12.02.2024, 08:42 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.06.2024, 14:55 przez Mirabella Plunkett.)
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz tajemnic IV
adnotacja moderatora
Rozliczono - Erik Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic II
- Więc... - zaczęła Brenna, niepomna, że zdania nie zaczyna się od więc. - Twoi koledzy potwierdzili przybycie? Bo Perseus Black chyba dzień później się żeni?
Machnięciem różdżki lewitowała drewnianą ławę, która opadła prosto na miękki mech, pomiędzy zielone paprocie. Nie, nie byli nigdzie w lesie: byli w pomieszczeniu, w którym miała odbyć się zabawa, ale w świecie czarów istniało wiele możliwości. Klub sam w sobie miał zaskakujący wystrój, a podczas niewielkiego przyjęcia dla krewnych i znajomych miał wyglądać jeszcze bardziej interesująco. Stała pod zaczarowanym niebem, na brzegu zaczarowanego parkietu, i szykowała miejsca, w których goście będą mogli odpocząć i siąść coś zjeść.
Brennę dręczyły rzecz jasna wątpliwości. Bo może to za wcześnie. Na pewno na to za wcześnie. Po Beltane, po śmierci wuja, po śmierci Jasona. Ale jednocześnie czuła podskórnie, że przecież jest wojna: dobry moment może nigdy nie nadejść. Zawsze będzie jakiś atak, o którym napiszą w prasie, zawsze będzie ktoś znajomy, kto znikł na zawsze. Że chyba niektórzy potrzebowali oderwanie się, może spotkania w innych okolicznościach niż te odnośnie paskudnych zdarzeń. Że może chociaż raz sowa powinna ponieść zaproszenie na coś miłego, nie prośbę, aby coś zrobić. Brenna pamiętała zdziwienie Nory, gdy powiedziała, że zostanie z nią po zakupach i pomoże jej z eliksirami. I chociaż to nie tak, że miała wielkie chęci tańczyć i świętować, gdzieś w jej głowie utknęła myśl, że może w pewnym momencie więzi pomiędzy członkami Zakonu zaczną powoli pękać. Że jeśli będą zajmować się tylko tą całą wojną i pracą, w końcu zacznie brakować im sił.
Nie była pewna, co z tym zrobić, więc ostatecznie postanowiła spróbować w ten sposób. Może zadziała, może nie, ale udawała, że tak naprawdę doskonale wie, co robi. Zaproszenia dostali wszyscy zakonnicy, którzy akurat mieliby ochotę przyjść i paru przyjaciół.
Większość rzeczy mieli przygotować właściciele, a Brenna z ulgą sypnęła złotem, zwalając na nich sporą część obowiązków. Ale nie byłaby sobą, gdyby nie upewniła się, że wszystko jest jak należy i nie przyszła zadbać o drobne szczegóły. Drobne szczegóły miał znaczenie, poza tym skupienie się na nich pozwalało nie myśleć o innych sprawach.
A że Erik akurat był pod ręką, jego też zgarnęła do roboty.
I chociaż gryzła się w język i do tej pory nie wspominała o wysłanych zaproszeniach, z których jedno miała okazję zobaczyć, to była ciekawa, czy ktoś z zawsze czystych Blacków naprawdę wpadnie do tak nieczystego miejsca.
- Zamówiłam magiczne drinki. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego ludzie tak bardzo lubią pić coś, co może dać dziwny efekt, którego nie da się przewidzieć...
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.