08.10.2023, 22:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.09.2024, 15:15 przez Mirabella Plunkett.)
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Życie to przygody lub pustka
Dziewczynka z zapałkami
W ciemnej alejce, w magicznych dzielnicach, twoją drogę zaszedł duch małej dziewczynki, która musiała niegdyś sprzedawać tu zapałki. Smutna i zmarznięta nie zdawała sobie sprawy z tego, że umarła. Za każdym razem, kiedy odpalała jedną z zapałek, którymi ogrzewała drobne dłonie, czułeś nagły ból głowy i wraz ze swoim towarzyszem przenosiliście się do jednego z twoich wspomnień. Musieliście obserwować je oboje, nie mogąc wpłynąć na dziejące się tam wydarzenia. Nikt was nie widział. Po wypaleniu trzeciej zapałki duch zniknął.
W ciemnej alejce, w magicznych dzielnicach, twoją drogę zaszedł duch małej dziewczynki, która musiała niegdyś sprzedawać tu zapałki. Smutna i zmarznięta nie zdawała sobie sprawy z tego, że umarła. Za każdym razem, kiedy odpalała jedną z zapałek, którymi ogrzewała drobne dłonie, czułeś nagły ból głowy i wraz ze swoim towarzyszem przenosiliście się do jednego z twoich wspomnień. Musieliście obserwować je oboje, nie mogąc wpłynąć na dziejące się tam wydarzenia. Nikt was nie widział. Po wypaleniu trzeciej zapałki duch zniknął.
Niebo powoli ciemniało, a w zaułkach zaczynały tańczyć cienie. Zmierzch zapadał nad magicznym Londynem, zabierając ze sobą ciepło dnia, a ulice pustoszały powoli - w obliczu tego, co działo się w magicznym świecie, nieco mniej ludzi miało chęci obecnie na nocne spacery.
Brenna wracała z Nokturnu. Spotkanie z informatorem było raczej mało satysfakcjonujące, bo przekazane wiadomości nie były tymi, na które miała nadzieję po ataku na Cane'a i niewiele dawały, a tylko powodowały zamęt w głowie. A potem trafiły się dwie męty, których nawet nie miała możliwości aresztować - nie w pojedynkę, nie w sercu Nokturnu, nie zdołałaby ich stamtąd przeprowadzić do Biura. A i nie chciała ściągać uwagi na to, co robiła Brygadzistka pod domem Marka. I chociaż spotkanie zakończyło się dla niej tylko siniakiem i niesmakiem w ustach po tym, jak jako wilk jednego z nich pogryzła, była zirytowana. Bo co jeżeli zaraz zaczepią kogoś, kto nie da sobie rady? Nie byli wielkimi wojownikami, inaczej nie wyszłaby z tego bez szwanku. Ale jakiś inny przechodzień mógłby mieć mniej szczęście. A wciąż była obolała po nocnej przygodzie w New Forest i maść nawet nie zdążyła usunąć sińców, a dłoń wciąż była zabandażowana...
Potarła odruchowo policzek i stłumiła przekleństwo, cisnące się na usta. Nie chciała wyglądać na Brygadzistkę, i to wyszło jej chyba aż za dobrze. Za to wtopienie się w scenerię Nokturna już kiepsko, skoro została uznana za łatwy cel. Może powinna następnym razem wybrać bardziej oberwane ubrania zamiast tych szarych i nijakich, mających nie rzucać się w oczy...
Dokładnie w momencie, w którym boczną alejką miała wyjść na Horyzontalną, by załatwić szybko jedną rzecz w pobliskim sklepie, a potem pędzić złapać kogoś "ze swoich", by zająć się zdobytymi informacjami... ktoś zaszedł jej drogę.
Tym razem nie żaden męt z półświatka.
Brenna spojrzała w dół i oczy kobiety rozszerzyły się nieco, kiedy zobaczyła dziecko. Martwe dziecko. Umysł usłużnie podsunął niemal natychmiast zapłakaną twarz ducha chłopca z lasu w Beltane, Jimmy'ego, a potem obraz małej Maddie, stającej pomiędzy nimi a Fawleyową.
I wreszcie Mabel. Roześmianą, szczęśliwą, żywą. Dziewczynkę, która mogła pewnego dnia...
...nie, o tym kobieta nie potrafiła nawet myśleć.
Smutek, wyzierający z widmowej twarzy, łamał coś w sercu Brenny. Przywykła do widoku duchów. Lubiła niektóre z nich i zwykle nie myślała nawet o tym, że są... cóż, martwe. Ale większość z nich była dorosła i podjęła świadomą decyzję, a dziecko... w przypadku dziecka jakoś zawsze było trudniej. Mogłoby się wydawać, że powinna już przywyknąć, ale nie, nie przywykła. I chyba wcale nie chciała.
Czego mógł od niej chcieć ten duch?
- Cześć - powiedziała łagodnie, przyklękając na bruku. Dostrzegła w dłoniach małej zapałki, wiele niewielkich pudełeczek... sprzedawała je tutaj? Czy zamarzła pewnej zimowej nocy, czy też ktoś ją skrzywdził w tym zaułku? Dlaczego została tutaj, zamiast iść do błękitnego ognia w Limbo?
Może nie czekał tam nikt, kto mógłby wyciągnąć ku niej dłoń i poprowadzić na drugą stronę?
- Dlaczego tu zostałaś, maleńka? - zapytała, wciąż tym samym, niemal czułym tonem, nie chcąc spłoszyć zjawy, ale dziecko nie odpowiedziało. Zamiast tego wrzuciło pudełka do kieszonki fartucha, a z ostatniego wyciągnęło zapałkę…
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.