• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[1-2 lipca 1972] Na chwilę zapomnieć o świecie | Olivia, Tristan

[1-2 lipca 1972] Na chwilę zapomnieć o świecie | Olivia, Tristan
Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#51
12.01.2024, 10:35  ✶  

Na policzkach Olivii pojawił się rumieniec. Być może dlatego, że z ust Tristana nie musiało wydobyć się żadne słowo by sprawić, że dziewczyna poczuje się doceniona i skomplementowana. A być może dlatego, że sama nigdy nie widziała go w takim wydaniu, a ponoć niektórym kobietom miękną kolana, gdy widzą mężczyzn w garniturach. A być może obie te rzeczy.
- Dziękuję - rozpromieniła się jeszcze bardziej, o ile to było w ogóle możliwe. Pod tym względem nie różniła się od innych - jak większość kobiet lubiła dostawać komplementy, chociaż... Te od bliskich osób miały dla niej dużo większe znaczenie. Bo owszem, mogłaby później powiedzieć, że oczywiście że stroi się dla siebie, wszystko robi dla siebie, ale prawda była taka, że jednocześnie chciała się podobać Tristanowi. Wybierając sukienkę zastanawiała się, czy mu się spodoba. Patrzyła jak leży, czy nie miała żadnych mankamentów i czy na pewno dobrze w niej wyglądała. No i czy uda jej się osiągnąć ten efekt, jaki chciała. - Wyglądasz cudownie, pasuje ci garnitur. Będę musiała pilnować, żeby żadna kobieta tam cię nie porwała.
Żartowała, ale w jej oku błysnęła zazdrość. Mógł tego jednak nie zauważyć, bo Olivia odwróciła się i odgarnęła włosy na bok, zgarniając je w dłoń. Poza tym ta emocja była dość ciężka do wyłapania, szczególnie gdy mieszała się z tyloma innymi, które ruda czuła w tej chwili. Uniosła lekko włosy, by Tristan mógł swobodnie przełożyć łańcuszek i go zapiąć - zamiast zwyczajowej woni papierosów mógł poczuć zapach perfum, dość ciężkich i dymno-drzewnych, ale zadziwiająco pasujących do Olivii. Zapięcie było małe i dość upierdliwe, naprawdę mogła mieć z tym problem chociaż wątpliwe było, że siedziałaby w łazience kolejne 10 minut tylko po to, by walczyć z łańcuszkiem. Znając ją to już po kilkunastu sekundach się poddała i wyszła, prosząc o pomoc. W tak błahych sprawach Olivia nie potrafiła być cierpliwa. I, prawdę mówiąc, teraz też zapasy cierpliwości miała na wyczerpaniu. Może gdyby zostali w domku to nie skurczyłyby się tak gwałtownie, jak z chwilą gdy go zobaczyła te kilka sekund temu. A teraz doszedł jeszcze dotyk, chociaż niewinny i mówiący po prostu, żeby się odwróciła. Do tego wszystkiego stał tak blisko i patrzył na nią w taki sposób, że sama miała mętlik w głowie. Bardzo chciałaby, żeby to, co teraz czuła, było prostsze. Gdzieś z tyłu głowy jednak miała tę myśl, która ostrzegała ją przed zbyt szybkim działaniem. Wiedziała jednak, że prędzej czy później będzie musiała z nim porozmawiać. Ale jeszcze nie teraz. Nie chciała psuć tej chwili i nie chciała go wystraszyć. Przecież wybrała to miejsce, żeby oboje mogli zapomnieć o całym świecie, wyciąganie na wierzch uczuć byłoby co najmniej niestosowne, zwłaszcza że przecież zaraz mieli wychodzić.

Olivia jednak wyciągnęła rękę i przesunęła dłonią po klapie marynarki Tristana, jakby strzepywała z niej niewidzialny pyłek. Mózg mógł mówić swoje i krzyczeć, że teraz jest najlepszy czas na to, by się odwrócić i wziąć torebkę, przełożyć swoje rzeczy, ale czasem to nie było takie proste. Czasem ciało nie słuchało tego, co mówił mózg i tak było w tym wypadku. Olivia uniosła spojrzenie i uśmiechnęła się niepewnie, mając wrażenie, że nagle zaczyna tonąć w oczach Tristana, a grunt usuwa jej się spod nóg. Jakby na moment straciła kontakt z rzeczywistością i straciła władzę nad tym, co robi. Rozchyliła lekko usta, jakby chciała coś powiedzieć, ale przerwało jej ciche pukanie w szybę. Aż podskoczyła - tak bardzo przestała zwracać uwagę na otoczenie, że nawet nie zauważyła, że na zewnętrznym parapecie siedziała bielutka, niezadowolona sowa. Pukała w szybę z oburzeniem i przebierała nóżkami, by dwójka czarodziejów się nią zainteresowała i w końcu wpuściła ją do środka.
- Otworzysz jej? Muszę wziąć torebkę - uratowana przez sowę. Olivia odetchnęła, czując jak wszystkie te uczucia, które zaczęły ją oplatać i przejmować kontrolę nad jej zachowaniem, z powrotem wracają do odmętów jej duszy. Dobrze, niech tam siedzą i się nie wychylają, bo miała wrażenie że jeszcze jedna mała chwila i nie wytrzymałaby tego napięcia, które wytworzyło się pomiędzy nimi. A to mogłoby wszystko zepsuć, cały ten wyjazd. Oczywiście że brała pod uwagę to, że Tristan również nie patrzył na nią już tylko jak na przyjaciółkę, ale bardzo chciała, by zmiana ich relacji wyszła od niego w czasie, który uzna za stosowny. Wzięła więc swoją torebkę i cienką narzutę na ramiona, przełożyła kilka niezbędnych rzeczy oraz fiolkę z eliksirem, wsunęła buty na dość wysokim obcasie, i była gotowa. Może i nie wyglądała, ale potrafiła poruszać się w szpilkach i to całkiem swobodnie i nawet z gracją. Można było powiedzieć, że to był lata praktyki - chodzenia i tańców w klubach, do których chodziła częściej niż chciałaby się przyznać. Chociaż na coś się te jej imprezy przydały.

Sówka miała list z monetą, która zapewne była świstoklikiem. Na ten widok Olivia tylko przewróciła oczami, bo w sumie to się trochę tego spodziewała, ale trochę miała nadzieję, że jednak się myliła. Po namyśle dorzuciła do torebki miętówki, które zawsze miała ze sobą, tak na wszelki wypadek.
- Chyba będziemy małą chwilę przed czasem. Trzeba było mnie pospieszyć - powiedziała jeszcze, zerkając na zegarek. Co prawda nie miała pojęcia jak miałby ją pospieszyć, nie wchodząc do łazienki, ale na pewno istniało kilka sposobów. Chociażby zgaszenie i zapalenie światła. To w sumie było... Logiczne. - Następnym razem możesz zgasić i zapalić światło, żebym wiedziała, że siedzę za długo.
Powiedziała, przekrzywiając głowę. Czemu wcześniej na to nie wpadła?
Czarodziej
Życie to sztuka, którą uprawia niewielu. Większość tylko wegetuje.
wiek
33
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
Złotnik / Kowal
Wysoki brunet, mierzący 193 cm o zielonych oczach. Ubierający się jak zwyczajni mugole, nie rzucając się w oczy. Szczupły, z dobrze zbudowaną sylwetką.

Tristan Ward
#52
12.01.2024, 23:21  ✶  

To był widocznie pierwszy raz, kiedy zaprezentowali się sobie w strojach wyjściowych. Ona w pięknej sukni, on w garniturze. Tristan dostrzegł rumieniec na twarzy Olivii, ale jego uśmiech nie chodził z twarzy. Podziękowała za komplement. On z kolei poczuł się trochę zakłopotany, nie wiedząc jak zareagować, kiedy to kobieta chwali jego wygląd. Zwykle jest na odwrót. Ale skinieniem głowy, podziękował jej. Robiąc to także w języku migowym. Proste słowo, które powinna umieć odczytać. Z uśmiechem, wyłapując jej słowa dotyczące pilnowania jego osoby przed innymi kobietami. Zależało jej na nim? Czy to był wstęp do niezauważalnej jeszcze jej zazdrości?

Pomógł zapiąć jej wisiorek. Dotykając delikatnie jej ramienia, jakby chciał poinformować, że prośbę spełnił. Ale wtedy też, kiedy się odwróciła, stała bardzo blisko jego osoby. Mógł ją objąć. Przytulić. Mógł się pochylić i pocałować. Mógł. Ich spojrzenie na dłuższą chwilę zastygło wpatrując się w oczy drugiego. Jakby próbowali rozmawiać spojrzeniem. Myślami. Uczuciami. O czym myślała? Czy też pragnęła tego samego co on?

Dotknęła jego marynarki, udając, że coś strzepuje. A może i tam coś było. Może nie. Między nimi zapanowała spokojna cisza. Przerywana deszczem za oknem. Czy to był ten moment, kiedy może to on powinien zacząć? Gdyby mógł mówić, powiedziałby. Ale niestety zmuszony był posługiwać się czynami, gestami. Mógł zaryzykować pocałunkiem. Zauważył, że Olivia uchyliła usta. Chciała coś powiedzieć? Pozwoliłby jej. Coś jednak musiało im tę chwilę przerwać.

Podobnie jak Olivia, Tristan także podskoczył jak obudzony gwałtownie ze snu. Od razu spojrzał w kierunku dźwięku. Poczuł ulgę, kiedy okazało się, że była to sowa.

Skinął głową w zgodzie na słowa przyjaciółki i podszedł do okna, aby otworzyć i wpuścić zwierzę na parapet wewnętrzny pomieszczenia. A że wiało i lało, zamknął okno z powrotem. Nieprzyjemna pogoda zrobiła się na zewnątrz.

Kiedy Olivia zajęła się ubieraniem butów i zgarnięcia swojej torebki, Tristan odebrał paczkę z listem od sowy, zapoznając się z zawartością. Pierw jednak wysuszył zaklęciem zmoczony papier. Mając nadzieję, że tusz nie rozmył się. Dostali świstoklik i zaproszenie. Olivia to widząc już miała do niego pretensje? A powiedziała mu, o której jest to przyjęcie? Westchnął, na zasadzie takiej, że nie miał przecież pojęcia o ustaleniach godziny przyjęcia. A dla świętego spokoju, z powodu braku już czasu, kiwnął jej głową na zgodę "tak, tak, będę gasić światło albo pukać do drzwi".

Sowę wypuścił przez okno i kiedy wyleciała, zamknął skrzydło. Upewnił się, że wszystko ma. Różdżką zamknął drzwi frontowe, aby nikt nie planował wejść do tego domu, gdyż zostawiali tutaj swoje prywatne rzeczy. Po czym schował różdżkę wewnątrz marynarki. Miał tam specjalną dla niej kieszeni. Zaproszenia schował do wewnętrznej kieszeni marynarki, z drugiej strony. Jeżeli Olivia była gotowa, użyczył jej ramienia. A następnie, mogli dotknąć przedmiot, jaki był świstoklikiem, aby przeniósł ich tam, gdzie miało odbyć się przyjęcie. Oby zadbano o stosowne zadaszenie w taką pogodę.


Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#53
13.01.2024, 09:40  ✶  

Olivia w żadnym wypadku nie określiłaby tego jako robienia wyrzutów. Z prostego powodu: gdy robiła wyrzuty, wiedziała o tym najbliższa okolica. Tutaj wydawała się odrobinę zakłopotana, ale szybko jej przeszło i zbyła uczucie wzruszeniem ramion. Stało się, trudno - nie spóźnią się przecież, będą odrobinę przed czasem. Tylko szkoda sowy, bo ciekawe ile ta biedaczka spędziła czasu na zewnątrz. A teraz znowu ruszała w drogę. Quirke odprowadziła biały punkcik wzrokiem, a potem wsunęła rękę pod ramię Tristana i dotknęła razem z nim świstoklika, na chwilę wstrzymując oddech.

Wylądowali na zewnątrz, na chodniku z dużych płyt. Przed nimi piętrzyła się całkiem spora posiadłość - piętrowa, z czerwonym dachem i wieloma dużymi oknami. Ktoś właśnie wchodził przez duże drzwi, obok których wisiała tabliczka z napisem Stajnia Pegaza. Wyglądało na to, że to jakiś zajazd, a nazwa sugerowała że był przeznaczony dla czarodziejów, chociaż... W wierzeniach mugoli również były obecnego pegazy, prawda? Nie mieli jednak czasu nad tym, by się zastanawiać, bo tutaj może i nie lało jak z cebra, ale mżawka robiła się coraz bardziej intensywna, a osoba, która wchodziła do środka, przytrzymała im drzwi. Był to młody chłopak w zielonym garniturze w drobną kartę, Mógł mieć 20 lat, może niewiele więcej.
- Ale pogoda, co? - zagaił, przeczesując rude włosy tak, by wróciły na swoje miejsce. Niezbyt to pomogło, bo kilka kosmyków na powrót odskoczyło do swojego pierwotnego stanu. Ruszył przed siebie niewielkim korytarzem do kolejnych drzwi, tym razem otwartych. Po korytarzach płynęła cicha muzyka, wydobywająca się z zaczarowanych instrumentów. Grały leniwą, powolną melodię, by nie przeszkadzać w rozmowach, ale i by zagłuszyć niezręczne odgłosy sztućców i przeżuwania. - Też wam przerwali?
Zapytał jeszcze, orientując się że para za nim idzie. Olivia kiwnęła głową.
- Tak, zdążyliśmy zrobić tylko dwie stacje - potwierdziła chłopakowi uprzejmie. Ściskała Tristana za rękę, by się nie potknąć, i kręciła głową, rozglądając się na wszystkie strony. Wnętrze budynku było ładne, może trochę stylizowane na jakiś średniowieczny dworek? Były tu ładne kandelabry, żyrandole i duże obrazy, przedstawiające naturę. Ciekawie dobrali także meble z ciemnego drewna i... Czy to był dywan na ścianie? Quirke uśmiechnęła się lekko na ten widok - to chyba miało swoją nazwę, ale nie pamiętała jej.
- Ja trzy. O, przepraszam, muszę z kimś porozmawiać - chłopak grzecznie przeprosił, ale już wcale na nich nie patrzył. Ruszył w kierunku starszej kobiety w eleganckiej, długiej sukni. Rozmawiała z mężczyzną w podobnym wieku i gestykulowała, pokazując w stronę okien. Wyglądało na to, że znaleźli jednego z organizatorów.

Sala była urządzona dość prosto - wzrok przyciągały ustawione pod jedną ścianą stoły z jedzeniem, przy których kręciło się całkiem sporo osób w różnym wieku. Okrągłe stoliki były tylko w części zajęte, najwyraźniej nie tylko oni lubili wpadać na ostatnią chwilę. Przy talerzach znajdowały się winietki z imionami i nazwiskami, mogli więc w spokoju poszukać swoich. Nie umknął im też fakt, że spora część sali była pusta, jakby chcieli w ten sposób przygotować miejsce do tańczenia.
- Chodź, poszukamy naszych miejsc - Olivia wodziła wzrokiem po pustych miejscach i karteczkach z imionami. Widziała ustawione kieliszki i otwarte już butelki z winem, ognistą whisky i jeszcze jakimś alkoholem. Poczuła jednak ulgę, że obok była też woda i soki. Naprawdę wolałaby nie prowokować utraty kontroli. Może wypije pół kieliszka wina i tyle, tak żeby się nie denerwować. Bo była trochę spięta. Było tu sporo ludzi, zapewne też w domyśle wszystkie miejsca mają być zajęte, więc czekają ich uprzejme rozmowy przy stole z nieznajomymi.
Czarodziej
Życie to sztuka, którą uprawia niewielu. Większość tylko wegetuje.
wiek
33
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
Złotnik / Kowal
Wysoki brunet, mierzący 193 cm o zielonych oczach. Ubierający się jak zwyczajni mugole, nie rzucając się w oczy. Szczupły, z dobrze zbudowaną sylwetką.

Tristan Ward
#54
13.01.2024, 13:53  ✶  

Teraz i tak nie mieli czasu o tym dyskutować. O tym, dlaczego Olivia tak długo grzebała się w łazience. Może i jej słowa nie brzmiały jak wyrzut czy marudzenie, ale kiedy czas gonił, facet mógł pomyśleć to na różnoraki sposób. Tristan mierzył się z tym pierwszy raz w swoim życiu. Do tej pory słyszał jedynie narzekania niektórych kolegów, gdzie jego żona lub partnerka, albo nawet i siostra, grzebią się w łazienkach godzinami. Nie poganiał Olivii, wierząc, że panowała nad czasem i sama się pilnowała, aby zdążyli. Organizacja i tak zadbała o nich, przysyłając świstoklik, aby wiedzieli gdzie mają się stawić.

Kiedy wylądowali na zewnątrz, przed budynkiem, pierwsze co Tristan zrobił, to spojrzał na Olivię, aby upewnić się, czy dobrze zniosła podróż i nie ma potrzeby odejść na bok i zwymiotować. Wiedział jak trudno znosiła takie podróże, więc to już reagował z troski. Wyglądało na to, że tym razem żołądek nie robił jej fikołków. Ale nie zmieniało to też faktu, że powinni się schować, gdyż mżawka zapowiadała nadejście opadów. Ruszył więc z Olivią u boku w stronę wejścia, za długo nie poświęcając uwagi na rozejrzenie się. Ale dostrzegł, gdzie się pojawili. Stajnia Pegaza. Nazwa jak z książek. Mugole wierzyli w pegazy jako istoty magiczne, choć nie istniejące.

Tristan jako że nie mógł mówić, to jedynie skinął głową nieznajomemu, dziękując jednocześnie, za przytrzymanie drzwi. Pierwszą do środka wpuścił Olivię. On wszedł za nią. Kierując się zasadą, że kobiety puszcza się przodem. Rozmowę kontynuowała dalej Quirke. Ward mógł jedynie kiwać głową jak na razie, uśmiechać się i rozglądać. Już czuł, że będzie mu ciężko. Niemowa w otoczeniu ludzi, którzy tego nie wiedzą i jedyne co będzie mógł robić, to słuchać i przytakiwać. Może nie będzie tak źle, jak sam myśli? Oboje z Olivią byli spięci. Każde z nich z innego powodu.

Wnętrze budynku było wspaniałe. Można było rozglądać się i podziwiać wszystko co ich otaczało. Czasu jednak na to nie mieli za bardzo, chcąc udać się do głównej sali, gdzie zapewne oczekiwano uczestników. Jeżeli w którymś momencie ich drogi do odpowiedniego pomieszczenia, trzeba było pokazać zaproszenia, Tristan to uczynił.  Bez problemu mogli znaleźć się w odpowiedniej sali. Także zwrócił uwagę, gdzie ich wcześniejszy rozmówca się udał, z kim porozmawiać. Czujne oczy i instynkt Aurora. Tristan uruchomił w sobie obserwację ludzi i otoczenia. Zboczenie zawodowe.

Nie byli ostatnimi. Ani też pierwszymi. Mogła być też opcja, że niektórzy nie zdecydowali pojawić się na przyjęciu. Pytanie tylko, ile było uczestników? Grup? Trudno powiedzieć, kiedy nie miało się o tym pojęcia. Westchnął cicho i spojrzał na Olivię, która zaproponowała poszukanie ich miejsca. Zgodził się skinieniem głowy i udał z nią w kierunku stołów, czy stolików.

Zastawy stołowe były elegancko ustawione. Jak na takich bankietach, balach czy innych uroczystościach. Podstawą był zawsze alkohol. Ale także soki i ciepłe napoje dla nie pijących procentów. Stoliki zapewne były wieloosobowe, aby uczestnicy mogli ze sobą porozmawiać, poznać się i wymienić przeżyciami. Jakoś to przeżyją. Tristan chyba bardziej uwagę skupiał na otoczeniu i obserwacji ludzi, wieku, zachowań. Jakby chciał mieć pewność, że znajdują się w bezpiecznym kręgu nieznajomych im osób. Robił to co prawda dyskretnie. Towarzysząc swojej przyjaciółce w szukaniu ich stolika. I chyba zdawało mu się, że przy trzecim dostrzegł jej imię i nazwisko. Szturchnął ją delikatnie i dyskretnie, gestem głowy wskazując na stolik przed nimi.


Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#55
13.01.2024, 20:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.01.2024, 20:26 przez Olivia Quirke.)  
Osób było kilkadziesiąt - na rzut oka plus minut czterdzieści? Może troszkę mniej, może niewiele więcej. Z jednej strony nie była to impreza na dwieście osób i to dobrze, bo po co komu taki tłum, z drugiej jednak... Ludzie podchodzili, zaczepiali się i rozmawiali. Olivia to dostrzegła, tak samo jak Tristan. Kilka sekund obserwacji wystarczyło, by zorientowali się, że nie, grupy uczestników się nie znają. Dużo osób wymieniało uściski dłoni, do ich uszu dochodziły słowa przywitania i przedstawienia się. Olivia odruchowo chwyciła Tristana za rękę i ścisnęła ją lekko. Jakby mówiła, że będzie dobrze i się wszystkim zajmie.

Gdy ją szturchnął, z początku spojrzała na niego nieobecnym wzrokiem. Czego chciał? Zmienił zdanie, może jednak mają wyjść? Ale krótkie skinięcie głowy w kierunku stolika i w lot załapała, że znowu był pierwszy w szukaniu czy zagadkach. Olivia uśmiechnęła się lekko i ruszyła w tamtą stronę.
- Ty jednak masz lepszy wzrok niż ja - roześmiała się, bo faktycznie - na jednej z winietek znajdowało się jej imię i nazwisko, a na drugiej, tej obok, - jego. - Dzień dobry!
Uśmiech rudej rozszerzył się i został posłany w kierunku czwórki ludzi. Stolik mógł pomieścić osiem osób, brakowało więc dwójki. Trójka ludzi, kobieta i dwóch mężczyzn, na oko w ich wieku, odpowiedziało na uśmiech Olivii, wcześniej przerywając rozmowę. Byli chyba z jednej drużyny. Dziewczyna miała długie blond włosy, skręcające się w miękkie fale. Opadały na odsłonięte plecy krwistoczerwonej sukni. Miała miejsce obok Tristana. Z drugiej strony posadzono jej towarzyszy, jednego w okularach, drugiego z kilkudniowym zarostem i blizną pod okiem. Wyglądali na miłych: kolejno się przedstawili jako Ava, Tim i Marcus. Obok Olivii z kolei usadzono mężczyznę, który zdecydowanie zawyżał średnią wieku przy stoliku. Miał siwą, krótką brodę, głębokie zmarszczki mimiczne i laskę, którą oparł o stół. Wstał, jako jedyny, i ucałował dłoń Olivii, a rękę Tristana uścisnął. Mocno i zdecydowanie. Przedstawił się jako Anthony.
- Moja żona, Grace, niedługo do nas dołączy, będzie przeszczęśliwa że mamy wokół siebie tylu młodych ludzi, którzy też kochają zagadki! - niemalże zaszczebiotał, przenosząc z zachwytem wzrok od Tristana do Olivii. - Słyszeli państwo, że będzie dodatkowa nagroda dla tych, którzy najszybciej rozwiązali zagadki?
Olivia zerknęła na Tristana. Po jej minie mógł wywnioskować, że nie wiedziała. Zaraz jednak odezwała się kobieta po jego drugiej stronie.
- To byłoby niesprawiedliwe patrząc na to, że część drużyn zdołała zrobić cztery zagadki zanim przerwano zabawę, a część tylko dwie, bo zaczęli później.
- Moja droga, właśnie o to chodzi! Kto pierwszy, ten lepszy! - mężczyzna podrapał się po siwej brodzie i błysnął zębami w uśmiechu. Blondynka prychnęła.
- No tak, tylko że gdybyśmy wszyscy zaczęli o czasie...
- Ava, daj spokój - chłopak w okularach szturchnął ją lekko. - Chodź, pójdziemy po coś do jedzenia. Marcus, chcesz coś?

Olivia przeskakiwała wzrokiem od Anthony'ego do pozostałych uczestników rozmowy i poczuła, że jak nic skończy dzisiaj z migreną. Odszukała pod stołem dłoń Tristana i ścisnęła ją mocno.
- W sumie to jedliśmy, ale może...
- Och, tu jest, Grace! Są nowi uczestnicy, zobacz! - Anthony zdecydowanie przejmował pałeczkę, jeśli chodzi o rozmowę przy stole. Był głośny i niemal tak ekspresyjny, jak Olivia, która... O dziwo tutaj zachowywała się inaczej. Wyglądała na odrobinę zagubioną, mówiła też dużo ciszej niż zwykle. Jakby ten mężczyzna, który siedział obok, ją przytłaczał.
- Jak miło! Jestem Grace, cudownie że więcej par tak spędza wspólnie czas. Teraz to młodym w głowie głównie imprezy, kluby i praca. Nawet książek nie czytają! Nic tylko te gazety, no i jeszcze telewizja... Zobaczycie że te podchody za dekadę nie będą już istnieć, rok temu było dwa razy więcej osób! - Grace wyglądała na poczciwą osobę, taką typową kobietę pod 60-tkę. Ubrana była bardzo elegancko, w całkiem białych włosach lśniła złota wsuwka z czerwonym kryształem. Sukienka w kolorze czerni była prosta, wyszywana złotą nicią. Była dość zgrabna jak na swój wiek, możliwe że od pomagania mężowi, skoro ten poruszał się o lasce. - A wy? Czytacie coś?
Łypnęła na nich podejrzliwie, wzrokiem próbując dostrzec, czy któreś z nich ma coś na palcu.
- Bo wiecie, czytanie ćwiczy umysł. My z Antkiem czytamy po sto książek rocznie! - zupełnie jakby nie czekała na odpowiedź na pytanie, które zadała. Olivia zagryzła dolną wargę. - Im więcej, tym lepiej. Powinno się książki pochłaniać, tylko wtedy można powiedzieć, że człowiek ma jakąś pasję, prawda Antek?
Zmiana planów. Olivia spojrzała na Tristana, potem na butelkę białego wina. Spojrzała na niego błagalnie, mając nadzieję, że zrozumie, że przy tej dwójce ciężko będzie wytrzymać na trzeźwo. Bo Grace trajkotała dalej, chociaż Olivia starała się jej nie słuchać. Po co, skoro kobieta najwyraźniej nie chciała odpowiedzi?
Czarodziej
Życie to sztuka, którą uprawia niewielu. Większość tylko wegetuje.
wiek
33
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
Złotnik / Kowal
Wysoki brunet, mierzący 193 cm o zielonych oczach. Ubierający się jak zwyczajni mugole, nie rzucając się w oczy. Szczupły, z dobrze zbudowaną sylwetką.

Tristan Ward
#56
13.01.2024, 23:36  ✶  

Liczne, obce towarzystwo. Pokazywało jednak jak duże zainteresowanie było zabawami terenowymi. Co nawet samego Tristana zaskoczyło. I pomyśleć, że pewnie nie byli to wszyscy. A może to byli, tylko przemieszczali się po całej sali, nie zajmując swoich miejsc przy stole? Tak można było wywnioskować.

Na słowa Olivii, Tristan uśmiechnął się w odpowiedzi. Miał bardzo dobry wzrok i spostrzegawczość. Inaczej nie mógłby być aurorem. Ale kto wie. Podeszli w końcu do stolika, gdzie to Olivia przywitała się słownie, ale on jedynie skinął głową. Uścisnął dłonie każdej z powitanych osób, którzy się przedstawiali. Jeżeli o nich chodziło, Olivia musiałaby sama ich przedstawić. Co z tego, że mogło to leżeć w jego obowiązku, skoro był niemową. Wierzył, że przyjaciółka da sobie radę. Był przy niej. W przeciwieństwie do Pana Anthony’ego, Tristan nie całował kobiet po dłoniach. Choć może kultura tego wymagała, wolał być dyskretny, zdystansowany? Jakoś tak.

Wiedzieli już, z kim przyszło im siedzieć. Młodzi ludzie i jedno starsze małżeństwo. Łatwo było zauważyć, kto uwielbia dużo mówić. Więcej niż jego przyjaciółka. Nie to jednak było dla Tristana zaskoczeniem, ale i wspomnienie o kolejnej nagrodzie. Tutaj Tristan pokręcił głową, że nie miał o tym pojęcia i spojrzał na Olivię. Ona też nie wiedziała. Miał tylko nadzieję, że nie będzie konieczne wykonywanie kolejnych zadań i to przy wszystkich. Nie musieli wiedzieć o ich problemach.

Zanim usiedli, Tristan niczym dżentelmen odsunął krzesło Olivii i przysunął, aby mogła usiąść. On zaś zajął swoje miejsce obok niej. Słuchał wymianę zdań. Podobnie jak przyjaciółka, wędrował wzrokiem od osoby do osoby. W pewnym momencie poczuł dotyk i uścisk dłoni. Spojrzał na Olivię. Wspomniała o tym, że może by coś na talerze nałożyć, ale nie dokończyła. Pojawiła się najwyraźniej partnerka pana Anthony’ego. Podekscytowany facet, że ma przyjemność towarzyszyć młodszemu pokoleniu. Tristan skinieniem głowy powitał panią Grace i spojrzał na Olivię. Zauważył u niej zmianę. Była cicha. Gdyby nie ta wada mowy, umiałby włączyć się do towarzystwa. Kontynuować rozmowy. Ale nie mógł. Mógł tylko słuchać. To wewnętrznie bolało. Ulżyłby tym swojej towarzyszce.

Przełożył swoją dłoń, na dłoń Olivii, chcąc dać jej znać że będzie dobrze. Zaraz wstanie i przyniesie jej coś do jedzenia. Lecz słysząc w pewnym momencie o książkach, ponownie na nich zawiesił wzrok. Grace, Anthony. Rzucił spojrzeniem na ich winietki. Cattermole. Już ich kojarzył. Zamówienia z Esów i Floresów dla państwa Cattermole. Kojarzył ich z widzenia. Rzadko bywali ale często ktoś z rodziny odbierał dla nich zamówienia. Albo kupował. Miało to sens. Olivia jako mały mol książkowy, też mogłaby znaleźć z nimi jakiś język.

Ward wyłapał spojrzenie Quirke, która wskazywała gestem głowy na kieliszek, wino i spojrzała ponownie błagalnie. Kiwnął jej na zgodę. Zrozumiał. Nauczył się czytać mowę ciała i gesty. Kulturalnie wstał, sięgnął po butelkę białego wina, otworzył i nalał jej, a następnie sobie. Po czym zamknął i odstawił. Chyba, że ktoś z towarzyszy przy stole sobie zażyczył, to uzupełnił, posyłając życzliwy uśmiech. Zajął ostatecznie swoje miejsce, wyjmując notes z kieszeni. Pod stołem, otworzył na pustej stronie i zaczął w nim pisać lewą ręką.
”Anthony i Grace, Cattermole. Bywali u mnie w księgarni. Kojarzę ich z widzenia. Nie wiem czy będą mnie pamiętać. Nie obsługiwałem ich. Przygotowywałem zamówienia dla nich.”
Dyskretnie pokazał Olivii. Aby była trochę w temacie. Jeżeli przeczytała, odwrócił kartkę i napisał, nową treść.
”Przyniosę nam coś do jedzenia. Co chcesz? Żeby nie było, że siedzimy i tylko pijemy.”
Zapytał i czekał na jej odpowiedź. Słowną, albo pisemną. Jak wolała. Mogli nawet razem wstać i podejść do stołu szwedzkiego. Czy zdążą? Nie wiedział kiedy całe to rozpoczęcie się zacznie. Ale bezpieczniej byłoby, jakby ona została przy stole i pilnowała ich miejsc i napojów. Obce otoczenie, nie wiesz kto jest wrogiem a kto przyjacielem.



Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#57
14.01.2024, 13:17  ✶  

Oczywiście, że Olivia zajęła się przedstawieniem ich dwójki. Dla niej to było tak naturalne, jak oddychanie. Nie tylko zdążyła się przyzwyczaić do tego, że Tristan nie mówi, ale także zmieniła odrobinę swoje nawyki i wyrobiła w sobie pewne odruchy, by przejmować pałeczkę w niektórych sytuacjach. Na przykład takich jak ta. Może reszta uznała, że Olivia w tej drużynie wiodła prym? Albo zwyczajnie nie zwrócili na to uwagi, bo pan Anthony naprawdę ściągał na siebie całą uwagę otoczenia. Podobnie jak Grace. Jeśli chodzi o charaktery, to dobrali się idealnie - zdawali się mieć takie same poglądy, takie samo spojrzenie na świat. Mogło ono nie pasować innym, ale ważne że pasowało im samym. To było w pewnym sensie nawet urocze.

Mężczyzna w okularach, widząc że Tristan nalewa wina, podsunął mu swój kieliszek i posłał mu dokładnie takie samo, błagalne spojrzenie. Olivia to dostrzegła i nie mogła się powstrzymać - parsknęła śmiechem, który zaraz zamaskowała udawanym kaszlem. Anthony, który siedział obok, przerwał swój wywód i spojrzał na kobietę z niepokojem.
- Chyba się pani nie przeziębiła przez tę pogodę? Okropne załamanie, naprawdę, kto by się spodziewał - powiedział, lekko dotykając ramienia rudowłosej.
- Przeziębienie nie ujawnia się tak szybko, Antek, powinieneś wiedzieć - Grace pokręciła głową z uśmiechem, sięgając po szklankę. Jej mąż od razu stracił zainteresowanie Olivią i niemal rzucił się, by nalać jej wody. Dzięki temu nie zauważył, że Tristan wyciągnął notes i coś pisał pod stołem. Quirke zerknęła w bok, lekko unosząc brwi.
- Pójdę z tobą - powiedziała z uśmiechem, lekko poruszając głową w kierunku blondynki, która właśnie wracała ze swoim towarzyszem do stolika. Ich kolega odetchnął z ulgą, a Tristan i Olivia nie musieli mieć wyrzutów sumienia, że tak szybko się oddalali. Ruda wypiła dwa łyki wina i potem tylko rzuciła ciche "proszę wybaczyć" i wstała, żeby przejść z Tristanem do zastawionych jedzeniem stołów. - Chyba dobrze, że cię nie kojarzą. Zamęczyliby cię.
Odważyła się odezwać dopiero, gdy odeszli na odpowiednią odległość i miała pewność, że starsze małżeństwo jej nie usłyszy.
- Ale to w sumie urocze, nie uważasz? Że tak się ze sobą zgadzają a on tak o nią dba. Rzadko się widuje takie małżeństwa, z reguły w tym wieku następuje nie wiem... Jakieś wypalenie? Przygniata ludzi codzienność i żyją obok siebie. Mam wrażenie, że Grace i Anthony są w sobie tak samo zakochani, jak na początku - oczywiście, że Olivia była tym zachwycona. Tristan doskonale wiedział, jakie książki czytała. Może i było wśród nich kilka ambitnych pozycji, ale kobieta głównie zaczytywała się w romansach, które nie miały przełożenia na realne życie. Dosłownie połykała kolejne pozycje, książka za książką. Kochała tego typu historie.

Na stołach były dania zarówno ciepłe, jak i zimne. Owoce, warzywa, sałatki, mięsa, jakieś pierożki... Dania bardziej obiadowo-kolacyjne, ale nie zabrakło lżejszych pozycji. Olivia z ciekawością uchyliła pokrywkę z krewetkami, a po chwili zawahania nałożyła sobie kilka sztuk. Do tego dobrała świeże warzywa - nie była specjalnie głodna, więc nie wzięła nic więcej, ale musiała spróbować tego, czego na co dzień nie jadała.
- Nie wiem jaki mają plan, ale chyba klasycznie będą dziękować za przybycie. Zaskoczyli mnie trochę mówieniem o jakiejś dodatkowej nagrodzie, ale to nam nie grozi - mrugnęła do Tristana wesoło. Ona swoją już dostała, nie potrzebowała kolejnej. Ale... Właśnie. - Potem podejdę do nich i się zapytam o ten eliksir.
Po to go przecież wzięła. Rozejrzała się jeszcze po sali - wyglądało na to, że ludzie powolutku zaczynają wracać do swoich miejsc, ale przy stołach wciąż krążyło sporo osób. Było nawet... Miło. Olivia spodziewała się raczej, że każdy będzie siedział w swoich grupach i wilkiem patrzył na innych, ale się pomyliła. Ludzie wydawali się być otwarci na innych i to bez względu na wiek. To była po prostu zabawa, a nie rywalizacja. Miła odmiana.
- W zasadzie miałeś rację, żeby tu przyjść. Jest dość miło, nawet jeśli nasi towarzysze zadają pytania, na które nie oczekują odpowiedzi - uśmiechnęła się lekko i wskazała głową na ich stolik. Blondynka wdała się w żywą dyskusję ze starszym małżeństwem, jej towarzysze z kolei dziubali w talerzach, jakby znudzeni. I odrobinę zażenowani? Ciekawe o czym rozmawiali. - A ty? Jak się czujesz wśród takiego tłumu?
Czarodziej
Życie to sztuka, którą uprawia niewielu. Większość tylko wegetuje.
wiek
33
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
Złotnik / Kowal
Wysoki brunet, mierzący 193 cm o zielonych oczach. Ubierający się jak zwyczajni mugole, nie rzucając się w oczy. Szczupły, z dobrze zbudowaną sylwetką.

Tristan Ward
#58
15.01.2024, 14:47  ✶  

Jeżeli ludzie z ich otoczenia, uznaliby Olivię za dominującą, przejmującą w większości sytuacji słownych, pałeczkę, nie przeszkadzałoby mu to a raczej go ratowało. W takim przypadku nie obchodziłoby go, jak inni postrzegaliby ich ”związek” choćby nawet przyjacielski. Być może inaczej by spojrzeli, gdyby znali jego przypadłość. Tylko też nie chciał widzieć na ich twarzach i w oczach litość, współczucie.

Kolejne błagalne spojrzenie. Tristan uzupełnił kieliszek także koledze ze stolika, który widocznie też szukał ratunku w tym towarzystwie, w alkoholu. Nie umknęło mu uwadze zachowanie Olivii, która zaczęła udawać kaszel. Gdy zajął na powrót swoje miejsce, spojrzał na nią z troską. A że podobno tylko udawała, sam poczuł ulgę. Napisał co chciał jej przekazać i okazało się, że Olivia chce z nim opuścić na moment ich stolik. Grzecznie przeprosiła, więc mogli się oddalić w stronę stołu szwedzkiego.

Na jej stwierdzenie, wzruszył lekko ramionami i pokręcił głową. Co miało być odpowiedzią "nie wiem". Dopisał parę słów w notesie, jako dopowiedzenie swojej mowy ciała. "Są zajęci sobą. Ale jeżeli chcesz, możemy zamienić się miejscami." Pokazał jej, proponując zamianę swoich miejsc przy stole. Może z dziewczyną, jaka siedziała obok niego, będzie jej lepiej w towarzystwie? On będzie najwyżej wiernym słuchaczem starszego mężczyzny. Jakoś to przeboleje.

Słuchając kolejnych słów Quirke, przyglądał się temu co było podane za posiłki ciepłe i zimne. Było z czego wybierać. A wiele potraw była i dla niego obca.

Jednak nie jedzenie było głównym elementem skupienia uwagi, ale słowa Olivii. Wiedział, że czytywała powieści romantyczne. Miło się odniosła do starszego małżeństwa. Jakby rozmarzyła się? Czy tymi słowami, dawała mu sygnał? Znak, że chciałaby doświadczyć tego samego? Nie kryła się z tym wielokrotnie. Czuł, że to on powinien zrobić ten pierwszy krok. W odpowiedzi, skinął jej głową, że się zgadza z jej słowami.

Notes schował. Miał mały, podręczny, kieszonkowy, to na szczęście z tylnej kieszeni spodni mu nie wystawał. Wziął talerz nałożył sobie lekkich sałatek i jakąś roladę mięsną z nadzieniem. Dla degustacji. Mógłby nawet wziąć z Olivią na pół. Jeżeli też preferowała różnorodność potraw i nie miała na nic uczulenia czy alergii.

Przy okazji przyjaciółka nawiązała do dalszego ciągu zabawy i chęci podjęcia rozmowy z organizatorami. Na te słowa, że główna nagroda ich nie dotyczy, uśmiechnął się jakby w podzięce. Tym lepiej, że nie będą musieli pokazywać się na scenie głównej aby ją odebrać. Skończyli tylko dwa zadania, w trzecim byli w trakcie. Ale ktoś już pochwalił się, że miał za sobą trzy pełne i robił czwarte.
Na razie Tristan odpowiadał Olivii gestami głowy, zgadzając się z jej słowami lub posyłając uśmiech.

Skoro mieli nałożone talerze, mogli wrócić do stolika, skoro było można dostrzec, że ludzie zaczęli kierować się do swoich miejsc i je zajmować. Też powinni. Ale przyjaciółce na razie nie spieszyło się z tym. Kontynuowała z nim rozmowę. Dziękowała mu za to, że tutaj są. A także że trafili na przyjaźnie nastawione towarzystwo. Uśmiechnął się znów na jej słowa, ciesząc że przyzwyczaiła się nieco do tutejszej obecności. Że dała się jednak namówić i co najważniejsze, nie jest tutaj sama. Swoją troskę wykazała także o niego. Ale żeby jej odpowiedzieć, musiał albo napisać, albo posłużyć się językiem migowym. Wybrał to drugie, aby użyć prostych słów, gestykulując jedną dłonią.

”- Dobrze. Bo jestem z Tobą.”
Krótko i treściwie. Na razie powinno jej wystarczyć. Gestem głowy wskazał na stolik z pytaniem, czy wracają. Bo chyba powinni. Pierwszą ją puścił, żeby tym samym zdecydowała, czy chce siedzieć obok starca, czy młodej kobiety. Pamiętał, że nie chciała pozwolić, aby jakaś się do niego dobierała.

Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#59
15.01.2024, 18:32  ✶  

- Nie zrobiłabym ci tego - odpowiedziała niemal natychmiast, zerkając na kartkę w notesie. Jakby dla wzmocnienia swoich słów pokręciła dodatkowo głową. Nie wyobrażała sobie, że nagle mieliby się zamienić miejscami - wystarczyłoby tylko, by Anthony i jego urocza żona postanowili wziąć go w krzyżowy ogień pytań. W normalnej sytuacji pewnie skorzystałaby z propozycji, ale... No, to nie była normalna sytuacja i normalni ludzie. Niby sami odpowiadali sobie na pytania, ale miała pewne obawy, że zaczną wymagać odpowiedzi. Była dużą dziewczynką, poradzi sobie. Uśmiechnęła się do siebie, jakby próbowała dodać sobie odwagi. Zauważyła, że do niej miga. Z uwagą patrzyła na dłonie Tristana, powtarzając w głowie podstawowe gesty, których zdążyła się nauczyć. Chyba chodziło mu o to, że było w porządku. Mrugnęła więc w odpowiedzi i kiwnęła głową. Tak, musieli wracać. Na chwilę jednak się zatrzymała i wzięła głęboki wdech, by przywołać na twarz promienny uśmiech.

Usiedli w samą porę - ostatnie osoby również siadały przy stolikach i odstawiały talerze. Powoli jednak sala cichła, ludzie odkładali sztućce i odwracali głowę w kierunku pustej części sali. Stanęły tam trzy osoby: dwie kobiety i mężczyzna. Mężczyzna miał srebrną brodę, niezbyt długą i schludnie przystrzyżoną. Przykładał właśnie różdżkę do swojego gardła, by wzmocnić głos. Pozostałe dwie kobiety mogły mieć około pięćdziesięciu, może sześćdziesięciu lat. Stały trochę z tyłu i wyglądały na zadowolone. Wodziły wzrokiem po sali, jedna z nich nawet w miarę dyskretnie do kogoś pomachała.
- Drodzy uczestnicy! Jest nam niezmiernie miło, że tyle osób wzięło udział w dzisiejszych podchodach! Cieszy nas to, zwłaszcza że widzimy nowe i młode twarze - potoczył wzrokiem po sali. Na jego twarzy odbiło się prawdziwe wzruszenie. - Przykro nam, że musieliśmy odwołać część zadań, ale sami byliście świadkami, przynajmniej część z was, jaka jest pogoda. Niemniej...
Na chwilę zamilkł, a jego wzrok na dłużej spoczął na stoliku, przy którym siedziała Olivia, Tristan, starsze małżeństwo i drużyna z facetem w okularach, który - czego mogli na początku nie zauważyć - zdążył wypić wino z kieliszka i właśnie nalewał sobie kolejną porcję. Blondynka posłała mu karcące spojrzenie, na co tylko wzruszył ramionami.
- Liczył się czas, nawet jeśli nie ukończyliście wszystkich zadań! W tym miesiącu najszybsi byli Grace i Anthony! Zapraszamy po raz TRZECI z rzędu! - Olivia uniosła brwi i zerknęła na Tristana. Trzeci raz byli najszybsi? I w ogóle to były regularne spotkania? Chociaż tamta para wyglądała faktycznie na kogoś, kto miał czas i środki na to, by co miesiąc jeździć na tego typu zabawy. Co innego mieli w sumie robić?

Anthony wstał, wspierając się na lasce. Podał Grace swoją dłoń i ruszyli na parkiet, gdzie jedna z kobiet machnęła różdżką. Na dłonie starszego małżeństwa spłynęła pokaźnych rozmiarów paczka oraz coś w rodzaju statuetki.
- Tylko bez zdradzania zakończenia, moi drodzy, te książki trafią do sklepów dopiero za miesiąc! - Anthony z ciekawością zajrzał do środka. Wszystkim mignęła też sporych rozmiarów sakiewka - najwyraźniej część zapłaty za podchody to była ściepa na nagrodę główną. Anthony chrząknął.
- Cała nagroda należy się mojej cudownej małżonce. Gdyby nie jej lotny umysł, zapewne bylibyśmy ostatni - Grace dyskretnie machnęła różdżką, by unieść pudło w powietrze. Spojrzała na męża maślanymi oczami i zarumieniła się.
- Może i wydają się snobami, ale są przeuroczy - Olivia nie mogła powstrzymać się od komentarza. Patrzyła z zachwytem jak Anthony całuje żonę w policzek, jak przyjmują gratulacje od organizatorów i powoli wracają do stolika. Blondynka, obok której siedział Tristan, prychnęła.
- Bo ich nie znasz - mruknęła. Wyglądała na niezbyt zadowoloną z faktu, że to właśnie oni wygrali. I że w ogóle siedzą razem z nimi.
- Bawcie się dobrze i... mam nadzieję, że z niektórymi zobaczymy się za miesiąc! - mężczyzna schował różdżkę i klasnął. Po sali niemal natychmiast przetoczył się gwar rozmów i szczęk sztućców, wróciła także cicha muzyka. Starsze małżeństwo wracało dość opornie do stolika - co chwila ktoś wstawał i im gratulował. Olivia westchnęła i sięgnęła po wino, obdarzając blondynkę ciekawskim spojrzeniem, ale nie zamierzała dopytywać o co jej chodzi. Domyśliła się, że kobieta jest nie w sosie, bo przegrała i na dodatek z kimś, z kim przed chwilą się wykł... Gorąco dyskutowała.
- W sumie ciekawe, że robią to co miesiąc. Pewnie było to gdzieś napisane, ale nie doczytałam - z ciekawością nabiła krewetkę na widelec i ostrożnie jej spróbowała. Jedzenie było dobre, nagrody całkiem pokaźne... - Skąd oni mają na to wszystko pieniądze?
Ostatnie słowa były już dużo cichsze, skierowane bezpośrednio do Tristana.
Czarodziej
Życie to sztuka, którą uprawia niewielu. Większość tylko wegetuje.
wiek
33
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
Złotnik / Kowal
Wysoki brunet, mierzący 193 cm o zielonych oczach. Ubierający się jak zwyczajni mugole, nie rzucając się w oczy. Szczupły, z dobrze zbudowaną sylwetką.

Tristan Ward
#60
17.01.2024, 00:34  ✶  

Tristan chciał dobrze. Uwolnić ją od siedzenia obok starszego mężczyzny, jeżeli nie czuła się komfortowo. Olivia odmówiła dość stanowczo. Nawet gestem głowy kręcąc znacznie dla potwierdzenia swoich słów. Westchnął cicho i skinął głową, że rozumie. Uszanuje jej wybór. Nie wracał już wtedy do tego. To tylko parę godzin i wrócą do siebie.

Po nałożeniu odpowiednich porcji jedzenia na talerze i że jedną dłoń miał zajętą, powoli próbował odpowiedzieć na pytanie przyjaciółki, sprawdzając czy zrozumiała. Jeżeli nie, postanowi wtedy jej napisać. Potrzeby jednak takiej nie było gdyż zrozumiała jego słowa języka migowego. Posłał jej życzliwy uśmiech. Mogli wtedy zająć na powrót swoje miejsca.

Wtedy wszystko się zaczęło. Pojawili się organizatorzy tego całego wydarzenia. Powitali uczestników, przeprosili za przerwanie z powodu pogody, ale zwycięzcę ogłosili. Kiedy zaś spojrzenia padły na ich stolik, Tristan na moment zamarł w miejscu. Ale spojrzał na ich towarzysza, który widocznie trochę zwracał na siebie uwagę. Nie przejmując przemową gospodarza. Tutaj jednak nie o to chodziło. Prowadzący skupił na nich uwagę, z powodu wygranej pary zasiadającej przy ich stoliku. Spojrzał zaskoczony na Olivię, a zaraz na zwycięzców, dołączając oklaskami do pozostałych obecnych tutaj ludzi. Emeryci. Oni zawsze mają czas. Czytanie stu książek… ile mówili? W miesiąc? W kwartale? W roku? Już nie pamiętał.
Otrzymali główną widocznie nagrodę zwycięzcy. Nie ważne co tam było. Ważne, że to nie on i Olivia wygrali. Nie chciałby tam stanąć w świetle reflektorów.

Na słowa Olivii, Tristan skinął głową w zgodzie. Spojrzał na przyjaciółkę, która chyba bacznie przyglądała się ich czułości. Romantyczka.

Tak. Nie znali państwa Cattermole. Ale też Tristan nie chciał ich za bardzo poznawać bliżej. Wystarczą mu oni jako klienci księgarni Esy i Floresy. W ogóle nie spodziewał się spotkać tutaj kogokolwiek choćby z widzenia kojarzonego. Wiele innych twarzy była mu zdecydowanie obca.

W trakcie całego przedstawiania, jak i po, skorzystał ze skosztowania tego, co nałożył sobie wcześniej na talerz. Popijając winem. W pewnym momencie Olivia postanowiła sobie skomentować tych dwoje zwycięzców, zanim wrócili do stolika. Skąd mieli pieniądze? Tristan spojrzał na nią tak, jakby nie wiedział, czy ona serio pyta czy żartuje? W tym przypadku Ward postanowił udzielić odpowiedzi pisemnej. Kulturalnie wytarł usta w serwetę, odłożył ją na swoje udo, wyjął z tylnej kieszeni notes i napisał pod stołem. "Pieniądze mają z opłaty za udział od uczestników."

Pokazał jej, spojrzeniem dając do zrozumienia, że wie o jej wpłacie. Zdradziła to przedostatnia wiadomość podesłana sową, kiedy byli na plaży.

Czy podejmowali w tej sprawie dalej temat, czy nie, dla Tristana byłoby lepiej z tym poczekać aż wrócą do siebie. Na razie powinni skorzystać z możliwości zabawienia się, skoro już tutaj są. I jeżeli nikt ich nie zaczepiał, mogli w spokoju zjeść swoje porcje, posłuchać rozmów i dopić wino. Muzyka grała różne utwory. A wolny parkiet do tańca, co jakiś czas się zapełniał.
Kiedy orkiestra, lub ktokolwiek operujący muzyką w tym pomieszczeniu, wprowadził utwór na spokojny taniec, Tristan postanowił skorzystać z okazji. Wstał ze swojego miejsca i wystawił dłoń w kierunku Olivii, gestem głowy wskazując kierunek na parkiet. Pytająco z uśmiechem, czy zechce zatańczyć? Zatańczyliby powolny taniec, zbliżający do siebie ciałem dwie osoby.


« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Olivia Quirke (26776), Tristan Ward (20774)


Strony (10): « Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 10 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa