• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 … 16 Dalej »
[ Maj 1960 ] – Baby, who you fighting?

[ Maj 1960 ] – Baby, who you fighting?
Black Swan
Są chwile
gdy wolałabym martwym widzieć Cię
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobna, chuda, koścista. Mierzy sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu i czterdzieści osiem kilogramów wagi. kości policzkowe, odznaczają się na chudej, bladej twarzy. Sprawia wrażenie dumnej, pięknej i pewnej siebie. Ma bladą skórę, na której odznaczają się błękitne żyły. Kolor jej skóry kontrastuje idealnie z jej hebanowymi włosami, które są zazwyczaj spięte ciasno w koka. Gdy są rozpuszczone są długie, proste i zawsze opadają jej bezwładnie na plecy. Posiada burzowe oczy, granatowe, z ciemnymi obwódkami przy krawędzi. Jej wzrok jest dziki, ale chłodny jak u polującego tygrysa. Percy nakłada na siebie zazwyczaj długie suknie z gorsetami, które mają długie rękawy sięgające kościstych nadgarstków w kolorach czerni z elementami szarości. Szyja zawsze jest osłonięta przez ciasny kołnierzyk należący do stroju. Czasami zakłada spodnie wciskając je w długie, ciemne kozaki i obcisłe golfy. W chłodne dni ma na sobie czarny płaszcz sięgający ziemi, który czasami zastępuje czarną szatą z dużym kapturem.

Persephona Degenhardt
#11
13.11.2023, 23:02  ✶  

Ciemność powoli przesłoniła ci widok, zrobiło ci się ciężko i chyba upadłaś, ale już nie byłaś świadoma, więc nie wiedziałaś, co się działo. W duchu miałaś nadzieję, że to nie będzie nic złego, że wszystko będzie dobrze, ale w podświadomości roił ci się strach. Nie mogłaś nic jednak zrobić, bo płynęłaś łódką w ciemności swojego umysłu, płynęłaś przez Krainę Morfeusza, a że nie byłaś człowiekiem, który nie posiadał dobrych snów; ta ciemność pochłaniała cię do reszty. Nie było tam nic dobrego ani złego, nie było nic kolorowego, ani ciemnego. Po prostu byłaś w bezkresie kołysana nerwowo jak na łodzi. Nie rozumiałaś uczucia, które obejmowało twoje ramiona. Było ci gorąco i zimno jednocześnie. W końcu świadomość zaczynała do ciebie wracać, leżałaś ułożona w pedantyczny sposób na jakimś łożu w dziwnym pomieszczeniu. Było ci niedobrze, a w głowie wręcz się nadal kręciło. Miałaś wrażenie, że miejsce, w którym byłaś bujało się nieprzyjemnie na boki. Zaczęłaś mrugać próbując przyzwyczaić oczy do światła. Rozejrzałaś się po pomieszczeniu, ale nikogo nie zobaczyłaś, jakby było tu pusto, ale wzrok po prostu ci płatał figle i rozmazywał nadal otoczenie. Gdzie był Otto? To była twoja pierwsza myśl. Druga to był Hades. Trzecia to myśl o tym, że może twój brat chciał się ciebie pozbyć i wezwał do tego samego McKinnona, abyś zniknęła z powierzchni ziemi. Może teraz gdzieś cię przewozili? Tylko gdzie? Może chcieli cię zabić? Nie powinnaś mu ufać, nie powinnaś go wpuszczać do waszego domu. Otto nigdy nie miał niezapowiedzianych gości, to na pewno był podstęp. Zemsta na tobie, że nie słuchałaś poleceń swojego brata. Zaczęłaś drżeć.

– Otto? – zapytałaś w przestrzeń słabym oraz ochrypłym głosem. Chciało ci się okropnie pić, czułaś, że masz nawet zeschnięte wargi. W głowie nadal szumiało ci od zbyt długiego snu, a wręcz pulsowała bólem. Po chwili usłyszałaś zachrypnięty głos mężczyzny, ale twój umysł nie chciał nadać mu kształtu i przynależności do konkretnej osoby. Usłyszałaś skrzypnięcie, więc odwróciłaś szybko głowę w jego kierunku. Mężczyzna zbliżał się do ciebie, a wzrok przyzwyczajał się do otoczenia nadając mu kształt króla piekieł. W nogach pojawił się Hades, a ty zadrżałaś ze strachu. Jego twarz była niepokojąca, skrywająca mroczne myśli, które cię przerażały, albo po prostu to twoja wyobraźnia podsuwała ci taki mroczny obraz tego mężczyzny. – Gdzie…? – wydusiłaś z siebie z trudem patrząc mu w oczy. – Co się dzieje? Gdzie jestem? – zapytałaś w eter, a on zbliżył się do ciebie, więc uniosłaś się natychmiast, a obraz zawirował ci przed oczami. Oparłaś się o zagłówek łoża i patrzyłaś na niego z przerażeniem i szokiem. Pierwszy raz mógł dostrzec na twojej twarzy emocje. Złapałaś od niego niepewnie manierkę i powąchała jej zawartość, ale się z niej nie napiłaś, mimo że cholernie chciało ci się pić. Nie mogłaś mu zaufać, nie po tym jak straciłaś przytomność w jego obecności. – Co to jest? – twój głos nadal był zachrypnięty i cichy. – Coś ty zrobił? – zapytałaś.

– Gdzie jest Otto? Dlaczego tu jestem? – głos ci drżał, a głowa nie była w stanie zebrać odpowiednio myśli. Czym on cię nafaszerował, czemu chciało ci się tak cholernie spać? Czy zrobił ci krzywdę? Nic nie wiedziałaś, a pytań przypływało coraz więcej. Statkiem bujało jak wywnioskowałaś po otoczeniu i tym, że nie było to stabilne podróżowanie. Robiło ci się niedobrze, ale starałaś się to powstrzymać. twoje włosy lepiły ci się do czoła, co wprowadzał jeszcze więcej dyskomfortu.

Pomiot z Piekła rodem
I wish I could save you
Wish I could have you grip my hands
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dwumetrowy koleś z nieco przekrzywionym nosem to ja. Z reguły się garbię, bo niskie sufity i przejścia pokonują mnie. Niby normalnie chodzę ubrany, ale lubię mieć ostre żelastwo przy sobie. Poza tym moje ciało znaczą mniejsze i większe blizny, ale nic nadzwyczajnego. I to musiałbym się rozebrać, a rzadko chodzę nagi, a jak już to głównie przy żonie.

Hades McKinnon
#12
13.11.2023, 23:42  ✶  
I po co ta panika? Nic się przecież złego nie działo. Może za wyjątkiem faktu, że w tajemnicy przed Persephoną nafaszerowałem ją eliksirem nasenny, co nie? Ale nic więcej... A, fakt. Jeszcze ją uprowadziłem z domu i transportowałem statkiem w bliżej jej nieznane miejsce, ACZKOLWIEK oprócz tego to już nic złego się nie działo, prawda? Poza tym mnie znała, powiedzmy, że całkiem dobrze, choć nie mieliśmy okazji spędzać ze sobą za wiele czasu i ten czas spędzaliśmy tylko i wyłącznie w towarzystwie Otto. Dobra, może jednak to brzmiało trochę bardzo paskudnie, ale też mogła skończyć gorzej, prawda? Dlatego wedle mojej dedukcji, powinna być mi wdzięczna, że to ja łaskawie ją porwałem, a nie ten mój podejrzany kumplo-typ od bimbru.
- Porwałem cię... Może inaczej, zabieram cię na wakacje, drobny urlop od Otto. Odpoczniesz sobie, odetchniesz... przynajmniej kiedy znajdziemy się na lądzie, w Anglii - przyznałem, przysiadając sobie obok niej, na skraju łóżka. Tym razem już nie wymachiwałem jak pojebany kończynami ani nie wykonywałem żadnych gwałtownych ruchów. Sam miałem siostrę, też dziwki za koleżanki, więc co nieco wiedziałem o delikatności kobiet. Poza tym eunuchem to też nie byłem. - Otto został w Szwecji. Niech sobie robi sam te tajemnicze sprawy. Zostawiłem mu list, więc o wszystkim wie - odparłem, odpowiadając właściwie na jej pytania. Na wszystkie jej pytania...? Prawdopodobnie tak.
- Napij się wody... Jeśli mi nie ufasz, mogę napić się pierwszy. Już piłem z tej manierki - przyznałem, wyciągając nieznacznie rękę w jej kierunku, jeśli faktycznie chciała skorzystać z mojej oferty i sprawdzić, czy znowu jej nie zamierzam czymś otruć. - Słuchaj, nie zamierzam ci robić żadnych okrutnych rzeczy, mam w tym pewien interes, więc... Jeśli moje przedsięwzięcie okaże się być dla ciebie miłym doświadczeniem, to będę rad, ale będzie tak tylko i wyłącznie wtedy, kiedy zechcesz ze mną... współpracować - zaproponowałem tak na wstępie. Trochę się martwiłem, bo trochę wpadała w panikę...? Na pewno była znacznie bardziej emocjonalna niż wcześniej, na własnym terenie. I właściwie obudziła się po porwaniu, więc... to było normalne? Takie zakołowanie, niepewność, dezorientacja - coś o tym może wiedziałem, może nie.
A właśnie! Choć kto wie...? Może Persephona potrzebowała kotwicy? Może zamiast być słodkim i mięciutkim, to powinienem na nią wrzasnąć? Próbowałem przywołać w swojej głowie to, w jaki sposób odnosił się do niej Otto. Może powinienem wykorzystać jego techniki tresury siostry? Ambrosia pewnie by mnie zabiła, gdybym postanowił jej w którymś momencie jej życia spróbował ją zdominować, a przy okazji zryć psychę... Choć nie, ona już i tak miała zrytą psychę.
Black Swan
Są chwile
gdy wolałabym martwym widzieć Cię
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobna, chuda, koścista. Mierzy sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu i czterdzieści osiem kilogramów wagi. kości policzkowe, odznaczają się na chudej, bladej twarzy. Sprawia wrażenie dumnej, pięknej i pewnej siebie. Ma bladą skórę, na której odznaczają się błękitne żyły. Kolor jej skóry kontrastuje idealnie z jej hebanowymi włosami, które są zazwyczaj spięte ciasno w koka. Gdy są rozpuszczone są długie, proste i zawsze opadają jej bezwładnie na plecy. Posiada burzowe oczy, granatowe, z ciemnymi obwódkami przy krawędzi. Jej wzrok jest dziki, ale chłodny jak u polującego tygrysa. Percy nakłada na siebie zazwyczaj długie suknie z gorsetami, które mają długie rękawy sięgające kościstych nadgarstków w kolorach czerni z elementami szarości. Szyja zawsze jest osłonięta przez ciasny kołnierzyk należący do stroju. Czasami zakłada spodnie wciskając je w długie, ciemne kozaki i obcisłe golfy. W chłodne dni ma na sobie czarny płaszcz sięgający ziemi, który czasami zastępuje czarną szatą z dużym kapturem.

Persephona Degenhardt
#13
14.11.2023, 14:39  ✶  

Niepokój wkradł się w twoje serce, gdy na niego patrzyłaś, paraliżował cię bardziej niż jak pojawiał się przy tobie Otto. Zacisnęłaś jedną dłoń na pościeli jakbyś chciała sprawdzić, że wszystko jest prawdziwe. Było, aż za bardzo. Jego oczy wyglądały na obłąkane, ale nie mogłaś oderwać od nich swojego spojrzenia, wpatrywałaś się w nie z wymalowanym strachem. Takiego strachu nigdy nie czułaś. Nie wiedziałaś gdzie jesteś i co się dzieje. Dlaczego cię porwał i co chciał ci zrobić. Jego uśmiech sprawiał, że na karku pojawiała się gęsia skórka, która wręcz bolała, a ty nie mogłaś się ruszyć, choć bardzo chciałaś uciec. Nie wiedziałaś, gdzie jest twoja różdżka, więc nie miałaś nawet jak się bronić. Porwałem cię odbiło ci się w głowie jak grzmot na bezchmurny niebie i wiedziałaś, że zapamiętasz te słowa na zawsze. Twoje marzenie z dzieciństwa spełniło się – zostałaś uwolniona, ale dlaczego nie było ulgi? Dlaczego był strach, paraliż i niepokój, który ruszył twoje serce do szybszego bicia jakbyś miała zaraz dostać zawału? Nieznacznie się od niego odsunęłaś, udało ci się ruszyć sparaliżowane mięśnie do współpracy. Nie chciałaś być blisko niego, chciałaś uciec jeśli miałby cię zaatakować, ale czy miałaś z nim szanse? Pamiętałaś każdy mięsień jego ciała, gdy pojawił się na progu twojego domu.

– D... dlaczego? – wyszeptałaś ochrypłym głosem nie rozumiejąc jego pobudek. Jaki miał w tym cel? Czego od ciebie chciał? Wepchnęłaś mu w dłonie na powrót manierkę i czekałaś, aż sam się z niej napije, potem odebrałaś ją znowu i czekałaś, czy coś mu się stanie. Nic się nie stało, więc przyłożyłaś usta do gwintu i łapczywie wypiłaś zawartość manierki. Tak bardzo chciało ci się pić, a jego słowa dolatywały do twoich uszu z opóźnieniem. Twój umysł nadal walczył i chciał iść spać. To co ci podał było okropnie silne i nie chciało jeszcze puścić twojego ciała. Czułaś jak dłonie i nogi są odrętwiałe, a umysł otumaniony. Nie potrafiłaś wziąć go na serio, aparycja wskazywała, że był niebezpieczny, słowa, że był chory psychicznie, ale jego statyczność nie była gwałtowna. Usypiała twoją czujność, a umysł pragnął uciec. Wybiec stąd i schować się, albo wrócić do domu. – Czego ode mnie chcesz? – zapytałaś, gdy odsunęłaś manierkę od ust. Kilka kropel spłynęło ci po brodzie na szyję, ale nie przejęłaś się tym. Znowu nieznacznie się odsunęłaś, nie byłaś związana, miałaś swobodę ruchu. Drzwi były po twojej prawej, a on po lewej. Nim cię złapie zdążysz chyba dobiec do nich i uciec, więc wystarczyło tylko zsunąć się z łoża i uciec, prawda?

Jakiej współpracy oczekiwał? Czułaś, że Otto nie będzie zadowolony z jego listu, więc chciałaś do niego wrócić i mu wyjaśnić, że nie chciałaś uciekać, że to Hades cię porwał, nie miałaś na to wpływu. Oddałaś mu manierkę, a gdy ją zabrał przeturlałaś się po łożu i pobiegłaś do drzwi chcąc je otworzyć i zwiać. Nie wiedziałaś dokąd, ale po prostu to był dziwny instynkt. Na pewno byli tu ludzie, którzy ci pomogą wrócić do Szwecji, prawda? Jeśli udało ci się otworzyć drzwi wybiegłaś na korytarz.

Pomiot z Piekła rodem
I wish I could save you
Wish I could have you grip my hands
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dwumetrowy koleś z nieco przekrzywionym nosem to ja. Z reguły się garbię, bo niskie sufity i przejścia pokonują mnie. Niby normalnie chodzę ubrany, ale lubię mieć ostre żelastwo przy sobie. Poza tym moje ciało znaczą mniejsze i większe blizny, ale nic nadzwyczajnego. I to musiałbym się rozebrać, a rzadko chodzę nagi, a jak już to głównie przy żonie.

Hades McKinnon
#14
14.11.2023, 21:26  ✶  
Kto wie? Może bym się bardziej otworzył, nawet na to uśmiechnął czule, bo przecież nie byłem jakimś mrukiem, a z kimś mądrym to nawet mądrze porozmawiać, no nie? I choć to był temat tabu, temat zakazany publicznie, to może wyznałbym jej piękno swych uczuć, które kierowałem do Otto, młodszego z jej braci, opowiedziałbym o moich marzeniach i planach, coś więcej też o sobie bym dodał, żeby się zaprezentować z dobrej strony, aczkolwiek wszelkie nadzieje na podobne pogawędki prysły, kiedy postanowiła poderwać się z łoża i rzucić do drzwi jak ta przerażona łania. Ja rozumiałem, że to nie jakieś codzienne zdarzenie być porwanym, ale żeby uciekać i to na statku, gdzie kompletnie nikogo nie znała...? Na środku morza? Powiedzmy, że być może w epicentrum sztormu?
Ja też nikogo tu nie znałem, poza kapitanem i jego ziomeczkiem z załogi, który załatwił mi ten rejs właściwie, ale nie zamierzałem ani jednemu, ani drugiemu robić jakichś tu problemów, bo panna Degenhardt chce sobie pobiegać i powrzeszczeć po statku, bo została porwana i chce wrócić do Szwecji. Ani mi się to śniło.
Odrzuciłem manierkę na łóżko i dobyłem różdżkę by zaklęciem podłym bardzo rozgrzać klamkę niemalże do czerwoności. Kiedy tylko Persephona dotknęła jej by otworzyć drzwi kajuty, spotkała ją bardzo nieprzyjemna niespodzianka, która - kto wie - miała pozostawić zabliźnioną pamiątkę do końca życia. Zależało wszystko od tego, jak bardzo łapczywie chwyciła te drzwi. Nie chciałem być brutalem, ale skoro zamierzała ze mną pogrywać, to powinna wiedzieć, na jakim poziomie było moje chamstwo.
Wcisnąłem od razu różdżkę do kiszeni by kilkoma wielkimi krokami pokonać dzielącą nas odległość. Byłem wysoki, miałem długie nogi, więc może nawet nie zdążyła się odwrócić. Szczerze? Było mi w tej chwili wszystko jedno, czy złapię ją od tyłu, czy od przodu. Bądź co bądź, wyrwałem ją spod drzwi niczym chwast i cisnąłem z powrotem na łóżko, nie dbając o to, czy manierka jej palnie w głowę, czy może będzie miała fart i ominie jej niewygodną, twardą fakturę. Potrzebny był efekt srogiego zaskoczenia. Myślę nieskromnie, że mi się udało.
Wyciągnąłem w jej stronę każącego palucha z ekstremalną, morderczą groźbą w oczach. Wcześniej to ja byłem uroczym króliczkiem, a teraz samym bogiem zemsty. Byłem samą jebaną Nemezis, jeśli bawiliśmy się w boskie przezwiska.
- SIEDZISZ NA TYM ŁÓŻKU, PÓKI NIE POZWOLĘ CI Z NIEGO ZEJŚĆ! ZROZUMIANO!? - zagrzmiałem niemożebnie wkurwiony. Jeszcze tego brakowało by mi humor psuła, kiedy byłem zadowolony tak bardzo ze swojego planu B. Wkurwienie Otto stało się dla mnie większym osiągnięciem niż spędzenie z nim wakacji, szczególnie że szlajał się po mieście, nikt nie wiedział gdzie i, kto wie, może kogoś miał...? A tak się nie poniżałem przed jego szanownym majestatem, tylko porywałem jego małą księżniczkę, i jego przyszła furia, cóż, była mi lekiem na wszelkie niedogodności. Chciałem by cierpiał gnój jeden jak ja cierpiałem przez tęsknotę za nim, przez olanie mnie nie powiem czym. Teraz też cierpiałem.
- A teraz słuchaj, Persephono, bo nie będę powtarzał. Będziesz cichą, jebaną kurwa, szarą myszą albo opowiem Otto, jak to się ze mną świetnie bawiłaś, barwiąc wszystko bezczelnie, a ładne epitety na tę okazję znam... Taaak. Persephonka była taaakaaa wolna, taka ciekawska, uśmiechnięta, beztroska... Twarz odwracała do jebanego słońca z westchnieniem ulgi na swym bladym licuuu... SKUP SIĘ! ROZUMIESZ, CO MAM NA MYŚLI?! - przedstawiłem jej swoją wizję i dopytałem, czy wsiąknęło do tego jej przerażonego umysłu, bo ewidentnie jej się głowa wyłączała od nadmiaru informacji. Pstryknąłem jej palcami przed oczami centralnie. Trochę się niecierpliwiłem. Trochę.
- Powtórz, co powiedziałem. Chcę słyszeć, jaka jesteś grzeczna - nie poprosiłem, tylko rozkazałem. A mogło być tak pięknie... Mogliśmy jeść wspólnie obiady, zwiedzić Big Bena, jeść ciastka z kremem w przypadkowych kawiarniach. Albo robić wspólne zakupy w szemranych, nokturnowych sklepach. Może razem kogoś podręczyć albo nawet zabić, ale w takim wypadku... Cóż, to ja będę dręczył, a ona będzie się trzęsła jak osika. Tak.
I, cholera jedna, teraz to ja potrzebowałem planu jak jej wcisnąć eliksir usypiający, kiedy będziemy dobijać do brzegu. Ale teraz nie miałem do tego głowy.
Black Swan
Są chwile
gdy wolałabym martwym widzieć Cię
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobna, chuda, koścista. Mierzy sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu i czterdzieści osiem kilogramów wagi. kości policzkowe, odznaczają się na chudej, bladej twarzy. Sprawia wrażenie dumnej, pięknej i pewnej siebie. Ma bladą skórę, na której odznaczają się błękitne żyły. Kolor jej skóry kontrastuje idealnie z jej hebanowymi włosami, które są zazwyczaj spięte ciasno w koka. Gdy są rozpuszczone są długie, proste i zawsze opadają jej bezwładnie na plecy. Posiada burzowe oczy, granatowe, z ciemnymi obwódkami przy krawędzi. Jej wzrok jest dziki, ale chłodny jak u polującego tygrysa. Percy nakłada na siebie zazwyczaj długie suknie z gorsetami, które mają długie rękawy sięgające kościstych nadgarstków w kolorach czerni z elementami szarości. Szyja zawsze jest osłonięta przez ciasny kołnierzyk należący do stroju. Czasami zakłada spodnie wciskając je w długie, ciemne kozaki i obcisłe golfy. W chłodne dni ma na sobie czarny płaszcz sięgający ziemi, który czasami zastępuje czarną szatą z dużym kapturem.

Persephona Degenhardt
#15
17.11.2023, 14:18  ✶  

Oh, Hadesie. Jesteś panem piekieł, który najpierw zadziałał, a potem pomyślał. Daj jej walczyć, daj jej się pokazać, a potem ją zrugaj, pokonaj, pokaż, że masz siłę, aby ją okiełznać i zdominować. Ona potrzebuje przewodnika, silnego drapieżnika, który pokaże jej nie tylko przemoc, ale i inne aspekty ludzkiego życia. Bądź tym, który jej wskaże, który ją pokona w przyjemny dla niej sposób. Bądź wściekły, że się nie słucha, ale bądź też dumny, że ma w sobie moc, aby się sprzeciwiać, że pomimo kontroli, którą sprawował jej brat – nadal ma w sobie iskrę buntu. Patrz jak żałośnie walczy o swoją wolność, o to, aby wrócić do kolejnego więzienia. Ona jest mądra, łatwo wszystko zapamiętuje, ale ty zapewne tego nie wiesz, chyba, że jej brat ci o tym powiedział? Powiedział ci, że ona pamięta wszystko i zapamięta też ciebie. Zapamięta każdy skrawek twojego ciała, gdy tego dnia przekroczyłeś próg jej domu, twoje umięśnione ciało odznaczające się pod mokrym ubraniem, twoje wkurwione i rozbiegane spojrzenie. Zapamięta to jak teraz byłeś wściekły, jak emanujesz siłą, która pragnie jej uległości. Zapamięta każde twoje słowo, będzie je mogła od razu wyrecytować.

Persephono. Czego się spodziewałaś od tego człowieka? Czego oczekiwałaś? Myślałaś, że uda ci się uciec? Schować w jakiejś kajucie, albo dobiec do jakichkolwiek ludzi? Miałaś w głowie nadzieję, że już ci się udało, że biegłaś w stronę drzwi, a on się tego nie spodziewał, nie oczekiwał, że ty takie drobne, zastraszone stworzenie będzie w stanie chcieć zwiać mu z łoża. Nie spodziewałaś się, że on będzie szybszy, gdy tylko dotknęłaś klamki z twoich ust wydostał się cichy krzyk bólu oraz zaskoczenia. Szybko cofnęłaś dłoń i spojrzałaś na nią, nawet nie zdążyłaś się odwrócić, a już owijał swoje długie ręce wokół talii, już unosił cię do góry i po chwili z cichym jęknięciem wylądowałaś na materacu. Poczułaś lekki ból głowy, gdy uderzyłaś w leżącą tam manierkę. Spojrzałaś na niego z ognikami wściekłości, żalu i strachu, gdy stał tam taki gigantyczny, dwumetrowy, silny i wściekły. Podniosłaś się szybko do siadu i wycofałaś pod zagłówek ignorując ból głowy. Patrzyłaś na niego z szokiem malującym się gdzieś na twarzy, ale nadal dominował strach, niewiedza. Dlaczego ty? Dlaczego teraz? Po co? Dlaczego on? Jak powinnaś się zachować? Powinnaś walczyć… Otto nie będzie zadowolony, że nie ma cię w domu.

Gdy mówił, ty milczałaś, a nawet zdobyłaś się na to, aby pokręcić głową w zaprzeczeniu. Otto mu nie uwierzy, prawda? Nie uwierzy mu, że chciałaś tu być. To było zbyt głupie, aby Otto mu uwierzył… Ale byłaś w głębi serca pewna, że prędzej uwierzy Hadesowi, niż tobie, ale może będzie wściekły na waszą dwójkę za to, że to zrobiliście, prawda? Miałaś być posłuszna, kolejna osoba wymagająca posłuszeństwa, ale nie tym razem, prawda? Hades to nie Otto, Hades to nie osoba, która miała taką siłę jak Otto? Nie wychowywałaś się z nim, nie ma nad tobą takiej władzy jak twój brat. Nie pozwolisz się mu zdominować, nie pozwolisz…

– Nie – odpowiedziałaś cicho, krótko na wszystkie jego słowa. – Nie będę posłuszna, nie powiesz tego Otto, nie uwierzy ci – wyjaśniłaś mu swoje nie.
Patrząc mu w oczy czekałaś na cios, na większą dawkę wściekłości. Kiedyś też sprzeciwiałaś się Otto, ale miał swoje sposoby, aby wydobyć z ciebie posłuszeństwo, nauczył się ciebie kontrolować, a Hades? Jemu się nie uda, prawda?

Pomiot z Piekła rodem
I wish I could save you
Wish I could have you grip my hands
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dwumetrowy koleś z nieco przekrzywionym nosem to ja. Z reguły się garbię, bo niskie sufity i przejścia pokonują mnie. Niby normalnie chodzę ubrany, ale lubię mieć ostre żelastwo przy sobie. Poza tym moje ciało znaczą mniejsze i większe blizny, ale nic nadzwyczajnego. I to musiałbym się rozebrać, a rzadko chodzę nagi, a jak już to głównie przy żonie.

Hades McKinnon
#16
18.11.2023, 17:46  ✶  
Kiedy tak stałem zawieszony między tym, co zrobiłem, a tą niewiadomą mojego kolejnego ruchu, zdawałem sobie sprawę, że do twarzy było mi z dominacją, z władzą, z potęgą. Stałem nad małżeńskim łóżem i z pewnego oddalenia obserwowałem Persephonę. Wpierw zaskoczona tym, co też miało okazję się przed chwilą odjebać, zbierała się z łóżka, sprawdzała może, czy wciąż ma wszystkie kończyny, i odsuwała się, odsunęła się w najdalszy kąt na łóżku, najdalszy ode mnie. A ja stałem i przypatrywałem się temu zamyślony, tak jak wtedy, kiedy oberwałem skrzydła i nóżki musze. Bzyczała, ale nie byłem pewien czemu. Ubolewała, że straciła kończyny? Panikowała, że nie może nic zrobić? Czy może wrzeszczała kurwami na mnie, złego pana człowieka, który uczynił w niej niemoc? Mała, cokolwiek chciałaś tym pierdoleniem przekazać, to nie miało ładu i składu, nie miało dla mnie jakiegokolwiek sensu.
Persephona zdawała się być zaskoczona. Wściekła również i jednocześnie przerażona. Nie mówiła nic, jedynie kiwała głową. Czy byłem w stanie nabajać Otto? Pewnie, że tak! Lubiłem pierdolić jak mało kto! A teraz jeszcze nastawiłem się nad wyraz negatywnie w stosunku do mojego lubego, więc... Może tak naprawdę chciałem go wkurwiać bardziej, jeszcze bardziej, najbardziej? Przecież fakt, że porwałem jego oczko w głowie, był niewystarczającym, no nie? Powinienem dolać oliwy do tego ognia nienawiści. Rzucić parę słów, a jeśli będzie trzeba posunąć się do czynów, skoro miałby mi nie uwierzyć. Czy byłem w stanie wykorzystać Persephonę? Zapewne nie, ale jeśli los mnie do tego zmusi...? Jakby nie patrzeć, nawet nie spodziewałem się, że ją porwę, a właśnie to robiłem!
To było tak mroczne i diaboliczne w stosunku do jej słów, że zaniosłem się śmiechem; głośnym, podłym śmiechem.
- Masz rację. Masz całkowitą rację, księżniczko - stwierdziłem uśmiechnięty, z satysfakcją, jak gdyby Persephonka mi tu rzuciła samą Eureką. Chwyciłem za manierkę z łóżka by odrzucić ją na jedną z szafek gdzieś w kącie. Nie wiem, czy trafiłem, czy też nie, bo zająłem się Persephoną. Naprawdę nie miałem pojęcia, co w niej widział Otto. Chyba po prostu to, że była taką biedną, lojalną mu kukłą. - Niby taka mądra, a jednak dałaś się podejść tak łatwo jakiemuś idiocie. Wpuściłaś go do domu. Czemu wpuściłaś mnie do domu? Powiem ci, że jesteś tak żałośnie prosta w porywaniu, że to aż smutne. A jaka lekka! Mógłbym cię nosić jedną ręką pod pachą - przyznałem niby z rozczuleniem, jak taka spięta plotkara z kijem w dupie, czyli ociekałem fałszem. Drwiłem sobie z niej.
- Na dobrą sprawę, nie mam zielonego pojęcia, co Otto w tobie widzi. Jesteś doprawdy żałosnym stworzeniem... I teraz co? Będziesz się tak kulić do ramy łóżka? I mruczeć pod nosem? - zapytałem, zastanawiając się, czy może przedstawi mi może obraz swoich najbliższych planów. To pomogłoby mi w zaplanowaniu własnych zajęć. Trzeba było zapalić i trochę poczytać, a gdzieś w międzyczasie się zdrzemnąć. - W domu wydawałaś się być potężna, dumna, stonowana... Ale tak naprawdę jesteś nikim. Czy to właśnie powtarza ci Otto? Dlatego tak bardzo go kochasz? Za to, że wytyka ci tę nijakość? Bladość? Brak charakteru? Ciszę? Nieoddychanie? Właśnie, jak długo potrafisz wstrzymywać oddech, Persephono?
Ciekawe, właśnie to było ciekawe. Może powinienem złapać ją od tyłu, zatkać nos i usta, a potem po prostu odliczać bezlitosne sekundy??? Można to było również sprawdzić poprzez podtapianie. Ale i tak, przede wszystkim powinienem pamiętać, że obok swej delikatności i drobności, Persephona była potworem, który odebrał mi mój skarb.
Black Swan
Są chwile
gdy wolałabym martwym widzieć Cię
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobna, chuda, koścista. Mierzy sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu i czterdzieści osiem kilogramów wagi. kości policzkowe, odznaczają się na chudej, bladej twarzy. Sprawia wrażenie dumnej, pięknej i pewnej siebie. Ma bladą skórę, na której odznaczają się błękitne żyły. Kolor jej skóry kontrastuje idealnie z jej hebanowymi włosami, które są zazwyczaj spięte ciasno w koka. Gdy są rozpuszczone są długie, proste i zawsze opadają jej bezwładnie na plecy. Posiada burzowe oczy, granatowe, z ciemnymi obwódkami przy krawędzi. Jej wzrok jest dziki, ale chłodny jak u polującego tygrysa. Percy nakłada na siebie zazwyczaj długie suknie z gorsetami, które mają długie rękawy sięgające kościstych nadgarstków w kolorach czerni z elementami szarości. Szyja zawsze jest osłonięta przez ciasny kołnierzyk należący do stroju. Czasami zakłada spodnie wciskając je w długie, ciemne kozaki i obcisłe golfy. W chłodne dni ma na sobie czarny płaszcz sięgający ziemi, który czasami zastępuje czarną szatą z dużym kapturem.

Persephona Degenhardt
#17
19.11.2023, 01:14  ✶  

Patrzyłaś na niego jak zaklęta. Obserwowałaś każdy jego ruch, wydawało ci się, że wręcz emanuje złem, potęgą, mrokiem. Był w twoich oczach prawdziwym Hadesem, panem piekieł i zmarłych dusz. To on żył w otoczeniu cierpiących i to on to cierpienie zadawał. Ty byłaś jego kolejną ofiarą, kolejną cierpiącą duszą, którą chciał doprowadzić do beznadziei i zniszczenia. Twój wzrok nie opuszczał go nawet na krok, zamarłaś wstrzymując oddech, gdy pochylił się nad łóżkiem w twoją stronę, ale nic ci nie zrobił głupia. Złapał tylko manierkę i rzucił nią gdzieś w kąt. Podążyłaś za nią wzrokiem, uderzyła w blat szafki, odbiła się od niej i upadła na podłogę. Twoje granatowe oczy prześledziły cały jej tor lotu, aż do upadku, a potem znowu wróciły do twojego rozmówcy, który uderzał z każdym słowem w twój umysł, twoją duszę, twoje serce. Patrzyłaś na niego i chciałaś go nienawidzić, chciała go pokonać, ale nie miałaś siły, chciała stworzyć klątwę, ale nie miała przy sobie różdżki. Ciekawe co z nią zrobił? Ciekawe, czy pomyślał, aby ją zabrać? Chciałaś stworzyć klątwę, która sprawi, że nie będzie już taki pewny, że będzie gnił od środka i nigdy nie przyjdzie mu do głowy, aby nazywać ciebie słabą, nigdy nie pomyśli o tobie w ten sposób. Chciałaś zniszczyć jego duszę, słowa, serce, język i myśli. Chciałaś go zgnieść, byle nie uderzał w twoją osobę, aby nie mówił twoich myśli o tobie głośno.

Tak, sama uważałaś siebie za słabą, nie wartą niczyjej uwagi. Otto wręcz przeciwnie, chciał wykorzystać twoją potęgę, chciał, abyś była silna, ale nigdy tego nie dostrzegałaś, zawsze widziałaś w nim kogoś kto cię nie doceniał, nie potrafiłaś sobie poradzić z tym, że naprawdę ktoś mógł myśleć o tobie w ten sposób. Twoim marzeniem na dziś to patrzeć jak Hades McKinnon płonie, gnije, spala się przez twoją klątwę. Patrzyłaś na niego z nienawiścią, ale nie potrafiłaś drgnąć, nie potrafiłaś się ruszyć. Przytulałaś się plecami do zagłówka zaciskając dłonie na pościeli, a on stał tam, przed tobą, taki ogromny i dominujący. Czemu serce biło ci tak mocno? Nie był to strach, prawda? Było to chore podniecenie, bo podobało ci się to jak wkurzyłaś Hadesa. Podobało ci się to, że darzył cię czymś więcej niż obojętnością. Zawsze marzyłaś, aby cię zauważył, a teraz byłaś z nim w jednej sypialni. Fascynujące jak twoje marzenia spełniają się w tak opaczny sposób. Chciałoby się śmiać, prawda? Nie wolno ci! Nie wolno ci się śmiać, a jednak twoje pełne wargi drgnęły, kącik ust uniósł się w cynicznym uśmiechu.

– Łatwa? – zapytałaś cichym, delikatnym głosem, który tak cholernie do ciebie nie pasował. Miałaś ostre kości policzkowe, cięte i obojętne zwykle spojrzenie, ale głos był delikatny, słodki i melodyjny taki inny do tego w jaki sposób powinno się na ciebie patrzeć. – Zabrałeś mnie z zaskoczenia – stwierdziłaś. – I nie wyglądasz na osobę, która wie, co tak naprawdę zrobiła. Nie zaplanowałeś porywać mnie, prawda? – ruszyłaś się gwałtownie, niespodziewanie. Stałaś teraz przed nim na czworakach patrząc w górę na jego twarz, chciałaś zobaczyć zaskoczenie na jego twarzy. – To ja jestem żałosna? Więc po co tu jestem? – zaatakowałaś go i klęknęłaś przed nim wyciągając do niego dłoń i jeśli ci pozwolił złapałaś go za ubranie przyciągając do siebie. – Jesteś taki niebezpieczny? Taki podły? Taki zły? To dlaczego nadal jestem tutaj i nie czuję się źle? To może ty jesteś żałosny? Co ze mną zrobisz? Co jeśli Otto będzie miał wyjebane i mnie nie będzie szukać? Co jeśli właśnie zabrałeś mu z życia tę, której planował się pozbyć? – czekałaś na kolejne ciosy godzące w ciebie, ale słowa cię nigdy nie raniły. Słyszała już wszystkie obelgi skierowane pod twój adres. Hades nie powie ci nic więcej niż już wiesz. – Jeśli kiedyś zabraknie mi oddechu ty będziesz tym, który dowie się pierwszy, ale nie będzie to przyjemna wiadomość – twoje spojrzenie z oczu przeniosło się na usta, ale zaraz wróciłaś do zwierciadeł duszy.

Pomiot z Piekła rodem
I wish I could save you
Wish I could have you grip my hands
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dwumetrowy koleś z nieco przekrzywionym nosem to ja. Z reguły się garbię, bo niskie sufity i przejścia pokonują mnie. Niby normalnie chodzę ubrany, ale lubię mieć ostre żelastwo przy sobie. Poza tym moje ciało znaczą mniejsze i większe blizny, ale nic nadzwyczajnego. I to musiałbym się rozebrać, a rzadko chodzę nagi, a jak już to głównie przy żonie.

Hades McKinnon
#18
19.11.2023, 14:48  ✶  
Zostałem zbity z tropu, bo nie spodziewałem się takich reakcji po Persephonie. Mój umysł próbował złapać jakiś punkt zaczepienia, przeanalizować sytuację i, cóż, jedynym logicznym wytłumaczeniem było to, że ją po prostu sprowokowałem do reakcji. Może właśnie o to mi chodziło, kiedy wrzeszczałem jak kretyn? Obelga za obelgą, byleby zrobiła coś więcej niż nędzne kulenie się przy ramie łóżka??? Hmm. Możliwe. Albo po prostu była cichą wodą, taką cichą wodą, co zgrywała uległą i cichą, a tak naprawdę sama była diabłem wcielonym, a nie Otto. Może to ona chwytała między palce moje listy i paliła je jeden za drugim, byleby zatrzymać brata tylko i wyłącznie dla siebie...? A może się go pozbyła? Może Otto już nie było? Może go pogryzła, przeżuła, a jego resztki wyrzuciła na śmietnik?
Zamarłem niepewny co dalej. Persephona czytała we mnie jak w księdze, pozawalałem jej na to i... I czy to w sumie było coś strasznego? Coś przejmującego? Coś, czego powinienem się obawiać...? Z reguły nie kłamałem, bo nie miałem do tego naturalnych predyspozycji. Chyba że ktoś był totalnym bałwanem i jadł mi z ręki, ale... W innych wypadkach nie kłamałem, tylko po prostu zastraszałem. Zgniatałem ludzi jak robaki, jak próbowałem to też zrobić z Persephoną, ale ona się nie dała, się zbuntowała, więc zbiła mnie z tropu i teraz wpatrywałem się w jej oczy. Zawsze myślałem, że były brązowe, tak brązowe, że niemal czarne, ale wcale tak nie było. Jej oczy były niebieskie. Intensywnie, atramentowo niebieskie, więc wyglądały mrocznie; nie to co ciepły brąz. Miały w sobie coś hipnotyzującego, coś, w czym można było utonąć niczym w morskiej toni. Kiedyś wyobrażałem sobie jak to jest tonąć. Właściwie nie tak dawno temu.
Miałem chyba więcej szczęścia niż rozumu. Albo w sumie ani tego, ani tego. Irytował mnie ten jej delikatny głos, jak gdyby nic nie było w stanie wytrącić go z równowagi, a tak bardzo ciekaw byłem jak Persephona krzyczy. Chciałem zobaczyć jak oblewa się w furii, jak bije mnie po piersi, po twarzy, jak bije ściany albo rwie włosy. No nie wiem. Ona po prosu była, teraz w tej wyzywającej pozycji, w odpowiedzi na którą przełknąłem z trudem ślinę, bo sobie wyobrażałem właśnie rzeczy, których nie powinienem sobie wyobrażać z siostrą Otto, a jednak. Moje myśli traciły rytm, traciły fason, umykały w kierunku jej ud, jej nóg, jej sukienki. Wsuwałem dłonie wyobraźni pod nią by zbadać, czy jest tam ciepła, czy może jednak zimna niczym lód.
Zbyłem jej pytania o porwanie. Niech sobie myśli, co tylko zapragnie. Niech sobie myśli, że się gubiłem - co było zresztą prawdą - albo że byłem żałosny. Zaczynało przepełniać mnie pożądanie, a to nie było nic dobrego, nic dobrego, zapalały mi się lampki ostrzegawcze.
Trzymała mnie za koszulkę, teoretycznie silnym uściskiem pięści, ale byłem pewien, że jedno szarpnięcie i jej ręka straci panowanie nade mną. Nie zrobiłem jednak tego, wpatrując się w te mroczne oczy, w te blade usta, jeszcze bielsze kości policzkowe. To nie był mój typ kobiety. Zero krągłości, sama skóra i kości, ale miała... charakter? Persephona? Coś mi się tu nie kleiło.
- Co to za buta, moja droga? - zapytałem niby to karcąco, chwytając ją silną dłonią za podbródek. To jej się udało. Faktycznie byłem zaskoczony. Ba!, zdezorientowany. Spodziewałem się małej dziewczynki, a miałem przed sobą kobietę. - Zapomnijmy o Otto. Pies go jebał. Porozmawiajmy o klątwach, które mi tu rzucasz... O tobie, Persephono - rzuciłem do niej niby niezadowolony, z obrzydzeniem wymalowanym na twarzy, ale oczy, moje oczy mówiły coś kompletnie innego. Były niezdrowo zafascynowane, jak gdyby ujrzały coś gdzieś chuj wie co i po co, ale podobało mi się. Jeszcze nie potrafiłem tego nazwać, ale najpewniej wkrótce mnie olśni jakieś piękne słowo, które zapiszę na kartach historii.
Pociągnąłem ją w górę za ten podbródek. Zmusiłem ją do podniesienia się, do wstania. Chciałem obejrzeć ją z bliska, w pełnej krasie, chciałem by spojrzała na mnie z góry, a wysokość łóżka mogła jej nieco w tym pomóc. A może jednak trochę zabraknie... Była bardzo niska, więc mogliśmy być sobie niemal równi.
- Nie uważasz, że los bywa przewrotny? Czasami jedno drobne zdarzenie, na pozór nieistotne, może kompletnie odmienić życie - zasugerowałem, a może nawet bardziej zaproponowałem między słowami, sam nie byłem pewien co dokładnie, ale tajemnicza oferta została złożona. Zamarłem z ręką na jej podbródku, z ustami tak blisko obok jej ust, ale nie robiłem nic, tylko wdychałem wydychane przez nią powietrze, zapach jej ciała i woń jej perfum. Czułem w tym kakao. Czy to dziwne, że czułem paskudnie gorzkie kakao, kiedy jej głosik był niczym przekurwiście słodkie pianki? To wydawało się być bardzo pojebane, ale... jeśli postanowiłaby zrobić jakikolwiek ruch, pozwoliłbym jej na to. Myślę, że pocałunek czy danie mi w mordę mogło być w tym przypadku bardzo kuszące.
Black Swan
Są chwile
gdy wolałabym martwym widzieć Cię
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobna, chuda, koścista. Mierzy sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu i czterdzieści osiem kilogramów wagi. kości policzkowe, odznaczają się na chudej, bladej twarzy. Sprawia wrażenie dumnej, pięknej i pewnej siebie. Ma bladą skórę, na której odznaczają się błękitne żyły. Kolor jej skóry kontrastuje idealnie z jej hebanowymi włosami, które są zazwyczaj spięte ciasno w koka. Gdy są rozpuszczone są długie, proste i zawsze opadają jej bezwładnie na plecy. Posiada burzowe oczy, granatowe, z ciemnymi obwódkami przy krawędzi. Jej wzrok jest dziki, ale chłodny jak u polującego tygrysa. Percy nakłada na siebie zazwyczaj długie suknie z gorsetami, które mają długie rękawy sięgające kościstych nadgarstków w kolorach czerni z elementami szarości. Szyja zawsze jest osłonięta przez ciasny kołnierzyk należący do stroju. Czasami zakłada spodnie wciskając je w długie, ciemne kozaki i obcisłe golfy. W chłodne dni ma na sobie czarny płaszcz sięgający ziemi, który czasami zastępuje czarną szatą z dużym kapturem.

Persephona Degenhardt
#19
19.11.2023, 20:40  ✶  

Czułaś jak policzki pieką cię z podniecenia, czułaś je całe w swoim ciele. Nie spodziewałaś się takiej reakcji swojego organizmu. Chciałaś go nienawidzić, a zamiast tego twoje całe ciało płonęło pożądaniem w jego stronę. Chciałaś, aby cię rzucił na łóżko jeszcze raz, ale tym razem dołączył do ciebie. Zerwał z ciebie tą przeklętą suknie, wsunął dłonie w miejsce, którego nikt nigdy nie oglądał. Chciałaś, aby błądził po twoim ciele swoimi szorstkimi, ogromnymi dłońmi, chciałaś, aby je zadrapał, skrzywdził, sprawił, aby pojawiły się na nim fioletowe siniaki. Chciałaś, aby pokazał ci, że jest potężnym mężczyzną, ale zamiast tego wpatrywałaś się w niego oddychając zbyt szybko. Jego palce na twoim podbródku sprawiły, że przez kark i szyje przeszedł ci przyjemny dreszcz. Podążyłaś za nim wstając i zrównując się z jego twarzą. Przysunęłaś się do niej tak blisko, że czułaś jego oddech na swojej twarzy, twoje usta nadal były wygięte w cynicznym i pewnym siebie uśmiechu. Chciałaś, aby cię nienawidził, ale nie mógł o tobie zapomnieć, chciałaś, aby na myśl o tobie stawał mu przy byle okazji. Chciałaś go zniszczyć, miała chore pragnienia tylko dlatego, że cię obraził, że cię porwał, że wyrwał cię ze strefy komfortu i sprawił, że się go bałaś. Nie chciałaś czuć strachu, nie przed nim. Chciałaś mieć własne zdanie, być potężna, a on nie powinien ci tego odbierać. Jednak myśli w twojej głowie sprawiały, że pragnęłaś jego pasa na swojej skórze, jego kontroli i tego, aby ci rozkazywał, mówił co powinnaś, a czego nie. Wiedziałaś jednak, że do tego była jeszcze długa droga.

Jego wahanie potęgowało twoje podniecenie, a czy wręcz się z tego tytułu zaszkliły. Byłaś tak blisko jego twarzy, nie pamiętałaś czy ktokolwiek był tak blisko ciebie. Położyłaś swoje dłonie na jego ramionach. Jedna z nich nadal piekła z bólu, który ci sprawił chwilę wcześniej. Czułaś jak minuty się dłużyły, ale były to przyjemne minuty. W końcu się tobą zainteresował, w końcu zadał ci pytanie, w końcu stwierdził, że jebać Otto. Byłaś w centrum jego zainteresowania. Sprawiłaś, że się podniecił na twój widok. Przylgnęłaś do jego ciała patrząc mu w oczy. Miałaś ochotę mu przywalić, miałaś ochotę go ukarać, uderzyć, sprawić, aby poczuł, że byłaś prawdziwa, że istniałaś, że porwał potwora, a nie jakąś siostrę swojego przyjaciela. Nie chciałaś być w jego oczach tylko siostrą, chciałaś, aby wariował na twoim punkcie. W końcu mogłaś tego dokonać. Przesunęłaś dłoń na jego szorstki policzek i pogładziłaś go. Byłaś jak żmija w gęstwinach, ukryta i niepozorna. Potrafiłaś jednak zabijać, prawda? Lubiłaś tworzyć klątwy, które sprawią, że człowiek będzie wił i umierał w konwulsjach, lubiłaś patrzeć jak cierpią i gnijąc pod twoimi stopami. Nie byłaś normalnym, człowiekiem, byłaś okropnie zniszczona i tylko Otto potrafił nad tym zapanować, ale go tu nie było. Odsunęłaś się od niego i spojrzałaś mu w oczy.

Był cholernie przystojny, cholernie podniecający, a jego aparycja, która emanowała potęgą jeszcze bardziej sprawiała, że nie chciałaś mu ulegać. Był człowiekiem, który pokazywał światu, że wszystko należało do niego. Ty nie miałaś do niego należeć, ty miałaś go posiąść, ale czy to się uda? Wystarczająco długo czekałaś, aż będzie sam, aż przestanie orbitować wokół twojego brata. Było to fascynujące jak bardzo pochłonęła cię jego osoba. Chciałaś go zagarnąć, chciałaś, aby zrobił z tobą co chciał, ale chciałaś też mu się sprzeciwiać, walczyć o jego wściekłość, bo zaczynała cię kręcić. Był fascynująco niebezpieczny, frustrująco narwany. Inny niż ludzie z twojego otoczenia. Miał emocje, które pokazywał, a które wręcz w nim płonęły. Władczy w inny sposób, którego nie potrafiłaś opisać.

– O mnie? – zapytałaś – Co byś chciał wiedzieć? – wyszeptałaś, ale zaraz przysunęłaś się do niego ponownie, bez ostrzeżenia, bez pytania pocałowałaś jego usta dając upust swojemu pragnieniu. Mógł ciebie znowu odrzucić, mógł ciebie pchnąć i uderzyć. Oh, chciałaś, aby cię uderzył prawda? Masochistko pierdolona. Odepchnęłaś go od siebie i jeśli nic nie zrobił cofnęłaś się kilka kroków na łóżku. Łatwo mężczyzn zmanipulować. Czy byłaś gotowa przespać się z nim tutaj, dać się zerżnąć jak dziwka, aby móc mu uciec? Zapewne tak. Nie czułaś wyrzutów sumienia, nie miałaś godności, prawda? Byłaś doszczętnie spaczona przez magię, której uczono cię w szkole, przez to, czym się interesowałaś i co tworzyłaś.

Pomiot z Piekła rodem
I wish I could save you
Wish I could have you grip my hands
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dwumetrowy koleś z nieco przekrzywionym nosem to ja. Z reguły się garbię, bo niskie sufity i przejścia pokonują mnie. Niby normalnie chodzę ubrany, ale lubię mieć ostre żelastwo przy sobie. Poza tym moje ciało znaczą mniejsze i większe blizny, ale nic nadzwyczajnego. I to musiałbym się rozebrać, a rzadko chodzę nagi, a jak już to głównie przy żonie.

Hades McKinnon
#20
19.11.2023, 22:51  ✶  
Tarapaty? Czy to słowo coś znaczyło? Czy powinienem się go obawiać? Czy powinienem się czegokolwiek obawiać? Wszystko, co miałem okazję przeżyć przez lata czy chociażby pół godziny temu, odpłynęło w nicość, zniknęło i pozostawiło mnie samego na placu boju, więc nie dziwić się, że jakiekolwiek oznaki zdrowego rozsądku skurczyły się i zamknęły w sobie, niepoparte doświadczeniem ani wiedzą, kompletnie niczym. Pozostała tylko pierwotna dzikość i pożądanie. I ciemnoniebieskie oczy Persephony, jej białe wargi i jeszcze bardziej jasne policzki, tak potężnie zarysowane przez kości jej czaszki, że można by się zastanawiać, czemu jeszcze nie przebiły jej cienkiej skóry. Była taka drobna i wychudzona, że aż zdawało się nienormalnym, nadprzyrodzonym, eterycznym. Tak.
Straciłem dech, wpatrując się w poszczególne elementy jej twarzy. Zastanawiałem się, którą z nich wybrać w pierwszej kolejności do zbadania, do sprawdzenia, do posmakowania. Wariantów była cała masa, a ja nie wiedziałem, na ile starczy mi czasu, a przede wszystkim sił. Głód domagał się konsumpcji, ale niepewność chwili wszystko przedłużała niewybaczalnie, boleśnie, ale też ciekawsko. Bo byłem ciekaw tak wielu rzeczy, tyle chciałem wiedzieć, a zamiast tego wpatrywałem się i czekałem na jakieś słowo, na pytanie, może na pocałunek? Albo na tę drobną pięść na moim nosie - tak też mogło być. Cokolwiek. Tak, cokolwiek, co powie mojemu mózgowi bym się rzucił do miski jak ten wyposzczony doberman aby połknąć cały obiad w jednym kęsie. Tak, głaszcz mnie po policzku. Dotykaj moich ramion. Całuj mnie. Będę twój i tylko twój, wierny jak ten kundel albo rasowy pies. Co wolisz, co zechcesz. Możesz mnie wynieść na piedestały albo zgnoić, proszę bardzo. Tylko całuj i kieruj na mnie te badające spojrzenie.
Zaczerpnąłem powietrza, kiedy się odsuwała, ale nie byłem w stanie w pełni jej na to pozwolić, sobie na to pozwolić. Szaleństwo opętało mój umysł. Szaleństwo szaleństwo przebijało szaleństwem i szaleństwem poganiało. Pławiłem się w szaleństwie, tonąłem w nim i właściwie nie wiem, czemu obawiałem się sztormu, skoro byłby mi tylko wybawieniem na choroby psychiczne, które skrywały się w komórkach mojego ciała. Ach, McKinnon, ty cepie! Jak pójdziesz na dno, to wielce prawdopodobne, że nie umrzesz, tylko zamienisz się w jebaną bestię! Czy może jednak utopię wszystkie swoje legendarne dziewięć żyć? Ale to byłaby śmiechu warta katastrofa!
- O tobie, tak - szepnąłem, na powrót przyciągając ją do siebie tymi wielkimi rękoma, przynajmniej w porównaniu z jej drobnym ciałem. Czy miała szanse ze mną i z moją siłą? Nie sądzę, ale kto wie? Gdyby usilnie się wyrywała, gdyby walczyła... Przecież nie byłem nie wiadomo jakim potworem. Chyba. - Chcę wiedzieć jak wyglądasz nago i co jadasz na śniadanie - kontynuowałem, porywając ją w ramiona, ponownie kładąc na łóżku, ale tym razem mniej brutalnie, bardziej terytorialnie. Chciałem jej ciała. Rościłem sobie do niego prawa, a ona to wszystko przypieczętowała. Tak. Będzie moja. Będzie jak nikt nigdy. Będzie bardziej niż Otto. Co ja sobie myślałem? Gdzie podążałem? Ewidentnie miałem obsesję na punkcie kontroli, ale jebać to. Mogła nie dawać się porwać. Sama to na siebie zesłała, no nie? A potem będę wszystko odkręcał albo unikał tematu, albo po prostu pójdę na dno. Znowu.
Drżałem cały, czując pod palcami jej uda, jej nogi, talię, wszystko. Niby taka drobna, a jednak... wszystko co trzeba miała, w tym pełne usta do całowania z tym wstrętnym, pewnym siebie uśmiechem. Gdzieś tam z tyłu głowy coś mi krzyczało, że powinienem się wystrzegać cwanych uśmiechów kobiet, ale kto by się tam dobijał o jakieś brednie? Co mi mogła zrobić Persephona na środku morza? Śmierć przecież była dopiero początkiem, podobnie jak pocałunki, więc całowałem, jak gdyby miało nie być jutra, łapiąc jej dłonie w swoje kleszcze, ale nie mogłem się zdecydować, więc zaraz znowu zagarniały ją dla siebie, przybliżały, a jeśli Persephona nie zaprotestowała, to nawet pozbywały się jej marnej sukienki. Ta sukienka zdecydowanie nie pasowała do takiej suki jak ona.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hades McKinnon (11409), Persephona Degenhardt (10716)


Strony (4): « Wstecz 1 2 3 4 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa