Jackie nie uważała, że każdy jest piękny. Znała sporo całkiem przeciętnych, a nawet kilkoro brzydkich ludzi. Co prawda sama nie uważała, żeby koniecznie trzeba było być pięknym - przecież nie było nic złego w byciu przeciętnym, a nawet mogło to nieść swego rodzaju komfort - ale rozumiała też potrzebę niektórych osób, do posiadania dobrego wyglądu. Mimo wszystko ucieszyło ją, że Olivia dobrze przyjęła komplement.
Z zainteresowaniem słuchała, jak dziewczyna opowiadała o swoim ojcu. Musiała przyznać, że sama cieszyła by się z takiej pracy, chociaż była boleśnie świadoma, że z jej przypadłością to wykraczało to zapewne daleko poza zasięg tego co mogłaby kiedykolwiek osiągnąć w rządowej robocie. Miło było jednak posłuchać i w sumie pomyślała, że może Olivia kiedyś szepnie słówko ojca, jeżeli ten będzie potrzebował kogoś obeznanego z hipogryfami. Kiedyś, kiedy już Jackie będzie miała wystarczająco wiedzy na ten temat, żeby występować w charakterze eksperta.
- Jasne, nie krępuj się. - odpowiedziała, na pytanie. Tak po prawdzie to nie przepadała za dymem, i była też pewna że trochę zajmie zanim jego zapach przestanie być wyczuwalny na jej ubraniach przez magiczne stworzenia, ale nie czuła się na tyle pewna, żeby odmówić czegoś komuś kogo dopiero poznała, czy prawić mu kazania. Tak czy inaczej miała przecież zostać w pubie na noc, mogła uprać ubrania i sama wziąć kąpiel.
Właśnie w tym momencie z zaplecza wyszedł barman. Jego brwi były lekko osmolone, pachniał sadzą i dymem i miał dość nieszczęśliwą minę ale uśmiechnął się do dwóch dziewczyn.
- Tego, działo już. Nie wiem jak długo, także to bym się zachęcoł pośpiszyć. - powiedział, kierując swoje słowa głównie do Olivii. Jackie uśmiechnęła się do niej. Cieszyła się, że dziewczyna jednak trafi tego wieczoru do domu, ale musiała przyznać, że polubiła jej towarzystwo.
- Dzięki za rozmowę. Powodzenia w pracy i ogólnie. Miło było cię poznać. - powiedziała do niej, bo tak chyba wypadało, a domyślała się że panna Quirke miała dość napięty grafik i raczej nie zamierzała zostać tutaj dłużej niż to konieczne w celu dalszego pogawędzenia.