• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 9 Dalej »
[10.06.1972] Burzowe chmury | Norka & Morpheus

[10.06.1972] Burzowe chmury | Norka & Morpheus
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#11
14.12.2023, 23:07  ✶  

Norka nawet nie zauważyła, że pytanie zabrzmiało dość dwuznacznie. Była całkiem niewinna, tak niewinna jak to tylko możliwe, aż dziwne, że udało jej się przy tej niewinności doprowadzić do tego, że powitała na świecie Mabel. Cóż, wydarzyło się to dawno temu, a każdy ma czasem chwilę zaćmienia. Nie wpadła na to, że to pytanie może być niestosowne. Zdecydowanie lepiej dla niej, bo pewnie by sobie o tym przypominała każdego wieczora przed snem, kiedy wracały do niej te najbardziej żenujące chwile.

- Brzmi dobrze. - Na szczęście zamierzał jej wszystko objaśniać na bieżąco, inaczej zapewne by się w tym zgubiła, tak mogła mieć pewność, że zrozumie to, co jej wywróży. Wydawało jej się, że jest naprawdę doświadczony w czytaniu z kart, a przynajmniej takie sprawiał wrażenie, chociaż Norka należała do tych osób, które ufały niemalże od razu, więc mogła to być złudne założenie, chociaż czy gdyby był nie doświadczony wiedziałby w jaki sposób objaśnić to takim jak ona? Pewnie nie. Musiał to robić wiele razy.

Przyglądała mu się uważnie, kiedy tasował karty. Robił to bardzo dokładnie, zauważyła skupienie na tej czynności, jakby to był jakiś magiczny rytuał, a może dlatego, że faktycznie to był rytuał. Ta dziedzina magii dla niej była zawsze nie do końca jasna, więc pozostawało jej tylko podziwianie mężczyzny przy tym procesie.

Nie umknęła jej zmiana tonu głosu Morpheusa, gdy mówił do kart. Wydawało jej się, że się trochę oddalił, jakby nie był do końca obecny na miejscu, może trochę był w transie, choć to mogło być zbyt wyolbrzymione określenie.

Panna Figg siedziała nachylona nad ladą, ciekawa, co pokażą karty. Bała się jednak chociażby drgnąć, aby mu nie przerywać, czy nie przeszkadzać, właściwie to oddychała też cicho, aby nie zakłócać jego działań. Nie chciała mu przeszkodzić.

Obserwowała jego dłonie, kiedy pokazywał jej krzyż i objaśniał zasady jego działania. Słuchała uważnie wszystkiego, żeby jej przypadkiem nic nie umknęło. Nie odezwała się przy tym ani słowem, jakby nadal bała się zakłócić ciszę.

Zastanawiała się, co może uznać za zdradę o której wspominał. Jej życie nigdy nie było usłane różami, aczkolwiek myślała, że miała już to za sobą, że przerobiła to wszystko, może faktycznie nadal głęboko, gdzieś to w niej tkwiło.

Cesarzowa, o której wspomniał później chyba trochę bardziej jej się spodobała, nawet niewielki uśmiech pojawił się na jej twarzy, gdy zaczął jej o tym opowiadać. Nie mogła zrozumieć, jak to możliwe, że tak wiele można wyczytać z kart. - Związku, najpewniej radzieckiego. - Powiedziała raczej do siebie pod nosem, bo nie uważała, żeby to mogło się jej przydarzyć, trzymała się skutecznie na dystans po to, aby nie zajmować się głupotami, żeby znowu ktoś nie zakręcił jej w głowie. Nie powinna w ogóle się zajmować takimi rzeczami. - Chociaż to wszystko, tak jakby ma sens. - Dodała jeszcze, bo naprawdę wydawało jej się, że zaczyna się to układać w całość.

ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#12
14.12.2023, 23:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.04.2024, 10:22 przez Morpheus Longbottom.)  

— Nie musi być to związek romantyczny, może być biznesowy. Zazwyczaj w tym miejscu — wskazał na Cesarzową ponownie. — Pojawiają się kłopoty. Jednak jest to bardzo pozytywna karta. Spójrzmy jednak na to co przykrywa. Sądze, że może to oznaczać również jakieś zadry w pani sercu, które są ukryte właśnie tym wizerunkiem osoby, której niczego już więcej nie potrzeba. A jednak. Padło pytanie. Widzę tu więc sugestię tego, że to, co przydymia problem, to fakt, że nie pozwala sobie pani na szukanie lub stawia fasadę, bo mam wszystko i niczego mi nie potrzeba, dlaczego więc czegoś mi brakuje.

Następnie odsłonił karty zewnętrznego krzyża, cztery, zaczynając od spodu, Pazia Denarów, następnie Dziewiątkę Denarów, Asa Kielichów oraz Dziewiątkę Buław, otaczając problem swojego rodzaju kręgiem.  Wybił rytm palcami o blat, napił się kawy, jakby zastanawiając się nad interpretacją tego, co pokazał mu tarot. Tak w rzeczywistości też było. Jego oczy, znów bez mrugania, biegały pomiędzy znakami na kartach, ale bez niczego, co by sugerowało jakieś złe wieści.

— Paź Denarów znajduje się w położeniu, które ja nazywam korzeniem problemu. To jest to, co ukryte. Pazie mają bardzo dziecięcą energię, ale ten jest skupiony na tym jednym celu, który ma, swojej monecie. To wskazuje na naiwność, ogromną prostoduszność. W konotacji z Cesarzową, to rozdrabnianie się. Paź mówi nam, że powinniśmy iść krok za krokiem ku celowi, lecz gdy nie jest on jeden, będzie się rozmywał. Jako w niebie, tak i na ziemi. Te karty chodzą zawsze parami, więc tam, gdzie korzeń problemu, jest i korona, to co widoczne na zewnątrz. 

Ominął kartę IX Denarów i przeszedł do przelewającego się pucharu nad małym krzyżem, czyli Asa Kielichów.

— Asy to sedno danego dworu, w tym wypadku jest to Dwór Kielichów, emocji i duchowości. Najważniejszym elementem jest wypicie z zawartości kielicha. O aktywowawaniu w swoim życiu nowych czynników i czerpanie z nich pełnymi garściami, bo to w końcu one jako pierwsze nabierały wody, aby napoić naszych przodków. To nowe możliwości, dobrą energię, pozytywne uczucia i znów. Nadzieja, podniecenie, euforia i zakochanie. To jest to, co może się zdarzyć w najlepszym wypadku.

Co jednak mówi nam typowo materialistyczny denar w korzeniu, w połączeniu z koroną? Przypomina, aby pozostać uziemionym i przyjąć praktyczne podejście do naszych dążeń, pozwalając sobie na odczuwanie emocji, które pojawiają się po drodze. Jest zaproszeniem do znalezienia równowagi w naszym życiu i przyjęcia zmian, które nadchodzą na naszej drodze z otwartymi ramionami, tak, aby nie okopać się w utartym wizerunku kobiety sukcesu, która ma już wszystko. 

Popatrzył analitycznie na Norę, z mglistym uśmiechem, nadal nieco nieobecnym, jakby to nie tylko on przemawiał do niej podczas rozkładu.

— A teraz, co odchodzi i co nadchodzi. IX Pentakli znajduje się w miejscu wpływów, które odchodzą. Twój ogród kwitnie, twoja kawiarnia prosperuje, jesteś panią na włościach, nie musisz się przejmować dobrami materialnymi. Pora odejść od tej części swojego życia, gdy musisz zapewnić sobie byt i pracować na cztery zmiany, aby osiągnąć pragnienia. Materialna część twojego życia ma się dobrze. To, że odchodzi, nie znaczy, że coś stracisz, ale że pora wyruszyć poza swój ogród, bo on już kwitnie. IX Buław to to, co nadchodzi. Jest to dość... prawidłowa karta w naszym obecnym stanie politycznym. Mówi o tym, że ponieśliśmy straty, ale mamy wsparcie i jesteśmy, trwamy, masz sojuszników w swojej walce. Ona przypomina też o zapewnieniu sobie bezpieczeństwa. Patrząc na emocjonalny kielich i wychodzenie ze strefy komfortu, widzę w tym przestrogę na przyszłość. Uważaj, komu ufasz, komu powierzasz swoje emocje, swoje serce i swoje oddanie.


Rzut Tarot 1d78 - 56
Paź Denarów

Rzut Tarot 1d78 - 40
Dziewiątka Denarów

Rzut Tarot 1d78 - 56
Paź Denarów

Powtórka, przerzucam

Rzut Tarot 1d78 - 26
As Pucharów

Rzut Tarot 1d78 - 39
Dziewiątka Buław


And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#13
15.12.2023, 12:52  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.12.2023, 12:52 przez Nora Figg.)  

Norka obserwowała uważnie, kiedy Morpheus wyciągał kolejne karty. Było w tym coś magicznego, naprawdę przyjemnie się jej na niego spoglądało w czasie tej czynności. Wydawał się być niby nieobecny, a jednak przecież rozkładał tu przed nią te karty.

Kolejne słowa, które padały z ust mężczyzny upewniały ją w tym, że te karty faktycznie potrafiły stwierdzić, co jej dolega. Nie miała pojęcia na czym to polega i jak to właściwie możliwe, że tak łatwo szło mu odczytanie tego, co się działo w jej życiu. Nie podlegało wątpliwości to, że było to mistyczne dla niej doświadczenie. Nigdy tego nie doświadczyła, raczej bała się wróżb. Może zupełnie niepotrzebnie? Gdyby wcześniej zainteresowała się tematem być może aktualnie byłaby w innym miejscu. Na pewno zachęcało ją to do zmiany podejścia.

Mężczyzna wydawał się znać wszystkie problemy jej życia doczesnego. Nic jednak nie było takie proste. Nie umiała się nie przejmować, wydawało jej się, że powinna jeszcze bardziej się angażować w sprawy związane z cukiernią, z Zakonem, tyle, że zaczynało jej brakować czasu. Chciała być jak najbardziej przydatna, pomóc wszystkim wokół i może faktycznie nie miała przez to nawet chwili dla siebie? Nigdy jednak tego w ten sposób nie odbierała, nie uważała, że powinna również zająć się sobą. Ona była najmniej istotna. Jej uczucia? Kto by się nimi przejmował. Najważniejsze, że wszyscy inni byli zadowoleni, cieszyła się ich szczęściem, a sama, czasem przed snem myślała, że coś jej umyka. Najwyraźniej karty mówiły o tym samym.

- Cóż, zawsze pozostaje strach, że stracę to, co udało mi się osiągnąć. Nie wiem, czy potrafię zmienić swoje nastawienie. - Przyzwyczajona była do ciężkiej pracy, gdyby nie to, to nigdy nie znalazłaby się w tym miejscu. Tyle, że może to był czas? Mabel stawała się coraz bardziej samodzielna, kawiarnia zyskiwała nowych pracowników, może rzeczywiście powinna trochę odpuścić? Morpheus dał jej do myślenia, na pewno to, co do niej mówił zostanie z nią na dłużej.

- Nie wiem, czy to dobrze interpretuję, ale mam ruszyć do przodu, przestać się przejmować, otworzyć się na to, co przynosi mi los, a później ponownie cierpieć? Czemu nic nie jest proste. - Ogromnie bała się, że jak wreszcie odpuści to znowu ktoś ją zrani, to co jej mówił brzmiało trochę jak ostrzeżenie, a z drugiej strony zachęta. Nie miała pojęcia, jak postępować, wszystko się komplikowało, chociaż właściwie, póki co, nic nie działo się w jej życiu, więc może nie było sensu, aby się tym przejmować?

ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#14
15.12.2023, 14:23  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.04.2024, 10:23 przez Morpheus Longbottom.)  

Chociaż realistycznie Nora była obecna w jego rodzinie odkąd była małym gżdylem i miał nieprzyjemność opiekowania się nią oraz resztą dzieci rodzeństwa, ponieważ jesteś już prawie dorosły i odpowiedzialny, ufamy ci, poza tym masz wakacje, to jednak z jakiegoś powodu wolał mówić jej per pani. Prawdopodobnie od momentu, gdy wręczał jej pudełeczko na "wspomnienia", którego najważniejszą zawartością były galeony, z okazji chrztu, przestała być po prostu Norą, a stała się panią. Dodać można też, że w momencie, gdy zaczął pracować, całkowicie utracił poczucie powiązania z towarzyszami zabaw młodszej części rodu Longbottom.

— Raczej sugestia, że pomimo, że karty sugerują pani otwarcie się i zrzucenie z siebie nieco tej skóry osoby, która jest odpowiedzialna za wszystkich dookoła, pozwolić sobie żyć chwilą, to jednak być ostrożnym w tym, w czym pokłada pani zaufanie, czy to ludzie czy miejsca. Żyjemy w niebezpiecznych czasach i nawet nasi bliscy mogą okazać się tymi, którzy pragną naszej zagłady.

Jego słowa, okraszone mrokiem burzowego dnia, gdy nie było wiadomo, czy słońce nadal wisi na niebie czy zostało już całkowicie połknięte przez któregoś z mistyczny potworów z któregoś z różnych wierze, zawisły między nimi w ciężkim, deszczowym powietrzu. W braku światła dziennego oczy Morpheusa jawiły się jak dwie otchłanie, już nie brązowe, a całkowicie czarne, źrenice zlewające się z tęczówkami, odbijające w szkle swojego istnienia Norę, jakby miał okulary, jakby wpatrywała się w przyszłą siebie o kilka sekund albo może w prawdę o sobie, niewypowiedzianą.

Mrugał za rzadko.

—Przejdźmy do słupa. Patrzymy na niego od dołu. Najpierw Królowa Mieczy. Ona reprezentuje panią w pozycji do tego konfiktu. Jak pani widzi siebie. W odróżnieniu od Cesarzowej i Wieży, które reprezentują panią, jest to bardziej subiektywne położenie. Jak chcę, aby mnie postrzegali i jak sama chcę postrzegać siebie. Królowa Mieczy jest archetypem dojrzałego kobiecego intelektu.  Jest dość surowa i pozbawiona emocji. Karta  reprezentuje znaczenie dokonywania osądów bez polegania wyłącznie na emocjach. Królowa Mieczy zachęca do przyjrzenia się wszystkim faktom przed podjęciem decyzji. Ta królowa ma współczucie, dlatego wyciąga rękę w ofierze, ale chce łączyć się z ludźmi za pomocą zrozumienia faktów.

Pozostawił ją na chwilę w milczeniu z tą kartą i kontynuował.

—Tu leży druga strona medalu. Jak widzą mnie inni. W pani przypadku leży tutaj Sześć Denarów. Karta tych, którzy się dzielą, tych którzy dają tak wiele z siebie. To dobra karta, ponieważ jednocześnie masz z czego dawać i możesz otrzymać z dobroci tych, którzy są dookoła pani. Inni widzą panią jako tę, która jest dawcą dobra, czy to mentalnego czy materialnego, ponowna referencja do Cesarzowej oraz do Dziewiątki Pentakli. Wszystko jest połączone, a sieć jest święta.

Kolejne minuty deszczu, strugi płynące za oknem i malunek opowieści o tym, co dzieje się w sercach innych. Morpheus nieustannie tasował karty, nieustannie rozkładał dla innych i wróżył za pomocą różnych mediów. Jednakże bardzo rzadko siadał w samotności swojego pokoju i wróżył dla siebie, na swoją przyszłość. Dawno temu, za czasów szkolnych, należał do Gryffindoru, tych walecznych. Nigdy jednak nie uważał, że jest odważny. Nie gdy przychodziło do luźnych splotów profetycznych.

— Trzecia karta w słupie. Ostrzeżenie. Porada. To tutaj tkwi przyszłość. Zasiada na tronie Króla Mieczy. On uosabia rozum. Chłodną kalkulację. Używania rozumu ponad serce. Rozkwit emocji, ta korona kielicha, będzie możliwa tylko wtedy, kiedy będziesz prawdziwa wobec siebie, ale też nauczysz się rozróżniać tych za pomocą faktów, bez ślepej wiary serca w dobrą wolę.

Sięgnął przez blat i dotknął dwoma lodowatymi palcami czoła Nory, centymetr nad przestrzenią między brwiami. Postukał to miejsce dwukrotnie, jakby chciał obudzić jej trzecie oko. Zaraz wrócił do kart, jakby to w ogóle się nie wydarzyło.

— Może przyjść do sytuacji, gdy będziesz musiała spojrzeć z rozumem, odrzucając uczucia, bo przyjdzie ci się bronić. I wtedy będziesz musiała użyć królewskiego miecza, aby odciąć to, co przegniłe. Jego rozumu ponad pragnienie. Ale jeśli to zrobisz... — postukał ostatnią kartę, Trzy Denary. — To karta współpracy, towarzystwa, wspólnego projektu, symbolizuje bycie razem, we wspólnocie. W jedności. Nie ufaj swojemu sercu, lecz rozsądkowi i faktom, pokaż prawdziwym przyjaciołom siebie, w szczerości k faktach, nie uczuciach, a odnajdziesz wspólnie z nimi spełnienie.


Rzut Tarot 1d78 - 49
Królowa Mieczy

Rzut Tarot 1d78 - 72
Szóstka Denarów

Rzut Tarot 1d78 - 45
Król Mieczy

Rzut Tarot 1d78 - 76
Trójka Denarów


And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#15
16.12.2023, 22:50  ✶  

Życie panny Figg nie było usłane różami. Skomplikowało się ogromnie kiedy była bardzo młoda. Nie każdy by sobie poradził z takimi zawirowaniami, jednak ona dała radę. Tak naprawdę nie miała wyjścia, bo co innego mogła począć? Musiała porzucić swoje marzenia i nauczyć się dbać o niewinną istotę, którą wydała na świat. To, czego pragnęła odeszło na dalszy plan, pogodziła się z takim losem. Nigdy nie narzekała, wiedziała, że droga, którą podążała różniła się tego, w jaki sposób żyli jej przyjaciele. Oni mieli czas, aby cieszyć się życiem, kiedy ona... Była jakby kilka lat przed nimi. Niby mieli wspólną przeszłość, łączyło ich wiele, jednak trudno jej się było w tym wszystkim odnaleźć po tym co ją spotkało. Dawno zapomniała o tych beztroskich czasach, jakimi było dzieciństwo. Wiedziała też, że inni spoglądali na nią inaczej po tym, co się wydarzyło. W pewien sposób została napiętnowana na całe życie. Panna z dzieckiem, o jego ojcu nikt, nigdy nie słyszał nawet słowa. No cóż, stało się. Nie zamierzała tego roztrząsać.

Chętnie wróciłaby do chwil, kiedy wraz z Longbottomami spędzali całe wakacje w ich domu pod opieką ich wuja. Wtedy nie spodziewała się, jak potoczy się jej życie, może by coś zmieniło, chociaż nie potrafiłaby chyba wyobrazić sobie życia bez Mabel. Była najcudowniejszym przypadkiem, jaki przytrafił się jej w życiu, chociaż było to też zapoczątkowane ogromnym cierpieniem i złamanym sercem, które nadal nie do końca się scaliło, mimo, że minęło tyle lat.

- Najwyraźniej nigdy nie może być prosto. Czasy są jakie są, nie wiem jednak, czy powinnam być, aż taka sceptyczna. Zaufanie to coś, na co pracuje się od lat, nie potrafiłabym wątpić w swoich przyjaciół, nigdy. Będę miała jednak na uwadze to, co mówią karty, może czas otworzyć się na zmiany z lekką dozą ostrożności. - Wierzyła, że ludzie którymi się otaczała nie zrobiliby jej krzywdy, co by się nie działo. Trudno jednak na pewno będzie jej się zmienić, od lat bardzo dbała o to, aby stworzyć pewną maskę, która naprawdę jej odpowiadała. Nie musiała się z niczego tłumaczyć, wystarczyło, że się uśmiechnęła raz, czy dwa i większość osób myślała, że wszystko jest w porządku. Wystarczało jej to, bowiem nie znosiła dzielić się negatywnymi myślami. Życie chwilą brzmiało bajecznie, tylko gdzieś z tyłu pojawiał się rozsądek, który mówił jej, że przez to może wiele stracić.

Norka przestała nasłuchiwać, w tym momencie nie wiedziała, czy burza nadal trwa, czy już dawno się skończyła. Całą swoją uwagę skupiła na Morpheusie, który siedział przed nią. Ciągle była nachylona, wpatrywała się to w mężczyznę, to w karty, jakby nie wiedziała, co jest w tej chwili ważniejsze. Oddychała jak najciszej potrafiła, aby nie daj Merline nie przeszkadzać mu w czytaniu tego, co pokazywały karty.

Królowa Mieczy. Jak właściwie widziała siebie? Nigdy o tym nie myślała. Bardziej skupiała się nad tym, jak widzą ją inni, to było dla niej zdecydowanie istotniejsze, może czas to zmienić, zacząć patrzeć na to inaczej. Surowa i pozbawiona emocji... nie do końca wiedziała, jak to interpretować, bo brzmiało to jak jej zupełne przeciwieństwo. Nie skupiała się zupełnie na faktach, ważniejsze były dla niej emocje - może to był błąd? Na pewno się nad tym zastanowi.

- To chyba dobrze, że mnie tak widzą, prawda? To dosyć istotne, żeby bliscy wiedzieli, że mogą na mnie polegać. - Bardzo jej na tym zależało. Gdyby tylko mogła wyciągnęłaby rękę do każdego i zabrała całe ich cierpienie, wzięła to na siebie, bo tak bardzo zależało jej na szczęściu tych, którzy gościli w jej życiu.

Westchnęła ciężko, kiedy opowiadał jej o kolejnej karcie. Jak to właściwie możliwe, że potrafił wyczytać z nich wszystkie jej problemy? To musiał być ponadprzeciętny dar, coś wyjątkowego, jakaś siła wyższa wybrała go na swojego posłańca, aby stąpał przy tych zwyczajnych ludziach i opowiadał im to wszystko. - Rozumu zawsze mi brakowało, faktycznie to może być największy problem. - Postanowiła to skomentować, bo nie byłaby sobą, gdyby się nie odezwała.

Nie spodziewała się tego nagłego dotyku, który pojawił się zupełnie znienacka. Drgnęła niepewnie przez chłód, który poczuła. Morhpeus mógł zauważyć na jej twarzy zdziwienie, jednak nie odsunęła się do tyłu, nawet o milimetr. Trwało to krótką chwilę, co jednak nie zmieniło faktu, że nieco została wybita z rytmu. W przeciwieństwie do mężczyzny, który jak gdyby nigdy nic wrócił do swoich kart.

- W takim wypadku muszę chyba przewartościować całe swoje życie. - Dodała, gdy usłyszała to, co powiedział. Nie do końca tego się spodziewała, nie widziała dotąd nic złego w tym, że kierowała się swoimi emocjami, raczej uważała to za zaletę, może czas najwyższy to zmienić? Na pewno dało jej to wiele do myślenia.

ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#16
19.12.2023, 14:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.04.2024, 10:23 przez Morpheus Longbottom.)  

Koty, gdy wstają, ziewają, przeciągają się i przez chwilę wyglądają jakby nadal spały. Trochę tak wyglądał Morpheus, gdy jego spojrzenie stało się bardziej trzeźwe, a wahadło czujności przechyliło się w drugą stronę, zupełnie jakby nadrabiał nieobecność, która ujawniała się podczas wieszczenia, rozkładania kart. Jak wcześniej niemal stawał się przejrzysty we wrażeniu, teraz wszystkie cienie wycinały ostro jego duży nos, nieco zapadnięte oczy i szczękę. Starannie spiłowane po męsku paznokcie zdawały się ostrzejsze, a ciężar osoby w przestrzeni większy, był po prostu bardziej.

— Nie zawsze musi chodzić o bliskich, czasami może chodzić o tych, którzy nie życzą ci dobrze i są bardziej skryci w swoich planach, wykorzystując twoje dobre serce, pani Noro. Nie ma też sensu, aby zmieniać całe swoje życie tylko dlatego, że ktoś tak powiedział. Albo coś. Drobne kroki, ostrożność. Zapiszę pani ten rozkład z krótkim opisem kart, żeby mogła go pani przeanalizować po czasie. Więcej logiki, mniej emocji. Nawet jeśli z kart to nie wynika, zwykle to sugeruję po wróżbach, o ile te nie nakazują się spieszyć. — Na końcu zdania jego głos trochę się załamał chrypą od ilości słów, które wyciągnęły z niego karty. Wziął filiżankę i otulił ją swoimi dłońmi, jakby sam potrzebował ogrzania, po czym napił się w taki sposób, nieco zmęczony. Nie samą rozmową, ale energetycznym wydatkiem, jakiego wymagało od niego wróżenie samo w sobie. Gdy karty przemawiały, cały świat musiał zamilknąć, aby ich szept dotarł do wnętrza, pociągnął odpowiednie struny jego krwi.

— Czy masz jeszcze jakieś pytania?— zapytał, znów wlepiając niemrugające oczy w kobietę, tym razem nieruchome, jak dwa nagrobki, mrugnął raz, bardzo powoli i znów kontynuował wpatrywanie, pijąc elegancko (bez odchylonego małego palca) kawę, delektując się warstwami goryczki i smaku oraz słodkością laktozy. Sięgnął do przyszłości jeszcze bardziej, tym razem już nie korzystając z medium kart, ale bezpośrednio. Poczuł krew w ustach i zastanawiał się, jak bardzo nadwyręża swój dar.


Jasnowidzę na Norę.
Rzut PO 1d100 - 65
Sukces!


And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#17
19.12.2023, 22:12  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.12.2023, 22:23 przez Nora Figg.)  

Panna Figg wyprostowała się, znaczy poprawiła na krześle. Przestała wisieć nachylona nad stołem, bo wydawało jej się, że skończyli, a raczej Morpheus skończył swój magiczny rytuał. Pokazał jej odpowiedzi na nurtujące ją pytania, tylko, czy dobrze je odczyta. To się zapewne dopiero okaże. Norka sięgnęła po swój wielki kubek z kawą i upiła z niego spory łyk. Dopiero teraz się na to odważyła, bo kiedy czytał z talii bała się poruszyć. Kawa zdążyła zrobić się chłodna, jednak zupełnie jej to nie przeszkadzało, przywykła do picia zimnej. Tak to już jest, gdy się ciągle gdzieś goni.

Uniosła spojrzenie znad kubka i przyglądała się przez dłuższą chwilę mężczyźnie. Miała wrażenie, że wrócił do niej. Wyglądał jakby stał się materialny, a jeszcze chwilę temu wydawał się stąpać gdzieś daleko poza ziemią.

- Tak, oczywiście, nie ma sensu zmieniać całego życia, jednak wiadomo, jak jest. Na pewno będę uważać, te sugestie dają do myślenia. Niby są całkiem oczywiste, chociaż może nie do końca, to co dla jednych jest oczywiste, dla innych wcale. - Wiedziała, że jest bardzo ufna, że może nawet aż nadto. Powinna zacząć z tym walczyć, bo faktycznie czasy nie należały do najłatwiejszych i nawet najbliższy przyjaciel mógł się okazać wrogiem (nie, żeby wierzyła w to, że Erik okazałaby się śmierciożercą, ale byli też inni, poza Erikiem).

- Dziękuję bardzo, inaczej pewnie by mi coś umknęło. Na pewno będę wracać do niego przed snem. - Wtedy miała chwilę na przeanalizowanie swojego życia, zapamięta też kto jej to wszystko wywróżył, więc poza kartami zapewne przez sekundę nim zaśnie pomyśli też i o Morpheusie i uśmiechnie się do siebie ciepło na to wspomnienie.

- Wydaje mi się, że nie. To wystarczy, bardzo wiele mi Pan powiedział. - Powiedziała z uśmiechem i wdzięcznością, bo trochę nie miał wyjścia i podstawiła go pod ścianą z tym wróżeniem, miała z tego powodu lekkie wyrzuty sumienia, mimo, że mężczyzna za bardzo nie oponował. Jak zawsze za bardzo się wszystkim przejmowała.

- Jestem wdzięczna za te wszystkie informacje, a zarazem winna panu przysługę. - Uważała, że wypada, aby w jakiś sposób mu się odwdzięczyła. Nie miała pojęcia, że w tym momencie korzystał ze swojego daru, pewnie się zdziwi - nie pierwszy raz tego dnia.

ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#18
21.12.2023, 20:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.04.2024, 10:24 przez Morpheus Longbottom.)  

Nora Figg była... cóż. Szalenie normalną osobą w otoczeniu dziwaków, co było komplementem. Przyjemnie patrzyło się w jej przyszłość, tak boleśnie pełną codziennych rzeczy, miłości bez szaleństw serca, jej ciężka praca rąk własnych przynosiła owoce, a magia pozostawała gdzieś na krawędzi. Gdy spoglądał w tkaninę świata niektórych, widział jedynie chaos, jakby na niedokończoną pracę tkaczki wskoczył kot, na dodatek goniący mysz, tak że pomieszali w tańcu śmierci i życia wszystkie nitki, popruli pracę i rozluźnili sploty żakardu.

— Tarot ma tendencję do dawania nam pstryczka w nos. Pokazywania oczywistości w sposób, który skręca nasze trzewia i nie pozwala zasnąć. Dzisiaj był dość łagodny. — Uśmiechnął się do niej pocieszająco i wyjrzał przez okno znad filiżanki. Chociaż nadal lało, w jego oczach jakby odbyły się pojedyncze promienie słońca. Zdecydowanie nie był to nagły błysk, zapowiadający grzmot, do którego dzieci liczyły na głos sekundy, by sprawdzić, ile mil od nich uderzy piorun, lecz łagodne światło dnia, zmieniające ciemne jeziora oczu w miodową, niemal słodką lepkość.

Patrzył za okno, pijąc kawę, pozwalając smakom rozlewać się na kubkach smakowych. Wyczuwał lekką czekoladową nutę w palonych ziarnach i balans z owocową kwaskowością, skryty nieco pod puchową pierzynką z laktozy i tłuszczu. Łagodna, bardzo pośrednia, takiej jak można spodziewać się w kawiarniach. Niezbyt mocno palona, niezbyt zielona, nie zadowoli koneserów, ale oni piją kawę dla smaku, on pił kawę, aby nie zasnąć po bezsennej nocy, aby nadać swojemu ciału energii. Taka była idealna, bo nie pozwalała na poczucie winy, że nie docenia jej bukietu.

— Och, zupełnie nie. Nie przyjmuję zapłaty w żadnej formie za wróżenie. Po pierwsze dlatego, że w każdym calu, oprócz nazwiska, jest pani Longbottomówną, po drugie to moje powołanie, a kiedy pieśń wzywa, jakże nie śpiewać? Przyrównałbym to do tych chwytliwych piosenek z radia, które chodzą za tobą i tkwią w mózgu. Czasami trzeba zaśpiewać pieśń. — Dopił kawę i odstawił filiżankę na podstawek, obkręcając ucho w swoją stronę i spoglądając do pozostałości na dnie. To była wróżba dla niego samego. Znów się uśmiechnął, ale zdecydowanie bardziej do siebie, z nutami smutku.

Jego brat był martwy, a on nie mógł niczego zrobić, oprócz złożenia modlitwy, aby nie skończyli jak dom Atrydów, przeklęci i zniszczeni przez przepowiednię, którą był on sam, Morpheus, bóg snów.



And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#19
22.12.2023, 22:05  ✶  

Nie była wyjątkowa, zdawała sobie z tego sprawę i przyjmowała to z wdzięcznością. Nie wyróżniała się niczym, nie została obdarzona żadnym wspaniałym darem, jak niektórzy czarodzieje. Zwyczajność jednak dodawała jej skrzydeł. Nadrabiała magiczne braki innymi umiejętnościami, które kształciła od maleńkości, niektóre tajemnice były przekazywane z pokolenia na pokolenie. Odnajdywała się w tym wszystkim, nie miała ogromnych oczekiwań, ta zwyczajność była dla niej czymś, czego potrzebowała. Zresztą chętnie przekazywała ją dalej, w klubokawiarni każdy mógł poczuć się, jak w domu - nawet jeśli nie miał swojego, choć na chwilę zapomnieć o troskach życia doczesnego. Starała się dać ciepło wszystkim, którzy tego potrzebowali, a miała wrażenie, że ostatnio jest ich coraz więcej.

- Świetnie powiedziane, nie wydaje mi się, żebym dzisiaj szybko zasnęła. - Skoro jednak sam Morpheus stwierdził, że tarot dzisiaj był dość łagodny, to raczej nie powinna się martwić. Nie spodziewała się, żeby jej życie miało przynieść zbyt wiele zmian, bo należało raczej do tych statecznych, pozostawało mieć otwartą głowę i pamiętać o tym, co powiedziały karty.

Norka zamyśliła się na moment, krótki. Jej myśli wcale nie wędrowały daleko, były zdecydowanie przyziemne, bo myślała o tym, czy powinna wstawić kolejną porcję ciastek do pieca. Spojrzała za okno, za którym nadal dźwięcznie padał deszcz. Chyba było to niepotrzebne, nie sądziła, aby dzisiaj zjawiły się tutaj tłumy. Upiła spory łyk swojej kawy, nigdy nie zastanawiała się nad jej smakiem, pewnie powinna, jako, że serwowała ją gościom, jednak dla niej był to trunek, który miał pobudzić ją do działania, po dosyć męczących porankach.

- Z tym bym się nie zgodziła. Wiele mi brakuje do Longbottomówny, patrząc chociażby na umiejętności, ja potykam się o własne stopy, a wasza rodzina potrafi sobie poradzić z czarnoksiężnikami. - Miała tu na myśli oczywiście to, że większość z nich była aurorami, a ona jedynie prostą cukierniczką. - Jednak rozumiem co ma pan na myśli, zastanawiałam się, jak właściwie to działa, trochę mi się teraz rozjaśniło. - Porównanie do melodii ułatwiło jej wizualizację tego, w jaki sposób może to wyglądać. Wiedziała, że pewnie to spore uproszczenie, ale pomagało zrozumieć.

ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#20
27.12.2023, 20:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.04.2024, 10:24 przez Morpheus Longbottom.)  

Morpheus zebrał karty, w kierunku odwrotnym do tego, jak je rozkładał, zaczynając od słupa. Odkładał je jednak na spód, nie na wierzch, chociaż nie miało to znaczenia. W momencie, gdy przestawał opowiadać, rozkład się kończył. Taki miał jednak nawyk. Same karty nie wyglądały jakoś imponująco, nosiły też wyraźne ślady użycia, lekkie wygięcia, kartonik nieco już rozmiękczony setkami razy, gdy kolejne karty ocierały się o siebie podczas tasowania, nieco rozwarstwione na narożnikach. Karty, które długo służyły i ktoś darzył je miłością.

— Wróżenie? — zapytał. — To połączenie symboliki kart, w tym przypadku w każdym razie, oraz wiary, że mój dary pozwala kartom ułożyć się w odpowiednich pozycjach i dopomaga odczytać z symboliki dokładnie to, co leży w przyszłości. Sam dar profetyczny zaś jest jak bicie serca. Jak księżyc wyłaniający się zza chmur. Zawsze obecne, nieświadome, ale gdy biegniesz, tętno przyspiesza, a w pełnię wilki wyją do księżyca.

Włożył talię do woreczka i ponownie za pazuchę szaty. Nagle słońce padło na niego i oczy znów zalśniły, tak jak chwilę wcześniej, w przepowiedni końca burzy, która zamoczyła go do suchej nitki. Przymknął powieki, delektując się złotym światłem, płynącym z okien witryny klubokawiarnii, spokojem mijających sekund w pięknym świetle walczącym z przesyconym czarnymi chmurami nieboskłonem, trzymającym żelazny uścisk nad Londyńskim życiem, niczym wilkołacza paszcza, która nie rozluźnia się nawet po śmierci.

— I proszę sobie nie umniejszać, pani Noro. Każdy ma swój własny talent i swoje przeznaczenie, nie każdego prowadzi do krwi, przemocy i przedwczesnej śmierci.

On i jego brat i jego siostra, ulepieni z tej samej gliny, z tej samej krwi i kości, tej samej tkanki. Już dwoje stało się częścią cyklu rozkładu i nowego życia, a każde spojrzenie w przyszłość, nosiło pytanie, czy ujrzy tam tę nicość braku przyszłości? Czy wyciągnie Diabła? Trzy miecze przebijające serce? Czuj się podobnie, jak na początku wojny, gdy obawiał się zerkać pod zasłonę. Gdy odwracał się od wizji. Paranoja zelżała z czasem, aby powrócić na nowo wraz ze śmiercią cząstki jego samego w jego bracie.

Nic nie może zwrócić tego, co stracili.

Dopił kawę, zebrał ostatnią kartę, która mu wypadła podczas tasowania na podłogę, Sąd Ostateczny. W Sądzie chodzi o odrodzenie, o zrobienie kolejnego kroku. Chodzi o działanie, odpowiadanie na wezwanie. Jest to część historii, w której Feniks wyrasta z popiołów. Uśmiechnął się do siebie.

— Nie zajmuję już pani więcej czasu, wierzę że przyszłe godziny będą dość zabiegane. — Założył fedorę i okrycie wierzchnie, wskazując głową rozjaśniające się niebo, coraz większy ruch na Pokątnej i dziecko przyklejone do słodkiej witryny.

— Bezpiecznego dnia, pani Noro.


Koniec sesji


And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Morpheus Longbottom (4052), Nora Figg (4210)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa