• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 9 Dalej »
[Lato, 11.07.1972] Pierwszy kociołek, Fine Enchanting Cauldrons

[Lato, 11.07.1972] Pierwszy kociołek, Fine Enchanting Cauldrons
Mały Diabełek
„When you're hurt and scared for so long, the fear and pain turn to hate and the hate starts to change the world”
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Dziewczę o długich prostych włosach o czarnej barwie, które spogląda na innych swoimi niebieskimi oczętami. Drobna, zwinna, ale pełna gracji, często nosząca w dłoniach małą drewnianą laleczkę o koszmarnej aparycji.

Megajra McKinnon
#1
20.02.2024, 22:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.02.2024, 22:30 przez Megajra McKinnon.)  
11.07.1972
@Hades McKinnon
@Persephona Degenhardt

Ruchliwe alejki, sklepowe witryny pełne pstrokatych maszkar to wszystko było zbyt dużą ilością bodźców wzrokowych dla Meg, która wpadała co jakiś czas na przechodniów. Jedni reagowali uśmiechem, inni ignorowali ten mały incydent, idąc dalej w swoją stronę, zdarzyli się też tacy, co warknęli coś na małą dziewczynkę; Wzrok mamy szybko jednak przeganiał takich delikwentów, którzy w starciu z kimś dorosłym już nie byli tacy hardzi. Nie rozumiała takiego rozwoju sytuacji, nie robiła przecież nic złego, by powodować taką reakcję. Najchętniej rzuciłaby na nich jakąś soczystą klątwę, ale obiecała mamie, że nie będzie tego robić, gdy będą w miejscu publicznym. Nie chciała trafić do tego złego miejsca, gdzie zamyka się złych czarodziejów. Szła więc dalej z mamą za rękę, dając się prowadzić. Ciągle próbując sobie przypomnieć, jak zwało się to miejsce, o którym kiedyś usłyszała, gdy ukrywała się pod sklepową ladą. Poczuła nagle, że mama się zatrzymała przed jakimś sklepem. Spojrzała na nazwę sklepu, lecz nic ona jej nie mówiła albo zwyczajnie nie potrafiła połączyć słów w jakąś sensowną nazwę. Nie to było jednak teraz ważne, bo pojawienie się rodzinki McKinnon w całej okazałości miało jeden cel. Tego dnia Persephona mogła zauważyć, jak jej córka bawi się czymś, co kiedyś było kociołkiem, dodając do niego wymyślone składniki. Dorosła część rodziny postanowiła więc, że dziś jest ten dzień, gdy mała Meg dostanie swój pierwszy kociołek dla dzieci. Dlatego była dziś trochę bardziej emocjonalna niż normalnie; samo myślenie o tym, że będzie mogła uczyć się powoli tego, jak warzyć eliksiry, które będzie mogła testować na swoim „kochanym” tatusiu, który nagle przypomniał sobie, że ma kogoś ważnego i postanowił powrócić. Nie rozumiała, dlaczego od nich odszedł, jednak mama zrobiła się jakoś weselsza, gdy pewnego dnia tata pojawił się pod drzwiami ich domostwa. Meg jednak była zła na niego, przez pewien czas, drobną chwilę obwiniała nawet siebie i Nessie, że ten uciekł. Trwało to jednak tylko drobną chwilę, bo potem jej kochana laleczka opowiedziała jej, że czasami ojcowie są draniami i uciekają. Był on jednak teraz z nimi na zakupach i tak jakby chyba chciał odkupić swoje winy. Tak właśnie tłumaczyła sobie jego aktualna obecność na zakupach z mamą. Nie będzie jednak teraz się nad tym głowić, to sprawy dorosłych, a ich jeszcze nie rozumiała ani trochę. Miała jednak swoje sprawy malutkich istot i najbardziej aktualną było zakupienie kociołka oraz paru innych szpargałów, o których mówiła mama. Była jeszcze jakaś tajemnicza niespodzianka, ale została chwilowa przyćmiona przez czarny, metalowy twór.

- mamo! Tam! Popatrz ile kociołków, czy też mogę sobie wybrać jakiś? Powinnam wybrać duży, czy mały? Powinien być czarny, na pewno czarny..

Powiedzmy szczerze, być może i Megajra była czasami chodzącym mrokiem, poprzez to, co często zdarza się jej powiedzieć do Nessie, ale i ogólnie zachowanie dziewczynki może dziwić kogoś postronnego; pomimo tego wszystkiego nadal jest dzieckiem i potrafi się zbyt mocno podekscytować nawet czymś takim jak prosty kociołek do warzenia eliksirów.

- szybciej tato, bo jeszcze wykupią nam te najlepsze. Musimy wybrać najładniejszy i zarazem najlepszy.. to będzie trudny wybór, ach nie wiem, jaki bym chciała..

Dzisiejszy dzień jest dobrym dniem, więc pokaże tatkowi, że jeszcze trochę go kocha. Chwycił również i go za rękę oraz zaczęła ciągnąć tatka, by ten szedł szybciej w stronę wejścia do sklepu, które już chwile później przekraczają w trójkę. Oczy Meg prawie natychmiast się rozszerzyły, gdy ujrzała różne przedmioty służące do warzenia eliksirów i zapewne do rzeczy, o których ona nie ma jeszcze pojęcia, a to wszystko skwitowała jednym prostym „wow”.

Pomiot z Piekła rodem
I wish I could save you
Wish I could have you grip my hands
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dwumetrowy koleś z nieco przekrzywionym nosem to ja. Z reguły się garbię, bo niskie sufity i przejścia pokonują mnie. Niby normalnie chodzę ubrany, ale lubię mieć ostre żelastwo przy sobie. Poza tym moje ciało znaczą mniejsze i większe blizny, ale nic nadzwyczajnego. I to musiałbym się rozebrać, a rzadko chodzę nagi, a jak już to głównie przy żonie.

Hades McKinnon
#2
21.02.2024, 23:01  ✶  
Wciąż nie mogłem uwierzyć, że Megajra tak wyrosła. Jak na drożdżach... Nie mogłem się jednak jej wyprzeć, bo wyrastała z niej mała zadymiara. Zupełnie jak Rosie. Jedna drugiej nie mogła się wyprzeć, więc ja ich również nie. Jak lepy na muchy czy coś. Przylegały do mnie i rujnowały mi życie powoli, jednocześnie podtrzymując je w pionie, a z kolei Pers... Ta to była wstrętna królowa ciemności, najbardziej złowieszcza z nich wszystkich. Kosztowała mnie ostatnio nerwów i ja jej tego nie zapomniałem. Nie zapomniałem jej tego, a mimo to wciąż mi ciążyło, że nie mogłem jej oblepiać z każdej strony niczym żywe futro. Nie chciałem jej odstąpić na krok, ale nie chciałem taranować Megarki, ani też jej wykluczać z tego wypadu. Niechybnie skończyłbym marnie, gdyby się dowiedziała, że nie pójdzie wybierać kociołka. Swoją drogą, nie wiem, czyj byl ten pomysł o kociołku dla dzieciaka. Ja w jej wieku napierdalałem kijem pokrzywy. I kumpli. A czasami kumpli pokrzywami. Albo kumplami kumpli. Takie tam podwórkowe zabawy w Podziemnych Ścieżkach. To może bardziej ścieżkowe zabawy. Choć te pokrzywy to pewnie bardziej Nokturn był. Cóż, wciąż byłem w trakcie swojego pierwszego życia, gdyby ktoś pytał.
I zapewne niedługo przy nim pozostanę, bo ci czarodzieje wokół działali mi na nerwy. Trącali moją Megarkę, a to było równie niedozwolone, co trącanie Persephonki. W dupie miałem, że ta druga to świetnie sobie z tymi typami radziła. Sam osobiście powstrzymywałem się ostatkiem cierpliwości, żeby im nie poprzekręcać kręgosłupów, więc moment, kiedy Megarka wzięła mnie za rękę, to jeden z tych drobnych ratunków mojego życia, trzymania go w pionie i takie tam, o czym wspominałem wyżej przy okazji jego rujnowania. Zrujnowany z kolei miał być mój i tak już zrujnowany mieszek. Zapożyczyłem się nieco w Kościanym, więc nie wyglądał znowu tak ubogo. Odkuję się. Niebawem wypłata, a też przejmowałem ten burdel, więc niebawem jego brudne przychody miały być moimi. Szkoda tylko, że Matka non stop tam siedziała i nie szukała sobie innego zajęcia, oprócz wpatrywania się w moją osobę, jakbym był czymś żywym. Właściwie, jakby to było nadzwyczajne, że żyję. Cóż...
- Kociołek jak kociołek. Ważne żeby był kociołkiem, nie? - odezwałem się, pozwalając się pociągnąć w kierunku sklepu. Miło, że Meg już nie stroniła od mojej osoby.
Schyliłem się chyba w ostatniej możliwej chwili aby nie zaryć w futrynę drzwi. Byłby guz jak nic, gdybym tak wbił tam z impetem wściekłego olbrzyma. A te kociołki... Chyba to nieistotne, w jakich będą barwach? Cóż, byłem w tym niemałym ignorantem. Kociołek dla dziecka nie powinien mieć jakichś szczególnych wymagań. Co tam za czary mogą się dziać? Zupa pomidorowa?
- Bym wziął ten mały brązowy... Będzie łatwo ci go nosić - zaproponowałem, wiedząc, że któregoś razu może skończy gdzieś w kącie, więc cena idealna na coś na chwilę. Niebawem Meg zacznie jarać się magicznymi sukienkami i zażyczy sobie magiczny zestaw do szycia, a potem może domek na kurzej stopce. Na co to wszystko. I tak miała tą dziwną Ness - jak na zabawkę wystarczyła?
Black Swan
Są chwile
gdy wolałabym martwym widzieć Cię
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobna, chuda, koścista. Mierzy sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu i czterdzieści osiem kilogramów wagi. kości policzkowe, odznaczają się na chudej, bladej twarzy. Sprawia wrażenie dumnej, pięknej i pewnej siebie. Ma bladą skórę, na której odznaczają się błękitne żyły. Kolor jej skóry kontrastuje idealnie z jej hebanowymi włosami, które są zazwyczaj spięte ciasno w koka. Gdy są rozpuszczone są długie, proste i zawsze opadają jej bezwładnie na plecy. Posiada burzowe oczy, granatowe, z ciemnymi obwódkami przy krawędzi. Jej wzrok jest dziki, ale chłodny jak u polującego tygrysa. Percy nakłada na siebie zazwyczaj długie suknie z gorsetami, które mają długie rękawy sięgające kościstych nadgarstków w kolorach czerni z elementami szarości. Szyja zawsze jest osłonięta przez ciasny kołnierzyk należący do stroju. Czasami zakłada spodnie wciskając je w długie, ciemne kozaki i obcisłe golfy. W chłodne dni ma na sobie czarny płaszcz sięgający ziemi, który czasami zastępuje czarną szatą z dużym kapturem.

Persephona Degenhardt
#3
27.02.2024, 20:02  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.02.2024, 20:02 przez Persephona Degenhardt.)  

Obserwowałaś każdego człowieka, który zakręcił się wokół twojej córki, każdego na którego wpadała. Na twoich ustach błąkał się zagadkowy uśmiech, ale oczy chmurne jak burza, granatowe jak zimowe morze wyrażało czysty gniew, czystą złość, gdy któraś marna istota próbowała besztać twoje dziecko. Meg w twoim otoczeniu miała czystą swobodę, mogła chodzić jak chciała, bo to ty robiłaś za jej tarczę przed tym światem, uczyłaś przetrwania i niezależności. Przede wszystkim nie chciałaś, aby jakikolwiek mężczyzna mówił jej, co miał robić, więc to ty zwykle decydowałaś, ostatnie słowo posiadałaś względem twojej córki. Hades stracił moc swojego głosu w momencie, gdy cię zostawił, w momencie, gdy was porzucił. Byłaś w stanie zrozumieć to, że miał ważny powód. Nie byłaś na niego zła, ale nikt nie zabroni ci wchodzić mu na sumienie, zgniatać mu serce za te dni rozłąki. Każdy dzień bez niego był koszmarem, każdy dzień samotności powodował, że upadałaś na dno. To z jego powodu, to z powodu swojej pamięci, która nakazała ci torturować siebie widokiem jego oczu, pamięcią o jego dotyku wpaść w wir uzależnienia od opium.

Teraz był dzień twój, jego i waszej córki. Charon został pod opieką Stanleya, a wy mogliście spędzić razem przyjemnie chwile kupując dla twojej pociechy kociołek. Chciałaś zacząć uczyć ją drobnych mikstur, kupić jej książkę do eliksirów dla początkujących. Chciałaś, aby była we wszystkim wybitna, zwłaszcza z wiedzy ogólnej nim pójdzie do szkoły, co było kwestią sporną, bo nie wiedziałaś, gdzie chciałaś, aby chodziła. Hades, Umbriel i Stanley mieli uczyć ją władania siłą, Rosie władania wiedzą szarlatanów i wróżbitów, a ty po prostu potęgą przebiegłości, nie? W końcu dotarliście do odpowiedniego miejsca, a twoje dziecko wręcz prawie fruwało z nadmiaru podekscytowania, więc jak najszybciej weszliście do środka i pozwoliłaś jej utonąć w sklepowych półkach. Szłaś tuż za nią, powoli, opiekuńczo i całą sobą pokazując, że to dziecko jest twoje, nikt nie miał prawa go tknąć.

– Weź mały, większy kupimy jak pójdziesz do szkoły i wybierz ten, który… – nie dokończyłaś, bo Hades wtrącił się w twoją wypowiedź, więc spojrzałaś na niego mrużąc lekko oczy. Gdy byliście sam na sam byłaś przyjemnie potulna i jadowicie złośliwa, ale gdy byłaś w towarzystwie swojej córki zmieniałaś się w drapieżną lwicę i on doskonale o tym wiedział, więc nic dziwnego, że twoje spojrzenie przebijało się przez niego na wskroś, gdy zaproponował brązowy, brzydki kocioł. – Nie, brązowy nie może być Hadesie – odparłaś powoli i cicho, ale tak, by cię usłyszał. – Kochanie – zwróciłaś się do swojej córki – wybierz ten, który ci się podoba, ale mały i cena nie może przekroczyć wartości dwóch galeonów – dodałaś swoje instrukcje dotyczące ceny. Wiedziałaś, że na razie za dużo pieniędzy nie mieliście, ale żałować dziecku nie zamierzałaś. Nawet jeśli Meg znudzi się kociołkiem wiedziałaś, że wykorzystasz go najwyżej do rzucenia na niego klątwy i sprzedania go w sklepie. Nie raz zjawiały się zdesperowane, zdradzone kobiety, które chciały zemsty na mężach lub kochankach.

Mały Diabełek
„When you're hurt and scared for so long, the fear and pain turn to hate and the hate starts to change the world”
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Dziewczę o długich prostych włosach o czarnej barwie, które spogląda na innych swoimi niebieskimi oczętami. Drobna, zwinna, ale pełna gracji, często nosząca w dłoniach małą drewnianą laleczkę o koszmarnej aparycji.

Megajra McKinnon
#4
27.02.2024, 21:25  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.02.2024, 21:26 przez Megajra McKinnon.)  

Nie powie tego wprost, ale nadal coś tam odczuwa ciepłego wobec tego mężczyzny, którego tytułuje własnym ojcem. Nie jest to jakaś przesadnie wielka miłość, bo przecież porzucił ją i mamę na zbyt długo. Mama tłumaczyła jej, że miał ku temu zapewne jakieś powody, ale Nessie powiedziała jej, że pewnie ona sama nie wie, dlaczego uciekł albo znalazł sobie lepszą kobietę. Oczywiście wyśmiała wtedy swoją drewnianą laleczkę, bo przecież nie jest możliwe, by istniała jakaś lepsza istotka płci pięknej od niej, czy od jej wspaniałej mamy. Och te kłótnie między nią a drewnianą personą słyszał chyba cały sklep, a przynajmniej osoby, które stały blisko dziewczynki. Jeśli tak sięgnąć pamięcią to nadal nie rozumie, dlaczego tak dziwnie się na nią patrzyli, prawie jak na te osoby z tego dziwnego szpitala, który czasami widywała w gazecie, gdy dreptała obok stoiska z tym nudnym, bezkolorowym tworem. Wracając jednak do tego grama miłości i faktu, że jednak go szanowała trochę, to mogła powiedzieć jedno. Nie miał ani grosza dobrego gustu, jeśli chodzi o dobór ładnych i uroczych rzeczy. Nie licząc wyboru mamy, ale słyszała kiedyś od ciotki, że to mama mu pozwoliła się wybrać.

Wzdychnęła więc teatralnie, po czym przewróciła oczami i spojrzała na tatka, który jeszcze nie zdawał sobie sprawy, jaką wojnę właśnie zaczął. Całe szczęście jej próbę złośliwej odpowiedzi bardzo szybko przerwała jej kochana rodzicielka, która jasno dała mu do zrozumienia co myśli o kolorze, jaki zaproponował. I o zgrozo mała Meg widziała również to spojrzenie, aż sama poczuła dziwne ciarki na ciele i jakby uczucie przeciągu, a może chłodu na kręgosłupie? Ignorując fakt, że ktoś właśnie otworzył drzwi i pewnie to dało takie przerażający efekt, wolała jednak nie wcinać się w rozmowę ze swoimi „potężnymi” argumentami, a jedynie uśmiechnęła się do mamy.

- mniejszy...a w takim też da się robić eliksiry? Nie chce takiego zabawkowego, jestem już duża na takie rzeczy.

Zapytała, bo ta wiedza była dla niej tajemna niczym wszelakie inne magiczne sztuki. Chociaż dumnie nazwała się dorosłym dzieckiem, to za paskiem swojej sukieneczki nadal miała przymocowaną niemagiczną różdżkę, którą zabrała, gdyby musiała się bronić przed złem tego świata. No ale, jako że jest już duża i będzie warzyć potężne eliksiry, które potem będzie testować najprawdopodobniej na tatku, bo niestety Charon jest jeszcze zbyt młody na bycie obiektem testowy i mogłaby mieć pewne obawy, że jednak mama może mieć pewne obiekcje co do pojenia małego eliksirami.

Lustrowała wszystko, co mieściło się w wytyczonej granicy cenowej i początkowo postawiła na ten sam typ, co zaproponował tatko tylko, że czarny, ale w odmętach sali dostrzegła coś, co spowodowało, że w jej oczkach zaczęły tańczyć małe iskierki. Puściła więc swoich opiekunów, by szybciej dostać się do upatrzonego skarbu. Wyciągnęła swoje małe dłonie i całe szczęście udało się jej go zdjąć. Czarne metalowe cudo, zawierające kilka rys jakby po śladach. Nie to jednak przyciągnęło uwagę Megajry, a te dziwne, wytłoczone symbole, których nigdy jeszcze nigdzie nie widziała. Przejechała po nich paluszkami, po czym spojrzała na mamę.

- ten mi się podoba. Jest akurat w cenie dwóch galeonów, chyba... ale jeśli nie to oddam moje kieszonkowe, które mam i te przyszłe tez. Chce ten...

Uniosła go do góry i podała mamie. Widziała liczbę dwa na przodzie etykietki, więc wnioskowała, że trafiła w podane widełki, jeśli jednak będzie to trochę droższe, to jakoś przeboleje okres, kiedy nie będzie dostawać kieszonkowego i doda te swoje drobniaczki.

- prawda, że ładny? Lepszy niż te droższe i na pewno lepszy niż brązowy...nie lubię brązowego koloru.

I nie! Meg nie powiedziała tego, by dopiec ojcu. Ona serio wolała czarny, granatowy czy inny ciemny kolor, poza wspomnianym brązowym. Całe szczęście jej włosy były kruczoczarne, bo zapłakałaby się, gdyby była brunetką.


@Persephona Degenhardt
@Hades McKinnon
Pomiot z Piekła rodem
I wish I could save you
Wish I could have you grip my hands
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dwumetrowy koleś z nieco przekrzywionym nosem to ja. Z reguły się garbię, bo niskie sufity i przejścia pokonują mnie. Niby normalnie chodzę ubrany, ale lubię mieć ostre żelastwo przy sobie. Poza tym moje ciało znaczą mniejsze i większe blizny, ale nic nadzwyczajnego. I to musiałbym się rozebrać, a rzadko chodzę nagi, a jak już to głównie przy żonie.

Hades McKinnon
#5
29.02.2024, 22:57  ✶  
Ups, nadepnąłem małej żmijce na ogon... Ale nie to było najgorsze, bo ta duża też zareagowała. Niedobrze... Momentalnie uniosłem ręce w górę w ramach kapitulacji, po czym wycofałem się przygarbiony do tyłu; przygarbiony - bo tu było wstrętnie nisko ze sklepieniem, zaś do tyłu - żeby zrobić miejsce dla tych moich kobietek. Nie zamierzałem już im wchodzić w drogę. Niech robią co chcą, niech kupują co chcą. Już chuj kupię wszystkie te zbędne rzeczy dla świętego spokoju, a po drodze jeszcze może znajdę coś dla siebie...? Mieli tu jakieś fancy bronie? Chyba tylko kociołki i kurz. Meh. Nuda. Kocioł to ja sobie mogłem co najwyżej założyć na głowę by wyglądać jak debil i być pewnym, że żadna mena nie uszkodzi mi czerepu. Przy okazji nic być nie widział, więc... niezwykle pomocnie.
Od niechcenia przejechałem palcem po półce i przyjrzałem się tym kłakom kurzu. Omnomnom. Nie, nie zjadłem ich. Jeszcze tak mnie nie pojebało, ale te rozkminy uświadomiły mi z kolei, że w sumie robiłem się głodny. Może powinniśmy coś zjeść na mieście? Tak w trójkę...? Choć patrząc na to, jaki to był monotonny i długotrwały proces wybrać garnek, to co dopiero będzie z jedzeniem???
O, ale słyszałem, że wybór padła na jakiś kocioł, więc wychyliłem się z ciekawością spomiędzy regałów, ale szybko tego pożałowałem. Wybór mojej córki był, cóż, mrocznie niebezpieczny. Ta to miała gust... Ciekawe po kim miała tak zryty gust???
Spojrzałem na Persephonkę, a potem zaraz na Megarkę i ten czarny, dziwny kociołek. Jak nic zniesie nam do domu jakieś cholerstwo. Kolejne, bo ta jej lalka to upiorne lalcisko było. Nessie... Phi. Nessie... Chyba Piekielna Mała Kurwa. Pemka w skrócie, ale nie powiem o tym córce. Ani Pers. Ani nikomu. Taki koleś ja jak przecież nie bał się byle laleczek.
- Myślicie, że jak pomaluję go na biało, to straci swoje mhroczne właściwości? - zapytałem tak bardziej żartem, rzecz jasna, ale nie byłoby dziwnym, gdyby ktoś mnie odebrał na poważnie. A mając na myśli ktoś, to miałem raczej Megarkę w swojej głowie, bo Persephonka raczej znała moje oschłe poczucie humoru. Albo właściwie mój oschły brak poczucia humoru? Jak zwał, tak zwał. Jeśli tego będzie chciała, niechybnie znowu przeszyje mnie swoim groźnym spojrzeniem, a ja serio wolałbym przytulić się do jej cycków niż być tu insektem na tym spacerku naszym. Może byłem duży, ogromny, taki bydlak osiedlowy, ale jednak miałem uczucia, no nie?
Black Swan
Są chwile
gdy wolałabym martwym widzieć Cię
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobna, chuda, koścista. Mierzy sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu i czterdzieści osiem kilogramów wagi. kości policzkowe, odznaczają się na chudej, bladej twarzy. Sprawia wrażenie dumnej, pięknej i pewnej siebie. Ma bladą skórę, na której odznaczają się błękitne żyły. Kolor jej skóry kontrastuje idealnie z jej hebanowymi włosami, które są zazwyczaj spięte ciasno w koka. Gdy są rozpuszczone są długie, proste i zawsze opadają jej bezwładnie na plecy. Posiada burzowe oczy, granatowe, z ciemnymi obwódkami przy krawędzi. Jej wzrok jest dziki, ale chłodny jak u polującego tygrysa. Percy nakłada na siebie zazwyczaj długie suknie z gorsetami, które mają długie rękawy sięgające kościstych nadgarstków w kolorach czerni z elementami szarości. Szyja zawsze jest osłonięta przez ciasny kołnierzyk należący do stroju. Czasami zakłada spodnie wciskając je w długie, ciemne kozaki i obcisłe golfy. W chłodne dni ma na sobie czarny płaszcz sięgający ziemi, który czasami zastępuje czarną szatą z dużym kapturem.

Persephona Degenhardt
#6
01.04.2024, 19:46  ✶  

Nie chciałaś, aby twoje dziecko nienawidziło Hadesa, bo sama kochałaś go całym sercem, ale nie chciałaś też narzucać jej aż tak swojej woli, więc odpowiedzialność za tę relacje zrzucałaś na swojego męża. W końcu nie mogłaś za niego robić wszystkiego. Nie potrafiłaś też stanąć po jego stronie, gdy proponował twojej córce rzeczy, z których nie byłaby zadowolona. Byłaś lwicą, a on o tym wiedział od momentu, gdy na świat urodziłaś małą, słodką, kochaną Megajrę. Widząc jej reakcję na słowa Hadesa uśmiechnęłaś się dumnie w duchu, ale nie pokazałaś tego na zewnątrz. Nie mogłaś mimo wszystko podważać autorytetu McKinnona, bo nie na tym polegało całe to rodzicielstwo, w którym on sam cię zostawił na dwa długie lata. Byłaś z niej dumna, że tak świetnie przewracała oczami, że tak teatralnie pokazywała, że słowa Hadesa były głupie.

– Jak najbardziej – odparłaś córce – Nie masz jeszcze odpowiedniej wiedzy kochanie, aby warzyć eliksiry w większych kotłach. Nie będzie on zabawkowy pod żadnym pozorem i może przyda ci się jeszcze w szkole, bo nie wszystkie eliksiry potrzeba warzyć w ogromnych kotłach – wyjaśniłaś spokojnie wiedzą podstawową, którą nabyłaś wieki temu w szkole, albo przeczytałaś w jakimś artykule z naukowych magazynów. – Zaczynamy od małego, abyś zaczęła uczyć się podstawy – dodałaś jeszcze, a potem zerknęłaś za Hadesem jakby sprawdzając, że się za daleko nie oddalał, albo czy jakiś kurwiszon z ulicy nie zaczynał z nim rozmowy. Nie ręczyłaś za siebie, gdybyś zobaczyła, że rozmawia z jakąś inną kobietą, prawda? Już wystarczało ci to, co roiło się w twojej głowie, gdy wychodził do pracy, gdy opuszczał twoją orbitę.

– Pomalować to mógłbyś ściany w mieszkaniu, którego nie mamy – odparłaś szybko, zimno i bezlitośnie. Nie miałaś poczucia humoru, nie potrafiłaś też teraz za szybko przemyśleć jego słów, bo byłaś skupiona na ochronie swojej córki przed podłymi ludźmi, a także na lustrowaniu otoczenia wokół twojego męża. Jego słowa docierały do ciebie jako ostatnie i nie byłaś w stanie przemyśleć tego, że mógł w tym momencie żartować. Wzięłaś od córki kociołek, a potem rozejrzałaś się za miejscem, gdzie mogłabyś za niego zapłacić.

– Możesz przemyśleć sprawę z tym, co teraz porobimy kochanie – uśmiechnęłaś się do niego miękko jakby czując strach, że twoja oziębłość, którą zyskałaś z jego powrotem mogła go znowu odtrącić. Największy strach jaki ci towarzyszył w ostatnich dniach był związany z tym, że on znowu nie wróci, że znowu go stracisz. Dłonie ci zadrżały na samą myśl, ale wyciągnęłaś do niego jedną z nich, aby dał ci pieniądze. – Daj więcej, bo muszę kupić jeszcze kilka ziół – dodałaś ozięble, a następnie ruszyłaś w stronę lady, aby zapłacić za nowy nabytek. Zostawiłaś go samego z Meg mając nadzieję, że między nimi rozwinie się jakaś rozmowa, abyś nie musiała znowu mierzyć się ze swoim lękiem. Chwilę ci to zajęło, bo była kolejka, więc wróciłaś po kilku długich minutach do najważniejszych osób w twoim życiu.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hades McKinnon (886), Megajra McKinnon (1191), Persephona Degenhardt (962)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa