• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 9 Dalej »
[21/06/1972] urodziny Norki

[21/06/1972] urodziny Norki
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#51
11.01.2024, 23:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.01.2024, 23:06 przez Erik Longbottom.)  
— Patricku, proszę cię... — Wywrócił teatralnie oczami, modląc się w myślach o to, aby nie oblać się zbyt intensywnym rumieńcem. Co oczywiście mu się nie udało. — Mam wrażenie, że z każdym miesiącem tych tytułów będzie tylko przybywać. Mister Magii, Najdroższy Czarodziej Wielkiej Brytanii, ocalały z Beltane, przyszły dziedzic rodu Longbottomów, aż strach pomyśleć, co wymyślą przed Yule. — Zmarszczył brwi. — Do tego czasu, aby zwiększyć sprzedaż, podłączą mnie pod mugolskie wierzenia i stwierdzą, że jestem wyrośniętym goblinem Świętego Mikołaja albo jakiegoś innego świętego.

Sylwetkę tej konkretnej postaci kojarzył przede wszystkim z zimowych spacerów po mugolskich dzielnicach miasta. Wtedy witryny sklepów nie tylko rozświetlały się kolorowymi światełkami i gwiazdkami zawieszonymi na choinkach na licznych placykach Londynu, ale też wszędzie można było zobaczyć symbolikę tego starszego, otyłego mężczyzny w czerwonym kubraku, który rozdawał prezenty dzieciom. Nawet na czymś takim można było ukręcić dramat w czarodziejskich mediach...

— Właśnie widać, że masz dobry humor! — Cieszył się, że pomimo ostatnich wydarzeń, ludzie potrafili znaleźć chwilę spokoju, aby faktycznie cieszyć się życiem. Na pytanie Aveline wzruszył lekko ramionami. — Nieco poobijany, trochę zmęczony, ale w ogólnym rozrachunku całkiem zadowolony. — Zanudził już wcześniej Patricka swoim narzekaniem na temat wydarzeń, jakie miały miejsce na statku, toteż nie chciał dwa razy powtarzać tego samego błędu. — Nie ma co narzekać. Poza tym są gorsze sposoby na świętowanie. Zwłaszcza że dzisiaj mamy aż dwie okazje!

Uśmiechnął się półgębkiem, poprawiając subtelnie swój temblak. Urodziny ich ulubionej mistrzyni wypieków zbiegły się w czasie z festiwalem Lithy. Chociaż część gości zdołała jeszcze z rana go odwiedzić, tak Erik akurat trzymał się z daleka. Owszem, żałował, że nie udało mu się zahaczyć o Stonehenge, jednak nie wyobrażał sobie też, że miałby przegapić przyjęcie Nory, aby zdążyć na samą końcówkę uroczystości. Miał inne priorytety; dotrzymywanie towarzystwa pannie Figg podczas jej święta było jednym z nich. Nie zamieniłby tego na wycieczkę do kamiennych menhirów, choćby go namawiało i pól Ministerstwa Magii.

Ponownie zerknął w kierunku Elliota, jednak nie potrafił się zorientować, czemu powitanie z Norą tak długo mu zajmuje. Mieli sobie coś do powiedzenia? Może tyle dobrego jej życzył? A może plotkują, pomyślał zgryźliwie, mimowolnie wyobrażając sobie, że to on staje się obiektem ich rozmowy. Rytuał z Beltane połączył ich w dosyć niekonwencjonalny sposób, a praca Erika stanowiła wieczne przypomnienie o tym przedziwnym zdarzeniu. Jeśli nie widzieli się od tamtego czasu, to nic dziwnego, jeśli chcieli zamienić parę słów na ten temat. Nawet żartobliwie. Erik westchnął cicho, kiwając głową, gdy Patrick się od nich odsunął, aby bawić się z kotem.

— Witamy ponownie — zwrócił się do Prewetta, gdy wrócił do ich grona. — Jak widzisz, jesteśmy bardzo dynamiczną grupą i... Patrick postanowił zająć się Lady. — Wrócił wzrokiem do Aveliny. — Znasz Avelinę, Laurencie? To kuzynka Nory.

Zaprosił jasnowłosego bliżej do ich grona, aby miał okazję przedstawić się pannie Paxton. Longbottom wykorzystał przy okazji to, że znalazł się przy butelce alkoholu i dolał sobie nieco do własnej szklaneczki. Miał wrażenie, że ta noc zbyt szybko nie dobiegnie końca. A jakieś znieczulenie, bądź co bądź, należało mu się po tym nad wyraz stresującym dniu, który był pełen wrażeń.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#52
12.01.2024, 11:01  ✶  
Drgnął kiedy rozbrzmiały pierwsze nuty piosenki, zupełnie zapomniał, że jego siostra posiadała takie cudo jak szafa grająca. Zerknął na Norę przez chwilę, jakby chciał się dowiedzieć dlaczego nagle włączyła to ustrojstwo, ale porzucił swoje dociekania na rzecz osób które znajdowały się obok niego.
Wrócił wzrokiem do Aveliny i uśmiechnął się. Co u niego słychać? Cóż, mógłby jej cały esej o tym napisać, miał wrażenie, że w ostatnim czasie działo się zbyt dużo w jego życiu, a już stanowczo za dużo rzeczy, które zmuszały go do szybszych działań, a spokojnego planowania wszystkiego.
- Nic specjalnego, prawie dwa razy rozczepiłem się podczas eksperymentowania z teleportacją - napomknął jakby to była najzwyklejsza rzecz i upił łyk ze swojej szklanki. -Um, ale Kapitan Pazur dawno cię nie widział, powinnaś wpaść do niego bo zacznie się boczyć jak zawsze - oj tak jego kocur był strasznie humorzasty, aż się zastanawiał czasami skąd mu się to wzięło. dobrze e zazwyczaj kawałek surowego tuńczyka sprawiał, że przestawał on się boczyć i okazywał pełne zainteresowanie osobie składającej mu "ofiarę" - doprawdy czasami miał wrażenie, ze jego kocu ma się za boga.
-Ale co u ciebie, miałaś okazję ostatnio uwarzyć jakiś ciekawy eliksir?
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#53
15.01.2024, 12:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.01.2024, 12:12 przez Nora Figg.)  

Norka w przeciwieństwie do Brenny nie miała do nikogo uprzedzeń, co można było zobaczyć na załączonym obrazku. W cukierni dzisiaj znaleźli się ludzie z naprawdę różnych środowisk, mało kto pewnie zakładał, że należą do grona jej znajomych, ale jakoś tak wyszło, że to właśnie ich uznawała za najbliższych. Nie umknęło jej to, że Brenna odeszła w kierunku zaplecza, później pewnie podpyta ją czego tam szukała i oburzy się, że nie poprosiła jej o zrobienie kawy, bo w końcu ona była gospodarzem tego przyjęcia, to ona powinna dbać o to, aby wszyscy byli zadowoleni.

Odwagi w przyjęciu prezenta od Laurenta na pewno dodawała jej babeczka, którą chwilę wcześniej zjadła. Uwierzyła, że to idealny zbieg okoliczności, że skoro chce więcej, chce się rozwijać, to taka wycieczka może być dla niej szansą. Normalnie pewnie wahałaby się długo nad odpowiedzią, tym razem jednak nie miała tego problemu. Zawstydziła się nieco, kiedy Prewett ucałował jej paluszki, miała nadzieję, że nikt sobie niczego nie pomyśli o łączącej ich relacji, bo tak naprawe nie było o czym mówić. - Te słowa to miód na moje cukiernicze serce. - Odpowiedziała jeszcze z uśmiechem, bo zrobiło jej się po prostu miło, gdy usłyszała taką opinię.

Nie miała pojęcia, o tym, że trójka, która posiada blond czupryny stała się przedmiotem rozważania kilku osób, pewnie by się zawstydziła jeszcze bardziej, na całe szczęście nie umiała ani czytac w myślach, ani nie miała jakiegoś wyczulonego słuchu.

Przywitała już chyba wszystkich, miała wrażenie, że każdy mógł się poczuć odpowiednio zaopiekowany. Muzyka przyjemnie grała w tle, lecz póki co nikt nie tańczył. Stwierdziła, że to idealny moment, aby na wielkim, okrągłym stole pojawiło się jedzenie, które przygotowała. Goście nie mogli stąd wyjść głodni, nie na jej warcie. Udała się do kuchni, bez słowa, by za chwilę wrócić z fruwającymi pod sufitem talerzami pełnymi słonych przekąsek. Wylądowały zgrabnie na stole, do którego wszystkich zaprosiła. Czas zadbać o to, aby ich żołądki również były szczęśliwe. Półmiski były pełne najróżniejszych przysmaków. Można było tam znaleźć głównie rzeczy zapiekane w cieście, w końcu to była specjalność Norki.

Dbała o to, aby kieliszki gości napełniały się, kiedy tylko robiły się puste, aby nikomu niczego nie zabrakło. Sama również dosyć mocno się rozluźniła bo likier cytrynowy dzisiaj wyjątkowo dobrze smakował w takim towarzystwie. Kiedy zauważyła, że wszyscy zjedli odpowiednie porcje machnęła różdżką, aby pozbyć się niepotrzebnych talerzy. Był to również odpowiedni moment na to, żeby podgłośnić muzykę, na pewno nie odpuści im dzisiaj tańców, bo była w wyśmienitym humorze.


Odkryj wiadomość pozafabularną
kolejna tura do 22.01.
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#54
19.01.2024, 19:28  ✶  

Avelina chciała się tylko upewnić, że Erik nadal był w odpowiedniej formie, że nie potrzebował pomocy, czy jakichś suplementów przeciwbólowych, ale najwidoczniej zajęli się nim odpowiednio w Ministerstwie, co przyjęła z nieskrywaną ulgą i ciepłym, zmęczonym uśmiechem. Wróciła do swoich zdolności, które rozwijała od lat i po prostu przysłuchiwała się ich rozmowom, widząc jak Patrick zatroszczył się Lady uśmiechnęła się lekko.

– Tak, znamy się – odparła szybciutko, aby nie musiał ich sobie przedstawiać, a potem wróciła wzrokiem do Thomasa. Za dużo ludzi, przeszło jej przez głowę czując jak zaczyna jej serce bić szybciej ze stresu, a szyja pokrywa się rumieńcem wędrując ku jej policzkom. Nigdy nie przepadała za zbyt dużą ilością osób wokół niej, więc naprawdę chciała się już wycofać, chciała się schować, może pod jakimś stołem i uciąć sobie tam drzemkę. Była zwykle tak cicha, że z czasem ludzie zapominali iż w ogóle była wokół nich.

– Pewnie jak powiem, że powinieneś bardziej uważać nic nie pomoże, co? – odpowiedziała kuzynowi unosząc jedną brew w rozbawieniu. Trochę nie umiała już się skupić ze zmęczenia, które nią dzisiaj targało odkąd zeszła ze statku, odkąd wróciła z Lithy i odkąd dowiedziała się o czwartym dziecku Augustusa. – Dostałam zlecenie na jeden eliksir, ale nadal nad nim pracuję, więc niewiele mogę ci powiedzieć – odpowiedziała mu.

Wtedy Nora zaczarowała otoczenie swoimi popisami kulinarnymi, więc z przyjemnością oddzieliła się od reszty ludzi, aby faktycznie coś zjeść, jakąś przekąskę, aby nie paść na twarz lub nie upić się za bardzo alkoholem, co raczej w jej przypadku nie było możliwe. Wypiła w tym czasie już dwie szklanki z whisky, a po zjedzeniu oparła się o pusty skrawek ściany, taki idealny, wręcz w jej wyobrażeniach wyglądający jak ona sama, więc pasujący do niej. Z uśmiechem i zmęczeniem obserwowała innych dookoła, a zwłaszcza Norę, która wręcz błyszczała.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#55
20.01.2024, 10:58  ✶  
Brenna została na zapleczu na czas potrzebny do przyrządzenia najpierw jednej, bardzo, bardzo mocnej kawy, a potem drugiej, bardzo, bardzo mocnej kawy. Gdy wróciła na salę, jeśli tylko Nora nie była okupowana, porozmawiała z nią chwilę, jak zwykle paplając bez opamiętania o wszystkim, co przyszło jej tylko do głowy (poza tymi chwilami, gdy brała łyk kawy), w pełni świadoma, że gdyby była choćby trochę mniej gadatliwa niż zwykle, Figg jeszcze uznałaby, że Brenna się źle bawi albo coś takiego.
Potem z pewną ulgą opadła za stół. To że zajmie się jedzeniem absolutnie nikogo nie mogło zdziwić – zwłaszcza, że Nora jak zwykle dała wspaniały popis swoich kuchennych zdolności – a jedząc nie musiała biegać, skupiać się na tym, co mówią inni ani gadać. Nie tknęła alkoholu: tego nie piła od lat, co najwyżej pozwalając sobie na parę łyków tam, gdzie wzniesienie toastu było absolutnie niezbędne, ale dziś czuła, że nawet grzecznościowe umoczenie ust w szampanie mogłoby zwalić ją ostatecznie z nóg. Po pewnym czasie zerknęła na zegarek – przyszli tu, gdy już zbliżał się zmierzch, i Brenna chciała skontrolować godzinę (nie tylko po to, by sprawdzić, czy już wypada się ulotnić, czy to jeszcze ten moment, kiedy Norce byłoby przykro), a potem dostrzegła, że Avelina stoi sama z boku.
Na nieszczęście dla Paxton, nie była ani trochę podobna do ściany, o którą się oparła.
Brenna wypiła ostatni łyk trzeciej tej nocy kawy, już zimnej i wstała, by po chwili oprzeć się o ścianę obok Aveliny. Wyłapała wcześniej, że ta piła whiskey, i pamiętała też ich krótką rozmowę przed tym, jak obie weszły do Nory Nory. Statek musiał wywrzeć na kobiecie swój wpływ, a jeżeli była tak zmęczona, jak Brenna, alkohol prawdopodobnie łatwo uderzał do głowy. Nawet jeśli mieszkała w pobliżu, nie powinna nocą chodzić sama, a już na pewno nie teleportować się po whiskey…
– Zmęczona? – zapytała, spojrzeniem odnajdując Erika. Zwykle starała się nie wychodzić z imprez nie upewniwszy się, że brat da sobie radę, ale zważywszy na to, że tutaj byli Nora i Elliott, pewnie nawet będzie wolał, by siostra nie kręciła się w pobliżu… – Odprowadzić cię?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Obserwator
Nie możesz winić lustra za to, że odbicie ci się nie podoba.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrick ma ciemne włosy i ciemne oczy. Najczęściej na jego twarzy gości trzydniowy zarost. Jest wysoki, ale nie przesadnie (ok. 185 cm), raczej wysportowany. To ten typ, który rzadko można zobaczyć w garniturze, bo woli ubrania wygodne, które nie krępują jego ruchów. A poza tym garnitury wyróżniają się w tłumie a on lubi się z nim stapiać. Dużo się rusza. Chociaż w towarzystwie potrafi sporo mówić i często żartować, zdaje się, że równie dobrze odnajduje się w swoim własnym towarzystwie. Często można go zobaczyć szkicującego coś namiętnie. Wieczorami można go czasem spotkać w barach. Zawsze wtedy siedzi gdzieś w rogu.

Patrick Steward
#56
20.01.2024, 11:14  ✶  
Bawiąc się z Lady, Patrick poświęcał kotu właściwie całą swoją uwagę. Trzymał bukiecik z kocimiętki w ręce i to przysuwał to odsuwał go do białej, puchatej kulki. Czasem dla niepoznaki, gdy kocica zaczynała już łapać wyznaczony przez niego rytm i zwinnymi łapkami capać za kwiatki, zmieniał go powodując konsternację na kocim pyszczku. Było mu dziwnie miło, z białym, puszystym ciężarem na kolanach, choć jego spodnie pewnie zaczynały cierpieć na niespotykany dotąd w ich życiu nadmiar przypadkowej, kociej sierści. Steward nie był pedantem (kto pracował z nim w jednym biurze, albo zdążył przyjść tam do niego z jakąś sprawą wiedział, że miejsce przy którym siedział zawsze zawalone było masą – zdawałoby się – niepotrzebnych przedmiotów: papierowymi kulkami, wieloma mniejszymi i większymi kawałkami pergaminu, kilkunastoma piórami, paroma numerami porysowanego Proroka Codziennego, kolekcją osobliwych kształtów i kolorów kamieni oraz mnóstwem innego rodzaju bibelotów), ale jego spodnie sierści raczej nie zaznały, bo poza sową, zwierząt nie posiadał. Lady, choć tego nie wiedziała, była w czymś pierwsza.
- No dobrze, dosyć tego dobrego – rzucił miękko na końcu, wreszcie wręczając bukiecik kotce i nie próbując już jej go odebrać. Odruchowo, trochę korzystając z okazji, wykorzystał moment by pogładzić ją po czubku łebka i za uszkami. – Idę do twojej pani. Wreszcie chyba nie ma obok niej zbyt wielu osób.
Odłożył Lady na krzesło obok siebie i podniósł się ze swojego miejsca. Otrzepał lekko spodnie a potem ruszył w stronę Nory Figg. Po głowie ciągle błądziły mu dostrzeżone jakiś czas wcześniej nici powiązań, ale myślał o nich bardziej w kwestii uporządkowania sobie relacji, o których wiedział (albo nie wiedział) niż jakichś innych. Wiedza bywała przydatna, nawet jeśli potrafiła przy okazji mocno rozczarowywać.
W tle grała muzyka. Uśmiechnął się przyjaźnie do Nory.
- Zdaje się, że wreszcie udało mi się ciebie złapać samą. Dzisiaj są twoje urodziny, a mam wrażenie że skupiłaś się głównie na tym, żeby wszyscy zaproszeni zostali odpowiednio ugoszczeni i dobrze się bawili – zauważył pogodnie, bez przygany w głosie, z tonu jakby kompletnie przecząc wypowiedzianym słowom; bardziej w formie zagajenia. Inna rzecz, że – patrząc na sprawę ze statkiem - Nora miała po prostu ogromnego pecha i Patrickowi wydawało się, że był na przyjęciu jedną z niewielu osób, która nie pozostawała zmęczona. – Dasz się wyciągnąć na parkiet? – zapytał, wyciągając w jej stronę zachęcająco rękę. Mogli też wypić po drinku, jeśli cukierniczka nie miała ochoty na taniec.
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#57
20.01.2024, 16:18  ✶  
Erik

Mrugnął ze trzy razy, jakby nie był do końca mentalnie sprawny, kiedy znów usłyszał głos kierowany do niego. Ale niekoniecznie dlatego, że w ogóle ktośkolwiek się do niego odezwał, ten etap już mieliśmy za sobą. Raczej dlatego, że, tak, jak zostało powiedziane - grupa była dynamiczna. Tak jakby każdy tutaj brał na siebie obowiązek, by nie było tego jednego smuta siedzącego w kącie, który nie potrafi sobie znaleźć ani osoby do pogawędzenia, ani zajęcia. Pielęgnował myśl, że mógłby się powoli zbierać, że skoro wszystkie "formalności" zostały dopełnione, to w domu czeka na niego ciepłe łóżko, kochany jarczuk i szum morza. Spokój - tak... A raczej: na pewno nie. Myśl, zarówno ta pielęgnowana jak i jakakolwiek inna, została rozbita i rozłożona wokół niego. Nie gwałtem, nie atakiem. Bardzo delikatnie. Bez huku trzaskanego szkła. W dźwiękach muzyki, która się wokół rozległa. W magicznej chwili, kiedy ktoś cię zaczepia, a ty myślisz "jakie piękne oczy..." Książkowy moment, na które czeka większość nastolatek. Niestety Laurent nie był ani w książce, ani nie był nastolatką, a umiłowanie do rzeczy pięknych (również na szczęście) nie było domeną tylko tych dwóch wymienionych. Dlatego też uśmiechnął się ciepło do mężczyzny, którego partner rozmów (czyli Patrick) zajął się uroczą Lady.

- Nie da się tego ukryć. - Potwierdził. To był ten dobry rodzaj dynamiki, ten miły. Przyjemnie się na niego spoglądało i przyjemnie było go muskać, być jego częścią. - Niestety mimo mojego umiłowania do przyjęć brak sił neguje możliwość zaczerpnięcia pełną garścią z tej dynamiki. - Ale dziękuję. Bo w jego głowie wydawało się to czysto grzecznościowe. - Cieszę się widząc cię w tak dobrym stanie. Twój stan wydawał się bardzo poważny. - Tam, na statku. Teraz... chyba niesprawna ręka? Złamana, koniec końców? Ale poza tym Erik wyglądał... zaskakująco dobrze. I nie to, żeby brakowało mu przystojnego lica, och nie. Zaskakująco dobrze jak na kogoś, kogo życie wisiało na włosku x godzin temu. Skierował wzrok na Avelinę, idąc za pytaniem Erika. Skorzystał z zaproszenia i zamiast siadać z boczku, cichutko i grzeczniutko, zrobił parę ostrożnych kroków w stronę Aveliny i Thomasa. - Poznaliśmy się w Hogwarcie. - Potwierdził jej słowa. Ciekawe - przeszło mu przez głowę - że czystokrwiści tak chętnie wykluczają wszystkich innych ze swojego grona. Ale ci, którzy czystej krwi nie mają, wcale nie wykluczając czystokrwistych. Tak jakby świat chciał pokazać, że ci, którzy głowę noszą za wysoko, nigdy nie dostrzegą piękna wszystkiego wokół. I Laurent całkowicie się z tym zgadzał.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#58
21.01.2024, 20:24  ✶  
Pokiwał niespiesznie głową. Gdyby nie wsparcie, jakiego użyczył mu Prewett na pokładzie statku, zapewne byłoby z nim teraz o wiele gorzej. Ten zastrzyk energii sprawił jednak, że zdołał w porę czmychnąć z trzewi ''Perły Morza'' zanim poszła na dno. W przeciwnym wypadku byłoby o wiele gorzej, a na pewno stanowiłby spory balast dla reszty członków wyprawy. Nie spodziewał się, że to się tak potoczy. To miało być szybkie rozpoznanie; sprawdzenie, czy zaginione dzieciaki faktycznie wylądowały na pokładzie. A wystarczyło parę kroków, żeby rutynowa czynność zmieniła się w jeden wielki koszmar. Longbottom stłumił grymas pragnący wedrzeć się na jego twarz.

— Czuję się poniekąd tak, jakbym trzymał się w jednym kawałku tylko dzięki sile woli — przyznał na słowa Laurenta. — Doświadczyłem na własnej skórze sporej ilości dziwactw w swoim życiu, ale to, co tam widzieliśmy, nawet mi nie mieści się w głowie.

Walczył z dzikimi stworzeniami buszującymi pośród odległych wiosek, ścigał przestępców i akolitów czarnej magii na ulicach Londynu, zmagał się z biurokracją w sercu Ministerstwa Magii, ale najwyraźniej pomimo tych wszystkich perypetii na światło dzienne dalej mogło wyjść coś, co zupełnie wymykało się jego zrozumieniu. Czy kiedykolwiek tak naprawdę poznają szczegółową historię okrętu? Erik miał wrażenie, że pomimo tego całego szaleństwa, dalej pozostawało sporo niewiadomych, jednak czy nawet oficjalnie śledztwo i zebranie wszystkich doniesień mogłoby w czymkolwiek pomóc? Statek był na dnie i o ile Merlin dopomoże, zostanie tam po wsze czasy.

— Należą ci się podziękowania — stwierdził nieoczekiwanie, przygryzając lekko dolną wargę. — Nie jestem biegły w magii leczniczej, ale cokolwiek tam zrobiłeś, pozwoliło mi przetrwać. — Wypuścił powoli powietrze z płuc. — I było to potężne zaklęcie, biorąc pod uwagę moje obrażenia, więc... Sporo ryzykowałeś. — Magia zawsze miała jakąś cenę. — Mam nadzieję, że nie żałujesz. Jak widzisz, efekty są więcej niż zadowalające.

Uśmiechnął się półgębkiem. Naturalnie jego obecna aparycja nie była w stu procentach dziełem zaklęcia blondyna, jednak to on poniekąd zapoczątkował cały proces, dając mu początkowy zastrzyk energii. Gdyby nie wizyta w biurach Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów, Erik prezentowałby się o wiele gorzej. Pochowane po szafkach mikstury zminimalizowały część otrzymanych obrażeń, a zaklęcie utrwaliły ten efekt.

Jakby tego było mało, Brenna sięgnęła po swoje niezwykłe talenty; wystarczyło, że machnęła mu parę razy różdżką przed nosem, a najcięższe zadrapania i siniaki chwilo odeszły w zapomnienie. Rany nie tyle zniknęły, ile po prostu zostały ukryte pod warstwą magii metamorfomagicznej. Chyba tylko dzięki tej mieszance różnych technik Erik stał w miarę pewnie na nogach, a nie leżał na sali szpitalnej. Chociaż może i to go jeszcze czeka? Prawdziwe konsekwencje wizyty na ''Perle Morza'' odczuje dopiero, gdy ciało zorientuje się, jak wiele przeszło poprzedniego dnia. Eh, poranek to będzie jedna wielka katastrofa, pomyślał przelotnie Longbottom.

— Skusisz się na jednego? — spytał, poruszając swoim szkłem, poszukując wzrokiem stołu z większą ilością alkoholi. Może gdzieś czaiły się jeszcze jakieś autorskie drinki Nory?

Co jak co, ale ta dziewczyna potrafiła zadbać o swoich gości. Erik z zadowoleniem zauważył, że blondynka wcale nie latała teraz wśród gości, a została wzięta w obroty przez Stewarda, który poprowadził ją na parkiet. Przekrzywił na moment głową, przyglądając się im. Taki urokliwy, niewinny wręcz moment, zamknięty w granicach tej imprezy w obliczu tych wszystkich nieprzyjemnych zdarzeń, których wspomnienia i zapowiedzi błądziły na zewnątrz.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Lady II
#59
22.01.2024, 22:34  ✶  
Nie wydawała się być w jakikolwiek sposób onieśmielona czy skrępowana kontaktem z kimś, kogo na dobrą sprawę nie znała. Chyba wystarczało, że najwyraźniej Nora go znała i ufała, skoro nie wsadziła kitku za pazuchę i nie broniła własną piersią przed eee… czymś. Kimś. Nieważne.
Ważne, że miała zajęcie i to zajęcie sprawiające całkiem sporo frajdy. Jak to szło? Jestem łowcą, drapieżnikiem, myśliwym, zgubą swoich wrogów, cieniem wśród cieni… Coś w ten deseń, bo rzeczywistość „troszkę” rozmijała się z prawdą. Chociażby trudno, żeby białe kitku zlewało się z cieniami, prawda…? Ale hej, polowała, i to jak polowała! Tylko „ofiara” ciągle niespodziewanie się wymykała…
I w końcu – jest! Złapała obiema łapkami, wsadziła nosek w bukiecik i… zamruczała.
- Nooo dooobrze... – zgodziła się w swej wielkiej łaskawości – … ale wrócisz jeszcze? – miauknęła, wpatrując się w Patricka oczami, którym… no, chyba trzeba mieć serce z kamienia, żeby im odmówić! Ostatecznie nie zaprotestowała, kiedy wylądowała na drugim krześle; po prostu zajęła się kocimiętkowym bukiecikiem, a w dalszej perspektywie – może drzemką, może po prostu obserwacją, a może psoceniem...


Odkryj wiadomość pozafabularną
Jak ktoś-coś chce coś od kitku, to prośba o personalnego pinga
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#60
23.01.2024, 17:00  ✶  
Spojrzał na Avelinę znad swojej szklanki i pokiwał głową.
- Bez ryzyka nie ma postępu - stwierdził jedynie i pokiwał głową patrząc na Laurenta, wiele osób znało się z Hogwartu. Niby zwykła szkoła, jednak fakt, że żyło się w niej tyle czasu sprawiało, że miało się tam okazję wejść w interakcje z duża cześcią czarodziejek i czarodziejów, którzy potem tworzyli magiczne społeczeństwo.
Obdarzył spojrzeniem Brennę, która pojawił się obok nich.
- Jeżeli potrzebujecie pomocy w teleportowaniu się do domów to służę pomocą - zwrócił się do Brenny i Aveliny, to nie byłby przecież pierwszy raz, kiedy służyłby za magiczną taksówkę - cóż na pewno był szybszy ale może nie bardziej komfortowy niż mogolskie odpowiedniki.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Avelina Paxton (2545), Brenna Longbottom (2520), Elliott Malfoy (750), Erik Longbottom (4079), Lady II (1172), Laurent Prewett (3923), Nora Figg (4710), Otto Abbott (1659), Pan Losu (7), Patrick Steward (3209), Thomas Figg (1498)


Strony (8): « Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa