanie mi palców zaklęciem - rzucił jakby nigdy nic, dmuchając zaraz w swoją filiżankę. Cóż, nie musiał mówić chyba, że mu się to udało. - Oprócz tego wepchnął mnie w ogień, który otaczał portal, więc byłem mocno poparzony, a potem postanowiłem, że najlepszym pomysłem będzie pójście za wami - wzruszył ramionami, bo wtedy to wcale nie wydawało mu się to aż takie złe. Teraz z reszta też, bo zwyczajnie niepokoił go fakt, że nie mógł się skontaktować ani z Mavelle, ani z Patrickiem i nie wiedział, czy portal wciąż był otwarty, a Erik nic o tym nie wiedział. - Więc tak, zakładam że to było to. Tak jakby, w mojej głowie to trochę jak wiesz... w zdrowym ciele zdrowy duch? Im bardziej jesteś ranny tym łatwiej ci umrzeć, rozumiesz o co chodzi? Brzmi trywialnie, ale chyba prawdziwie. Czułem się tam okropnie słaby i nawet jeśli moje ciało było cały czas w takim samym stanie, nawet jeśli tragicznym, to mimo tego że nie otrzymywałem nowych ran to energia życiowa ze mnie uchodziła.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#8
12.10.2023, 18:55  ✶  

Wiele rzeczy o Limbo było niepoznanych. Ogień, ogień, ogień – Beltane stało ogniem. Tym w ich świecie i tym upiornym, niebieskim „na dole” (w końcu spadali i spadali, i spadali…). Zastanawiała się, czy Atreus w tym niebieskim ogniu też widział kształty. Tańczących ludzi na Polanie Ognisk, czy wyłoniły się z niego zmarłe osoby jego życia… Może nie zdążyły się wyłonić. A może nigdy nie miały tego zrobić? Trudno było powiedzieć bez specjalistycznej wiedzy – o ile tamto miejsce działało w ogóle wedle zasad, które byli w stanie pojąć?

Nie ciągnęła tego tematu, bo sama niewiele wiedziała. Wszyscy tylko kręcili się po omacku, a o nich pisali w gazetach jak o bohaterach, bo zmierzyli się z Voldemortem (skąd o tym w ogóle ktokolwiek wiedział? Byli tam tylko oni… chyba ze to Śmierciożercy o tym mówili, tylko po co?) i w ogóle wyszli z Limbo, ale… Więcej przy tym było pytań niż odpowiedzi.

– Rozumiem – uśmiechnęła się do niego znad filiżanki. – Ja po prostu… Uznałam, że należy mi się trochę odpoczynku – ale bardziej to musiała do siebie dojść psychicznie. Myślała, że zrobiła już dość, pomimo tego, że Ministerstwo tak ich opluło i na sabat wysłało tak mało brygadzistów i aurorów. – Ale uważaj na siebie, co? W sensie nie bądź jak Brenna i nie pracuj ponad limit w nadgodzinach do nadgodzin – bo ich wspólna znajoma to już konkretnie przeginała.

– Nie jestem pewna jak to działa, ale na pewno nie była w stanie go w żaden sposób nazwać. Trochę po omacku strzelaliśmy w to co chce powiedzieć na podstawie reszty zdania i jej zachowania – wyjaśniła Atreusowi i westchnęła. To był trudny temat, a skoro nadal nie zostało to zdjęte, to wyglądało na to, że było to bardziej skomplikowane. – Nie jestem pewna jak to zadziałało, no ale nie byliśmy tam fizycznie, wygląda na to, że rzucił to… jakoś… Nie wiem. Ale przykleiło się do niej i wyszła razem z tym – grunt, że nie działo się nic poważniejszego, albo Victoria nic o tym nie wiedziała. A mówiła o tym Atreusowi, bo cholera jasna, był tam z nimi i widział na własne oczy co się w ogóle działo. Sama nie chciałaby być trzymana w niewiedzy, więc… opowiedziała mu to i owo.

– O… – chciała powiedzieć coś mądrego, nawet otworzyła usta dwa razy i dwa razy się rozmyśliła, ostatecznie je zamykając i marszcząc brwi. – Mają niezwykle ciekawe metody – powiedziała w końcu i zamrugała. – Cholera, poparzenia, złamania… A ten żywiołak? Bo tam był jeden, uciekali przed nim Śmierciożercy, ale jemu było wszystko jedno kogo atakuje i ciskał w kamieniami równo w nich i w nas – potem, nie wiedziała jak, ale udało im się przebiec pod jego czujnym okiem i wbiec w ogień. – Skąd on w ogóle był, wiesz? – skoro atakował wszystkich jednakowo, to chyba nie był dziełem Śmierćków? – Taa, rozumiem. Może faktycznie coś w tym jest… To ciągle taki niezbadany temat, ale może ciało i duch są ze sobą bardziej związane niż nam się wydaje? Ja nie wiedziałam, że to portal do Limbo, nie miałam pojęcia… Myślałam, że po prostu jesteśmy w innej części Kniei – mruknęła. – Rozpraszałam magie tych dziwnych świateł i nagle zobaczyłam coś dziwnego w dymie. Mavelle i Patrick w ogóle nie wiedzieli o co mi chodzi.

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#9
15.11.2023, 02:39  ✶  
Sam chyba nie był pewien czy cokolwiek w tym ogniu widział, czy może mu się tylko wydawało. Wiedział, że przed oczami przewijały mu się obrazy, ale te dotyczyły głównie jego własnego życia - była w stanie rozpoznać je z łatwością i wskazać nawet niekiedy czas, kiedy miały miejsce. Bardziej jednak, niż te przesuwające się niczym filmowa klatka wizje, pamiętał uczucie jakie w nim narastało, gdy zimny błękit płomieni podrygiwał przed nim i zapraszał w swoje objęcia.
- Spokojnie, do niej mi akurat daleko - odpowiedział z pewnym kwaśnym, ironicznym uśmiechem na wspomnienie Longbottom. Potrzebował zajęcia i włożyć w coś ręce, ale nie był typem osoby, który pracował ponad siły jeśli mu się to absolutnie nie opłacało. Szlachetne podbieranie innym dyżurów czy nadprogramowe patrole nigdy nie leżały w zakresie jego zainteresowań, w szczególności teraz, kiedy swoje zainteresowania miał dość jasno ukierunkowane w stronę limbo.
Przywołanie imienia brygadzistki w pewien sposób go wzburzyło. Może nie w ten gwałtowny, przerysowany sposób, ale wybiło z równowagi, na moment ścierając mu z ust ten jego typowy uśmieszek. Te zmianę jednak skrupulatnie ukrył za kolejnym łykiem kawy i krótkim wyjrzeniem przez okno kawiarni. Sam nie wiedział co powinien myśleć o Brennie po Beltane, bo mimo że sam jeszcze dochodził do siebie, mimo że próbował odnaleźć się w nowej, zimnej rzeczywistości i nie miał z nią wiele do czynienia przez te ostatnie dni (w sumie to wcale) to czuł, że coś się zmieniło. Pojawiło się jakieś uczucie, zalegające na żołądku, sprawiające że ciężko było mu oderwać od niej myśli, kiedy raz zwróciły się w jej kierunku.
- Hmm... ciekawe. Mam nadzieję, że szybko jej to zdejmą - rzucił tylko po chwili zastanowienia. Bo w sumie co innego miał powiedzieć? Taka klątwa to głupia sprawa, ale to też nie tak że było mu jakoś absurdalnie smutno z tego tytułu, bo Mavelle sama w sobie go ani grzała ani ziębiła. Może by się bardziej przejął, gdyby ktoś o wiele bliższy oberwał tego typu sztuczką, chociaż równie prawdopodobne było to, że najpierw poświęciłby sporą ilość czasu na śmianie się z tego.
- A faktycznie. Z nim też się biliśmy. Chociaż głównie to on chciał pobić nas i rozmazać naszego śmierciożercę na trawie - westchnął, niezmiernie jednak zadowolony z faktu, że uniknęli takiego obrotu spraw i mógł się teraz chełpić pojmaniem gagatka żywcem. - Ale nie wiem skąd on się wziął. Może ktoś w panice rzucił zaklęcie? Ktoś kto nie był śmierciożercą? Ale w sumie kto wie, tego dnia tyle się działo i magia tak szalała, że chyba nic by mnie nie zdziwiło. Nawet gdyby okazało się, że wziął się znikąd - potarł skroń nieco zmęczony tym, jak mało wiedzieli o tym wszystkim. - Coś dziwnego? - podchwycił, spoglądając na nią nieco uważniej, kiedy upił znowu z filiżanki. - W sumie ciekawe. Masz jakieś zdolności trzeciego oka?
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#10
10.12.2023, 02:18  ✶  
♫

Uśmiechnęła się pod nosem. Pracoholizm (tak, pracoholizm, bo Lestrange nie bała się użyć tego słowa) Brenny był już chyba sławny na całe Ministerstwo. Rzecz jasna nie miała zielonego pojęcia, że Atreus ma w tym wszystkim pecha, bo dopełnił wraz z Longbottom rytuału, nie wiedziała, że nie dalej jak dwa dni wcześniej boleśnie przekonał się na własnej skórze o jego mocy, kiedy wraz z Brenną, niczego nieświadome, natknęły się na stado błotoryjów na skraju Doliny Godryka. Założyła więc, że jego krzywy uśmieszek, który zaraz spłynął, jest tutaj raczej żartobliwy, a nie, że… ta sprawa dotyka go bardzo dosłownie i bezpośrednio.

Mavelle też nie była jej jakoś bliska, ot znały się jeszcze z czasów szkoły siłą rzeczy, w końcu to kuzynka Brenny, z którą Victoria przyjaźniła się od… cholera, od zarania dziejów chyba. Wychowywały się w jednej mieścinie, były z jednego roku w szkole, razem były prefektkami swoich domów… Miały za sobą kawał historii, będzie ze dwadzieścia lat jak nie dłużej, więc oczywiście musiała też znać Bones. Martwiła się jej stanem głównie na wgląd na Brennę i jej zmartwienie o kuzynkę, nie dlatego, że Victoria miała jakieś ciągoty do męczennictwa i cierpienia za wszystkie żywe osoby chodzące po tym świecie… Nie. Tak nie było. Najbardziej interesowali ją jej bliscy, nie była żadną altruistką. Taki auror, co to rzuca się do wszystkich cierpiących chyba by długo nie pożył. Bo jakoś… Heh. Żeby skutecznie ścigać czarnoksiężników samemu też trzeba było się zagłębić w czarną magie, wiedzieć z czym się walczy i jak. Czarna magia miała zaś swoje sposóby by wtłoczyć się w serce, a przede wszystkim w duszę. Tam nie było ludzi bez skazy, a jeśli jakiś jakimś cudem się zjawił – to życie szybko weryfikowało delikwenta.

To capture a predator, you can't remain the prey. You have to become an equal in every way.

– Czyli to nie wy – mruknęła i skrzywiła się. Zagadka z żywiołakiem nadal pozostawała nierozwiązana, chociaż Victoria zaczynała mieć swoją bardzo kontrowersyjną teorię. – U nas było podobnie, jakby nie chciał nikogo dopuścić do… ognia? – odparła, nadal zaskoczona swoimi wnioskami, choć nie wypowiedziała wszystkiego na głos. Powiedziała wystarczająco, by Atreus, który nie był w ciemię bity, dodał dwa do trzech. – Coś dziwnego, tak… Jak tak teraz myślę… to ja chyba po prostu zobaczyłam Limbo i to, co tam się dzieje. Śmierciożerców i Voldemorta – wyraźnie zmarszczyła brwi, bo wychodziło na to, że była jedyną osobą, która w dymie zobaczyła rudowłosą kobietę i Voldemorta ze swoimi sługami. To uczucie, w którym tak mocno chciała chronić tę kobietę… nadal to pamiętała. Uniosła spojrzenie na Atreusa. – Nie, nie mam. A przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. W najbliższej rodzinie też nie mam nikogo, kto by takie zdolności przejawiał – chociaż kto wie, może tego dnia się to w niej objawiło? Ale chyba nie. Poza tym jednym razem nic więcej się takiego nie działo…

… chyba, że…

Nie, to niemożliwe. Te obrazy, które widziała w głowie od tamtego czasu…? Atreus mógł zauważyć, że coś Victorię bardzo zmartwiło, ale była to tylko chwila, bo za chwilę powróciła do ciasta i kawy.

Porozmawiali jeszcze trochę, Victoria opowiedziała Bulstrode’owi o tym, co udało jej się dowiedzieć, ale też o tym jaki dosłownie burdel panuje teraz Biurze. Że sparowali ją z Bletchleyem i póki co odwalają papierkową robotę, więc żeby się nie zdziwił, jak wróci do roboty. I inne… takie tam. Mogli też porozmawiać o mniej zawodowych sprawach, ale w końcu pora była rozejść się do siebie.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1906), Victoria Lestrange (2456)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa