- Ano. Bulwy i Nasiona kiedyś były na Pokątnej, ale nie wiem czy nadal są. I co tam jeszcze… Jakieś Pchełki i Kiełki - tak po prawdzie to miał zamiar wejść do absolutnie pierwszego lepszego sklepu z listkiem na szyldzie, żeby pokazać pieniądze i kartkę. I pilnować, by nikt go nie oszukał na cenach. Odetchnął z wyraźną ulgą, gdy nie zauważył w koledze najmniejszej nutki irytacji. Urażenie kogoś, kto zna jego sekret, byłoby bardziej niż głupie - a Felix aż tak głupi nie był, starał się więc tak kierować rozmową, żeby nie tyle co wyjść na ofiarę, ale niewinnego męczennika w walce ze złym systemem, który pewnie by go ścigał mimo że ten nic nie zrobił. Chamska biurakcja MM. - Na pewno będzie łatwiej. Dlatego też przyszedłem sam, bo mam odliczoną kwotę i to po cenie wyższej niż rynkowa, ale pamiętam jeszcze ze szkoły, że te patafiany z Londynu potrafiły nieźle zdzierać na cenach.
Mruknął, odsuwając od siebie filiżankę. Mało tej kawy, ale chociaż była smaczna. On pił w cyrku taką z fusami, które wgryzały się w zęby i sprawiały, że trzeszczały przy każdym kolejnym kęsie przez najbliższe kilka godzin.