• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 9 Dalej »
[13 czerwca 1972] wróg mego wroga | erik & perseus

[13 czerwca 1972] wróg mego wroga | erik & perseus
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#1
01.10.2023, 01:07  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.01.2025, 02:37 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Erik Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic II
Rozliczono - Perseus Black - osiągnięcie Piszę, więc jestem
Marazm po cichu zakradł do życia Perseusa, czyniąc go człowiekiem gnuśnym - przynajmniej w kwestii swej nieszczęsnej pacjentki. I choć miał na swoje usprawiedliwienie liczne wymówki, począwszy od niefortunnego pobicia w połowie kwietnia i związaną z nim rekonwalescencję, przez wydarzenia Beltane i wreszcie chaos, jaki zapanował w maju, tak sam nie był w stanie ich zaakceptować. Nie, kiedy zaledwie kilka dni wcześniej podczas porannego obchodu w Lecznicy Dusz natrafił na bezbronną Eurydice Watts, na jej puste, pozbawione nadziei spojrzenie. Zajęty nowymi pacjentami zaniedbał jej przypadek, jednocześnie przeciągając jej pobyt w Dolinie Godryka do granic możliwości - nie mógł przecież wypuścić jej, nie upewniwszy się uprzednio, że jest bezpieczna. Że jej biologiczny ojciec nie stanowi dla niej zagrożenia.
Nadeszła pora, by pociągnąć sprawę do końca.
Umówił się więc ponownie z Erikem Longbottomem, w którego ręce w tym samym miejscu przed dwoma miesiącami złożył los Eurydice. Nie spodziewał się żadnych rewelacji; domyślał się, jak mężczyzna musiał być bardzo zabiegany w związku z tym, co miało miejsce na Polanie Ognisk. Podobno znalazł się w samym centrum walki - Perseus nie chciał nawet myśleć o tym, co musiał czuć, stając oko w oko ze zwolennikami tego, który nazywał siebie Lordem Voldemortem. Nie chciał myśleć o tym, co musiał czuć Elliott, odcięty od informacji na temat swojego... no właśnie, kogo? Kolor ich nici powiązania - niewidoczny dla większości czarodziejów - jaki udało mu się dostrzec na balu u Longbottomów, świadczył, że coś jest na rzeczy. Ale było to dawno; w innym życiu wręcz. Wtedy Perseus był żonaty z siostrą Elliotta; w ciagu dwóch zaledwie miesięcy zdążył się rozwieść, spłodzić dziecko i planować ślub z inną kobietą.
Na spotkanie przyszedł nieco wcześniej niż planował (sytuacja w Lecznicy zdążyła się uspokoić, przez co nadgodziny nie były więcej potrzebne), w związku z czym siedział teraz samotnie w pustej loży. Pozwolił sobie zamówić butelkę czerwonego wina; somelier nalał mu pierwszy kieliszek, którego nóżkę trzymał teraz między kościstymi palcami i niby od niechcenia nią poruszał, patrząc jak szkarłatny trunek odbija się od ścianek naczynia. Myślami był daleko, poza ukrytą przed ciekawskim wzrokiem restauracją, poza Londynem, a nawet Wielką Brytanią.
Chciał uciec, lecz tym razem w jego planach pojawiła się sylwetka Vespery. Pragnął zabrać ją jak najdalej stąd, do miejsca, w którym nie dosięgnie jej Czarny Pan, ani jego zwolennicy, gdzie nie będzie zmuszana do czynienia zła wbrew swojej woli i przestanie drżeć o to, że ktoś odkryje tatuaż na jej przedramieniu. Myślał o Norwegii i domku nad fiordem lub chatce u podnóża jednej z gór Uralu. Mógłby zamieszkać z nią w Japonii i nauczyć się jeść pałeczkami, albo założyć sad oliwny w Grecji. Zabrałby ją na Jamajkę i codziennie kąpał się z nią w morzu, albo osiedlił pośrodku alaskańskiego lasu.
Zrobiłby wszystko, żeby ona i dziecko byli bezpieczni.
Podniósł wzrok na wysoką sylwetkę, która znalazła się tuż obok jego stolika prowadzona przez jednego z kelnerów. Wstał, podając mężczyźnie rękę na powitanie. Czuł się nieco zakłopotany w towarzystwie Najdroższego Czarodzieja, wyglądającego jak zwykle nienagannie - a przynajmniej lepiej niż Perseus, który miał na sobie nieco pomiętą po wielu godzinach pracy koszulę i potargane włosy.
— Dobrze cię widzieć, Eriku — powiedział, ściskając jego dłoń mocno, lecz niepewnie — Cieszę się, że zgodziłeś się na spotkanie. Napijesz się wina?
Kiedy już usiedli naprzeciwko siebie, sięgnął po butelkę i napełnił pusty kieliszek. Starał się przy tym nie uronić ani kropli, co było niezwykle trudnym przedsięwzięciem, zważywszy na to, jak bardzo drżały mu ręce. Składał to jednak na karb zmęczenia.
— Jak się czujesz?


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#2
01.10.2023, 15:44  ✶  

Uniesienie wszystkich trosk świata na własnych barkach nie było zadaniem prostym. Ba, było wręcz niemożliwe. Perseusz nie powinien się czuć w najmniejszym stopniu osamotniony w kwestii wyrzutów sumienia wynikających z domniemanego zaniedbania swojej pacjentki. W gruncie rzeczy Erik był winny tych samych grzechów. A może i nawet poważniejszych, skoro to on miał dostęp do oficjalnych akt i dokumentów całego oddziału detektywów Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów.

Obiecał, że spróbuje zgłębić tę sprawę od środka, zajrzeć do szuflad do których nie powinien, jednak i tak poczynił w tym śledztwie minimalne postępy. A mijał już drugi miesiąc ich współpracy. Wymówek, którymi mógł usprawiedliwić swoją opieszałość. miał sporo. Beltane i ciągnące się za nim w nieskończoność konsekwencje tamtej nocy, żałoba po Derwinie, kryzys w Dolinie Godryka dotyczący zakazu wstępu do Kniei, nieoczekiwany napływ mugoli do wioski... Mógłby wymieniać w nieskończoność, a i tak czułby się niemniej winny od Blacka.

Pomimo tego, że obawiał się tego, co może usłyszeć na tym spotkaniu, tak bez większego zawahania przyjął propozycję wspólnego obiadu w restauracji. Na miejscu zjawił się ubrany praktycznie od stóp do głów na czarno; koszula z podwiniętymi rękawami, długie spodnie i ciemne, letnie buty. Ubiór ten stanowił miłą odmianę w porównaniu do burzliwej pod względem pogody wiosny, gdzie przyszło mu nosić ciężkie obuwie. Jedynym elementem odcinającym się od tej nieskończonej czerni był srebrny medalik zawieszony na szyi.

— Wybacz opóźnienie. Miałem problemy z hasłem — zaczął Erik zanim przywitał się z Perseuszem. Zawisł nad ich stolikiem, odprawiając kelnera, który go tutaj poprowadził. — Trzy razy wypowiedziałem złą frazę. Okazuje się, że akcent ma jednak spore znaczenie w ich systemie zabezpieczeń.

Westchnął ciężko, próbując złapać oddech. Zdążył się już nieco podirytować tym, że tak prosta fraza jak „Nabuchomozorator” nastręczyła mu tylu problemów, więc teraz chciał się nieco uspokoić, zanim przejdą do oficjalnej części tego jakże nieoficjalnego spotkania. Erik wziął kilka głębokich wdechów, po czym usiadł po przeciwnej stronie stołu.

— Tak, bardzo chętnie. Czerwone, słodkie? — Uniósł brwi, licząc, że na podstawie tych informacji Perseusz dobierze dla niego coś odpowiedniego z karty. — Cóż, wszystko w porządku.

Wzruszył sztywno ramionami, starając się wykrzesać z siebie minimalny uśmiech. Na sam dźwięk swoich słów poczuł nieprzyjemny ścisk w żołądku. To było oczywiste kłamstwo... Nie. Nie. Niedopowiedzenie. Czy faktycznie było u niego tak dobrze, jak twierdził? Lepiej niż u innych, pomyślał z przekąsem. W przeciwieństwie do innych ofiar Beltane wykaraskał się z kłopotów z minimalnymi obrażeniami. To był swego rodzaju łut szczęścia. Swoje jednak wyniósł z tej katrastrofy. Widok wygrzebywanej z ziemi siostry, strata krewniaka, jakim był Derwin Longbottom. Erik westchnął ciężko.

— A u ciebie? — Odbił piłeczkę, skupiając swoją uwagę na Perseuszu. — Cieszę się, że udało wam się uciec z Polany, zanim... Zanim zaczęły się walki. — Słyszał wprawdzie, że ludzie, którym udało się zbiec do lasu. również zostali nieco pokiereszowani, jednak w jego oczach sam fakt, że Elliott czy Perseusz nie weszli Śmierciożercom pod różdżki. był dobrą wersją tamtej nocy.



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#3
03.11.2023, 12:28  ✶  
Uśmiechnął się wyrozumiale i pokiwał głową; sam niekiedy miewał problemy z dostaniem się do lokalu, zwłaszcza, gdy wcześniej dodawał sobie odwagi innym trunkiem, przez co jego twarz robiła się rumiana (przez co wyglądał mniej jak uosobienie śmierci, a bardziej jak pełna życia istota), krok bardziej chwiejny, zaś język miał trudności z powtórzeniem słów, które miały więcej niż dwie sylaby. Z drugiej jednak strony, być może to lepiej, że nie zostawał wtedy wpuszczony? Merlin jeden wie, jakiego wstydu narobiłby sobie przed personelem restauracji, który tak dobrze znał przecież Perseusa. A raczej - znał głębokość jego kieszeni, hojność jego napiwków oraz jego brudne sekrety, jakimi dzielił się szepcąc w półmroku loży. 
Mimo to, ze świecą szukać drugiego tak dyskretnego miejsca nie tylko w Londynie, lecz całej magicznej Wielkiej Brytanii. Krążyły legendy, jakoby kelnerzy mieli składać Wieczyste Przysięgi; już miał otworzyć usta, by uraczyć tą ciekawostką Erika, jednak w porę ugryzł się w język. Mimo wszystko nie powinien poruszać takich tematów przy Brygadziście; to mogłoby eskalować w nieprzyjemne nieporozumienia.
— W takim razie to ja powinienem prosić o twoje wybaczenie. Zapomniałem wspomnieć, że akcent powinien paść na sylabę ra — odparł przepraszająco, a skrępowanie pomieszane z wypitym wcześniej alkoholem sprawiło, że policzki mu spąsowiały. Nalał mu więc niemalże cały kieliszek wina - Perseus pod tym względem nie znosił konwenansów i polewał więcej trunku, aniżeli wypadało - jakby w geście pojednania, po czym wycofał się na swoje miejsce, nieco bardziej pogrążone w mroku, gdzie nie było widać czerwieni wpełzającej na jego — Rouge sec. Czerwone wytrawne, prosto z Francji.
Nie dodał, jak przed laty spędzał lato w winnicy, z której pochodziła butelka. Duszne, upalne lato i odpoczynek w słodkim cieniu winnych krzewów na szczycie wzgórza. Nad głową Perseusa i Raphaëla krążyły białe mewy, a pomiędzy drzewami w dole majaczyły błękitne wody Morza Śródziemnego. Wszystko wydawało się takie proste; nawet widomo choroby zdawało się mu nie ciążyć tak bardzo jak w Paryżu, choć już wtedy miał poważne problemy z chodzeniem.
Z wiekiem stawał się coraz bardziej sentymentalny.
Polana. W onyksowych tęczówkach pojawił się błysk ciekawości; chciał zapytać Erika, co dokładnie się wydarzyło, wypytać o szczegóły, których próżno doszukiwać się w Proroku Codziennym, poznać jego perspektywę i zrozumieć emocje, jakie targały nim, gdy rozpętało się prawdziwe piekło. W porę jednak ugryzł się w język i powtrzymał się od zadawania pytań, które w jakiś sposób mogłyby wywołać u Erika dyskomfort.
— Wpadłem z deszczu pod rynnę — skrzywił się, przypominając sobie wykrwawiającego się Grimesa — Paradoksalnie jednak uważam, że wyszło mi to na dobre. Przeżywając tamte wydarzenia nie miałem pojęcia o tym, co działo się Polanie. Gdybym wiedział, próbowałbym do was dołączyć, a nie jestem czarodziejem... szczególnie zaprawionym w boju i mógłbym podzielić los ofiar...
Upił łyk wina, odstawił kieliszek na stół i pochylił się w stronę Erika, zniżając głos do szeptu.
— Trzeba Go powstrzymać, zanim wyrządzi więcej krzywd. Zdaję sobie sprawę z tego, że może brzmieć to groteskowo z ust kogoś, kto pochodzi z rodu, którego motto brzmi zawsze czyści, ale mam dość już brania udziału w tej zbiorowej halucynacji. Nikt zdaje się nie rozumieć, jakie może mieć to skutki dla nich samych.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#4
04.11.2023, 00:06  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.11.2023, 00:10 przez Erik Longbottom.)  

Skinął głową na przeprosiny. Nie były wymagane, ale doceniał to, że Perseusz potrafił przyznać się do błędu. Lub drobnego niedopowiedzenia. To sporo o nim mówiło.

— Twoje miejsce pracy pomogło, czyż nie? — Uniósł pytająco brew. Lecznica Dusz może nie była Szpitalem św. Munga, jednak była placówką medyczną. Możliwe, że podczas działań wolontariuszy po zakończeniu walk, parę partii leków przybyło właśnie z Lecznicy. — Poza tym, dobrze, że cię tam nie było. I innych. Takie walki to nie miejsce dla cywili.

W końcu po to tam było Ministerstwo. Aby dać cywilom szansę ucieczki i wymknięcia się zagrożeniu na czas. Chociaż dodatkowa para rąk mogła pomóc, tak niewykluczone, że tłum „chętnych do pomocy” naraziłby wszystkich na jeszcze większe niebezpieczeństwo. Zamrugał parokrotnie po kolejnych słowach mężczyzny.

Dobrze, że zdaje sobie z tego sprawę, skomentował w myślach Erik, starając się nie zdradzać zbytnio swojego skonfundowania. Słowa Blacka wprawiły go w niemałe osłupienie, a umysł momentalnie począł szukać wymówki dla tak jawnego wyrażenia swojej opinii. Bądź co bądź, Perseusz był członkiem rodziny, której pewne idee Śmierciożerców mogły być na rękę. I może dalej obstawałby przy sentymencie innych czystokrwistych, gdyby nie... No właśnie. Gdyby nie zobaczył na własne oczy, co się dzieje, gdy radykałowie dorwą się do zbyt dużych zasobów i faktycznie wykonają swój ruch.

— Rozumiem cię aż nazbyt dobrze — przyznał przyciszonym głosem, po czym westchnął głęboko. — Odkąd zaczęły się te ataki, porwania, manifestacje... Zawsze się zastanawiałem, czemu nie spróbują przejąć władzy po ludzku. Partia lub organizacja, która chroniłaby interesy czystej krwi. Z łatwością znaleźliby sojuszników, a zamiast tego zrobili z siebie terrorystów. I to takich, o których obecnie huczą wszystkie media i wszyscy wiedzą, jacy są naprawdę.

Od tego nie było już odwrotu. Erik nie sympatyzował ze Śmierciożercami. Długie rozmowy z Elliotem pozwoliły mu zrozumieć, czemu wielowiekowe rodziny czuły się zagrożone w obecnych czasach, jednak obrona tradycji a atak na własnych obywateli, swoich „braci” to coś zupełnie innego. Beltane było tego powodem. To nie był festyn mugoli, czy przyjęcie czarodziejów i czarownic półkrwi, którzy celebrowali obie strony swojego pochodzenia. Sabaty były magicznym świętym, zakorzenionym w ich historii, a Czarny Pan i jego Śmierciożercy na nie napluli. Zbrukali je. Wszelkie nadzieje na to, że znajdą jakikolwiek posłuch wśród społeczeństwa zgasły, niczym płomień zdmuchniętej świeczki.

— Oni już nawet nie patrzą, w kogo celują. Czysta krew, półkrew, mugolak, mugol, jednorożec czy abraksan. — Przewrócił teatralnie oczami, celowo nadając tej historii dodatkowego kolorytu. — A będzie tylko gorzej. Mogą być bardziej rozjuszeni, bardziej nieprzewidywalni i jeszcze bardziej agresywni. — Upił nieco czerwonego francuskiego wina. — Aż w końcu w ręce Ministerstwa Magii wpadnie jakiś trzeciorzędny czarnoksiężnik-dzieciak o znanym nazwisku. Wtedy to dopiero się zacznie.

Nawet jemu ciężko było określić, jaka będzie reakcja Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów, jednak w duchu liczył, że surowa. Chociaż informacje na temat tego, kto właściwie mógł sprzyjać Śmierciożercom, były mocno ograniczone przez brak pojmanych ludzi na wysokim szczeblu, tak w końcu musiał się znaleźć jakiś kozioł ofiarny. A gdyby był to ktoś o silnym nazwisku... To byłoby jak rozgrzebanie mrowiska.



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#5
16.11.2023, 13:37  ✶  
Wolno skinął głową, a strapienie odznaczyło się głęboką bruzdą na jego czole, gdy tylko przywołał w pamięci chaos, jaki zastał po powrocie do Lecznicy. Pożogę, której wciąż nie ugasili. Jak mogli to zrobić, gdy ich jedynym narzędziem była zaledwie łyżka wody?
— Posłalismy, co mogliśmy. Leki, opatrunki, ręce do pomocy, przyjęliśmy część rannych do siebie, aby uzdrowiciele z Munga mogli skupić się na najbardziej wymagających przypadkach — odparł, po czym wbił wzrok w swój kieliszek. Był zmęczony, zrozpaczony i w pewien sposób zawstydzony; nie mógł bowiem wyzbyć się przeczucia, że zrobili za mało, że on zrobił za mało. Lament kobiety, która tamtej nocy straciła swojego jedynego syna, wciąż dźwięczał mu w uszach, świdrował czaszkę, wybudzał krzykiem nad ranem.
Musiał przyznać, że był miłe zaskoczony faktem, że Erik w przeciwieństwie do wielu czystokrwistych czarodziejów nie zamierzał podważać jego zdania, ani nie okazywał mu nieufności - a przynajmniej nie w bezpośredni sposób, co dawało mu nadzieję na to, że nie jest przekreślony z racji tego, że urodził się w konkretnym rodzie.
Sięgnął po kieliszek, lecz nie upił od razu jego zawartości, wsłuchując się w słowa swego rozmówcy. Oczywiście, że Longbottom miał rację; o ile wcześniej uważał działania Czarnego Pana za przerost formy nad treścią, tak teraz odczuwał względem niego jedynie większą niechęć, narastający bunt, przyśpieszone bicie serca.
— Nie zrobią tego z jednego prostego powodu — on również zniżył swój głos i pochylił się nieco do przodu, aby Erik mógł go lepiej zrozumieć — Oni nie mają żadnych logicznych argumentów. Są zaślepieni nienawiścią, pełni agresji i złaknieni władzy, jaką obiecuje im ten człowiek. Aby bawić się w politykę, należy mieć chociaż minimum ogłady, cierpliwości i przede wszystkim postulaty, które dotrą do jakieś grupy ludzi. Nie wiem, kim są ludzie, którzy stoją u jego boku, jednak przyglądając się charakterystyce jego działań, pozwolę sobie stwierdzić, że są to osoby czerpiące przyjemność z zadawnia cierpienia, mające niską samoocenę lub ludzie bardzo młodzi, dzieci właściwie, których charakter nie został jeszcze odpowiednio ukształtowany, wychowane w poczuciu swoistego patriotyzmu względem swych rodów. Młode umysły są zafascynowane skrajnościami; zwłaszcza, gdy mogą w ten sposób podkreślić swój butny stosunek do świata, a wykolejeni dorośli im przyklaskują.
Następne słowa Erika zdawały się tylko potwierdzać jego teorię. Zadrżał na samą myśl, że Brygada Uderzeniowa mogłaby wtargnąć na Grimmauld Place i wyrwać z matczynych ramion jego najstarszej siostry Regulusa lub Syriusza, albo wyszarpać spod ojcowskiej pieczy córki Cygnusa. A Desmond, mlody kuzyn Elliotta? Czy on również mógł dać się porwać tym obmierzłym ideom? Co zrobi, gdy jakiś BUMowiec zjawi się w drzwiach jego mieszkania i odbierze mu narzeczoną? Tatuaż na jej przedramieniu był wystarczającym obciążeniem.
— Wyobraźmy sobie, że udało mu się spełnić swoje postulaty i wyplewił wszystkich czarodziejów pochodzenia mugolskiego. Kim będą rządzić ci, którym obiecał władzę? Niemożliwym jest utworzenie królestwa samych króli; mało tego, dwóch to już za dużo. Wezmą się za najsłabszych. Kalekich, chorych, starców, dzieci. Czysta krew straci na swym prestiżu. Będzie po prostu krwią. Jak myślisz, co wydarzy się później?
Umilkł, dając mu czas na zastanowienie się nad sensem jego słów, jednak niewystarczająco długi, by mógł sformułować odpowiedź, bowiem kontynuował swój wywód:
— Dlatego Voldemort musi zostać powstrzymany. Gdybym nie był... tak żałośnie słaby w porównaniu z nim, sam bym to zrobił.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#6
16.11.2023, 14:19  ✶  

— I dochodzi jeszcze do tego strach przed nieznanym. Przed utratą statusu i poważania w towarzystwie. Wystarczy porównać, ile znaczyły nazwiska czystej krwi chociażby sto lat temu. Gdy ktoś jest wychowywany w przekonaniu, że to dziedzictwo mu się po prostu należy i trzeba kiedyś odzyskać dawną chwałę, może... Naprawdę nieprzyjemnie skończyć.

Skrzywił się na wspomnienie aresztowania jakiego dokonał z Brenną w mieszkaniu Thomasa. Kobieta i dzieciak ledwo po szkole. Do tej pory pamiętał szok, gdy jego pierwszą myślą było, czy to nie była przypadkiem matka z synem. Nie rozumiał, jak ktoś kto ponoć troszczył się o spuściznę świata czarodziejów mógł jednocześnie ryzykować stratę statusu, majątku i swojego własnego dziedzictwa w imię walki o czystość krwi.

— Zależy od tego jakie są plany króla na rozwój świata czarodziejów, gdy już dojdzie do władzy. — Poruszył w dłoni kieliszek z winem, przyglądając się bez większego zainteresowania, jak ciecz odbija się od ścianek naczynia. — Może cofnie społeczeństwo w rozwoju? Może dojdzie do sytuacji, że cały kraj zostanie podzielony między kluczowe rody czystej krwi i to arystokraci będą rządzić w poszczególnych hrabstwach? — Idea rodem ze średniowiecza, ale kto na dobrą sprawę wiedział, co Czarnemu Panu siedziało w głowie? — Zakładając jednak, że nie zmieni kursu w jakim zmierzamy i będzie chciał pójść na przód... Ekspansja? — Uniósł pytająco brwi, zastanawiając się, jaki pogląd ma na to Perseusz. — Przy tym agresywnym motłochu, jaki zebrał wokół siebie, musi znaleźć im jakiegoś wroga. Najpierw wyeliminuje tych wewnątrz społeczności czarodziejów, potem zwróci wzrok ku mugolom, aż w końcu nie będzie miał wyboru i będzie musiał rozważyć rozwinięcie wpływów na kontynent.

Wątpił, aby Śmierciożercy mieli ambicje ku temu, aby obrać sobie za cel Stany Zjednoczone. Zbyt duże różnice kulturowe, biorąc pod uwagę, jak operował tamtejszy rząd. Ale stary kontynent? Do Francji był rzut beretem, a stamtąd można było bez większych problemów zwrócić się ku Niemcom, Hiszpanii czy Włochom. Problemem jest tylko to, że nie wiadomo, jak daleko sięgają jego ambicje, pomyślał gorzko Erik. Mogli dywagować całe godziny o tym, co zrobi Czarny Pan, gdy do końca zaburzy równowagę sił, jednak typowi czarodzieje nie mieli pojęcia, jak daleko sięgają jego zapędy. Czy zależy mu na naprawie kraju, czy usunięciu całej zgnilizny współczesnego świata czarodziejów?

— Chociaż tutaj oczywiście wchodzi kwestii czarodziejskich organizacji międzynarodowych — dorzucił Erik, nie chcąc brzmieć aż tak negatywnie. Bądź co bądź, wizja jaką roztaczał przed Blackiem nie należała do tych z rodzaju szczególnie miłych i przyjemnych. — Czy inne kraje zaproponują wsparcie zanim będzie za późno? Czy będą się układać z naszym królem? Zignorują nas?

Erik chciał wierzyć, że organy pokroju Międzynarodowej Konfederacji Czarodziejów nie pozwoliłyby na przejęcie władzy w Wielkiej Brytanii przez bandę terrorystów. Nie miał wprawdzie zbyt dużego pojęcia o tym, jak się układały stosunki dyplomatyczne kraju z innymi nacjami, ale chyba nikt nie chciałby zobaczyć na stołku Ministra Magii czarnoksiężnika skąpanego we krwi swoich wrogów?

— Zawsze jest sposób by pomóc, Percy — stwierdził, przyglądając mu się uważnie. — Samo to, że jesteś w stanie otwarcie mówić o swoim sprzeciwie i nie tłumić go w sobie to akt odwagi. Nie musisz być od razu tym, który wbije nóż w serce tyrana. — Uniósł lekką kąciki ust. — Gwarantuje ci, że w kraju jest masa brygadzistów i aurorów gotowych ustawić się w kolejkę, aby to zrobić. — Podniósł kieliszek z winem na wysokość twarzy. — A pomóc można na wiele sposobów. Wsparcie charytatywne dla poszkodowanych, przesunięcie na przód kolejki w Klinice dla tych, którzy oberwali podczas ataków... Wszędzie jest potencjał ku temu, aby dać głos swojemu sprzeciwowi.



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#7
17.11.2023, 16:38  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.10.2024, 22:50 przez Perseus Black.)  
Upił kolejny łyk wina, zastanawiając się nad słowami Erika.
— Muszę przyznać... — zaczął ostrożnie — Że trudno myśleć mi o podwórku sąsiada, gdy płonie mój dom, ale wydaje mi się, że plan ekspansji na cały kontynent jest całkiem realny. Pomyśl tylko o mugolskich dyktatorach. Oni też zaczynali od wzbudzania w ludziach fałszywego poczucia zagrożenia ze strony jakiejś grupy, czym dali sobie później moralne prawo do jej niszczenia.
Znał historię; wprawdzie nazwanie go ekspertem w tej dziedzinie byłoby znacznym przerostem formy nad treścią, ale wiedział kim byli najwięksi gracze na światowej scenie politycznej, jakie głosili prawdy, a także w jaki sposób udało im się porwać tłumy i jakie przyniosło to ze sobą konsekwencje. Ojciec powtarzał mu, że nie ma najlepszej nauczycielki niż przeszłość - Perseus natomiast uważał, że trzeba być ignorantem, aby nie zadawać sobie trudu, by poznać wydarzenia kształtujące współczesny świat, zwłaszcza, że wpłynęły one także na czarodziejów. Sam przecież urodził się w samym środku chaosu mugolskiej wojny; jednym z jego pierwszych wspomnień było radosne poruszenie na jej zakończenie. Perseus również się cieszył, choć nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, co wokół niego się dzieje. Wiedział tylko, że mieszka na Grimmauld Place 12 (w jego ustach zmieniajace brzmienie na Grimpaplace), jego mama ma na imię Mama, a tata Ojciec, że jest małym czarodziejem i kiedyś pójdzie uczyć się do Hookwartsu jak jego starsze rodzeństwo, a także umiał wskazać literkę P jak Percy, więc wszystkie słowa zaczynające się na nią czytał jako swoje imię.
— Być może jego najbardziej zaufani ludzie zostaliby namiestnikami w poszczególnych regionach — dodał — Ile wytrzyma władza budowana na terrorze? Kilka lat, czy kilka pokoleń? W końcu stracą czujność i opuszczą gardę, a wtedy uciśnione społeczeństwo zrobi swoje. Ulice znów spłyną krwią i polecą głowy.
Nie odniósł się do pytania o zewnętrzne wsparcie. Obawiał się, że międzynarodowe organizacje będą przyglądać się sytuacji w Wielkiej Brytanii, wysyłając od czasu do czasu pomoc humanitarną dla ofiar polityki Czarnego Pana. Być może inne kraje przyjmą do siebie uchodźców, może zatrzymają zbiegłych śmierciożerców na podstawie wystawionych za nimi listów gończych, ale nie spodziewał się, że będą narażać życie i zdrowie swoich obywateli, wysyłając ich na pierwszy front wojny z czarnoksiężnikiem. Tę sprawę brytyjskie Ministerstwo musiało załatwić samodzielnie.
Nie mógł jednak zaprzeczyć, że wizja kontrolowania danych hrabstw przez czystokrwiste rody wydała mu się niezwykle interesująca. Jakie ziemie dostaliby Blackowie? Mieli swój pałacyk myśliwski w Oxfordshire - choć słowo "pałacyk" było tu zastosowane na wyrost, bowiem była to zwykła wiejska posiadłość, w której w młodości spędzał znaczną część lata i gdzie jeszcze na początku tego stulecia organizowano polowania. Wnętrze wciąż zdobiły poroża i skóry; niekiedy zdawało mu się, że wypchane truchła zwierząt wodzą za nim szklanymi oczami.
Uśmiechnął się gorzko, odstawiając kieliszek na stół, po czym przeczesał hebanowe włosy palcami. Robił to zawsze, gdy był zdenerwowany, starając się w ten sposób złagodzić stres; choć zdawał sobie sprawę z tego nawyku, nie zawsze był w stanie go kontrolować. Był zresztą przekonany, że przy Longbottomie nie musiał przesadnie skupiać się na swej mowie ciała i autoprezentacji. Widział wszak kolor jego duszy, zatem mógł pozowlić sobie na to, by jego reakcje były szczere i naturalne.
— Jesteś jedyną osobą, której powiedziałem o tym otwarcie. Nie jestem bohaterem, Eriku — odpowiedział cicho, niemalże przepraszająco, czując, jak jego uszy robią się gorące. Wstydził się tego, co miał za chwilę powiedzieć. — Wiesz... Na Grimmauld Place jest pokój, którego ściany w całości pokrywa magiczny gobelin. Drzewo genealogiczne Blacków sięgające setki lat wstecz, zawierające nasze portrety. Nie jest tajemnicą, że mój ród ma tendencję do wydziedziczania tych, których uważa za zdrajców krwi, odcinać się od nich bez względu na to, czy rzeczywiście postanowili wieść inne od narzuconego im życia, czy nierozważnie zainteresowali się rzeczami, którymi według starszego pokolenia nie powinni. Nie było ich tak wielu, lecz przysięgam, że gdybyś wszedł do zielonego pokoju, pierwszą rzeczą, jaka rzuciłaby ci się oczy, byłyby ich wypalone podobizny. Za każdym razem, gdy zrobiłem coś, co w mniemaniu mojego ojca było nieodpowiednie, zabierał mnie do tego pokoju i pokazywał te czarne dziury, sugerując, że podzielę ich los. Przez całe życie robiłem zatem wszystko, aby uznali mnie za godnego tego nazwiska. Ukrywałem się ze swoją prawdziwą naturą przez lata, a potem uciekłem do Francji, lecz nawet tam dosięgnęły mnie ich ręce i ściągnęły z powrotem do Londynu, zmuszając mnie do ślubu z siostrą Elliotta, a później wtrącając się w nasze małżeństwo, czym je zniszczyli — wyciągnął przed siebie drżące dłonie z przerażeniem wymalowanym na pobladłej nagle twarzy — Spójrz na mnie, mam prawie trzydzieści dwa lata, a nadal cały się trzęsę na myśl o pokoju z gobelinem. Nie wiesz nawet jak wiele ryzykowałem, pojawiając się prawie dwa tygodnie temu w Dolinie pośród mugoli. Oni już wiedzą. Oni wszystko wiedzą, kontrolują mnie odkąd Raph... Odkąd mój były przyjaciel napisał do nich ten przeklęty list. Gdyby piętno wydziedziczonego spadło tylko na mnie, jakoś bym sobie poradził. Ale nie jestem już sam. Muszę myśleć o dwóch innych osobach i ich przyszłości i przyjąć pokornie to, co dla mnie przygotowali. Nie odpuszczę walki, ale też nie mogę prowadzić jej w sposób... jawny.
Schował dłonie pod stół, przyglądając się badawczo swemu rozmówcy; szukał choć cienia powątpienia lub pogardy, a kiedy ich nie znalazł, odetchnął z ulgą. Mimowolnie zaczął pocierać jeden kciuk o drugi, chcąc dodać sobie tym odwagi, czego Erik na szczęście zobaczyć nie mógł. Chyba, że z jakiegoś powodu schyliłby się i zajrzał pod blat. Zaraz jednak sięgnął po kieliszek i opróżnił duszkiem całą jego zawartość.
Cholera, zaklął w myślach. Co jeśli sytuacja z Beltane powtórzy się podczas Lithy lub Lammas? Abstrahując od tego, jak wielkie niebezpieczeństwo mogłoby grozić jego bliskim i tym wszystkim ludziom, których nie znał, lecz ich życia nie były dla niego mniej cenne, to przemawiał przez niego swego rodzaju egoizm - kolejne ataki oznaczały tłum pacjentów w Lecznicy Dusz. A on przecież zaraz po święcie żniw brał ślub i nie chciał żeby ten dzień został przyćmiony przez troski związane z minimalizowaniem szkód. Zakładając, że kolejne sabaty w ogóle się odbędą...
— Właśnie to robię — odpowiedział przygaszony — Tylko tyle mogę zrobić. Tylko tyle potrafię. Ale czy to wystarczy, by go pokonać? Aby sprawić, że moje dziecko urodzi się w świecie, w którym nie będzie musiało się obawiać, że okazując tolerancję podpisze na siebie wyrok?
Dopiero po chwili zdał sobie sprawę z tego, że pod wpływem alkoholu i emocji zdradził mu więcej niż powinien. Odpowiedzialność za dwie inne osoby, dziecko, kobieta w jego ramionach podczas Beltane i wieść o rychłym ślubie, która jeśli jeszcze do niego nie dotarła, dotrze najpóźniej za kilka dni - wystarczyło tylko, aby Erik połączył kropki.
Nie powiedział nic. Nie poprosił go o dyskrecję - wierzył, że nie musiał tego robić - ani w żaden sposób nie sprostował swojego wyznania. Sięgnął natomiast po butelkę i skierował jej szyjkę w stronę swego towarzysza. Jeśli Longbottom podsunął mu swój kieliszek, najpierw nalał alkohol jemu, a później sobie.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#8
30.11.2023, 00:14  ✶  

Skinął ze zrozumieniem głową. Chociaż świat mugoli i świat czarodziejów egzystowały w dużej mierze niezależnie od siebie, tak dalej działały po sąsiedzku. Największe skandale, konflikty, informacje o zaangażowaniu w konflikty... Takie kwestie potrafiły pokonać nawet bariery, które dzieliły niemagicznych od czarodziejów. Wojny, która nawiedziła Europę parę dekad wcześniej, nie dało się zapomnieć. Pozostawiła po sobie piętno rozpamiętywane przez ludzi bez względu na to, czy potrafili wyczarować iskry przy pomocy różdżki, czy też nie.

— Pierwsze pokolenie będzie tym najbardziej walecznym. Właściwie to my jesteśmy tym pokoleniom. Poznaliśmy „dawny” świat, więc oczywistym jest, że walczylibyśmy z drastyczną zmianą naszego stylu życiu. Ta walka już się toczy — odparł po dłuższej chwili namysłu. — Nasze dzieci? Dorastałaby w domach, gdzie opór być może dalej by trwał, ale nie byłby otwarcie propagowany. Żeby nie ryzykować bezpieczeństwem rodziny. I te same dzieci nie mogłyby nawet się buntować wobec tego samego co my, bo trafiłyby do systemu, który im to uniemożliwi.

To jest, zakładając, że ci, którzy są przeciw retoryce Śmierciożerców, w ogóle będą mieli szanse dożyć tych czasów, pomyślał kąśliwie, starając się nie myśleć o Norze i jej córce. Po Beltane wyzbył się przekonania, że czysta krew miała jakąkolwiek świętość dla Czarnego Pana. Chciał oczyścić ze swoimi ziomkami kraj, a sam uderzył w samo serce tradycji tych, których chciał ochronić przed wyginięciem. Nie miałby litości dla czystokrwistych zdrajców.

— Zależy, jak bardzo chciałby odizolować naszą społeczność. Przypuśćmy, że regiony trafiłyby pod opiekę namiestników rodów czystej krwi. Ludzie są przywiązani do swoich domostw, swojego dziedzictwa, ale życie to jednak życie. — Ułożył dłonie w piramidkę, zatracając się w tej wizji, dzieląc się tym samym swoimi przemyśleniami z Perseuszem. — Koniec końców okaże się, że niektóre hrabstwa są zarządzane lepiej od innych. Niektórzy będą mieli mniej ciężką rękę. Fala przeprowadzek w lepsze miejsce? Pogorszenie gospodarki w jednym rejonie. — Wbił wzrok w Blacka. — Będą musiały pojawić się ograniczanie w transporcie i podróżowaniu. Mioteł nam może nie zabiorą, ale sieć Fiuu mogłaby zostać mocno uproszczona. A ze świstoklików korzystalibyśmy tylko za zgodą odpowiedniej komisji i po otrzymaniu zezwoleń. Lub ich nie otrzymaniu.

Opowieść o Grimmauld Place poruszyła Erika. Słyszał pogłoski, plotki o tym, jak drastycznie niektóre rodziny podchodziły do idei czystej krwi i lojalności dawnym doktrynom. Czasem myślał, że są wyssane z palca, a w innych przypadkach odnosił wrażenie, że są legendą miejską... Elementem tworzenia legendy tych słynnych wyższych sfer, które pławiły się w bogactwie minionych lat i statusu dziedziczonego z pokolenia na pokolenia. Tak... brutalne... wykluczenie z własnego rodu wydawało m się niewyobrażalne. Kompletny ostracyzm. Mimowolnie pomyślał, gdzie leżała granica Godryka Longbottoma. Zdrada? Czarna magia?

— Nie mogę ci obiecać, że pierwszy ścigany czarodziej, który będzie potrzebował twojej opieki, będzie także tym, który obali Czarnego Pana. To tak nie działa. — Chciał mu zdradzić więcej, jednak nie mógł też wyłożyć przed nim wszystkich tajemnic organizacji. Mógł być jednak szczery w tym, jakie ryzyko wiązało się z działaniem wbrew interesom Śmierciożerców. — Jednak nawet drobna pomoc jest lepsza od bierności, gdy jesteśmy świadomi tego, co może się stać, jeśli nastąpi najgorsze. Widzę, że to ci ciąży, Percy. — Sięgnął po kieliszek, pozwalając by go najpierw napełniono. — I będzie cię to dręczyć. Wiem, że mnie dręczy, chociaż w gruncie rzeczy i tak jestem na przodzie tego całego burdelu przez pracę. Oboje będziemy sobie jeszcze nie raz zadawać to samo pytanie: Czy mogliśmy zrobić więcej? Czy byłoby lepiej, gdybym się wtrącił?

Cóż, Erik z jakiegoś powodu awansował na detektywa, więc w łączeniu kropek był całkiem dobry. Mimowolnie wychwycił w słowach Perseusza wzmiankę o dziecku, odpowiedzialności za innych ludzi... Kolorytu tym przemyśleniom dodawał też fakt, że mieli okazję porozmawiać na festynie w towarzystwie partnerki Blacka.

— Nie chcę tego przyznawać, ale zanim sytuacja się poprawi, zrobi się gorzej. Ministerstwo robi co może, żeby odzyskać kontrolę nad sytuacją po tym, jak Beltane zostało sterroryzowane. — Czy przesadzał? Może, ale ciężko było nie zauważyć tego, że ostatni festyn wstrząsnął wszystkimi departamentami. Limbo, widma latające po Kniei Godryka, mugolskie pielgrzymki do Doliny Godryka. A Śmierciożercy ze swoim przywódcą na czele dalej stanowili problem. — Ludzie będą potrzebowali pomocy. Nie tylko ci z Ministerstwa. Zawsze znajdzie się odważny facet, który będzie chciał obronić sąsiadkę przed napadem. Znajdzie się grupa przyjaciół, którzy nie pozwolą uprowadzić kogoś na środku ulicy. Ci ludzie będą ranni, będą potrzebowali pomocy medycznej. Będą chcieli znaleźć coś poza głównymi ośrodkami z obawy, że i tam ich ktoś dopadnie. — Zamilkł na chwilę. — Popraw mnie, jeśli się mylę, ale takim ludziom przydałby się ktoś taki jak ty. Ktoś, kto ma możliwość pomocy i ma serce po właściwej stronie.



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#9
18.03.2024, 00:05  ✶  
Wzdrygał się za każdym razem na samą myśl o tym, że Wielka Brytania mogłaby znaleźć się pod rządami Lorda Voldemorta i tak było również teraz; ramiona Perseusa gwałtownie uniosły się i opadły, po twarzy przebiegł grymas wyrażający zdegustowanie, a skrzydełka nosa rozchyliły się, kiedy brał głęboki oddech. Nasze dzieci, jak dumnie to brzmiało, bez względu na charakter rozmowy. I strasznie, jak stwierdził po chwili. Dziecko bowiem nie było wcale tak odległą myślą - Elliott już miał syna, Black zostanie ojcem zimą. Tylko Erik pozostawał niewiadomą. Czystą kartą. Czy z kimś się z spotykał? Tak oficjalnie, jak wymagało od nich wszystkich społeczeństwo, z kimś, kto miałby szansę by stać się panią Longbottom; nie licząc jego zażyłych stosunków z Malfoyem, ukrywanych za wolem nocy i długich spojrzeń.
Swoją drogą, powinien zasugerować Erikowi, żeby zabrał Elliotta na randkę właśnie w to miejsce; jak zdążył już zauważyć, restauracja ta oferowała pełną dyskrecję. Mogliby usiąść w zacienionym kącie i popijać drinki, wdając się przy tym w oczywisty flirt, albo, jeśli ich relacja poszła o krok dalej, jeść makaron z jednego talerza, patrząc przy tym sobie w oczy jak zakochane szczenięta (nie zdawał sobie sprawy, jak trafne jest to określenie, ze względu na... dualistyczność natury Longbottoma).
— Naszym obowiązkiem byłoby rozpalenie w nich woli walki, buntu przeciwko temu, co jest, a co być nie powinno. Z drugiej strony — urwał zmarkotniały — żaden rodzic nie chce krzywdy swojego dziecka. Żaden normalny, kochający rodzic. A tym, jak słusznie zauważyłeś,  może się skończyć występowanie przeciwko systemowi - ich krzywdą. Problemami w szkole, w pracy, ostracyzmem ze strony społeczeństwa, nie mówiąc już o śmierci.
Oddychał ciężko, wzburzony swoimi własnymi myślami, zupełnie tak, jakby ponure wizje, którymi wymieniali się z Erikiem, były czymś więcej niż dywagacjami dwóch mężczyzn nad butelką wina. Przyjmował jego słowa w milczeniu, popijając przy tym alkohol, a po jego minie widać było, że umysł ma coraz bardziej zatruty pochmurną ewentualnością. Nawet nie przyszłością, tylko jej prawdopodobną wersją.
— Umiem leczyć — odezwał się wreszcie i potwierdził skinieniem głowy — Często spotykam się z przekonaniem, że skoro jestem magipsychiatrą, to nie potrafię zająć się ciałem, ale to nieprawda. Musiałem skończyć te same kursy, co każdy uzdrowiciel. Potrafię pomóc, przynajmniej z obrażeniami, które nie wymagają konsultacji ze specjalistami.
Spojrzał mu w oczy. Był już pewien, jaką decyzję podejmie zanim jeszcze tu przyszedł. Właściwie, to podjął ją w momencie, w którym Vespera pokazała mu tatuaż na swoim przedramieniu. Kiedy powiedziała mu, że nie miała wyjścia, że musiała to zrobić; a co jeśli stanie naprzeciwko Erika lub jego kompanów? Co jeśli w ferworze walki ucierpi ona lub ich dziecko? Tak, Perseusowi nie przyświecały tak samo piękne i wzniosłe idee, a raczej - nie były one na pierwszym planie. Jego priorytetem było zapewnienie bezpieczeństwa ukochanej i zniszczenie tego, co stało im na przeszkodzie w drodze do szczęścia. Tą przeszkodą był sam Czarny Pan.
— I pomogę. Powiedziałeś, że walka już trwa? — dopytał jeszcze, zanim kelner zjawił się przy ich stoliku dopytując, czy już zdecydowali się na zamówienie czegoś z karty. Perseus odprawił go, mówiąc, że jeszcze się zastanawiają, po czym wbił wzrok w menu.
— Z tego wszystkiego zapomniałem o jedzeniu — wyznał — Masz na coś ochotę? Mają tu świetną pierś z gęsi w sosie śliwkowym, arcydzieło szefa kuchni!


walentynkowy prompt


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#10
18.03.2024, 18:52  ✶  
Longbottom był czystą kartą i takową także zamierzał pozostać najdłużej jak tylko będzie mu to dane. Wprawdzie perspektywa odziedziczenia tytułu dziedzica w dalekiej przyszłości sugerowała, że może być zmuszony do tego, aby znaleźć sobie partnerkę na resztę życia, tak... Była to kwestia odległa i jedna z tych, z jakimi nie chciał mieć za wiele wspólnego. Zaciekle trzymał się myśli, że gdy zdaniem nestorów rodziny przyjdzie czas na niego, sytuacja rodu ulegnie drastycznym zmianom. Kto wie, może przyjdzie taki czas, że wszystkie kuzynki wyjdą za mąż i będą miały mnóstwo dzieci?

Bądź co bądź, jako dziedzic jego głównym obowiązkiem byłoby zarządzanie Warownią i dbanie o dobro rodziny. Nie potrzebował do tego dzieci. Chociaż Godrykowi zapewne marzyło się, aby tradycjom stało się zadość i linia dziedziczenia tytułu z pierworodnego na pierworodnego została zachowana. Robiło mu się samo na tę myśl. Chyba nie potrafiłby żyć w takim zakłamaniu i skazać jakiejś niewinnej kobiety na życie w pozbawionym miłości związku. Wypełniliby swój obowiązek, jednak czy cokolwiek by między nimi zakwitnęło?

— Owszem, nikt nie chce krzywdy swoich bliskich — potwierdził, zerkając ciężkim wzrokiem na Perseusza. Rozmowy, jakie prowadzili, były ważne; nie tylko z powodów społecznych, ale także stworzenia więzi zaufania między nimi. Erik musiał roztoczyć przed Blackiem odpowiednie perspektywy, a Perseusz otworzyć się na nie. — Jednak niektórzy uważają się za lepiej przygotowanych od innych. I to działa z obu stron. ''Jesteśmy zakonspirowanymi czarnoksiężnikami, którzy z łatwością mogą poruszyć Ministerstwem Magii" lub ''Jesteśmy świetnymi wojownikami, walka o pokój od pokoleń płynie w naszej krwi, mamy to coś". Ambicja i arogancja często się ze sobą mieszają.

Nie znosił czarnowidztwa. Jego siostra nabyła je wraz z biegiem lat, jednak pomimo podobnego wychowania akurat tej cechy Erik nie zaakceptował, woląc pławić się w świetle nadziei na lepsze jutro. Chciał wierzyć w to, że to ludzka godność zatriumfuje i nie pozwoli, aby kraj pogrążył się w chaosie. W końcu tych pragnących stabilizacji i pokoju musiało być więcej, niż tych, którzy próbowali każdym swym ruchem wywrócić szachownicę do góry nogami. Bywały jednak takie chwile, gdy musiał rozważać te najgorsze scenariusze. Chociażby po to, aby podkreślić wagę pewnych działań. Tak właśnie było w tej chwili.

Gdyby wmówił Blackowi, że nie ma nadziei na lepsze jutro, że nic się nie zmieni i walczą z nieuniknionym, to byłoby to równoznaczne z przyznaniem się do porażki i pogodzenia się z tym, że każde przyjęcie zgłoszenia w Brygadzie w związku z atakiem czy porwaniem w środku nocy i każde zlecenie od Dumbledore'a było po prostu łudzeniem się. A nie było tym. Dalej mieli szansę na to, aby to naprostować, wzmocnić mur chroniący trzon magicznej społeczności. Wymagało to jednak uwagi i precyzji i dobrego dobrania ludzi.

— Twoje kwalifikacje magipsychiatryczne mogą tylko pomóc. — Uśmiechnął się słabo. Obrażenia odniesione w walce to jednak, ale szkody na umyśle... To było zupełnie coś innego. Jak biedna Millie Moody, która dalej dochodziła do siebie w Lecznicy Dusz. — Więc nie musisz być taki skromny. Pracy w zawodzie raczej nie dostałeś na piękne oczy. A przynajmniej nie tylko na nie.

Uśmiechnął się półgębkiem, chcąc nieco zmienić ton rozmowy. Już zapewne i tak przyczynił się do tego, że umysł Perseusza będzie targany wątpliwościami. Nie mógł jednak nic na to poradzić; po Beltane trzeba było skonfrontować się z rzeczywistością, a przepracowanie zastrzeżeń własnego instynktu było jednym z etapów takiego działania. Poza tym wypadałoby, aby faktycznie coś w końcu zamówili, skoro zaszyli się w tej knajpce.

— Trwała, trwa i trwać będzie. Mój wuj pewnie powiedziałby coś pokroju ''świat jest w ciągłym ruchu, wszystko się zmienia, przekształca i zmienia formę — nawet jeśli chciał powiedzieć coś więcej, tak powrót kelnera do stolika skutecznie mu to uniemożliwił.

Nie miał jednak żalu; pewnych rzeczy nie dało się przyspieszyć i oboje musieli przemyśleć pewne sprawy. Erik był zadowolony z tego, że znalazł potencjalnego kandydata do siatki do rozpatrzenia, ale nie miał zamiaru niczego wymuszać. Poza tym i tak będzie musiał skonsultować ten pomysł przed wdrożeniem w życie kolejnych kroków. Poza tym Perseusz również musiał zapewne poukładać sobie w głowie wiele rzeczy, biorąc pod uwagę uroczystość, do jakiej miało dojść za kilka dobrych tygodni...

— A więc niech będzie gęś — przystał na propozycję Perseusza. I tak zapewne znał menu tego lokalu lepiej od niego.


Koniec sesji


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (3029), Perseus Black (3337)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa