• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
« Wstecz 1 2
[lato 1972] Perła Morza. Ten, który myślał o sobie

[lato 1972] Perła Morza. Ten, który myślał o sobie
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#41
30.10.2023, 03:23  ✶  

Sebastian


Kobieta zmarszczyła brwi spoglądając na Sebastiana. W odróżnieniu od niego nie wyrwała się z wizji, którą zesłał na nich statek. Nie rozpoznała go. Dla niej – we śnie – był Sebastianem Heinzelem, tak jak Avelina miała pozostać Aveliną Heinzel.
- Boli mnie głowa. Ale z każdą chwilą ból mija – odpowiedziała mu.
Nie oponowała, gdy kierował się w stronę wejścia do wnętrza statku. Wróciła do zajmowała się nieprzytomnymi. Część z nich na pewno była martwa, ale część chyba nie. Inaczej nie próbowałaby ich ratować.
Strumień wody buchnął z rąk Sebastiana, gdy ten postanowił zagasić wejście do atrium. Musiał zachować odpowiednią odległość by nie poparzyć się gorącą parą wodną, która skropiła się podczas gaszenia, ale jego działanie przyniosło zamierzony skutek. Wejście znowu stało się na tyle bezpieczne, że można było swobodnie przez nie przejść (o ile o bezpieczeństwie w ogóle możemy mówić w momencie, gdy w środku toczyła się zacięta walka i coraz śmielej poczynał sobie ogień).

Geraldine, Victoria, Brenna, Atreus, Mavelle, Sebastian


Czy dało się zmierzyć szaleństwo? Pewnie nie. Choć o tym, jak bardzo Persefona Fawley stała się szalona najdobitniej mógł świadczyć jej kolejny ruch. Nie, nie zaatakowała. Nawet nie wypuściła w losowy punkt atrium kolejnej wiązki ognia. Zrobiła coś, co na pierwszy rzut oka mogło wydawać się nawet nieszczególnie groźne. Opuściła różdżkę a potem zalała podłogę oliwą. Część z niej zaczęła ściekać przez wybitą przez Erika dziurę prosto na niego, reszta rozlewała się po podłodze, czekając aż z góry, albo z boku spadnie na nią ogień.
Nie zareagowała, gdy Brenna zaklęciem zakuła ją w kajdany. Uniosła tylko głowę i utkwiła w Longbottom spojrzenie czarnych, pozbawionych białek oczu. Nawet osłabiona. Bez mocy tkwiącej w ładowni i bez katalizatora w postaci usidlonego w martwym ciele ducha córki, nie wróciła do normalności.
Tymczasem Victoria, Geraldine i Atreus ścięli zaklęciami żywe trupy, które próbowały ich atakować. Kolejne dwa pojawiły się na schodach, najwidoczniej zwabione odgłosami walki. Póki jednak co, nie zdołały nikogo konkretnego obrać sobie za cel.
Wchodzący do atrium Sebastian, widział całą scenę dość dobrze: oliwę rozlaną na podłodze, wybitą dziurę w niej, przymocowaną łańcuchami Persefonę, żywe trupy na schodach i martwe, pozbawione głów leżące na ziemi oraz ogień, powoli rozprzestrzeniający się wyżej ogień.

