• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
« Wstecz 1 2
[lato 1972] Perła Morza. Ten, który myślał o sobie

[lato 1972] Perła Morza. Ten, który myślał o sobie
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#11
26.09.2023, 13:51  ✶  

To nie była tylko groźba, czy próba odstraszenia ich. Atakując go, żywy trup nie chciał przepędzić go na wyższy pokład. Planował go zabić tu i teraz. Sposób, w jaki magia napierała na jego gardło, zdawała się wystarczającym na to dowodem. Erikowi zaczęło się robić ciemno przed oczami i powoli zaczynał też tracić rozeznanie w tym, co się właściwie z nim działo, gdy w najmniej spodziewanym momencie...

W o l n o ś ć. Zaczerpnął tchu, gwałtownie zabierając powietrza do płuc, tylko po to, aby po chwili zacząć kaszleć i pluć na prawo i lewo. Czerwony na twarzy, instynktownie sięgnął po swoją różdżkę, ciesząc się, że ta nie potoczyła się gdzieś dalej – bliżej ich nowego przeciwnika. A więc próba fizycznego zwalczenia magicznego zagrożenia nie była dobrym rozwiązaniem. Powinien był wiedzieć, że to nie zadziała. Zaufał swojej naturze i się srogo przeliczył.

Miał ochotę przekląć. Skąd w ogóle wzięła się u niego myśl, że mógł własnymi rękami spowolnić – lub osłabić – efekty wycelowanego w niego zaklęcia? Gdyby nie czar Victorii pewnie już by leżał nieprzytomny na deskach sali restauracyjnej. Podniósł oczy na kobietę, jednak to nie Lestrange przykuła jego uwagę, a ciała rozsiane po całym pomieszczeniu.

— Co do cholery! — podniósł głos, podnosząc się na nogi. Wycelował różdżkę w najbliższego nieprzytomnego faceta. To jakaś iluzja. Musiała być. Przecież to nie możliwe, żeby przemieszczali się co rusz z teraźniejszości do przeszłości. — Miarka się przebrała, koniec z tym mieszaniem nam w głowie!

Zanim Geraldine podniosła różdżkę, Erik postanowił sam sięgnąć po magię. Za pomocą magii rozproszenia planował rozwiać iluzję z nadzieją, że to wytrąci ich przeciwnika z równowagi i ułatwi spacyfikowanie go. W głowie mu się nie mieściło, że jeden nieumarły mógłby dysponować magią zdolną tak bardzo zmienić ich percepcję tego miejsca.


Rzut O 1d100 - 9
Akcja nieudana

Rzut O 1d100 - 80
Sukces!


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#12
28.09.2023, 20:45  ✶  

Podziałało. Wiedziała to, gdy tylko rzuciła swoje zaklęcie, bo Erik mógł zaczerpnąć głęboki oddech. To jednak sprawiło, że zwróciła na siebie uwagę, bo trup w garniaku nie patrzył już na Erika. Nie patrzył też na Geraldine, która się na niego rzuciła (i odbiła jak od niewidzialnej ściany). Gorejące oczy patrzyły wprost na nią i mrugniecie okiem dalej była… widziała.

Widziała coś – i wiedziała, że to nie jest jawa. Że to tylko wizja. Wspomnienie, które wcale nie uleciało. Rozgwieżdżone niebo, spokojne morze – statek płynął. Kobieta i mężczyzna rozmawiali – ona, zakochana i wpatrzona w niego, a on… jakby bardziej myślał w tym o sobie. Victorii przyszło do głowy, że omotał, zbałamucił i chciał uciec, więc to, że pojawiła się na statku razem z nim, było mu zupełnie nie na rękę. Wizja ta jednak rozmyła się równie nagle, co się pojawiła, a oczy wypełnione czernią znowu na nią patrzyły.

To był drugi moment na refleksję – czemu to widziała? Czy to on jej to pokazał? Tak to wyglądało. Czy to był… on?

– To byłeś ty? Młodzieniec, który odmówił Mariannie? – zapytała, bo co innego i lepszego mogła zrobić? Póki nie atakował… lecz gdyby znowu zaczął coś robić, to już wiedziała co robić: ratować się rozpraszaniem magii, czyli jak zawsze. – Co się wam stało? I gdzie jest ta dziewczyna? – i przede wszystkim… – Czemu wciąż tutaj jesteś? – to było chyba najważniejsze pytanie. Dlaczego statek co jakiś czas wypływał. Dlaczego był pełny…

Pełny wspomnień. Dlaczego sprawił, że oni wszyscy padli nie przytomni?

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#13
01.10.2023, 17:21  ✶  
Zaklęcia Geraldine i Erika nie zrobiły nic siedzącemu za stołem żywemu trupowi. Owszem, być może i wyszły, ale… ale nie zadziałały?
Istniała szansa, niewielka, ale jednak, że obydwoje byli po prostu gamoniami, którzy przypadkiem przez te wszystkie lata jakoś prześlizgiwali się – najpierw przez szkolne egzaminy, później Erik przez szkolenie na brygadzistę i przez te wszystkie lata pracy w Brygadzie Uderzeniowej a Geraldine do tej pory natrafiała na same wyjątkowo nieudolne magiczne zwierzęta. Istniała również druga, dużo większa szansa, że wszystko z ich umiejętnościami było w najlepszym porządku a zaklęcia nie podziałały, bo coś na tym statku sprawiało, że istniejące tu potwory były… nieśmiertelne? I niezniszczalne? Przesadnie potężne? Coś nie chciało, by zostały zranione? Albo w jakiś sposób, może przypadkiem, przez inną siłę działającą na tym statku, były chronione?
Zaledwie chwilę po tym, jak spróbowali zaatakować siedzącego za stołem żywego trupa, zostali odepchnięci. Geraldine zatoczyła się tylko i cofnęła o metr, najwyżej dwa. Ale siła odepchnięcia Erika była dużo większa. Z impetem wpadł na jeden metalowych stolików i to na tyle mocno, że rozbił nos i pociekła z niego krew. Jego różdżka wypadła mu z rąk i potoczyła się po podłodze.
A żywy trup dalej siedział nieruchomo.
- Wszyscy tu jesteśmy – odpowiedział dziwnym głosem. Takim, którzy brzmiał jak nieużywany od wielu, naprawdę wielu lat i przypominał raczej zgrzyt paznokci po tablicy niż zwykły głos. – Marianne, jej matka, moja narzeczona, ja, wszyscy którzy byli na statku. Trzyma nas wieczny sen, trzyma Marianne, trzymają perły, trzyma czający się na samym dnie potwór. Czasem wydaje mi się, że pamiętam dobrze ten koszmar, że czasem budzę się na chwilę z ciemności, by znowu go przeżyć, zginąć i spaść w otchłań. Na dnie morza jest tylko cisza i tylko ciemność. – Żywe trupy nie miały mimiki lub emocji i ten siedzący przy stoliku również jej nie miał, a jednak coś w nim (może to, że nagle drgnął i zacisnął szponiaste ręce?) wskazywało na to, że ze sobą walczył. - Niedługo przekonacie się jak tam jest cicho i ciemno. Niedługo stracę… kontrolę…

Tura trwa do 04.10.2023 roku do godziny 21.00
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#14
02.10.2023, 06:48  ✶  

Skoro nie mogła go ranić siłą, a następnie zaklęciem - to nie potrafiła zwizuwalizować sobie innej metody. Nie znała takiej. Nie była zadowolona, kiedy magia ją zawiodła, chociaż patrząc na Gerry można było się domyślić, że jeszcze bardziej rozczarowała ją porażka związana z jej siłą fizyczną (to zawsze było dla niej ważniejsze).

Wiedziała, że jest zdolna. Może rozpraszanie to nie była jej dziedzina magii, ale zaklęcie się jej udało, tak samo jak Erikowi, tyle, że nic się nie stało. Yaxley przeniosła wzrok na przyjaciela, chciała poszukać odpowiedzi na nurtujące ją pytania w jego oczach, tyle, że nie zdążyła jej znaleźć.

Ledwie uniosła wzrok, a coś ich zaatakowało. Ona nie oberwała zbyt mocno, bo niewidzialna siła ledwie zdołała ją popchnąć, za to Erik... Coś na tym statku zdecydowanie właśnie jemu chciało zrobić krzywdę. Gerry podbiegła do Longbottoma, żeby pomóc mu wstać. Najpierw jednak złapała jego różdżkę, aby przy okazji mu ją przekazać. - To nie jest twój szczęśliwy dzień. - Dodała ku pokrzepieniu serc, jakby jej był, nie był też, ale przynajmniej póki co ten statek aż tak nie demonstrował, że to właśnie jej chce zrobić krzywdę.

Victoria rzuciła pytania w stronę żywego trupa. Bardzo dobry pomysł - to powinno kupić im trochę czasu, tyle, że Yaxley nie do końca wiedziała, co powinni zrobić. Żadna metoda nie przynosiła skutków.

Wtedy się odezwał. Mimo, że stała koło Erika i próbowała mu pomóc, to skupiła się na tym, co mówił ten żywy trup. - Może trzeba ich obudzić, wszystkich? - Skoro trzymał ich wieczny sen, tyle, że mogła to być po prostu śmierć. Tyle, czy śmierć była końcem, jak widać na załączonym obrazku, nie była. Mimo wszystko najbardziej zainteresowała ją część jego wypowiedzi związana z potworem - wszak była to jej dziedzina. - Nie będę tu czekać, aż on straci kontrolę. Nic tu po nas, idziecie ze mną, czy zostajecie? - Wybiegła, bo czas ich naglił, bo nie byli na tym statku sami i inni też potrzebowali pomocy. Yaxley biegła w stronę samego dołu skoro tam czaił się prawdziwy potwór, to dokładnie tam powinna się znaleźć.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#15
02.10.2023, 21:03  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.10.2023, 21:04 przez Erik Longbottom.)  

Nie rozumiał, czemu zaklęcie nie zadziałało. Przecież powinno zrobić cokolwiek. Chociaż na moment zerwać mistyczną zasłonę, którą wzniósł żywy trup, aby wyrwali się z tego przedziwnego stanu. Wprawdzie miał świadomość, że magia Rozpraszania nie była jego mocną stroną, ale nie był przecież w niej kompletnie beznadziejny. Gdyby był aż taką niemotą, to nawet ładny uśmiech i poważane nazwisko nie pozwoliłoby mu utrzymać się w Ministerstwie Magii tak długo. Nie wspominając już nawet o tym, że całkiem prawdopodobnie nie dożyłby wizyty na tym przeklętym okręcie, bo poległby na Beltane lub podczas jednej z licznych akcji Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów.

Na odwet nie musieli dużo czekać. Chociaż czar Erika zdziałał równie wiele co zaklęcie Geraldine, tak ich przeciwnik najwyraźniej nie miał zamiaru tolerować nawet nieudanych prób sprzeciwu. Impet magicznego uderzenia był na tyle duży, że popchnął Longbottoma w tył, prosto na jeden z metalowych stolików. Niestety, nie miał na tyle szczęścia, aby uderzyć o niego plecami. Zamiast tego poleciał głową do przodu, a żeby być bardziej konkretnym nosem. Zabolało. Jak to do jasnej cholery zabolało.

— Kurwa — wybełkotał, trzymając się za krawiący nos. Jego twarz była zaczerwieniona i momentalnie spuchła, zaś w oczach zastygły łzy. — Ostatnio... Chyba tylko takie mam.

Skorzystał z pomocy panny Yaxley, co by podnieść się na nogi. Nie rzucił się jednak do ich przeciwnika, a zamiast tego wykorzystał jego przemowę, aby namierzyć i odzyskać swoją różdżkę. Nie zignorował żywego trupa kompletnie, jednak nie było mu łatwo połączyć kropek. Słowa „budzić się” i „znowu przeżyć koszmar” przykuły jednak jego uwagę. Czy tak działo się za każdym razem, gdy statek zjawiał się na powierzchni? Poszukiwawcze wrażeń byli zmuszani zobaczyć wspomnienia tych, którzy tu zmarli, jak w jakiejś chorej pętli czasu?

— Jakoś wątpię, aby to miało pomóc — Wywrócił oczami na komentarz przyjaciółki. — Chcesz cały statek pełen takich... Jak on? — Wskazał czubkiem różdżki na żywego trupa. — Powinniśmy...

Nie miał szansy podzielić się swoją wizją, gdyż Geraldine nieoczekiwanie przejęła inicjatywę i... wybiegła z sali restauracyjnej. Erik zamrugał, przez dobre kilka sekund analizując jej ostatnie słowa. Cóż... Zostanie sam na sam z trupem, który nie miał nad sobą kontroli, zdecydowanie nie było czymś dobrym.

— Ona ma rację, Victorio — rzucił, przystając na moment przy Lestrage. — Nie możemy się nawet przed nim bronić, a on wyraźnie może nam zrobić krzywdę. Powinniśmy stąd iść.

Licząc w duchu, że kobieta zamknie ich pochód, Erik pokuśtykał za Geraldine w stronę klatki schodowej, która mogłaby poprowadzić ich w jeszcze głębsze trzewia Perły Morza.



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#16
02.10.2023, 22:23  ✶  

Widziała jak Erik i Geraldine próbują rzucić swoje zaklęcia, widziała machnięcia różdżkami i… zero jakiegokolwiek efektu, zupełnie nic się nie stało… Przynajmniej z początku. Bo po chwili zostali odepchnięci jakąś niewidzialną mocą. Nie wyglądało to w ogóle, jakby trup jakkolwiek się zmęczył, w ogóle nie zwracał na nich uwagi, nie patrzył w ich kierunku, nie ruszał się. Siedział prosty jak struna (albo to tylko było wrażenie sprawiane przez widoczne kości, jakieś pozostałości ścięgien…) i patrzył na nią, na Victorię… Ale przynajmniej wyglądało na to, że nie próbował już nikogo dusić. Sama Lestrange nie zrobiła żadnego kroku w stronę towarzyszy, bała się zerwać kontakt, jaki nawiązała z tą istotą, bo wyglądało na to, że stracił zainteresowanie Erikiem i Gerry, mogli się więc pozbierać mniej czy bardziej spokojnie.

– Statek zatapia się i wynurza co jakiś czas – mruknęła, kiedy skończył mówić. To, co powiedział, o koszmarze, budzeniu się, przeżywaniu go znowu… – Zwabia do siebie ludzi. My też… Widzieliśmy kawałek oczami kogoś kto na statku był – dodała, układając to sobie w głowie. Potwór na dnie, Marianne – przynajmniej wiedziała jak wygląda, pokazał jej, jakieś perły… Cholera. Co tu się stało?

Geraldine znowu to zrobiła. Rzuciła się do biegu, z powrotem drogą, którą tutaj przyszli. Ale i Victoria uważała, że to dobra decyzja. Nic tutaj nie zrobią. Trup powiedział wyraźnie, że TRZYMA ICH co innego. Trzeba było… Przerwać to. Skończyć raz na zawsze.

– Tak – przyznała Erikowi. – Przerwiemy ten cykl. Zaznacie w końcu spokój – rzuciła jeszcze na odchodne mężczyźnie… albo temu co z niego zostało i ruszyła tuż za Erikiem, modląc się w duchu, by tamten nie stracił kontroli właśnie teraz, kiedy dał im informacje i postanowili się stąd ulotnić. Modliła się też, żeby reszta wciąż się trzymała. Żeby nie było za późno.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#17
05.10.2023, 01:47  ✶  
Niegdyś sir James Howard, dzisiaj jakiś rodzaj nieśmiertelnego żywego trupa – zmuszonego magią do pozostania w swoim rozkładającym się ciele i służenia czemuś silniejszemu od niego, dalej siedział na swoim miejscu.
Ale gdy Victoria – jako ostatnia – zdecydowała się wybiec z dawnej restauracji, już przy drzwiach usłyszała jak szurało krzesło, gdy podnosił się ze swojego miejsca. Tylko, czy było to dlatego, że stracił nad sobą panowanie, czy dlatego że postanowił pospacerować? Tego już nie wiedziała.
Wbiegając na schody, usłyszeli za to krzyki dochodzące z samego atrium.
- PRZESTAŃ! PRZESTAŃ! ZOSTAW ICH W SPOKOJU! - Brzmiały jak wrzaski dziecka? Przyczepionego do ściany i szamoczącego się rozpaczliwie ducha dziecka? Z pewnością nie było go tam, gdy wchodzili na samą górę.
Spoglądając w dół, Geraldine jako pierwsza zobaczyła również, że po schodach wspinała się dwójka, żywych ludzi. Rozpoznała Avelinę Paxton (płynęły w jednej łodzi) oraz Augustusa Rookwooda (o ile go znała, bo jeśli nie - to wydał jej się po prostu jednym z tych, którzy do niedawna leżeli na pokładzie).
Tyle że nie mieli jak zejść niżej, bo zaledwie gdy dotarli na piętro gości pierwszej klasy, drogę zagrodziły im dwa żywe trupy. Te choć również były podobne do napotkanego wyżej to różniły się od tamtego znacząco. Przede wszystkim nie próbowały z nimi rozmawiać i zachowywały się jak wszystkie żywe trupy jakie tylko Victoria, Erik i Geraldine znali – ruszyły na nich warcząc i sprawiając wrażenie, jakby miały im się rzucić do gardeł.
Pierwszy z nich nie tylko zastąpił drogę Yaxley, ale też z miejsca rzucił się ku niej. Drugi, był nieco dalej, ale za cel obrał sobie Victorię. Erika, chwilowo, zostawiły w spokoju.

Tura trwa do 09.10.2023 roku do godziny 21.00
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#18
05.10.2023, 07:01  ✶  

Niemożliwe. - Udało jej się nawet uśmiechnąć do Erika, bo jak to możliwe, że nasz złoty chłopiec miał ostatnio same gorsze dni? Nie mogła w to uwierzyć. Powinni o tym podyskutować przy jakimś mocniejszym trunku, jak już się stąd wydostaną.

Nie podejrzewała, żeby większość tych osób, które zasnęła tutaj na zawsze była zła. Na pewno znalazłby się ktoś, kto by im pomógł, tyle, że nigdy nie wiadomo, jak wyglądałby rozkład sił. Daltego też wybrała drugą opcję z zaproponowanych przez siebie. - Jeśli tam znajduje się prawdziwy potwór, to może jego można zniszczyć. - Dodała jeszcze i wytłumaczyła Erikowi o co jej chodziło. Nie miała jednak czasu na szczegółowe dzielenie się swoimi pomysłami, bo ten tutaj w każdej chwili mógł przecież znowu popisywać się tym jaki to nie jest silny i zacząć rzucać nimi o ścianę. Victoria dalej próbowała z nim rozmawiać, może uda się jej coś z tego bytu wyciągnąć, Gerry nie chciała jednak zwlekać.

Reagowała szybko, nie pytając, była do tego przyzwyczajona. Zazwyczaj z nikim nie współpracowała i działała zupełnie sama, więc sytuacja, w której się znaleźli była dla niej czymś wyjątkowym.

Usłyszała krzyki. Odwróciła się na chwilę, jednak czy powinna zareagować? Czas w tej chwili był naprawdę istotny, bała się, że jeszcze chwila i to wszystko jebnie. Miała jeden cel, znaleźć się na samym dole, znaleźć prawdziwego potwora i skończyć to wszystko. Dlatego też zignorowała ten krzyk i prośbę o zostawienie w spokoju.

Yaxley zauważyła, że ktoś jest na schodach. Najwyraźniej nie tylko oni się obudzili. Bardzo dobrze, w więcej osób będą mogli łatwiej sobie poradzić z potworem i tym, co działo się na statku. Może uda im się uciec.

Nagle niewiadomo skąd pojawił się żywy trup, który od razu się na nią rzucił. Yaxley od razu zareagowała siłą. Chciała go odepchnąć.

Rzut PO 1d100 - 83
Sukces!

Rzut PO 1d100 - 49
Sukces!

Jeśli jej się udało, to od razu machnęła różdżką, żeby wyczarować liny, które go zwiążą.

Rzut Z 1d100 - 55
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 95
Sukces!
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#19
05.10.2023, 22:36  ✶  

Instynkt samozachowawczy Erika zwyciężył nad jego wiarą w to, że na świecie istnieje dobro. Przynajmniej w kwestii ludzi, którym przyszło dokonać żywota na pokładzie tego statku. Niespodziewana podróż w przeszłość, konfrontacja z żywym trupem... To mu zajeżdżało czarną magią, a i czas mógł mieć sporo do rzeczy. Po tylu latach pasażerowie i załoga mogli zostać spaczeni na najróżniejsze sposoby w zależności od tego, co w ogóle z nich zostało. Longbottom nie miał ochoty tego sprawdzać, a raczej zgnieść źródło problemów, póki mieli jeszcze do niego dostęp.

— To nie brzmi dobrze — wymamrotał niewyraźnie, starając się ignorować ból własnego nosa.

Już większej oczywistości nie dało się stwierdzić, pomyślał, w dalszym ciągu kuśtykając za Geraldine. Gdy dotarli do schodów, Erik mimowolnie wychylił się za balustradę, jednak na dole mignęły mu jedynie sylwetki dwóch osób, z czego tylko ta Aveliny wydała mu się znajoma. Niestety, w nerwach, nie za bardzo potrafił stwierdzić, czy były to nieco bardziej żwawe żywe trupy, czy też ich towarzysze broni.

Poza tym, chwilę później wyskoczyły na nich faktyczne truposze. Zanim różdżka Erika wzniosła się w powietrze, Ger już zdołała odepchnąć swego przeciwnika. Erik potraktował to jako zaproszenie, co by pomóc w jego spacyfikowaniu i spróbował wyczarować świetliste pnącze/liny, które obwiązałoby trupa, sprawiając, że ten nie mógłby złapać równowagi i padłby na ziemię.


Rzut PO 1d100 - 29
Akcja nieudana

Rzut PO 1d100 - 75
Sukces!


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#20
06.10.2023, 20:56  ✶  

Udało im się wybiec, nic ich nie zatrzymało, ale i tak na moment w biegu obróciła głowę, by upewnić się, że nie wypadł za nimi i że nie zacznie ich teraz gonić po statku. Zaraz jednak musiała swoją uwagę przenieść z powrotem na to, co działo się przed nią, żeby się nie potknąć na schodach i nie wyrżnąć Erikowi w plecy. A kiedy usłyszała wrzaski, to niemalże zapomniała o żywym trupie z restauracji. Niemalże.

Na moment wręcz zamarła kiedy dostrzegła… przyczepione do ściany dziecko. Na pewno go nie było kiedy wchodzili do góry, nie przegapiliby takiego widoku. Ale Victoria zaczynała przechodzić do porządku dziennego nad tym, że ten statek naprawdę jest nawiedzonym statkiem widmo i duch… to ostatnie co powinno ją w ogóle dziwić.

Sama nie bardzo miała okazję się przyjrzeć dwójce ludzi, którzy mignęli na klatce schodowej wspinając się do góry – a sama miałaby okazję rozpoznać Augustusa (i przy okazji się zdziwić co tu robi, w końcu nie płynął z nimi), ale nie było na to czasu. Bo drogę zagrodziły im dwa żywe trupy. Zachowujące się dokładnie tak, jak żywe trupy powinny. I jeden z nich ruszył wprost na Victorię.

Nie zamierzała czekać, aż rzuci się na nią, albo na jej towarzyszy, zresztą i oni też widać nie chcieli zostać daniem głównym. Victoria nie chciała tutaj nikogo pacyfikować, bo jak się już żywym trupem zostało… to jak tu to w ogóle odwrócić? Byli już dawno po dacie ważności i jedyne co mogli im dać to ukojenie. Dlatego chciała spróbować go podpalić.


Kształtowanie
Rzut PO 1d100 - 63
Sukces!

Rzut PO 1d100 - 15
Akcja nieudana
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Ian Borgin (769), Atreus Bulstrode (1141), Augustus Rookwood (773), Avelina Paxton (367), Brenna Longbottom (2109), Erik Longbottom (3419), Geraldine Greengrass-Yaxley (3083), Laurent Prewett (917), Mavelle Bones (773), Norvel Twonk (5263), Sebastian Travers (1036), Stanley Andrew Borgin (265), Victoria Lestrange (3618)


Strony (7): « Wstecz 1 2 3 4 5 … 7 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa