Kiwnęła głową, lekko, kiedy Kayden się przedstawił. Nazwisko kojarzyła, ale bardziej z narzeczoną swojego brata niż z samym Kaydenem – w Hogwarcie był po prostu jednym z chłopców, którym czasem trzeba było pierwszy raz pokazać drogę do klasy – chociaż zastanowiła się, czy młodzieniec jest spokrewniony z Elaine.
– Och, ależ dla mnie to żaden problem. Ale nie jestem pewna, czy państwo chcą dostać większy rachunek – odparła grzecznie na stwierdzenie odnośnie niedokładania jej pracy. Wszak już i tak tutaj była, mogła złamać dwie klątwy zamiast trzech. Zresztą, jeżeli Kayden zapragnąłby być niebieski i nie łamać przekleństwa, czemu miałaby tego mu zabraniać?
Zmierzyła Notta ostatnim spojrzeniem, a potem zbliżyła się do posążku. Na początku przesunęła nad nim różdżką i posypał się z niego złocisty pył. Kształty i nici, jakie na moment się w nim uformowały, wiele pewnie nie mówiły Philipowi czy Kaydenowi, ale klątwołamaczka zmarszczyła brwi, jakby nieco niezadowolona. Chwilę później jej torba, zawieszona dotąd w powietrzu, podryfowała ku uzdrowicielce. Wyciągnęła z niej niewielki woreczek i sypnęła odrobinę proszku na posążek. Ten osiadł na figurce, a Florence szeptała przez chwilę inkantacje, jednocześnie poruszając różdżką wokół rzeźby. Wreszcie stuknęła nią w głowę figurki.
Proszek znikł bez śladu. Florence dźgnęła figurkę różdżką jeszcze raz, drugi i trzeci, tak na wszelki wypadek.
– Wydaje się, że klątwa została złamana. Nie była niebezpieczna, ale bardzo złośliwa. I na pewno nie starożytna. Ktoś utkał ją stosunkowo niedawno, powiedziałabym, że w styczniu albo lutym.
Najwyraźniej Iona była nieprzyjemną staruszką albo bardzo nie lubiła swojej rodziny i postanowiła zadbać o to, aby rzeczy, które odziedziczą, zawierały dużo niemiłych niespodzianek. Florence jednak nie znała jej historii i nie miała zielonego pojęcia (ani żadnego innego), skąd Philip wziął tę figurkę. Mówił, że z aukcji, ale jaka była wcześniejsza historia? Tego Bulstrode już nie wiedziała. Natomiast wolała podać mu wszelkie informacje, tak na wypadek, gdyby ktoś zaklął ten posążek specjalnie, aby zrobić mu na złość.
– Gdyby pojawiły się jakieś kolejne problemy, zapraszam do Munga. W razie gdy moje klątwołamanie nie działa, naprawienie problemu jest już bezpłatne. Do widzenia panom – rzuciła tylko, po czym skierowała się do kominka, by ledwo chwilę później zniknąć w płomieniach.
![[Obrazek: qEyGuHF.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=qEyGuHF.gif)