Tura trwa do 2.11.2023 roku do godziny 21.00
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#42
30.10.2023, 09:21  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.10.2023, 09:52 przez Brenna Longbottom.)  
Atreus rozprawił się z nieumarłymi - podwójnie dobrze, bo nie tylko ich dzięki temu nie zeżarli, ale najwyraźniej był cały i zdrowy, skoro dał radę - Mavelle, choć krztusiła się chyba dymem, zbierała się z podłogi, a kajdany pochwyciły Fawley... o moment za późno. Brenna zmięła w ustach przekleństwo, kiedy zorientowała się, że ta kobieta planowała zrobić.
Wystarczy iskra.
Powinna była jednak od razu ją zabić: może to zdołałaby zrobić szybciej. Zwyciężył tak naprawdę odruch. I chyba wykończyłaby ją teraz, bo przecież już samo skucie w płonącym pomieszczeniu było wydaniem wyroku i jego wykonaniem zarazem, gdyby nie to, że chwilowo wolała zadbać o to, by szybko nie spłonęli.
Brenna lewą ręką przysłoniła twarz, bo w płuca coraz szybciej wdzierał się gryzący dym, machnęła różdżką ponownie, tym razem w stronę oliwy. Chcąc ją transmutować w piach. Oczywiście, wiedziała, że taki czar nie będzie stały, ale gdyby się udało, przemienienie jej nawet na parę minut mogło dać im to, czego w tej chwili potrzebowali najbardziej. Czas.
- GDZIE JEST RESZTA?! - krzyknęła Brenna głośno, bo pośród dymu wypatrzyła Geraldine, a wcześniej usłyszała głos Victorii, ale nie miała pojęcia, co z innymi. Czy wciąż leżeli nieprzytomni na pokładzie? Przebudzili się tak, jak w tej chwili oni? Co z Erikiem i Dani? Z Ave, z Laurentem i ze wszystkimi innymi, nawet tym cholernym Stanleyem? (Chociaż ten był chyba jedyną osobą, co do której Brenna miałaby dylemat pod tytułem: zostawić go tutaj czy nie?) Czy ten ogień na pewno nikogo właśnie nie odcinał? Zaczęła cofać się w stronę wyjścia z atrium, bo było raczej jasne, że musieli stąd spierdalać i to szybko. Ale jej wzrok wciąż błądził po pomieszczeniu, to kierując się w stronę nieumarłych, to kobiety... nie, też nieumarłej - przecież nikt nie mógł tutaj przeżyć, to szukając znajomych sylwetek. A wreszcie padł na dziurę, w której gdzieś pod spodem był jej własny brat...

Transmutacja, zamiana oleju
Rzut Z 1d100 - 98
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 7
Akcja nieudana


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#43
30.10.2023, 12:05  ✶  

Udało jej się zrobić porządek z nieumarłym, który chciał ją zjeść. Bardzo dobrze, jeden problem z głowy. Tyle, że pojawiały się kolejne. Jakby tych dotychczasowych nie było zbyt wiele.

Opętana wiedźma nie zaatakowała ich ponownie. Gerry nie wiedziała, czy po prostu straciła nadzieję, że pokona tę drużynę wszechstronnie uzdolnionych czarodziejów, czy po prostu odjebało jej jeszcze bardziej. Wolałaby tego nie sprawdzać, tyle, że wtedy na podłodze pojawiła się oliwa. Potwierdziło to jedynie domysły panny Yaxley. Odjebało jej już całkowicie i chciała spalić ten statek. Czyli byli jednak w czarnej dupie.

- Erik jest na dole. - Odkrzyknęła do Brenny. Wiedziała, że na pewno przejmuje się losem brata. - CZY KTOŚ WIDZIAŁ TONY'EGO I STANLEY'A??- - Przecież jej kuzyni również byli na tym statku, nie miała pojęcia, gdzie się znajdują, a nie zamierzała ich tu zostawić. Jeśli będzie musiała to sama pójdzie ich szukać, nie miała zamiaru zostawić ich w tym miejscu, byli jej rodziną.

Dym, który pojawił się w pomieszczeniu coraz bardziej drapał ją w płuca, musieli stąd spieprzać, jednak nie było to wcale takie proste.

Dostrzegła dwa trupy, które pojawiły się na schodach. Machnęła różdżką dwa razy i wypowiedziała na głos zaklęcia, chciała po kolei odciąć im głowy korzystając z kształtowania magii.


Dwa razy na kształtowanie poproszę
Rzut Z 1d100 - 23
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 17
Akcja nieudana
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#44
30.10.2023, 19:46  ✶  

Mogła tylko odrobinę odetchnąć, kiedy udało się pozbyć kręcących się wokół trupów. Szybko rzuciła spojrzeniem i zobaczyła, że Brenna się podnosi. Razem z nią Atreus i Mavelle – to już trzy osoby, razem z ich trójką to sześć. Nie wiedziała jak pomóc Erikowi i prawdę mówiąc to była bliska wyczarowania my drabiny, żeby łatwiej było mu się wspiąć na górę, ale wtedy ruch od strony tej dziwacznej kobiety przykuł jej uwagę.

Nie czarowała już, nie próbowała wyczarować kolejnego ognia, za to opuściła różdżkę w kierunku pokładu i… wokół niej rozlała się jakaś ciesz. I dalej…. Victorię przeszył zimny (?) dreszcz, bo łatwo było zrozumieć co to oznacza i co knuje ta baba. Lestrange może i była odporna, ale reszta osób tutaj i cały statek… już nie.

Brenna zadziałała szybko, chcąc coś zrobić z tą oliwą, ale Victoria w tym momencie myślała tylko o tym, że to tę babę trzeba rozbroić, bo za chwilę znowu wywinie im jakiś numer. Wycelowała więc swoją różdżkę w Fawley, chcąc spróbować za pomocą Expelliarmusa wytrącić jej różdżkę z ręki i złapać ją, by już im więcej nie mogła robić pod górkę. Reszta będzie się musiała zająć gaszeniem pożaru.

– Nikogo innego nie widzieliśmy! – odkrzyknęła jeszcze Brennie, kiedy Geraldine podała jej lokację jej brata. Zrozumiała jednak, że i Brenna nie pytałaby o resztę, gdyby wiedziała gdzie są…

Wielka Matko, proszę, niech nic mu nie jest. Martwiła się rzecz jasna o Laurenta, ale póki co nie było jak go nawet szukać… A na scenę właśnie wtaczały się kolejne dwa trupy.


Translokacja
Rzut N 1d100 - 80
Sukces!

Rzut N 1d100 - 10
Akcja nieudana
broom broom
Throw me to the wolves and
I'll return leading the pack
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Mavelle Bones
#45
02.11.2023, 01:13  ✶  
Coś poszło nie tak, nie pojawiła się choćby ani kropelka wody, mająca zagasić płomienie. Cóż, widocznie z całej trójki najgorzej zniosła wycieczkę w przeszłość, ewentualnie to ten cały dym, którego przecież tu było coraz więcej i więcej i nie dało się go nie nawdychać… musiałaby się znaleźć gdzie indziej, żeby całkiem uniknąć wpływu siwych, duszących kłębów.
Gdzie jest reszta?, pytanie doskonałe. Co się działo z pozostałymi – bo precież z pewnością nie wszyscy znajdowali się w dokładnie tym miejscu, nie mówiąc już o tym, że na pokładzie zastali przecież wcześniejszych „gości” tego statku. Co z nimi? Czy wciąż żyli?
Bo tak po prawdzie, w tej chwili to już chyba można by było zostawić nieumarłych w spokoju; ot, dobić Fawley dla pewności, a resztę niech strawi ogień. Tak po prostu.
Przysłoniła nos przedramieniem, próbując ograniczyć wdychanie dymu. Zawahała się krótko – kolejni nieumarli czy jednak…?
Cóż, gdyby tylko wiedziała, co się działo z pozostałymi… być może decyzja była inna. A tak? Ponownie spróbowała ugasić ogień, usiłując wyczarować strugi mającej go zagasić wody.

Rzut Z 1d100 - 98
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 83
Sukces!
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#46
02.11.2023, 01:30  ✶  
Gdzie reszta było bardzo dobrym pytaniem, ale niekoniecznie chyba mieli aktualnie możliwość zastanawiania się nad tym, bo dym gryzł w oczy, a Fawleyówna, nawet jeśli osłabiona, postanowiła osłodzić im życie i pokryć podłogę oliwą, która tylko czekała na to, by złapać jakąś zabłąkaną iskrę. Kolejne zaklęcia pomknęły, kiedy część chciała ograniczyć płomienie, a ktoś chyba nawet zrobić coś z olejem. Atreus przeklął w myślach fakt, że Stanley oprócz oczywistego życiowego błędu, jakim było nie ukończenie egzaminu na aurora, postanowił też nie przyswoić sobie umiejętności fal, bo akurat w tym momencie przydałyby się one bardzo pomocne. No i jeszcze był Laurent, o którego przecież też się martwił tym bardziej, że jeśli coś by mu się stało, to Florence urwałaby mu głowę, a na to nie mógł pozwolić.
W głowie Atreusa więc, równanie wydawało się dość proste; musieli opanować ogień, żeby samym nie spłonąć żywcem, pozbyć się Fawleyówny, która napędzała cały ten koszmar i znaleźć rozlezione po statku zguby. Dlatego wycelował różdżkę w kobietę i nawet jeśli Victoria bardzo szlachetnie próbowała ją właśnie rozbroić, to Bulstrode nie mógł pozbyć się z głowy wcześniejszego widoku, gdzie była dla niego nie kobietą, a masą czarnej, skłębionej energii, która w jego głowie nie powinna w ogóle mieć prawa zaistnieć.
Spróbował spleść magię w dokładnie taki sam sposób jak poprzednio, jej surową energię kształtując w ostrze, które chciał posłać prosto w nią. Tak, żeby skończyć jej mizerne życie i przestać się przepychać przynajmniej z nią.

kształtowanie na pocięcie pani Fawley, a najlepiej skrócenie jej o głowę
Rzut PO 1d100 - 33
Slaby sukces...

Rzut PO 1d100 - 4
Akcja nieudana
Skin-clad wolf
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sebastian to jest wysokim i postawnym mężczyzną. Mierzący 189 cm wzrostu waży 86 kilogramów. Ma krótko ścięte, ciemnobrązowe, przyprószone przy skroniach siwizną włosy (w odpowiednim świetle mogą wydawać się prawie czarne) oraz niebieskie oczy. Preferuje noszenie wygodny i najczęściej na wpół elegancki elegancki ubiór - dżinsowe spodnie, koszule i kamizelki, rzadziej zakłada trzyczęściowe garnitury i szaty wyjściowe. Sprawia wrażenie stosunkowo wyobcowanego, jednak nie jest niesympatycznym gburem - można się o tym przekonać rozmawiając z nim w cztery oczy.

Sebastian Travers
#47
02.11.2023, 17:30  ✶  

Sebastian nie wiedział o tym, że kobieta nadal była uwięziona w wizji. Nie zwróciła się do niego jak do swojego męża, dlatego przyjął dla siebie najwygodniejszą prawdę - że ona jest już sobą zamiast być Danielle Heinzel.

— Dobrze to słyszeć. Uważaj na siebie. — Powiedział do niej na odchodne. Tutaj nie było bezpiecznie, nawet jeśli ona zajmowała się nieprzytomnymi. Będzie zdana na siebie.

Po wytworzeniu strumienia wody postanowił się wycofać na bezpieczną odległość, unikając poparzenia gorącą parą wodną. Zdecydowanie nie chciał zostać tak dotkliwie poparzony, w swoim mniemaniu bez szans na udzielenie mu właściwej pomocy medycznej. Pozostawił za sobą jedyną uzdrowicielkę, która byłaby mu w stanie mu doraźnie pomóc, jednak do szpitala było naprawdę daleko. Przeszedł przez strawione przez ogień wejścia do atrium, kierując się w stronę walczących i zarazem szalejącego ognia.

Po szybkim rozeznaniu się w sytuacji, dostrzegł rozlaną po podłodze oliwę (doskonale wiedział, że oliwa i ogień to bardzo złe połączenie). Rzuciła mu się w oczy dziura w podłodze, spętaną łańcuchami matkę Marianne, żywe trupy na schodach, bezgłowe martwe ciała oraz rozprzestrzeniający się wyżej ogień. Postanowił spróbować się nim zająć. Posługując się znów magią bezróżdżkową chciał wytworzyć kolejny potężny strumień wody, który ugasi śmielej poczynający sobie pożar. Jeśli uda mu się tego ponownie dokonać to skieruje strumień wody w stronę snopów ognia.


Rzucam 2k100 na wykształtowanie potężnego strumienia wody do ugaszenia ognia
Rzut Z 1d100 - 92
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 19
Akcja nieudana
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#48
04.11.2023, 01:36  ✶  
Ogień lizał górne partie statku. Były najsuchsze, najłatwiejsze do skutecznego podpalenia. Podnosząc głowę do góry, Mavelle i Sebastian widzieli, że najwięcej było go na drugim piętrze, tam zajął w pełni drewniane schody i już kierował się ku wyjściu (ku tej restauracji, w której Travers i Paxton byli w swoich wizjach a później, już w czasie obecnym odwiedzili ją Geraldine, Victoria i Erik). Ale w mniejszych skupiskach, tworząc więcej dymu niż ognia, był też w innych miejscach, wszędzie tam gdzie spadły odpryski zaklęć Persefony Fawley. Był nawet na bliższym suficie atrium, dużo niebezpieczniejszy, dopóki zaklęcie Brenny nie zamieniło rozlewającej się po podłodze oliwy w piach. Ten też zaklęcia Mavelle i Sebastiana zagasiły do końca, tworząc przy okazji sporo pary wodnej (na szczęście nim sięgnęła reszty, zdążyła ochłodzić się do ciepłego deszczyku) i więcej dymu, ale jednocześnie sprawiając, że przynajmniej przez chwilę nie musieli się martwić podpaleniem.
Za sprawą zaklęcia Victorii, pani Fawley została rozbrojona. Avelina i Augustus wybiegli z korytarza, kierując się ku schodom, po których człapały nie niepokojone przez nikogo dwa żywe trupy. Z jakiegoś powodu zaraz za nimi, podskakując i kłapiąc pokrywkami biegły dwa obtłuczone nieco gliniane (i agresywne?) garnki. Mniej więcej w tym samym czasie, do atrium – wchodząc po schodach z dolnego pokładu – weszli: Laurent z Erikiem, Anthony i na końcu Stanley.
Nie licząc Danielle, byli więc komplecie.
I wtedy podłoga zadrgała. Najpierw prawie niewyczuwalnie, jakby tylko szeptała im do uszu, że stare drewno wciąż pracowało, a pozbawione magicznej ochrony, zaczęło wracać do stanu, w który powinno się zamienić już dawno temu. Za to Atreus nigdy już miał nie mieć pewności, czy to on spowodował to, co stało się zaledwie sekundę później, czy też wszystko co się wydarzyło, było tylko naturalną konsekwencją pożaru, rozkładu i powodzi w ładowni. Zaatakował Persefonę Fawley a statek przeszył huk. Po kobiecie pozostało trochę czarnych ubrań.
Tymczasem huk, głośny i dudniący, zamienił się w dźwięk rozbijanego szkła, gdy jeden z masztów runął, wbijając się w znajdujące się na drugim piętrze kabiny dla gości pierwszej klasy. Odłamki szkła, tego szkła które zdołało jakoś przetrwać, zaczęły spadać z góry. Podłoga znowu zaczęła się trząść i już nie dało się tego zignorować. Jedna część kadłuba nabierała wody szybciej niż druga przez co część statku tonęła a część – siłą zwykłej fizyki – chciała się unieść do góry, ale był zbyt stary i zbyt zniszczony by to zrobić, a spajające go drewno zaczynało powoli pękać.
Atreus poczuł ucisk z tyłu głowy a jego talent eksplodował. Atrium rozbłysło przed jego oczami. Czarna maź – na początku silna i oblepiająca wszystko, potem – z każdym kolejnym wydarzeniem (on nie wiedział o zniszczeniu pereł, ale uścisk serca pamiętał doskonale) słabnąca, zaczęła się rozdzielać. Coś rozrywało ją na strzępy – a z tych strzępów powstawały nikłe, półprzeroczyste kolorowe wiązki energii, które uciekały ku górze. Brenna też coś dostrzegła – ale dla niej było to coś kompletnie innego, niż dla Atreusa. Ona zobaczyła zarysy ludzkich sylwetek – mnóstwo, ich nieskończenie wiele, odrywały się od ścian, podłóg, schodów i frunęły ku górze – jak cienie, jak wspomnienia. Wśród nich jedną rozpoznała lepiej, bo wypłynęła z jej ciała: drobna, ciemnowłosa kobieta przystanęła na moment przed nią i posłała jej przepraszający uśmiech. Podobne, choć kompletnie różne przebłyski mieli także pozostali. Sebastiana nawiedził obraz Sebastiana Heinzela, Avelina zobaczyła pannę Heinzel, Augustus opierającego się o laskę jej adoratora. Przed Victorią wyrosła zadbana ciemnowłosa kobieta w stroju służącej i chyba nawet usłyszała jej szept: gdybyśmy tylko dopłynęli do brzegu, zaczęłabym życie od nowa. Perły spoczywające w kieszeni Laurenta znowu zaczęły do niego szeptać: wypuść nas, wypuść nas! Ale i z niego, i ze Stanleya, i Anthony’ego – z nich również wypłynęły postacie, jak resztki tkwiących w nich głęboko cudzych wspomnień, sylwetki tych, których życia śnili tego dnia na statku. Ale uwagę Anthony’ego przykuł widok podrostka – wreszcie zobaczył jego drobną twarz, wreszcie nie pochłaniał jej obscurus.
- Słyszałem cię. I teraz żałuję, że nie urodziłem się później – rzucił rozpraszając się.
Geraldine wcześniej wyczuwała potwory czające się na statku, teraz potwory znikały? Och, nadal wyczuwała żywe trupy – agresywne garnki też pachniały potworami, ale znanymi. Nie tak groźnymi jak to, co mieszkało tu wcześniej. Kobieta z brzydką blizną posłała jej szeroki uśmiech na pożegnanie. Erikowi skinął głową mężczyzna w kaszkiecie. Mavelle pomachała ręką ładna nastoletnia dziewczyna w podniszczonej sukience. Stanley dostrzegł rozpraszającego się pierwszego kapitana. Energia wiążąca resztki tych, którzy kiedyś płynęli na Perle Morza zniknęła. Uwalniali się, odchodzili a przed zniknięciem próbowali żegnać, trochę jak z dobrymi znajomymi, którzy poznali fragment ich historii.
Cienie zniknęły a kolejny huk uświadomił wszystkim żywym, że mieli coraz mniej czasu na ucieczkę z tego palącego się i tonącego jednocześnie statku. 
Tura trwa do 8.11.2023 roku do godziny 21.00
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#49
04.11.2023, 04:57  ✶  
Przez moment miał wrażenie, że splótł zaklęcie zbyt słabo, by zrobiło czarownicy cokolwiek poważnego. Kiedy jednak w nią uderzyło, przez statek przetoczył się huk, a po kobiecie została tylko sterta ubrań. To nie było też tak, że miałyby go dręczyć jakieś wyrzuty sumienia co do tego, że prawdopodobnie właśnie sprawił, że statek zacznie się sypać niczym domek z kart, bo to właśnie sugerowało dudnienie, które zdawało się narastać. Jakby rozbił ostatni element, który spajał to wszystko razem i trzymał w ryzach mimo upływu lat.
Próbował utrzymać się na nogach, kiedy podłoga ponownie zadrżała, a statek powoli zaczął chyba zmieniać kąt ułożenia. Jego myśli jednak powędrowały do czegoś innego, kiedy złapał się za głowę, czując narastający w niej ucisk. Spojrzenie powędrowało nerwowo za barwnymi wiązkami energii, które mknęły ku górze, całkiem wolne spod czarnej mazi. Mimowolnie spojrzał na swoją dłoń, jakby chcąc upewnić się, że faktycznie czarna aura przestała na nich żerować, a potem rozejrzał się dookoła już wyraźniej ogniskując spojrzenie na kolejnych osobach. Na Brennie, Stanleyu, Anthonym czy przede wszystkim Laurencie, na widok którego poczuł, jakby ktoś zdjął mu z barków ogromny ciężar.
- Szybko, na górny pokład - rzucił głośno, teoretycznie ponaglając Borginów, Erika i Laurenta, bo to oni właśnie wdrapali się do Atrium, ale równie dobrze mógł mówić teraz do każdego innego znajdującego się w pomieszczeniu. Statek nie brzmiał, jakby miał wytrzymać dużo dłużej i świadczyło o tym każde kolejne trzaśnięcie, jedno bardziej złowrogie od drugiego. Mimowolnie rozejrzał się jeszcze, spojrzeniem szukając Maddie, która kiedy zostali uśpieni, została przyszpilona do jednej ze ścian, a potem towarzyszyła im przez całą wizję. Nie rwał się też do schodów pierwszy, czekając aż reszta wycieczki znajdzie się na nich, chcąc tym samym być jedną z ostatnich osób, które wyszłyby na zewnątrz i mieć pewność, że całej reszcie się udało.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#50
04.11.2023, 11:28  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.11.2023, 16:49 przez Brenna Longbottom.)  
Wszystko działo się szybko, a bodźców było zbyt wiele, aby dało się skupić na każdym. Słowa Geraldine o tym, że Erik jest na dole pchnęły Brennę ku dziurze, po piachu, który niedawno był olejem, i chyba wskoczyłaby tam za bratem - mając w pogardzie to, że prawdopodobnie było to samobójstwo, skoro wszystko płonęło, a statek zaczynał tonąć i się walić - gdyby tamta trójka nie pojawiła się na schodach. Brenna zamarła w pół ruchu, rzuciła szybkie spojrzenie bratu, eskortowanemu przez Laurenta... nie wyglądał dobrze. Ale i tak zalała ją fala ulgi, bo byli tutaj niemal wszyscy, w komplecie. Może nie do końca zdrowi, ale żywi. W tej chwili nawet Stanleyowi nie życzyła, aby został na tym przeklętym statku... Na szczęście chyba teleportacja powinna już działać, skoro ta czarna wiedźma dosłownie się rozpadła.
- Kto może, niech się teleportuje na ląd, skąd wypłynęliśmy! - zawołała, głównie właśnie do Erika przecież, bo jeśli ktoś musiał go podtrzymywać, to nijak nie mógł im tutaj pomóc, a mógł co najwyżej przeszkadzać. Innym pozostały bardziej tradycyjne metody ucieczki, czyli przedostanie się na łódki… Brenna uniosła różdżkę, celując ku trupom, które zagradzały drogę Avelinie i jej towarzyszowi, chcąc spróbować je pociąć, by przypadkiem nie dopadły jej przyjaciółki. (Rookwooda też, chociaż z jego powodu nie byłoby Brennie pewnie jakoś bardzo przykro.) Skaczących garnków nawet nie dostrzegła: ogień, dym, huk walącego się masztu, to wszystko skutecznie odwracało uwagę od takich drobiazgów.
A chwilę potem...
W pierwszym momencie pomyślała, że to jej talent oszalał. Zamarła, z różdżką wciąż wycelowaną ku schodom, a dłoń jej zadrżała. Ledwo jednak cień oderwał się od niej i zobaczyła przepraszający uśmiech na jego twarzy, zrozumiała, że chyba... chodziło o coś zupełnie innego. Poruszyła ustami, mimowolnie, szepcąc ciche "przepraszam". Chociaż nie była pewna, za co przeprasza i dlaczego. Za to, że jak to zwykle bywało – czarodzieje wplatali się w życie mugoli, i mugole ucierpieli? Że nie mogła jej bardziej pomóc? Że to wszystko tę kobietę spotkało? Że nie dostała szansy na nowe życie u boku swojej córeczki?
Pani Sadley znikła zaraz, a Brenna otrząsnęła się, uświadamiając sobie, że wciąż są na tonącym statku i chyba powinni się pośpieszyć. Bardzo, bardzo pośpieszyć.
Sama, rzecz jasna, nie postąpiła zgodnie z własną poradą.
Nie, to nie tak że zamierzała zostać na tym przeklętym statku i tutaj umrzeć. Ale po prostu nie było mowy, aby czy to teleportowała się, czy wsiadła do łodzi, dopóki nie była pewna, czy ktoś z grupy tutaj nie zostanie. Ktoś, ze szczególnym uwzględnieniem brakującej w ich wesołej kompanii młodszej panny Longbottomów, a i na pokładzie przecież leżeli ludzie i może ktoś z nich właśnie się obudził i potrzebował pomocy. (Wszak nie miała pojęcia, czy Dani jest na pokładzie – o niej nikt nic nie wspomniał.) Przez ułamek sekundy była bliska zawołania też Maddie – ale ugryzła się w język, bo może i ona odchodziła, jak te cienie, i żadne wezwanie nie powinno zatrzymywać jej po tej stronie. Zamiast tego rozejrzała się, upewniając, czy reszta albo łaskawie się teleportowała, albo przynajmniej ruszyła ku wyjściu – zwłaszcza ta piątka, która dopiero nadeszła i była najdalej –  i krzyknęła zupełnie inne imię.
– DANI!!! DANIELLE?! Gdzie jesteś?! Ktoś widział Dani?! – zawołała, ruszając do wyjścia i dopiero gdy wypatrzyła kuzynkę, a i inni wypadli z atrium, była gotowa… cóż. Uciekać łódką z tonącego okrętu.

(na trupy przed Aveliną i Augustusem)
Rzut W 1d100 - 53
Sukces!

Rzut W 1d100 - 79
Sukces!


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Ian Borgin (769), Atreus Bulstrode (1141), Augustus Rookwood (773), Avelina Paxton (367), Brenna Longbottom (2109), Erik Longbottom (3419), Geraldine Greengrass-Yaxley (3083), Laurent Prewett (917), Mavelle Bones (773), Norvel Twonk (5263), Sebastian Travers (1036), Stanley Andrew Borgin (265), Victoria Lestrange (3618)


Strony (7): « Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa