Przepraszam za tę pobudkę, nagły wypadek.
Do niepodpisanego listu, który przyszedł rankiem po nocy, gdy więź zapewne utrudniała zaśnięcie, dołączono woreczek z ziołami ułatwiającymi szybkie zasypywanie.
Szanowny Panie Bulstrode,
Postanowiłem skontaktować się z panem w sprawie przedziwnego i zarazem mogącego wzbudzać niepokój zjawiska niejako związanego właśnie z panem. Wczorajszego wieczora spacerowałem przez park w Dolinie Godryka, przez co stałem się świadkiem anomalii (wydaje mi się to właściwe określenie) - zobaczyłem płonący na niebiesko, niematerialny krzew.
Nie mogłem go dotknąć. W następnej chwili pojawiła się obok tego krzewu pańska sylwetka. Leżał pan obok tego krzewu nieprzytomny, z połamanymi palcami. Ostatecznie zniknął pan wraz z tym krzewem. Być może to pana zainteresuje albo będzie pan w stanie to wyjaśnić w racjonalny sposób.
Jeśli pan chciałby wysłać do mnie odpowiedź zwrotną sugeruję panu długo nie zwlekać i skorzystać z mojej sowy. Potrafi dziobać jakby w ramach ponaglenia. Jeszcze nie zdarzyło się aby zabłądziła w drodze powrotnej, w przeciwieństwie do cudzych sów.