Nooooo, Felix, NOOOOO
Proszę to odpalić żeby złapać odpowiednią fazę
Pakujący się Bellowie jak zawsze robili to na ostatnią chwilę i ciągle przypominali sobie o czymś, co porzucili w losowym miejscu w Little Hangleton. Jako dwójka najmłodszych osób (ale jednocześnie na tyle dużych, żeby przemierzać miasteczko samopas), zostaliście wybrani do pozbierania wszystkiego, co wasze rodzeństwo pogubiło po okolicznych barach, trzepakach i... tym dziwnym mrocznym lesie nazywanym przez niektórych Lasem Wisielców, w którym trzymaliście ukryte materiały pirotechniczne, żeby Jim nie odpalił ich kichnięciem. Jako że jesteście najbystrzejszymi z gromady, udało wam się zgubić po zaledwie dwudziestu minutach i zaczęliście krążyć po tym jakże upiornym miejscu. O dziwo nie przerażało was to jakoś bardzo, bo zamiast na wiszące na drzewach trupy natrafiliście na... wielką szachownicę! Ale śmieszne! Można było nawet wejść na konia, a miejsce wieży było puste, zupełnie jakby ktoś miał tam stanąć. Oczywiście podjęliście głupią decyzję wejścia na pole do gry i okazało się, że nie możecie opuścić go do zakończenia rozgrywki. Niestety nie znacie zasad, a Elaine nie potrafi czytać... Czy podołacie? A może jednak będzie musiała uratować was rodzina?