• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 16 Dalej »
[Wiosna 1967] what if I'm living out past the edge?

[Wiosna 1967] what if I'm living out past the edge?
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#1
10.12.2023, 02:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.12.2023, 02:39 przez Perseus Black.)  
"Nie będzie ci przeszkadzało, jeśli dołączy do nas Crow?"
Próbował wyłowić to imię z meandrów wspomnień, lecz bezskutecznie; był pewien, że nigdy żaden Crow nie stanął na jego drodze. Oczywiście, że nie, odparł Perseus z wymuszonym uśmiechem, starając się zamaskować nim fakt, że wcale nie podoba mu się dzielenie przestrzeni i Franka z jakimś Crowem, zwłaszcza, że za kilka dni miał wrócić do Paryża i żywił szczerą nadzieję, że tamten wieczór będzie należał tylko do nich. Przeklinał w myślach mężczyznę, który miał czelność stanąć pomiędzy nim, a (z pewnością w takiej sytuacji niedoszłym) kochankiem.

Jak się później okazało, miał ku temu więcej powodów. Przez ostatni kwadrans - to znaczy od momentu, w którym Crow przekroczył próg zadymionego pokoiku w jednej z zatęchłych kamienic na Nokturnie - jakby w kontrze do tego, w jaki sposób się poznali, milczał, rzucając mu jedynie długie spojrzenia; próżno w nich było doszukiwać się jednak chłodu i nienawiści, choć zasinienia na bladej skórze Perseusa świadczyły o tym, że jeszcze nie doszedł do siebie po ich ostatnim spotkaniu przed kilkoma dniami, czy nawet irytacji w związku z jego (nie tak) nagłym pojawieniem się i zepsuciu Blackowi planów na wieczór. Starał się udawać chłodną obojętność, lecz nie był w stanie ukryć się z uważnością, z jaką śledził każdy jego ruch i czytał z ruchu jego warg. Był ciekaw kim właściwie jest człowiek siedzący na obitej pluszem kanapie naprzeciwko niego, dlaczego ktoś taki zna Franka i został przez niego zaproszony do jednego z tych pokoi, które nosiły miano luksusowych, choć luksusowymi wcale nie było - nie dla kogoś pokroju Perseusa, który od razu poznał się na fałszywej sztukaterii, meblach ze sklejki mających udawać wiekowe i zasłonach z poliestru, choć sam nie znał tego słowa i nazywał ten materiał "tanim, sztucznym i mugolskim". Mimo wszystko, aby znaleźć się za tymi drzwiami, trzeba było mieć pieniądze lub znajomości, a najlepiej tak jak Black jedno i drugie. Bo choć od kilku lat nikt nie mógł już wsadzić go do Azkabanu za trzymanie w ramionach innego mężczyzny, tak wizja wydziedziczenia i spędzenia reszty swych dni w Lecznicy Dusz - tym razem jako pacjent - spędzała mu sen z powiek. Nie pozostawało mu nic innego, jak płacić za dyskrecję; nauczył się, że ludzie są w stanie dochować najbardziej obmierzłych sekretów w zamian za kilka galeonów.

Ta niezręczna sytuacja trwałaby nadal, gdyby nie to, że zjawił się ktoś jeszcze - Perseus go nie znał, ale domyślił się, że pracował dla Franka trzymającego w ryzach to miejsce - i szepnął mu coś na ucho. Gospodarz ich przeprosił, tłumacząc się koniecznością zapanowania nad małą katastrofą (co w jego słowniku oznaczało, że coś, kolokwialnie mówiąc, się zesrało i szybko do nich nie wróci), a potem wyszedł, zostawiając ich samych.
Odczekał chwilę, aż kroki za drzwiami ucichną, a potem nalał sobie wina. Czerwonego, wytrawnego, niezbyt drogiego, ale z pewnością bardziej wykwintnego niż to, z czym jego niespodziewany towarzysz mógł mieć do czynienia.
— Crow — wypowiedział jego imię łagodnie, nieco badawczo, jakby sprawdzał, jak leży mu na wargach — Wymyśliłeś to imię na poczekaniu, czy kryje się za tym głębsza historia?
Zatrzymał butelkę nad kieliszkiem Crowa i rzucił mu pytające spojrzenie, czekając na jego przyzwolenie.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#2
15.12.2023, 23:02  ✶  
Oboje mieli ten sam plan. Crow chciał wyjść stąd dzisiaj z Frankiem. Ewentualnie, jeżeli ten będzie wystarczająco pijany, namówić go do czegoś jeszcze tutaj. Tej nocy nie udało się to żadnemu z nich. Ale nie nic straconego - dało im to przecież szansę na to, żeby poznać się bliżej w nieco bardziej sprzyjających temu okolicznościach.

Niektórych ludzi ciężko było zamknąć w ramkach stereotypów. Zbyt delikatny na zupełnego zbira, jednocześnie za szorstki dla tych, którzy doszukiwali się w nim delikatności. Czyli powinien być neutralny - nie powinien szokować skrajnością w żadną ze stron. On na przekór temu szokował w obie.

Zdawał sobie sprawę z tego, jakie wrażenie próbował budować - z nim wszystko miało stawać się łatwiejsze, nie miały nachodzić cię myśli, że to, co robisz, jest dziwne. To miało być lekkie i przyjemne. Proste. Naturalne. Oczyszczające. Miałeś się temu poddać. Crow był człowiekiem, który miał nad innymi kontrolę, był kimś, komu powierzało się swoje życie, a on w zamian za bycie adorowanym dawał ci odkryć całkowicie nowe zakamarki siebie. Chciał widzieć, że jest tym, przez kogo nie możesz się powstrzymać, nawet jeżeli miałeś potraktować go jak największy w życiu błąd. Odpłacał się za to absolutnym zrozumieniem i bliskością, a... było tu kogo błogosławić, bo mężczyzna był dziełem bardzo ostrożnego boga - rzeźbił go bardzo długo i starannie, w celu uzyskania idealnej równowagi pomiędzy uległością i dominacją.

Pasował do tego otoczenia. Luksusowe wnętrza czyniły go kimś małym, a takim przesadnie biednym nie udawało się podkreślić jego walorów. Tutaj, wyłożony na fotelu ze sztucznej skóry, z gołym brzuchem, kolczykami w pępku, uszach, karku, z nogami wyłożonymi na podłokietniku, rozkraczony... wyglądał wręcz pornograficznie. Aby podkreślić ten obraz, w pewnym momencie rozmowy z Frankiem wyciągnął z kieszeni papierosy i odpalił jednego, nie częstując ani jego, ani siedzącego nieopodal Blacka. Rozmawiali z Frankiem o jakiejś konstrukcji, o czymś, czego Perseus zrozumieć nie mógł - nie zdziwiło go więc milczenie, chociaż... no tak naprawdę nawet i bez tego by go to nie zdziwiło, bo to przecież był ten sam przygłup, którego spotkał jakiś czas temu w kompletnej rozsypce i porzucił jak konającego psa, nie skracając jego męki. Szok to Crow przeżył, kiedy ten zamiast wyjść, postanowił zadać mu pytanie.

Uniósł w górę brwi, spoglądając na niego krzywo, ale nie jakoś przesadnie negatywnie - wyglądał po prostu, jakby się nie mógł w tej sytuacji do końca odnaleźć.

- Wymawia się to łatwiej niż Raven. I brzmi bardziej szorstko. - Ale tego dlaczego rozważał Raven nie powiedział. Bo to już było zbyt osobiste. Zamiast tego przerzucił ciężar tej wymuszonej przez los rozmowy na drugą stronę. - Nie zabiłeś się jednak? Topisz smutki, wydając pieniądze taty na ładnych chłopaków?

Zaciągnął się mocniej, a gęsty, gorzki kłąb dymu, bezczelnie wydmuchał w jego kierunku. Wyglądał tak samo wrednie i nonszalancko co poprzednio, z tym że wygolona po bokach głowa miała nową szramę, tuż obok lewego ucha. Musiał się z kimś pobić i oberwać mocniej, ale bazując na tym, że to Crow siedział teraz naprzeciwko, ktokolwiek się z nim zmierzył, musiał skończyć dużo gorzej.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#3
19.12.2023, 21:28  ✶  
W opozycji do mężczyzny — której to potrzebę wyrażenia odczuwał bardziej inercyjnie, niż świadomie — założył nogę na nogę i siedział tak wyprostowany jak struna, zaś wina w jego kieliszku ubywało w zatrważającym tempie. Rumienił się (co w przypadku Perseusa oznaczało właściwie tyle, że jego spąsowiałe policzki wyglądały jak cera normalnego człowieka) i bladł naprzemiennie, podobnie jak jego oddech stawał się płytki i nagle zamierał, a bezwstrydnie zaciekawione spojrzenie wędrowało po ciele Crowa, tylko po to, by za chwilę uciec gdzieś w bok. Aż do dziś nie wiedział, że można mieć kolczyk w pępku. Osadzonym na całkiem ładnym brzuchu, przypominającym rzeźbę z marmuru. Mimowolnie podążył ścieżką od pępka w dół, na wypuklenie rysujące się pod materiałem jego spodni, a potem jakby oparzony swoimi myślami, wrócił do badania jego twarzy, co wcale nie sprawiło, że wyobraźnia zaczęła podsuwać mu mniej bezwstydne obrazy. To brudna krew, warczał głos w jego głowie, a Perseus czuł, że robi mu się coraz bardziej gorąco. Tak, to brudna krew, bezwzględny w swej brutalności przestępca, który wypełzł z najpodlejszych zaułków Nokturnu; skaza na magicznym społeczeństwie, której ktoś nazwiskiem Black powinien unikać. A im bardziej uświadamiał sobie, jakim zakazanym owocem jest Crow, tym bardziej pragnął go posmakować.

Ale czy on również chciałby jego?

Na początku chciał wyjść, ale jego nogi były jak z waty. W jego głowie szumiało już wino; to ono nakazywało mu przerwać milczenie. Co właściwie się stanie? Straci godność? Musiałby ją najpierw mieć. Portfel? Nauczony poprzednimi doświadczeniami nie wypychał go po brzegi oszczędnościami życia, a dokumenty zostawił w domu. Życie? Obaj wiedzieli, że dla Blacka nie miało szczególnej wartości. W najgorszym wypadku zostanie więc wyśmiany przed Crowa...

...lecz on tego nie zrobił. Perseus pokiwał głową ze zrozumieniem. Nie pytał o nic więcej; wątpił, że otrzyma odpowiedź. 

— Pomyślałem sobie, że jednak wolę umilać czas tym, którzy tylko na to czekają — kąciki ust drgnęły w krótkim, osjanicznym uśmiechu, lecz nie mógł długo wytrzymać spojrzenia Crowa, więc pochylił się bardziej nad tym nieszczęsnym stolikiem, by przez moment nie musieć na niego patrzeć i nalał mu pełen kieliszek wina. Te kilka sekund wystarczyło, by odrzucił od siebie piekący wstyd tamtego napadu histerii i włożył odpowiednią maskę. Kiedy wreszcie podniósł wzrok, znów się uśmiechnął, tym razem w bardziej filuterny sposób. — Ładni chłopcy? — rozejrzał się po pomieszczeniu, by na koniec zawiesić spojrzenie na sylwetce Flynna — Nie widzę tu żadnego. Mam za to przed sobą niebezpiecznego kryminalistę — wrócił na swoje miejsce, chwycił swój kieliszek wina i ostrożnie upił jeden łyk — Chociaż też całkiem ładnego... — dodał już cicho, bardziej nieśmiało, a falująca przy szklanych ściankach szkarłatna ciecz, świadczyła o tym jak bardzo drżą mu przy tym dłonie.
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#4
22.12.2023, 19:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.12.2023, 03:57 przez The Edge.)  
Crow przesunął po nim spojrzeniem, analizując mowę ciała wskazującą na jedno - stres. I trochę go to rozbawiło, bo żeby się czuć tak spiętym po którymś już zapewne kieliszku wina, to się trzeba było postarać. W tym rozbawieniu wciąż znajdowała się jednak nutka współczucia, bo pamiętał go w tej rozsypce, na zaszczanej uliczce Nokturnu. Nie miał w sobie aż tak dużych jego pokładów, żeby się nad nim wtedy mocniej ulitować, pomóc, ale potrafił takie rzeczy współodczuwać. Ludzie jego pokroju nie mówili o tym wprost, ale cierpieli w podobny sposób - bliźniacze ataki psychozy, podczas których zdarzało mu się okaleczać samego siebie, zdarzały mu się o wiele częściej, niż lubił przyznawać przed samym sobą. Jeżeli Blacka krępowało tamto wspomnienie, jeżeli sądził, że Crow będzie się z niego teraz nabijał - mylił się. Ale musiał się o tym przekonać na własnej skórze.

Poprawił swoje usadowienie na fotelu i uśmiechnął się do niego dosyć bezczelnie - jakby nic sobie z tego stresu nie robił, jakby to wszystko, co się pomiędzy nimi wydarzyło nie miało żadnego znaczenia.

- Nie wstydź się pan, panie Black, też jestem pedałem. Dzisiaj wyjątkowo łasym na komplementy, bo miałem cholernie zły dzień.

Tak właśnie podsumował ten jego chuja warty wywód, jakoby nie był dla niego atrakcyjny. Crow się nieszczególnie ukrywał z tym jak go wcześniej badał tym wzrokiem. Przyszedł tutaj w jednym, konkretnym celu i do diabła - akurat tutaj nie czuł wcale potrzeby udawania, że chciał skończyć ten wieczór jakkolwiek inaczej niż w łóżku. Black może nie należał do kolesi konwencjonalnie atrakcyjnych, ale to jak się trząsł, budziło w nim słodką, nawet nieco dławiącą potrzebę dominacji - lubił facetów, których można było zdobyć gnieceniem ich bezpośredniością dającą im obietnice najlepszej nocy w życiu, jeżeli tylko odrzucą krępujące ich konwenanse, zbędne zasady dobrego wychowania. To naprawdę nie było aż takie skomplikowane - wystarczyło oddać mu się, zagryźć zęby kiedy umysł podpowiadał głupie słowa - jakoby miało to byś obarczone jakimś wstydem. Tam dalej znajdowała się już tylko uzależniająca satysfakcja.

- Wyglądasz na tak zestresowanego, jakbyś naprawdę niewielu osobom umilił życie w ostatnim czasie, ha... - Miał tutaj na myśli, że Perseus od dawna dobrze sobie nie poruchał i tych słów właśnie użyłby w innych okolicznościach, ale tym razem powiedział to grzeczniej - nie przez wzgląd na nagłe nabranie ogłady, wciąż był potwornym wieśniakiem, po prostu dobrze zgrało się to z ich poprzednimi wypowiedziami. Wbrew temu co o nim sądzono, nawet lubił bawić się słowem.

- Oboje przyszliśmy tu pewnie po oczywiste i obu nas spławił. Wpuszczasz pomiędzy nogi tylko dziwkarzy, czy niebezpiecznych kryminalistów też? Jak jestem z góry wykluczony, to nie zamierzam marnować tutaj czasu.

Usiadł na fotelu normalnie, chwycił za ten nalany mu kieliszek i uniósł go do góry, trochę jakby chciał wznieść jakiś toast, ale w rzeczywistości zadawał mu dodatkowe, nieme pytanie - szukał na nie odpowiedzi w spojrzeniu, w oddechu...

@Perseus Black


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#5
30.12.2023, 15:45  ✶  
Panie Black. Przełknął nerwowo ślinę, rzucając mu przy tym pełne przerażenia spojrzenie. Żadnych nazwisk, chciał powiedzieć, rozglądając się na boki spłoszony. Zbyt wiele galeonów kosztowało go utrzymanie pozoru bezpieczeństwa, złudnej gwarancji na to, że jego sekret jest bezpieczny, że nie dotrze do jego ojca, jeśli tylko zapłaci odpowiednią cenę. Czy aż tak obawiał się, że w miejscu jego portretu na rodowym gobelinie powstanie czarna dziura? Czy może większy lęk budziło w nim to, jakie uczucia wyzwalała w nim obecność tego mężczyzny? Dusząca mieszanka wstydu, pożądania, ciekawości, wstrętu (nie wiedział już, czy do Crowa, czy samego siebie, czy tych wszystkich ludzi, którzy wpajali mu nienawiść), pragnienia oraz obaw, która kotłowała się w jego wnętrzu, szukając jakiegoś sposobu na uwolnienie się, a jednocześnie usiłująca pozostać w środku. Chciał całować jego odkrytą skórę i jednocześnie zatopić w niej zęby.

— Gdybym to wiedział podczas naszego ostatniego spotkania, mogłoby skończyć się w nieco milszej atmosferze... przynajmniej dla mnie — uśmiechnął się blado, nerwowo, obracając w palcach kieliszek — Powinienem być wściekły, albo chociaż się bać, ale twoje oczy mnie rozbrajają. Tak, wiem jak to beznadziejnie brzmi i pewnie słyszałeś to co najmniej tuzin razy tylko w tym tygodniu, ale to prawda.

Nie odpowiedział na jego sugestię o umilaniu życia; nie bezpośrednio, choć sposób w jaki uciekł spojrzeniem, był dostatecznym dowodem na to, że Crow miał rację. Kąciki jego ust drgnęły, najwidoczniej spodobała mu się ta gra słów, ale zaraz potem Perseus znów spoważniał. Poruszył się niespokojnie na znak protestu, a wargi poruszyły się bezgłośnie, układając się w błagalne "nie odchodź". Poderwał się ze swojego miejsca i usiadł na kanapie obok Crowa, ramię przy ramieniu, kolano przy kolanie. Upił jeszcze jeden łyk wina, jakby chciał dodać sobie nim odwagi, po czym odstawił nieszczęsny kieliszek na stolik i znów zwrócił twarz ku niemu.

— Nie wiem. Nigdy nie miałem okazji na bliższe poznanie z niebezpiecznym kryminalistą — powiedział wreszcie, ostrożnie wyciągając dłoń w jego kierunku; chłodne opuszki palców spoczęły na policzku mężczyzny, kciuk łagodnie przesunął się wzdłuż kości jarzmowej, a później ręka rozpoczęła wędrówkę w stronę jego karku. — Ale jestem otwarty na nowe znajomości.

Pochylił się w kierunku Crowa i złożył na jego ustach pocałunek. Delikatny, niosący ze sobą pewną dozę nieśmiałości połączonej z tęsknotą za czymś więcej. Ten człowiek był jak ogień, podczas gdy Perseusa można przyrównać do przerażonej, zdesperowanej ćmy; nawet jeśli ten lot zakończy się spalonymi skrzydłami, to przynajmniej przez chwilę poczuje bijące od niego ciepło i blask.

Zawsze miał skłonność do autodestrukcji, objawiającą się w podążaniu za tym, co może skończyć się dla niego katastrofą. Ale jakże to piękna katastrofa, jeśli miała sylwetkę Crowa!


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#6
31.12.2023, 00:47  ✶  
Wspominanie tego żałosnego wyczynu, jakiego Perseus dopuścił się na Nokturnie, wolał pozostawić bez szerszych, werbalnych komentarzy, niż to, co zostało już w tym pomieszczeniu rzucone... Tak, stało się i tak, Crow też wpadał w podobne temu ataki, ale to chyba było za wcześnie, żeby tak z tego żartować, więc ukrócił to jednym, krótkim tekstem, wypowiedzianym zaraz po wyzerowaniu podanego mu kieliszka.

- Za słaby początek na takie zakończenie, odłóż to na bok. - Te myśli, że to mogło skończyć się inaczej. Najlepiej całe to zdarzenie, skoro mieli do roboty o wiele ciekawsze rzeczy, niż gdybanie, czy przeleciałby go już wtedy. Nastrój tej sytuacji był inny. Melodia grająca mu w głowie opowiadała delikatną historię drżącego ciała, które z taką niepewnością chciało do niego przylgnąć. Nie było w niej miejsca na fałszywe nuty - na nieudane, nietrafione zupełnie obelgi, na żałosny skowyt człowieka leżącego na ziemi, błagającego o zadanie mu ostatecznego ciosu. - Już teraz czynię cię bezbronnym? - Podobała mu się ta gra, bo Crow lubił uległość. Słodkich, ślicznych chłopców, niewinne dziewczęta. Wybierał kochanków, którzy rzuceni na łóżko wyglądali jak przerażone sarenki widzące nagły błysk jasnego światła, ale ten strach nie był wywołany niechęcią - murowało ich myślenie o tym, co miało nadejść. Kamienieli od wyobrażenia silnych rąk sunących po ich udach, nie mogli oprzeć się zalewającej ich ciało fali przyjemności. Wpierw sztywni, z każdym kolejnym pocałunkiem odwzajemniali mu się coraz bardziej. Crow to było ostre słowo, szorstkie, ale w ich ustach brzmiało miękko jak pierzyna.

Językiem jego dominacji nie była przemoc, był chodzącą obietnicą przyjemności bez krzywych spojrzeń, bez potrzeby skrywania tych najbardziej wgniecionych w duszę, wyuzdanych potrzeb. Bo to był Crow przecież. Crow rozumiał. Przestrzegał wypowiedzianych granic, ale potrafił też burzyć mury, których nie chciałeś w sobie mieć, zmiatał w pył ściany ciążące ci od dawna i pokazywał, że świat za nimi był nawet lepszy, niż zakładałeś.

- Jeszcze nie zacząłem cię rozbierać. Wtedy dopiero poczujesz się fajnie. - Poczujesz się mój.

Dzielące ich wspomnienie odeszło w całkowitą niepamięć, kiedy usiadł na podłokietniku zajmowanego przez niego fotela i zaczął się do niego przymilać. Crow śmierdział fajkami, był już podchmielony i miał trochę obrzydliwy wyraz twarzy - ten wskazujący na stan silnego podniecenia. Był w tym co robił klarowny, wręcz oczywisty - wystarczyło powiedzieć „tak, chcę”.

Uśmiechnął się, czując jego dotyk na karku. Pozwolił mu się na sobie uwiesić, objął go przy tym ręką w talii i wysłuchał, cóż takiego Black miał do powiedzenia. Niebezpośrednia zgoda, zwieńczona krótkim, nieśmiałym pocałunkeim - tyle mu wystarczyło, żeby zacisnąć palce na jego biodrze i ściągnąć go w dół, prosto na własne, rozkraczone nogi.

- Będę twoim pierwszym kryminalistą, panie Black? - Podciągnął go do góry, usadowił na sobie bokiem, ale w i tak sugestywny sposób - na kroczu. Szorstkie dłonie od razu zabrały się do obłapywania drżącego, przerażonego paniczyka. Ale w tym całym przerażeniu wciąż niezaprzeczalnie chętnego na opuszczenie tego przybytku z towarzystwem. - Mam być delikatny? - Jak ten buziaczek? Czy raczej... Bezczelnie badał dotykiem kształt jego jeszcze ubranego ciała, ale zwieńczeniem okrężnych ruchów ręki sunącej powoli, okrężnymi ruchami, od wewnętrznej strony uda aż do obojczyka, było oderwanie jej po to, żeby przejechać kciukiem po bladej szyi.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#7
31.12.2023, 22:59  ✶  
Przyszedł tu jedynie z pragnieniem, aby nie zakończyć tego wieczora samotny i pijany, zataczając się brukowanymi uliczkami pod płaczącym niebem. Mógł być to Frank. Mógł być to którykolwiek z mężczyzn, którego mijał po drodze do tego pokoju; ten blondyn, który uśmiechał się do niego przy barze, albo rudowłosy młodzieniec, który niby przypadkiem wpadł na niego na schodach. Ale los nie zesłał mu byle kogo - dał mu Crowa, człowieka przez którego serce próbowało wyrwać się z piersi, miękły nogi, a przyjemne mrowienie rodziło się w dole brzucha i rozlewało po całym ciele.

— Powiedz tylko słowo, a padnę na kolana — a ty trzymaj mnie za włosy, tak samo jak ostatnio, dokończył w myślach. Na samo wspomnienie jego dłoni, tych dużych szorstkich dłoniach, rozpinających jego jedwabną koszulę, oddech Perseusa stał się bardziej płytki i znów zaczął drżeć, lecz tym razem nie ze stresu, a niecierpliwości, jaka ogarnęła go w chwili, w której Crow go objął. Bez sprzeciwu pozwolił mu się ściągnąć na jego kolana i ze zdumieniem stwierdził, jaką błogość niesie poddanie się cudzej woli, złożenie kontroli nad sytuacją w cudze ręce i po prostu... cieszenie się chwilą.

— Pierwszym kryminalistą i pierwszym od dawna — przyznał ostrożnie.

Rób ze mną wszystko, na co tylko masz ochotę, chciał powiedzieć, ale kciuk Crowa na jego szyi - tak sugestywny w swojej niewinności - sprawił, że wypuścił gwałtownie powietrze z płuc — Nie ma takiej potrzeby — odparł zamiast tego, z iskierkami pożądania majaczącymi w jego ciemnych oczach, nadających im na moment zielonkawej poświaty — Tutaj? Czy może... — wyszeptał, zerkając sugestywnie w stronę drzwi — Zatrzymałem się w hotelu za rogiem.

Nie musiał wymieniać nazwy; w najbliższej okolicy znajdował się tylko jeden hotel. Przesadnie luksusowy, piekielnie drogi, pełen zblazowanych ludzi w szytych na miarę garniturach, prowadzący pełne sztucznych uprzejmości rozmowy nad kawiorem i wytrawnym winem w restauracji na parterze.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#8
02.01.2024, 15:29  ✶  
Młodziutki Black nie był pierwszym mężczyzną, który reagował na niego w tak bezpośredni, pełen chciwości sposób. Crow zdawał sobie sprawę, jak większość ludzi określiłaby to co robił, jak reagował na dotyk silnych rąk na swoim ciele - zdziczenie. I faktycznie dostrzegał w tym zawsze jakąś potrzebę płynącą głęboko z samej w sobie ludzkiej natury, a nie z chociażby wyciosanego w pocie czoła, akademickiego umysłu, ale zdziczenie to było negatywne słowo. Sugerowało, że to nie było coś, do czego powinni tutaj dążyć, jeżeli nie chcieli doprowadzić do wzajemnego upodlenia, a zdaniem Crowa to nie mogło być złe - to było piękne. Jakby miał to do czegoś przyrównać, przyrównałby to do wysiłku fizycznego po zależeniu się na kanapie - pewne czynności zaczynały się od bólu, od zastanych mięśni i strzelających kości, ale kończyły się na uniesieniu, euforii. Ruch przynosił ciału oczyszczenie, a to, co wysiłek fizyczny robił ciału, prawdziwa, szczera i pożądania bliskość robiła z duszą - gdzież tu szukać miejsca na wstrzemięźliwość? Bajka. Głupia bajka tkana zazdrością, ludzie byli stworzeni do kochania, po to ich ulepiono z tej samej gliny, żeby się mogli wzajemnie ogrzewać.

- Chcesz, żeby Frank wrócił i cię takim zobaczył? Niegrzecznie. - Uszczypnął go w boczek, wciąż grając zawzięcie w grę polegającą na zbadaniu palcami wszystkich zakamarków ciała, które znajdowały się w tym momencie w zasięgu jego dłoni. Wiedział, ah bardzo dobrze wiedział, z czym kojarzyły się takie spotkania - szybkie uniesienie gdzieś w nieczynnej ubikacji. I chociaż tego typu zbliżenia miały swój urok i należycie zaszczytne miejsce w dobrze zbilansowanym życiu, to nie uważał ich za wystarczające, aby można było poczuć się spełnionym. Szybki orgazm z kimś, kogo nie znałeś - to nie było dobre zakończenie, to było jak ostatni drink kupiony na barze, ten wydany ci ze słowami „zaraz zamykamy”. Wcale nie traktowałeś go jak zwieńczenie wieczoru. Siedziałeś tam do późna, czekałeś Bóg wie na co, a gorzki posmak spływający po gardle nie zaspokajał pragnienia - on je wzmagał, tak mocno, że następnego dnia nie chciałeś się budzić. - To nie musi kończyć się szybko. - Nie musiało kończyć się tutaj. - Dasz w ogóle radę tam dojść? - Zapytał dla pewności, bo Black zdawał się mówić przez podniecenie, a do niektórych rzeczy trzeba było użyć głowy. Rozklejał się już teraz, a chciał wydłużyć ich wspólny czas o dodatkowych kilkanaście, kilkadziesiąt minut?

Ale faktycznie tam poszli. I Crow odkrył, że pan Perseus Black się swojej seksualności bardzo, ale to bardzo wstydził. Nie uraczył go nawet trzymaniem za rękę, chociaż gdyby tylko zechciał, dałby mu uwiesić się na szyi i poprowadził ich, we wskazane miejsce. Zamiast tego szli niby razem, a jednak osobno. Palił papierosa, śmiejąc się w duchu do tego, co musiało grać w duszy kogoś pokroju jego towarzysza - przykładny był z niego obywatel, przyznałby mu to, gdyby nie zerkał na niego co chwilę tymi swoimi psimi oczyma, jakby się chciał upewnić, że to nie był sen. Ale to nie był sen. Crow niby parsknął, słysząc coś o potrzebie pojechania windami osobno, bo go tego typu gierki wyjątkowo bawiły. Jeszcze trochę i uczyni bycie największym sekretem skrywanym przed tatusiem swoim głównym zajęciem.

Mimo tej myśli, że mógłby... Kiedy się na niego wreszcie spojrzało, jak wchodził do wnętrza, jakie Black określiłby jako przyjemniejsze od speluny, w jakiej znajdowali się wcześniej - nie pasował tutaj. Dobrze by wyglądał obwieszony srebrem i klejnotami jak sroka, zresztą sam nosił kolczyki i kilka pierścionków na palcach, ale to było wyzywające, to nie były szyk i elegancja - Crow był w tym otoczeniu skazą, był jak coś szorstkiego, na co natrafiasz, sunąc palcem po jedwabnym materiale. Ale był tu. I nie dawał się zignorować. Drzwi zamknęły się za Blackiem z głośnym trzaskiem, chociaż nikt ich nie dotknął i znów znaleźli się obok. Szarpnął go za koszulę i przyciągnął do siebie.

- W takich miejscach nigdy nie ma dobrej muzyki, ale spoko, chociaż znam dobrą płytę idealną do twojego dzisiejszego katharsis.

Nie dał mu na to odpowiedzieć - pocałował go, ale nie w nieśmiały sposób, w jaki pocałował go Black. To był pocałunek z kategorii natrętnych. Jeden z tych, w których druga osoba od razu wymusza na tobie rozchylenie ust i powitanie w nich twojego języka.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#9
03.01.2024, 23:47  ✶  
Było to na swój sposób zabawne; ta ostrożność w nieostrożności, to udawanie, że nic nie łączy go z tym człowiekiem (w pewnym sensie tak było - jeszcze kilka dni temu nie wiedzieli o swoim istnieniu, jeszcze przed świtem najprawdopodobniej o sobie zapomną) i długie, tęskne spojrzenia rzucane mu przez ramię. Gdybyśmy byli w Paryżu, myślał kuląc się w porywistym wczesnowiosennym wietrze; miał wrażenie, że zima wyjątkowo długo nie odpuszczała w tym roku, gdybyśmy tylko tam byli, bez lęku, że ktoś mnie rozpozna, przylgnąłbym do ciebie, ogrzał się twoim ciepłem i pozwolił całować na środku ulicy...

Crow mógł nazwać to wstydem, Perseus pragmatycznością, lecz tak naprawdę kierował nim strach; obawa przed ojcem i tym, co mógł zrobić, jeśli dowiedziałby się o tym, kim naprawdę jest jego najmłodszy syn. Nie chciał być kolejną wypaloną plamą na rodowym gobelinie, a jednocześnie nie potrafił wpasować się w sztywne ramy stylu życia, jakie narzucono mu z racji urodzenia. Trwał więc w ciągłym zawieszeniu pomiędzy wypada, a tabu; zamknięty pomiędzy tym, kim był i tym, kim być chciał, stając się człowiekiem coraz bardziej gorzkim i nieszczęśliwym. Tylko wieczory jak ten, spędzane w obcych objęciach w cuchnących dymem spelunach, albo hotelowych pokojach stanowiły chwilowe remedium. Jak eliksir, który uśmierzał ból i pozwalał zasnąć, lecz następnego dnia musiałeś zażyć jeszcze większą dawkę.

Miał nadzieję, że ten krótki spacer pozwoli mu nieco wytrzeźwieć; być może częściowo się udało, bowiem myśli stały się bardziej wartkie i krok mniej niepewny, ale kiedy próbował wsadzić klucz od hotelowego pokoju do zamku, okazało się, że miał z tym wielki problem. Przez moment obawiał się, że jego towarzysz się rozmyśli, więc starał się nie patrzeć na Crowa, jednocześnie czując, jak pąsowieją mu policzki. Wreszcie znaleźli się w środku, w pomieszczeniu przypominającym pokój z przybytku Franka, jednak pozbawionym tej sztucznej kiczowatości - wszystko tutaj było wyważone, dobrej jakości i pasujące do siebie. Parkiet w jodełkę, tapeta we francuskie lilie, ciężkie kotary zasłaniające okna, wysoki sufit ozdobiony sztukaterią, upstrzony kryształowym żyrandolem i duże łoże baldachimem; olśniewające i oszałamiające.

To prawda, że Crow nie pasował do tego miejsca. Był jak wypalona papierosem dziura w jedwabnej koszuli; burząca estetykę i wprowadzająca zamęt, ale Perseus miał słabość do chaosu, do niepoprawności i wszelkich odstępstw od tego, co być powinno, o czym świadczyć chociażby mogły puste butelki na stole, koszule niedbale przewieszone przez oparcia foteli i inne części garderoby wypełzające z otwartych podróżnych kufli, a także książki i papiery rozrzucone po każdym kącie. Uśmiechnął się więc do niego i ujął jego twarz w swoje dłonie, ale nim zdążył cokolwiek powiedzieć, mężczyzna złapał go za koszulę i przyciągnął mocniej. Mógł więc tylko wydać z siebie zaskoczone westchnienie i rozchylić wargi, a później dołączyć swój język do rozgorączkowanego tańca.

Płaszcz zsunął mu się z ramion i wylądował na podłodze, a wraz z nim resztki nieśmiałości i pozorów. Dotykał go teraz; wsuwał chłodne dłonie pod materiał jego bezczelnie krótkiej koszuli, badał mięśnie brzucha napinające się pod wpływem jego dotyku, a potem zaczął wędrować niżej, ku pasowi, zahaczył palcem wskazującym o sprzączkę i zaraz się wycofał, wsuwając palce w jego włosy.

— Widziałem kolor twojej duszy — oderwał się od jego ust tylko po to, by mu to powiedzieć; oddech miał przy tym płytki, a w oczach tliły się iskierki pożądania — Jest piękna. I ty jesteś piękny.

Znów go pocałował, tym razem dyskretnie ciągnąć go w stronę łóżka zdecydowanie zbyt wielkiego dla jednej osoby.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#10
14.01.2024, 19:32  ✶  
Może powinien połączyć te myśli? Może dziura na rodzinnym gobelinie była dziurą wypaloną takim papierosem, takim samym, który wypalał dziurę w jedwabnej koszuli będącej analogią tego pięknego miejsca? Crow był szczurem - człowiekiem z Podziemi, o skórze tak bladej, jaką pochwalić się mogli chyba tylko chłopcy przesiadujący dla Fontaine z dala od słońca i ludzie chorzy. Kiedy bladość innych kojarzyła się z porcelaną, jego bladość mogła być tylko i wyłącznie szarością - jak siwy dym wydmuchiwany z ust, wydobywający się z rozgrzanej tkaniny, z której znikały imię i twarz Perseusa.

Pokusa nie była tego warta. Stracenie własnego dziedzictwa nie brzmiało jak cena, jaką ktokolwiek chciałby ponieść za noc z wykolejeńcem jego pokroju, ale zagubiony Black miał to szczęście, że Crow był dzieckiem wychowanym na ulicy i dobrze wiedział, jakimi informacjami nie powinno dzielić się poza przestrzenią cudzej (bo własnej nie miał) sypialni. Ich brudny, mały sekret - najpewniej jedna noc spędzona w uniesieniu, a później będzie unikał jego spojrzenia - to przynajmniej zakładał Flynn, patrząc na zsuwający mu się z ramion płaszcz. Nie było w tym żadnej przyszłości, nie było wspólnej myśli innej niż pożądanie, nie było uczucia, że tylko ze sobą mogliby wydobrzeć - ze sobą mogli unieść się na chwilę po to, aby później spaść w to samo miejsce. Brak w tym było zaczepienia. Jakiegoś punktu, którego można by się złapać, ale dawało smak życia na wysokości - to jedno uszczknięcie mogło uratować twoją duszę, jeżeli tylko skupisz się na tym, aby dążyć do smaku, jaki ci tam dano.

Smaku wina, spalenizny i cudzych ust.

Crow jedną ręką trzymał papierosa, drugą dotykającego go Blacka. Dłoń mężczyzny zacisnęła się mocno na skórze tuż nad jego pośladkiem, zaś język żywo i dominującą witał go w przedsmaku tego, co miał za moment przeżyć - ogień. Ale to nie był ogień, który trawił i pożerał - to był ogień, który dawał życie - zapruszony przez kogoś, kto czuł i rozumiał, potrafił odnaleźć w nawet gwałtownym dotyku zadziwiającą delikatność. Mógł być wykręcony jak diabli, mógł być sokratycznym narkomanem zagubionym gdzieś w cuchnących śmiercią korytarzach rozciągających się pod magicznymi dzielnicami Londynu, ale to wciąż w nim było - prawdziwe uczucia, emocje objawiające się wokół niego w postaci fal czerwieni - coś więcej niż podniecenie - a może to tylko chwila kazała tak o nim myśleć, bo to dawało nadzieję na to, że dało się uszczknąć z niego więcej niż przyciskające się do ciebie, rozgrzane ciało.

- Duszy?

Perseus nie musiał prowadzić go dyskretnie w stronę łóżka, bo Crow napierał na niego ciałem, zmuszając go do wycofywania się tam w sposób bezpośredni.

Nie wierzył w dusze. Widział w swoim życiu duchy, ale zawsze były jedynie zapisem jakimś wspomnień, nie było w nich nic głębszego od tego, co widmowidzowie odczytywali z przedmiotów - strzępki przeszłości poskładane w rozproszoną, rozmytą całość - dusza sama w sobie nie istniała. Nie było nic dalej, śmierć była ostatecznym końcem. Dusza nie istniała, a on mógł wyczytać z niego wszystkie prorocze bzdury, jakie chciał, mógł pleść coś o kolorach, ale nigdy nie odczyta prawdy o jego jestestwie - Perseus mógł przeczytać z jego oczu wszystko, odnośnie tej chwili, na pewno nie prawdę o tym, kim był.

Kiedy znaleźli się w bezpiecznej do tego gestu odległości, pchnął Perseusa na ten materac i uśmiechnął się bezczelnie. Zagwizdał jakąś melodię, zabujał się do niej biodrami, zdradzając się w dwóch rzeczach. Po pierwsze - ta muzyka, o jakiej wspomniał chwilę wcześniej, grała mu w głowie cały ten czas. Po drugie - nie kłamał mówiąc o swoich upodobaniach. Skórzane spodnie opinały go już solidnie, ale nie chwycił za pasek. Zamiast tego wsadził sobie tego wspomnianego wcześniej papierosa pomiędzy wargi, żeby zrzucić z siebie kurtkę, w dość bliźniaczy sposób co Black, a zaraz później, wciąż górując swoją osobą nad leżącym chłopakiem, ściągnął obcisły, czarny podkoszulek i zaśmiał się delikatnie. Wielki tatuaż z sercem na jego klatce piersiowej miał na sobie imię Czarnej Wiedźmy Ścieżek - nie był już kryminalistą w żarcie i domysłach - miał to wypisane czarnym tuszem na jasnej skórze.

- Skoro jest piękna, to pewnie jest czarna? - Zapytał, trochę niewyraźnie, bo trzymał papierosa w zębach, a rękoma siłował się ze sprzączką. Uniósł w górę brwi, chociaż wcale nie wyglądał na zainteresowanego tematem. W dodatku sprawiał wrażenie kogoś oszołomionego czymś więcej niż winem, być może czymś, co władował w siebie jeszcze zanim przyszli tu razem do hotelu. Nie dało się jednak ukryć tego, że pytanie było trafione - monochromatyczność jego ubioru rzucała się w oczy od razu.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Perseus Black (5404), The Edge (5687)


Strony (3): 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa