• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[04.07.72] Dziś gruzowisko, a jutro... w sumie też

[04.07.72] Dziś gruzowisko, a jutro... w sumie też
Czarodziej
Forget shit and move on
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
180 wzrostu, 75 kg. Ciemno brązowe włosy jaśniejące w słońcu, brązowe oczy. Wysportowana sylwetka sprawiająca wrażenie tej bardziej zwinnej niż silnej. Porusza się lekko, swobodnie. Sprawia wrażenie kogoś z kim łatwo i chętnie się rozmawia, otwartego. Spojrzenie ma pełne ciekawości, entuzjazmu. Sposób i to co mówi często intryguje, bawi. Choć jest wilkiem to niewątpliwie jest w nim coś lisiego.

Lucky Luke
#1
03.12.2023, 17:43  ✶  
To była ta chwila, kiedy większość awanturników się schlała i spała smacznie w łóżeczkach. Niebo jaśniało, gwiazdy blakły. Była może już piąta. Lekka mgła okalała gruzowisko.
- Już to pewnie mówiłem, lecz ratujesz mi dobytek Sam - wyznał ponownie po tym, jak się wyprostował. Podparł swoje plecy ręką. Już dawno nie spędził tyle czasu pochylając się nad czymś. Swoją drogą nie żeby kiedykolwiek posiadał jakiś wielki dobytek. Był przyzwyczajony do straty i zysku - I pamiętaj - nie zawracaj sobie głowy tym co zepsute. Jakieś ciuchy, wszystko co połyskuje lub wydaje ci się że ma wartość, i jest względnie poręczne. Jak masz wątpliwość to pamiętaj by pytać - Był jej serio wdzięczny, że stawiła się tak szybko. Nie można było marnować czasu jeżeli chciał wyratować jak najwięcej rzeczy przed wykradzeniem ich przez innych. Nocą było za niebezpiecznie na takie akcje, rano za wielu chętnych. Mogli to zrobić tylko teraz.
Same gruzowisko nie było łatwym polem do poruszania się. Z dwóch wąskich, wysokich kamienic które dzieliły wspólna boczną ścianę została połowa. Jego połowa. Służby bezpieczeństwa prowizorycznie zabezpieczyły zwalisko przesuwając elementy konstrukcyjne z ulicy na jeden wielki kopiec. Smród przerwanej kanalizacji zdawał się jeszcze bardziej wzmożony. Pół ostałego budynku zachowało dwa piętra i dach. Przez zawalone ściany dało się wyraźnie dostrzec zakurzone przez pył wnętrza. Schody były częściowo zdewastowane. Całość wydawała się wyjątkowo niestabilna - Kurde, nie pamiętam czy coś ważnego było na piętrze i czy opyla się nastawiać na to karku... - zamyślił się w kolejnej przerwie trzymając w jednej ręce pęk łyżek, a w drugiej ekstrawagancko wyglądającą magiczna lampę z wykrzywionym abażurem w cętki i zdobioną w króliki nóżką. Wyglądała tandetnie i choć po przetarciu lakier połyskiwał wciąż była to tania rzecz. Czy na piętrze mógł trzymać coś fajniejszego co nie spadło...?
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#2
05.12.2023, 22:50  ✶  
Przystała na prośbę chłopaka z kilku powodów, ale ten najważniejszy był jeden: pomoc Luckowi służyła jej własnym interesom. Fontaine nie pozostawiła jej złudzeń. Powrót do dawnego życia był nimożliwy. Jeśli chciała dalej cieszyć się „ochroną” i „wsparciem”, to musiała zaakceptować swoją nową rzeczywistość. Zaadaptuje się albo wyląduje na samym dnie łańcucha pokarmowego Ścieżek. A jaki był lepszy sposób na podtrzymanie swojej pozycji niż udzielenie wsparcia komuś, kto był lepiej zapoznany z dzielnicą i światem magii od niej?
A może przyczyna była inna. Jak na przykład przyjemna facjata Lucky'ego Lucka lub kwestia tego, że byli zbliżeni do siebie wiekiem. Chcąc nie chcąc Sammy bardziej łaknęła towarzystwa rówieśników niż podstarzałych typów chwalących się liczbą rzuconych klątw na swoim koncie. Poza tym, spośród tych wszystkich typków, z jakimi miała do czynienia, Lucek wydawał się w miarę godny zaufania.
— Jasne — potwierdziła chrapliwym głosem, naciągając kaptur ciemnej bluzy głębiej na swoje czoło. Rozejrzała się po ruinach kamienicy, próbując rozeznać się w dawnym układzie pomieszczeń. Ze ścian nie zostało zbyt wiele, ale resztki mebli, czy ozdób mogły powiedzieć, czy grzebała w resztkach łazienki, czy sypialni. — Miałeś tu jakieś zaskórniaki? Skrytki? Coś... wyróżniającego się, co chcesz znaleźć?
Podeszła do zrujnowanej komody, rzucając połataną torbę na pobliską stertę. Odsuwała ostrożnie jedną szufladę po drugiej, chcąc uniknąć sytuacji, gdy te kilka cienkich deseczek, z jakich był sklecony mebel, rozpadnie się w drobny mak, sprawiając, że zawartość wyleci jej prosto na stopy. Westchnęła cicho, wodząc na wpół obecnym wzrokiem po zniszczonym mieszkaniu.
— Co się tu właściwie odwaliło? — rzuciła, odkładając na bok dwie pary ubrudzonych pyłem spodni. — Ktoś zostawił obiad na gazie, a potem butla poszła w diabły? — Uniosła pytająco brew. — Kamienice raczej nie wybuchają ot tak. Chyba że tutaj to normalka?
Na komentarz kolegi uniosła wzrok w górę. Podjęcie decyzji zajęło jej niecałe pięć sekund.
— Mogę tam wejść. Mi i tak już nic nie zaszkodzi.
Wykrzywiła usta w nieprzyjemnym uśmiechu, chowając zbłąkany kosmyk włosów do kaptura. Zwiększona odporność na ból i obrażenia ciała była jednym z nielicznych plusów, jakie odkryła, odkąd te mendy postanowiły wepchnąć jej ducha z powrotem do jej ziemskiej powłoki. Gdyby potrafiła, mogłaby żonglować rozżarzonymi węglami. Upadek z jednego piętra na stertę kamieni nie wpędzi jej do hehe grobu.

Barda prowadzi: @Erik Longbottom
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (375), Lucky Luke (292)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa