• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[26.07.1972] Honorowy pojedynek | Drink bar

[26.07.1972] Honorowy pojedynek | Drink bar
Widmo
just forget he ever existed
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ciemne włosy sięgające ramion, niebieskie oczy i blada karnacja. Bellamy mierzy około 178 centymetrów i waży około 70 kilogramów. Nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ubrany najczęściej w ciemne rzeczy, które również nie wyróżniają go z tłumu, gdzie czuje się najlepiej. Jedyną oznaką tego, że pochodzi z arystokratycznej rodziny, jest ilość biżuterii, którą lubi nosić.

Bell Dupont
#21
29.11.2023, 00:56  ✶  
Bellamy oczywiście nie był w stanie wyłapać chwilowego rozdrażnienia u Victorii, który został wywołany przez jego słowa. Niestety, ciemnowłosy nie zawsze wiedział, co wypada powiedzieć i często mówił coś, zanim przyszło mu do głowy, że być może powinien ugryźć się w język. No ale z drugiej strony, któż mógłby przypuszczać, że jego słowa wywołają właśnie taki efekt. Bellamy jednak niezbyt interesował się ludźmi, z którymi nie miał do czynienia na co dzień. Lubił stać gdzieś na uboczu i zajmować się roślinami, z którymi miał zdecydowanie lepszy kontakt niż z ludźmi. Czasami niektórzy mówili mu, że naprawdę musiał żyć pod kamieniem, bo wiele spraw z życia publicznego go omijało.
   – Masz rację, być może jednak nie znam was aż tak wielu – wzruszył lekko ramionami, odkładając kieliszek na blat. Wokół zaczynało się robić już wyjątkowo tłoczno, a on nie ufał sobie w takich sytuacjach. Zbyt duża ilość ludzi go przytłaczała i stresowała na tyle mocno, że czasami zaczynały mu się trząść ręce. Zdecydowanie nie pasował do tego środowiska. Na szczęście z całej tej niezręczności wyrwało go pojawienie się brata Philipa. Logana nie znał zbyt dobrze, jednak kilka rzeczy wiedział o nim głównie od jego brata. Nigdy nie interesował się quidditchem, więc nie mógł nazwać się fanem któregokolwiek z braci. Był jednak za to wdzięczny, bo domyślał się, że gdyby interesował się tym sportem chociaż trochę, to jego relacja z Philipem byłaby całkiem inna. Uśmiechnął się do Logana, gdy ten do nich dołączył.
   – Nie musisz mnie przekonywać, z całą pewnością kiedyś się tam wybiorę – odpowiedział Laurentowi, a jego uśmiech nieco się powiększył. Wizja zwiedzania Tajlandii sprawiła mu prawdziwą przyjemność. Nie pamiętał zresztą, kiedy ostatni raz wybierał się gdzieś poza Europę. Na starym kontynencie zwiedził już chyba wszystkie miejsca, które naprawdę go interesowały. Na tropikalnej sawannie jeszcze nie miał okazji postawić swojej stopy i chociaż czytał o typowej dla tego rodzaju klimatu roślinności, to nie mogło się to równać z zobaczeniem jej na własne oczy.
   – Le Grand Balai zapowiada się w tym roku dość interesująco, podobno postanowili nieco urozmaicić tegoroczną trasę wyścigu – powiedział. No tak, jako Francuz doskonale znał te konkretne wyścigi na miotłach. Park Landów Gaskońskich zmieniał się wówczas w prawdziwą stolicę sportu. – Cały park stanowi jedną wielką trasę wyścigową – wtrącił. Nie to, że chciał koniecznie sprzedać pomysł na zorganizowanie wyścigu we Francji, niemniej jednak… cóż, chociaż Londyn traktował jako swój dom, to Francję ciągle miał we krwi. Nie mówiąc już o tym, że po co ktoś miałby męczyć się ze znajdowaniem odpowiednich miejsc do organizacji wyścigów, skoro takie już istniało i zapewne nie byłoby większych problemów z załatwianiem wszelkich formalności.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#22
30.11.2023, 15:58  ✶  

— Raczej na widowni, przynajmniej na obecną chwilę. — Uśmiechnął się cierpko. — Chociaż, kto wie... Może w przyszłym roku sytuacja będzie wyglądała nieco inaczej? Wypadałoby trochę poćwiczyć przed zgłoszeniem się do takiego konkursu.

Obecnie nie miał zbytnio czasu na treningi z latania. Ledwo znajdował czas na to, aby wyskoczyć do Londynu na sparing szermierczy, nie mówiąc już o regularnych ćwiczeniach miotlarskich. Chociaż tyle dobrego, że nie narzekał na sam brak ruchu. Pracując jako brygadzista i wychowując z rodziną kilka psów, siłą rzeczy spędzał sporo czasu na zewnątrz. Przez tak poważnym wyścigiem warto by było jednak najpierw na nowo przyzwyczaić do szybkich lotów.

Wyścig miotlarski za granicą brzmiał ciekawie, jednak wiedział, że dostałby po głowie, gdyby zaangażował się w coś takiego, będąc pod wpływem magii z majowego rytuału podczas Beltane. Nora i Elliott cierpieli już wystarczająco mocno. Nie musiał im jeszcze dokładać kolejne dawki wrażeń z drugiej ręki. A przynajmniej dopóki byli w stanie wyczuć najmniejsze zagrożenie, które go dotyczyło.

— Witamy w naszym zacnym gronie. — Wyciągnął ku Loganowi dłoń na powitanie.

W pewnym momencie Erik wyłączył się z rozmowy, czując przedziwny niepokój. Zmarszczył brwi. Z początku wydawało mu się, że było to wywołane tym, że przy stoliku zbierało się coraz więcej osób. Tylko, że... Zazwyczaj nie miał problemu z dużymi grupami ludzi. Bądź co bądź, wraz z siostrą nie raz już przyjmował w rezydencji całe rzesze gości, zarówno tych znanych, jak i tych, których kojarzył tylko z widzenia. Brat Philipa nie powinien wzbudzać w nim zaniepokojenia. Co więc mogło się dziać, że...

— Zaraz wrócę — poinformował, nie zwracając się do nikogo konkretnego i udał się w stronę bocznego korytarza, gdzie miał nadzieję znaleźć ubikacje.

Zaczynało mu się kręcić w głowie, jednak starał się skupić na swoim celu, czyli dotarciu do odpowiedniego pomieszczenia. Gdy zamknął za sobą drzwi, wypuścił głośno powietrze z ust i podszedł do rzędu umywalek. Na widok swojego odbicia w lustrze aż się skrzywił. Zaczynały mu się rysować całkiem głębokie wory pod oczami, a spojrzenie wydawało się mętne, pozbawione jakiejkolwiek iskry. Alkohol? Stres? Może dopadły go jakieś efekty uboczne klątwy, z którą zmierzył się przed paroma miesiącami? Może zapomniał o jakichś witaminkach? Zerknął w stronę ubrudzonej szyby z widokiem na ulicę. W jego głowie momentalnie zapaliła się czerwona lampka.

— O jasna cholera — wyrzucił z siebie. O nienienienienie. To było dzisiaj?! Jak mógł o tym zapomnieć. Było niedobrze. Bardzo, ale to bardzo niedobrze. Ale kto wie, może jeszcze zdoła uratować sytuację?

Erik ochlapał sobie twarz wodą, po czym wrócił na salę. Wykrzywił usta w lekkim uśmiechu, jednak ten szybko przeszedł w grymas. Dawno już nie miał takiej sytuacji... Zazwyczaj starał się pilnować kalendarza, ale przez ostatnie wydarzenia czas po prostu przelatywał mu przez palce. Nic dziwnego, ze zapominał o tak kluczowych w jego życiu datach.

— Bardzo was wszystkich przepraszam, ale niestety muszę się ulotnić — Skłonił głowę przed resztą gości Philipa w geście szacunku. — Muszę załatwić dzisiaj jedną rzecz dla Brenny. Zupełnie wyleciało mi to z głowy, a jak tego nie ogarnę, to będzie bardzo niezadowolona. — To mało powiedziane. Dziwne, że jeszcze nie biegała po Londynie, żeby go odeskortować do domu. Ugh, na pewno już zaczynała się zamartwiać. — Miłego wieczora, mam nadzieję, że uda nam się to jeszcze kiedyś nadrobić!

Erik dopił duszkiem swoje piwo, po czym ruszył w stronę wyjścia. Kiedy tylko znalazł się na zewnątrz, zaszył się w jednej z bocznej alejek, aby po chwili zniknąć z cichym pyknięciem.


Postać opuszcza sesję


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Lew Salonowy
Seeking to be whole
Driven by passion
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Philip to mierzący 173 cm wzrostu wysportowany mężczyzna. Niebieskooki blondyn, którego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach i promienny uśmiech. Jego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach oraz promienny uśmiech. Przywiązuje dużą uwagę do swojego wizerunku, dopasowując swój ubiór do każdej sytuacji. Roztacza wokół siebie aurę niezachwianej pewności siebie.

Philip Nott
#23
03.12.2023, 18:53  ✶  

— W Tajlandii mógłbym godzinami wylegiwać się na tym blado-złotym piasku. Jak znajdę chwilę czasu wolnego to też się gdzieś wybiorę, może w góry. — W oczach Philipa Tajlandia była wręcz rajem dla turystów. Pewnie inaczej spojrzał na ten kraj, gdyby miał tam zamieszkać na stałe. Jeśli planował swoje podróże to także pod względem obecnej pory roku. W zimie częściej wybierał ciepłe kraje, natomiast w lato często stawiał na bliskość gór.

Laurent nad wyraz miło powitał jego brata, o którym swego czasu dużo mu opowiadał. Skoro doszło do ich spotkania to wszystkie jego opowieści zderzą się z rzeczywistością. Jaką opinię na temat jego brata wyrobi sobie Laurent? Może przyjdzie mu się tego dowiedzieć w ciągu kilku najbliższych dni, jeśli uda się spotkać im w najbliższym czasie. O tego rodzaju powitaniu mógł to samo powiedzieć o Eriku i Victorii, toczącej dość zaciekłą dyskusję z Bellem.

— Straszny z ciebie nudziarz, bracie. W towarzystwie nie mówi się, że podróże kształcą, tylko mówi się, gdzie się było, co się widziało i co się robiło. — Stwierdził z przekąsem, przewracając oczami. W ich żyłach płynęła ta sama krew, jednak to on jest tym bardziej rozrywkowym Nottem. Laurent niejednokrotnie słyszał, jak Philip nazywał swojego starszego brata nudziarzem, co miało swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości zamiast być tylko jego opinią na temat Logana.

— Dla fanów mam zawsze czas. Więcej, niż sądziłeś? Ostatnio ile ich było... trzech? — Sprostował w pierwszej kolejności, a potem... jakże by inaczej, z jego ust padł przytyk pod adresem brata. Posłał mu też znaczące spojrzenie. Oprócz bycia tym bardziej rozrywkowym Nottem, jest także tym popularniejszym. Spotkania z fanami to jedno, drugie to pojawianie się na łamach prasy. W jednym i drugim był niezrównany.

— Szkocja byłaby najlepszym miejscem do zorganizowania takiego wyścigu. Prędzej w okolicach Hogsmeade, niż w pobliżu Hogwartu. Zorganizowanie takiego wyścigu będzie nieco prostsze w granicach naszego kraju, niż za granicą. Islandia nie podlega naszemu Ministerstwu Magii i uzyskanie wszystkich niezbędnych pozwoleń to jedno, zorganizowanie całej infrastruktury wymagałoby zaangażowania lokalnego rządu. Nasze Ministerstwo niechętnie oddelegowałoby tam swoich pracowników, zwłaszcza że są potrzebni tutaj. Szwedzki wyścig jest międzynarodowy, więc nawet brytyjscy czarodzieje mogą się zgłosić. — Zdaniem Philipa w pierwszej kolejności nie powinno się patrzeć na to, jaki kraj jest interesujący pod tego rodzaju wydarzenie, tylko pod względem organizacji. Szkocja zawsze była bliżej, niż Islandia czy Szwecja, stanowiła część Wielkiej Brytanii i nie trzeba byłoby uzyskiwać tony pozwoleń oraz nie trzeba było organizować międzynarodowego transportu do innego państwa. W dzisiejszych, niespokojnych czasach pracownicy Ministerstwa Magii byli potrzebni tutaj.

— Jak zapowiada się interesująco to może uda mi się wziąć udział w tym wyścigu. Dołączyłbym do swojej kolekcji kolejną nagrodę. — Philip uwielbiał sportową rywalizację. Taki wyścig to też doskonała okazja do okrycia się chwałą i zdobycia wspaniałego trofeum. Zawsze widział siebie jako zwycięzcę, tak też było i tym razem. Porażka nie wchodziła w grę. Zwycięstwo zawsze miało słodki smak.

— Jakbyś chciał zgłosić za rok to mogę pomóc ci w trenowaniu. W Hogwarcie byłem kapitanem drużyny. Znam też wielu profesjonalnych trenerów, począwszy od tych trenujących Zjednoczonych z Puddlemere. — Zaoferował Erikowi swoją pomoc w przygotowaniach do wzięcia udziału w takim wyścigu, jak i możliwość polecenia mu profesjonalnych trenerów, którzy wycisnęliby z niego siódme poty.

Nie dało się nie zauważyć, że w pewnym momencie Erik wyłączył się z rozmowy i że wydawał się być zaniepokojony. Nie za bardzo wiedział, co stało za zmianą w jego postawie, skoro to było swobodne spotkanie.

— Coś się stało? — Postanowił o to zapytać. Nie był to właściwy moment na przypomnienie sobie o zostawionym na palenisku kociołku. Podejrzał że Erik posiada skrzata domowego. Może się źle poczuł? Zaszkodziło mu to piwo kremowe? Po powrocie Erika z toalety zostali poinformowani przez niego, że on musi ich opuścić przez to, że musi załatwić coś szybko dla Brenny. Musiała to być bardzo ważna, niecierpiąca zwłoki sprawa. — Nie ma problemu. Doskonale wiem, że czasem wypadają nagłe sprawy. Do zobaczenia, jak coś to się jakoś skontaktujemy. — Nie zamierzał zatrzymać Erika dłużej, niż to konieczne. Nie w obliczu pilnie naglącej go sprawy. Zawsze mogą się skontaktować, spotkać w tym albo zbliżonym gronie. Laurent i Bell należą do stałego grona jego znajomych.

— Na mnie też już pora. — Po opuszczeniu ich grona przez Erika zostali w piątkę. Posiedział chwilę w towarzystwie znajomych i brata podczas tego spotkania w barze. Zawsze podczas tego rodzaju spotkań czas biegł okropnie szybko i zrobiło się trochę późno. Siedzenie w tym barze do rana też nie wchodziło w grę. Musiał dojść jeszcze do domu. — Logan, wracasz do rodzinnej posiadłości czy chcesz zatrzymać się u mnie na noc? Jeśli wracasz to mogę użyczyć tobie swojego kominka w salonie. — Zwrócił się do brata, chcąc poznać jego plany na resztę wieczoru. Mógł go przekimać przez jedną noc, jeśli nie ma opłaconego noclegu w Dziurawym Kotle.

Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#24
04.12.2023, 19:13  ✶  

Och tak, rodzina Lestrange była naprawdę duża. Jeśli nawet jedna osoba nie miała u nich wpływów, władzy czy pieniędzy to wystarczyło się obrócić do dwóch następnych - na pewno by się znalazło. To było jedno z tych zagajeń od strony Bellamyego, które jakoś negatywnie wpłynęło na samą Victorię, prawie jakby jej duma została urażona. Trochę nic dziwnego - akurat była całkiem dobrze znana. Nawet jeśli Bell nie kojarzył jej z kontaktu bezpośredniego, to należała do Zimnych, o których szumiała Anglia, może i szumiał świat, a już z pewnością gazety i dziennikarze. Zebrali się w takim gronie, że chyba prócz Bella każdy tutaj miał styczność z dziennikarzami - w niektórych przypadkach zarówno z tymi pozytywnymi jak i tymi negatywnymi. To było, o zgrozo, istotne, z kim się pokazujesz publicznie. Potrafiło wyznaczać pewne drogi, a niektóre z nich potrafiły bardzo nabrudzić pod nogami. Bo to, że chciałby, żeby ludzie skupiali się na rzeczach dobrych i przyjemnych, zamiast starać się podkładać kłody czy szeptać za plecami innych to jedno. To, że wiedział, że świat nie działał w takiej utopijnej wersji - drugie. Temat się przenikał ze sobą, ale Laurent jedno od drugiego oddzielał.

- Liczę na pocztówkę. - Zażartował delikatnie do Bellamyego, bo tak naprawdę żadnej pocztówki od niego nie oczekiwał. Takie gesty były jednak zawsze miłe. Taki drobny symbol "pamiętam o tobie". Choć jestem bardzo, bardzo daleko.

- Tutaj sensacja była niemała. - Uśmiechnął się delikatnie do Logana, bo może i pojedynek był wyrównany (Laurent się nie znał, ale wyglądało jakby nie było strony mocno spychanej, chociaż na początku Philip zdecydowanie zmusił Louvaina do obrony) to jednak jego stawka i samo zakończenie pozostawiało absolutny niedosyt. No i - właśnie - skoro to rzecz toczyła się o honor... O tym jednak też mógłby powiedzieć, że się nie zna. Męska duma to rzecz święta, a urażona kobieta - przeklęta. Urazy urazom równe nie były. Blondyn miał nadzieję, że to się rozejdzie po kościach, wszyscy zapomną, a te artykuły apropo pojedynku szybko zgasną. Tego życzył Philipowi bo jakoś wątpił, żeby temu było to wszystko na rękę. I na pewno zbliżające się dni osaczą go reporterami. - To prawda. - Może i to było "nudziarstwo" ze strony Philipa, ale te proste, miłe słowa przyprawiły Laurenta o ciepły uśmiech. Taki bardzo serdeczny, bo zgadzał się z tym. Anglii zwiedził jednak duży kawałek i pewnie jeszcze przyjdzie mu zwiedzić. Z pobytami za granicą to bywało różnie. Niby wcale wiele nie podróżował, ale to we własnym mniemaniu. Odbył o wiele więcej podróży niż przeciętny Anglik. - Dlaczego nie? Miło usłyszeć coś tak prostego, a prawdziwego. - Zwrócił się do Philipa, kiedy ten skrytykował sposób mówienia Logana. Czy ktoś w ogóle chciał słuchać o tym, że jest nudziarzem? Co było wyznacznikiem zabawy? Laurentowi zrobiło się nieswojo na te słowa, wątpliwości w końcu bardzo łatwo kiełkowały w głowie. Ale nie dał tego po sobie poznać.

- Miłego wieczoru. - Brenny? Erik... Longbot... och. OCH. Laurent czuł, że właśnie doznał absolutnego olśnienia, ale przyszło ono kompletnie nie w czas. Może to i nawet lepiej, że Erik zrobił taktyczny odwrót, bo chyba byłoby mu głupio, naprawdę.

W dalszą część rozmowy, tę dotyczącą samych wyścigów, się nie angażował. Aczkolwiek słuchał. Słuchał i popijał tego swojego drinka, bardzo malutko, powolutku, chociaż wyglądało to tak, jakby brał łyka co chwila. Poziom alkoholu we krwi tańczył mu w żyłach do stopnia, w którym człowiekowi robiło się cieplej, był rozluźniony, ale nie kręciło ci się w głowie i nie miałeś problemu z wędrowaniem prosto. Nie pozwolił sobie na wypicie za dużo. Choć prawdę mówiąc - kusiło.

- Dziękuję za miło spędzony czas. - Bo był miło spędzony. Nawet jeśli specyficzny. - Odprowadzę cię, Victorio. - Wstał i zapłacił za ich drinki barmanowi, poprawił marynarkę, kołnierz koszuli i podał kobiecie ramię. - Miłej nocy, panowie. - Powóz już na nich czekał, ale mogli w zasadzie przejechać ten kawałek drogi bez konieczności przyprawiania Victorii o ból brzucha.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Logan Nott
#25
04.12.2023, 20:23  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.12.2023, 20:27 przez Logan Nott.)  
Logan doskonale znał opinię swojego brata na swój temat i wiedział, że w jego oczach jest uznawany za nudziarza. jednakże jego wypowiedź o Anglii i o podróżach nie miała pokazać jego osoby właśnie w takim świetle. Starszy Nott chciał bowiem pokazać szanownemu gronu, że podróże po świecie są rzeczywiście kształcące i można się na nich świetnie bawić, lecz ich własny kraj również posiadał ciekawe miejsca, na które większość brytyjczyków nie zwróciłaby uwagi. Owszem Tajlandia, Haiti czy też inne miejsca na świecie zachwycały swoim klimatem, atrakcjami czy też pamiątkami, które można było z nich przywieźć lecz czy zamki lub też tereny Walii czy Szkocji nie były równie interesujące, a nawet czasem mogły okazać się ciekawszymi miejscami pod względem zarówno kulturowym jak i przyrodniczym. Poza tym Logan nie za bardzo lubił leżenie plackiem na plaży czy przechadzki po straganach czy też rynkach w poszukiwaniu pamiątek. On wolał spędzać czas aktywnie i zamierzał najpierw poznać swój własny kraj zanim pojedzie poznawać inne równie interesujące miejsca na świecie. Już słysząc słowa brata lekko się uśmiechnął, gdyż wiedział co za chwilę usłyszy.
- Może i masz rację, że w towarzystwie nie powinno się rozprawiać o takich rzeczach jednak gdy nie ma się tak ekscytujących i dalekich wyjazdów to opowiada się o tym co robiło się we własnym kraju choć może nie jest to tak bardzo spektakularne. - powiedział spokojnie chociaż w środku wszystko się w nim gotowało. Oczywiście nie miał zbytnio czasu na wyjazdy zagraniczne gdyż większość swojego wolnego poświęcał na treningi, by móc wreszcie osiągnąć swój cel i dostać się do Narodowej Drużyny w Quidditchu. Może to był też powód dla którego Philip był bardziej popularny od niego, a może był im fakt, że Logan grał na pozycji Ścigającego, który może nie zdobywał za złapanie złotej kulki 100 punktów ale zawsze robił co tylko było w jego mocy, aby jego drużyna wygrała. Poza tym nie różnił się niczym od swojego brata, poza poziomem popularności i pozycją, na jakiej grał. On również uwielbiał wygrywać, a słysząc o wyścigu na miotłach i to jeszcze we Francji i jemu w oczach zabłysła nikła iskierka rywalizacji.
- Muszę przyznać, że ten wyścig brzmi ciekawie. Sam zastanawiam się czy nie zgłosić się do udziału w tej imprezie. To może być interesujące przeżycie. - powiedział szczerząc ząbki w uśmiechu, gdy zwrócił ponownie swą twarz do brata. Miał tylko nadzieję, że Philip pamiętał co on oznaczał. Logan również miał zaszczepioną przez ich ojca żyłkę zwycięzcy i zastanawiał się nawet czy nie rzucić swojemu bratu wyzwania jednak wiedział, że wówczas musiałby podwoić swoją szybkość i zwrotność, by móc dorównać bratu. Choć sam przed sobą musiał przyznać, że chęć zmierzenia się z Philipem byłaby warta takiego zachodu.
Po czym spojrzał na Laurenta, który wydawał się być rozsądnym człowiekiem i lekko się uśmiechnął.
- Dziękuję. - powiedział tylko po czym ponownie przeniósł wzrok na brata. Zastanawiał się jak powinien mu odpowiedzieć na jego analizę. Owszem podzielał jego zdanie, że obecne czasy do najbezpieczniejszych nie należały ale równie dobrze taki wyścig można byłoby zorganizować w lepszych i spokojniejszych czasach gdyż kiedyś musiały. Jednak musiał przyznać, że obecnie lepszą opcją byłaby Szkocja lub okolice Hogsmade.
- Ciężko się z tym nie zgodzić. Jednak być może w innych czasach i innej rzeczywistości taki wyścig poza granicami Anglii byłby możliwy. - stwierdził dalej stawiając tylko i wyłącznie swoją tezę. Poza tym nie sądził, że byłaby taka potrzeba, aby zastanawiać się nad miejscem dla takiej gonitwy. No ale zawsze można podyskutować na takie dość neutralne według Logana tematy.
Dopiero gdy spojrzał na przybyłego ponownie do ich grona Erika Longbottoma odniósł wrażenie, że coś musiało się stać lecz sam Nott nie miał pojęcia co dręczyło detektywa w Brygadzie Uderzeniowej.
- Miło było poznać i mam nadzieję, że niedługo przyjdzie nam się spotkać ponownie. - powiedział nie mając nic przeciwko temu, aby mężczyzna opuścił ich grono. Sam również powinien już udać się do domu jednak wiedząc porę jaka zastała go na spotkaniu po pojedynku lekko westchnął ze zrezygnowaniem.
- Nie wiem jak to się dzieje bracie ale chyba musiałeś czytać mi w myślach. Gdybym mógł skorzystać z gościny u ciebie byłbym wdzięczny. - powiedział dopijając drinka, którego wcześniej zamówił.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#26
04.12.2023, 22:03  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.01.2024, 15:30 przez Victoria Lestrange.)  

Nie należała do grona przyjaciół Philipa Notta, nawet do tego nie aspirowała. Nie wiedziała, jakie zdanie miał na wiele rzeczy, co mówił o własnym bracie, za kogo go uważał i tak dalej. Zakładała, że rzeczy, które tutaj dzisiaj opowiadał, były mówione trochę na pokaz, bo przynajmniej jedna osoba w tym gronie była dla niego całkowicie obca. Nie miała pojęcia jakie dokładnie relacje łączą go z Bellamym czy Erikiem i nie zamierzała o to nawet dopytywać.

Faktem było, że odrobinę się zjeżyła zagajeniem do niej przez Duponta – nie, że w ogóle to zrobił, lecz przez dobór słów, które niespecjalnie jej podeszły. Trochę zasugerował jej, że jest nieznanym członkiem wielkiej rodziny, którą ten poznał tak dogłębnie, że nigdy nawet nie usłyszał o aurorce, która ostatnimi czasy nie schodziła ze stron gazet. Ale nie zamierzała się w to zagłębiać, ani dalej dawać po sobie poznać, że coś jest nie tak.

Na ile miała coś do powiedzenia, tak włączyła się do tej neutralnej rozmowy o podróżach, chociaż daleka była od rzucania takimi frazesami jak to, że podróże kształcą. Kształcą albo nie – zależy kogo i gdzie się wybiera; czy jest skłonny chłonąć kulturę, czy zupełnie go to nie interesuje i zamierza odwiedzać klub nocny za klubem, by w dzień odsypiać dzikie imprezy. Victoria w swoim życiu trochę podróży odbyła, to i owo widziała, ale dużą część jej życia zajmowała też praca i samokształcenie, ale też przy tym trzeba było znaleźć czas na godne reprezentowanie rodziny.

Erik na moment odszedł od stołu, by po powrocie niespodziewanie oznajmić, że musi już uciekać. Tak zupełnie nagle, bo coś mu się przypomniało… Nieodłącznie był bratem Brenny, nie dało się zaprzeczyć, na pewien sposób oboje byli tak samo zabiegani, z rękoma pełnymi roboty. Kobieta uśmiechnęła się do niego.

– Pozdrów Brenn – rzuciła mu na pożegnanie, ale nie mogła się oprzeć wrażeniu, że to była tylko wymówka, bo jakoś nie wyobrażała sobie, by Brenna była tak bardzo niezadowolona dlatego, że Erik czegoś zapomniał, bo zasiedział się na małym afterparty po głośnym pojedynku.

Victoria nie była tą bierną stroną i wtrącała pomiędzy mężczyzn swoje trzy grosze tu i tam. Rzeczywiście jednak sama by nie nazwała nikogo ze swoich znajomych czy przyjaciół, w gronie innych ludzi, nudziarzami. Rozumiała już w pełni przed czym ostrzegał ją dzisiaj Laurent, gdy tutaj szli i najwyraźniej nikt nie mógł się czuć chroniony. Widziała, ze Laurent troszkę popija drinka i w którymś momencie nachyliła się do niego, by wyszeptać mu na ucho, że jeśli chce, to niech się nie krępuje, może wypić cały, bo ona jest obok i go nie zostawi.

I w końcu przyszedł czas na to, by się rozejść.

– Również dziękuję. Jeszcze raz – miło mi było poznać – wstała ze swojego miejsca, delikatnie podgarniając materiał sukienki i zaraz też złapała za swoją torebkę, kiedy Laurent płacił, po czym złapała go pod ramię. – Dobrej nocy – pożegnała się jeszcze i wgramoliła się do powozu. – To co, zostajesz na noc?


Dla Laurenta i Victorii:
Postacie opuszczają sesję
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bell Dupont (1748), Erik Longbottom (1767), Laurent Prewett (3042), Logan Nott (1821), Philip Nott (2967), Victoria Lestrange (2691)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa