• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[11/07/1972] Każdy bazar skrywa swoje skarby || Erik & Samuel Carrow

[11/07/1972] Każdy bazar skrywa swoje skarby || Erik & Samuel Carrow
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#1
21.02.2024, 01:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.06.2024, 14:50 przez Mirabella Plunkett.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Erik Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic II

—11/07/1972—
Bazar Lovegoodów, Dolina Godryka
Erik Longbottom & Samuel Carrow



Prosty przydział to zarazem nagroda za dotychczasowe starania i ostrzeżenie, że najgorsze może być dopiero przed tobą. Erik niejednokrotnie słyszał podobnie powiedzonka w swoich pierwszych latach w Brygadzie Uderzeniowej. Można było doszukiwać się tutaj poniekąd związków z tym że oficerowie sił bezpieczeństwa Ministerstwa Magii nie powinni być non stop przydzielani do trudnych, wyczerpujących przypadków.

Ile można było babrać się w zaginięciach, porwaniach, poszukiwaniach czy krwawych dochodzeniach? Gdyby wszyscy od początku do końca swej służby zajmowali się jednym typem śledztw, to popadliby w obłęd. Czy taki był powód, dla którego tak wielu pracowników miało swoich prywatnych magipsychoterapeutów i psychologów? Zbyt duży ciężar wieloletniej kariery? Młody Longbottom miał nadzieję, że nie zasmakuje tego tak szybko. Czasem wpadały mu sprawy okropne, traumatyzujące wręcz, jednak od niektórych łatwo było się zdystansować. Przynajmniej na jakiś czas. Ale były też inne: pozornie proste, które wymagały pojawienia się na miejscu, spisania zeznań i wezwania techników z powozem transportowym.

To miała być jedna z tych spraw. O ile ten chłopak powie w ogóle coś ciekawego, pomyślał, wgapiając się w młodego Carrowa, z którym próbował się dogadać od dobrych kilku minut. Nie miał pojęcia, jak ten gość w ogóle natknął się na nie. Stali w bocznej alejce bazaru Lovegoodów, a zaledwie parę kroków dalej stara Pani Abbott próbowała przekrzyczeć właściciela stoiska, wmawiając mu, że jeszcze dwie minuty temu cena jagód i truskawek była zupelnie inna. Istna paranoja, ale to przecież była Dolina Godryka.

— No dobra, panie Carrow. Mów pan jeszcze raz — zarządził, kreśląc piórem po swoich notatkach w małym zeszycie. — Zjawił się pan tutaj przed godziną, żeby... Coś tam zrobić, prawda? — Może to ten gwar, może to Erik nie potrafił poukładać sobie w głowie wersji zdarzeń opowiadanej przez blondyna. — I znalazł pan między śmietnikami... Te obrazy. Czy tak?

Zerknął ku metalowym koszom na śmieci, ustawionym w równym rzędzie. Ktoś tak po prostu... Wywalił te małe dzieła sztuki na śmietnik. Longbottomowi nie mieściło się w głowie, że ktoś mógł je tak po prostu wyrzucić. Chyba że były to tanie podróbki z bazaru, chociaż nawet wtedy... Reprodukcje dalej nadawały się do powieszenia w pokoju gościnnym czy gabinecie. Nie trzeba było od razu ich odstawiać na ulicę. Zaraz spadnie deszcz i będą zrujnowany. A cóż to były za obrazy!

Jeden szczególnie przykuł uwagę śledczego: dwie kobiety, opiekujące się dziećmi na jakimś... Zarośniętym dziedzińcu? Może były to jakieś ruiny lub na wpół zrujnowana altana w jakiejś bogatej posiadłości? Trudno było mu powiedzieć. Obraz przypadł mu do gustu. Zwłaszcza opaska na twarzy jednej z postaci wydała mu się ciekawym zabiegiem. Czy to miała być jakaś gra? Ale czemu bawiłyby się, mając pod opieką dwójkę małych dzieci?

I tak nic z tego nie zrozumiem, pomyślał przelotnie, a na jego twarzy odbiło się niezadowolenie. Trudno mu się rozmawiało za artystami. Taka Loretta Lestrange była tego doskonałym dowodem, chociaż w gruncie rzeczy w ostatnich miesiącach ich ścieżki przecięły się zaledwie raz. Po prostu nie miał do tego talentu. Potrafił czarować słowem, ale brak mu było wiedzy na temat technik, symboliki czy informacji historycznych, jakie autor chciał przekazać w swojej pracy.

— Co... Co ty w tym widzisz? — spytał chłopaka, który wezwał Brygadę na bazar. — Tak, wiesz... Symbolicznie, co nie?

Jeśli miałby zgadywać, to chodziło o ukazanie dwóch kobiet, które w pewien sposób spełniły już część celów w swoim życiu. Urodziły dzieci, wychowywały je, jednak... Nie towarzyszyli im mężczyźni. Czy to dlatego, że nie byli ważni dla pracy czy motywu przewodniego? A może wręcz przeciwnie, ich brak miał zwrócić uwagę osób studiujących obraz? Może są zakochane, stwierdził niespodziewanie, a jego rysy twarzy złagodniały nagle. Wypełniły rolę narzuconą im społeczeństwo: urodziły dzieci i je wychowywały. Ich pociechy wydały się zadowolone, więc czemu miałyby nie skłonić się ku sobie?

Może opaska właśnie to oznaczała - chęć zabawy przy jednoczesnej świadomości, że ta druga osoba zerkała na dzieci, pomimo wiązania wstążki na oczach. Zaufanie. A może coś kompletnie innego?
Erik westchnął przeciągle, poprawiając swoje notatki. Może powinien przepytać kogoś jeszcze? Na bazarze oprócz warzyw i owoców sprzedawano też magiczne księgi i artefakty drugiego sortu. Któryś ze sprzedawców mógł po prostu odłożyć tutaj te obrazy, bo na stoisku nie było już miejsca.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Trickster
Come with me now,
I'm gonna take you down.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Samuel mierzy jakieś 185 centymetrów wzrostu. Jest bardzo wysportowany, lubi wszelkie aktywności fizyczne. Włosy ma jasne, zawsze czesane wiatrem, często zbyt długie i roztrzepane, pojedyncze kosmyki nachodzą mu na jasnoniebieskie oczy. Na jego twarzy zazwyczaj maluje się beztroski uśmiech. Pachnie smarem i tytoniem.

Samuel Carrow
#2
21.02.2024, 09:58  ✶  

Samuel bywał w wielu dziwnych miejscach. Plątał się tam, gdzie nie powinien. Miał do tego tendencje. W końcu nigdy nie wiesz, gdzie może czekać na ciebie niespodzianka, która może zmienić twoje życie. Ludzie wyrzucali rzeczy, które mogły jeszcze długo posłużyć. Czuł się, jak wybawca przedmiotów, których nikt nie chciał. Dawał im drugie życie, duszę. Grzebał w różnych śmietnikach, tych mugolskich (nikomu się nie przyznał, ale były to jego ulubione). Niemagiczni tworzyli bowiem naprawdę ciekawe urządzenia, które z odrobiną magii stawały się niesamowite. Miał do tego smykałkę, bardzo dobrze o tym wiedział. Mało kto potrafił wyszukać takie perełki. Czuł się, jak prawdziwy poszukiwacz skarbów. To nie tak, że nie marzył o wielkich podróżach, matka pisała mu o El Dorado, mieście ze złota. Jego kopalnią złota jednak okazały się być okoliczne śmietniki. Nie ma co, ambicja zdecydowanie nie była jego znakiem rozpoznawczym.

Jakoś tak się złożyło, że wybrał się dzisiaj na bazar. Można tu było kupić za grosze różne, ciekawe rzeczy. Chętnie korzystał z okazji i zaopatrywał swój magazyn. Kto wie, co i kiedy może mu się przydać. To, że te rzeczy powoli wysypywały się z warsztatu to zupełnie inna sprawa, powinien chyba wreszcie dobudować sobie jakiś magazyn, kiedyś to zrobi, na pewno. Na wszystko miał czas.

Tyle, że dzisiaj trafił na coś zupełnie innego. To były chyba jakieś dzieła sztuki, które wyglądały na wartościowe. Chętnie by je przytulił, rozsądek jednak podpowiadał mu, że takich rzeczy ludzie się raczej nie pozbywają, nie przypadkiem. Musiało w tym być coś głębszego. Chłop był z niego poczciwy to postanowił poinformować o swoim znalezisku Brygadę Uderzeniową, żeby nie było. Nie chciał przez swoje zapędy zbieracze trafić do pierdla.

Rolował w swojej prawej dłoni papierosa, kiedy rozmawiał z Longbottomem. Musiał czymś zająć dłonie, inaczej nie mógł się skupić. - Ta jest, panie władzo. - Coś tam zrobić, brzmiało zdecydowanie lepiej niż, jakby miał mu tłumaczyć, że przyszedł przeszukać okoliczne śmietniki. Zdecydowanie.

- Te obrazy i dziwną rzeźbę, nie wyglądają mi na takie, które ktoś chciałby wyrzucić. Wie pan, trochę śmieci w swoim życiu już widziałem, i tak se pomyślałem, że to nie to. - Próbował mu wytłumaczyć swój punkt widzenia, wcale nie było to takie proste, bo miał wrażenie, że Erik nie jest osobą, która może zrozumieć jego hobby jakim było grzebanie w śmieciach.

Sammy stał przed tymi obrazami i przyglądał im się uważnie. Nadal, mimo, że zapamiętał już każdy z nich, bo patrzył na nie ponad godzinę. Najbardziej spodobał mu się, o ile w jego przypadku w ogóle można mówić o tym, że coś mu się spodobało, bo za cholerę nie znał się na sztuce był ten z kobietą i mężczyzną, którzy mieli zakryte twarze i się całowali. Co za bezsens, na co im te szmaty na głowach? Artyści mieli dziwne pomysły, zdecydowanie.

Kiedy Erik zapytał go, co w tym widzi, wsadził sobie fajkę za ucho i podrapał się po jasnych włosach. Kurwa. Zaraz wszyscy będą wiedzieć, jakim ignorantem jest. - Nie będe ukrywał, że znam się na sztuce tyle co nic. - Niech ma świadomość, że ma doczynienia z idiotą, i tak jego rodzina pewnie miała go za debila, w końcu prowadzał się z Danielle, licząc na to, że faktycznie go polubi, pewnie im wspominała o tym, jaki jest naiwny i głupi. - Ten. - Wskazał palcem na obraz, który mu się najbardziej spodobał, a raczej po prostu zwrócił jego uwagę. - Nie wiem, wygląda jakby nie mówili sobie wszystkiego, mieli przed sobą tajemnice, czy coś, a i tak chcieli ze sobą być. Bez sensu. - O ile w ogóle to autor miał na myśli.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#3
23.02.2024, 00:13  ✶  
Cóż, magiczny bazar w Dolinie Godryka uchodził za swego rodzaju kopalnię złota. Pośród wycofanych podręczników do Zielarstwa, starych maskotkach i przeklętej porcelanie można było znaleźć swoiste perełki. Wszystko zależało od tego, czego szukał dany klient. To, co dla niektórych było niewartym uwagi śmieciem, dla innego było skarbem nie z tego świata.

— Wierzę na słowo — zapewnił ze spokojem w głosie. Zerknął ponownie w stronę straganów handlarzy z wioski. — Niby to bazar Lovegoodów, więc tyle samo tu skarbów, co śmieci, ale takich obrazów raczej ludzie ot tak nie wywalają.

Chłopak i tak zgłosił już sprawę do Brygady, więc trzeba było się tym zająć. Rozpyta do końca chłopaka, potem paru sprzedawców, a resztę obowiązków przekaże ekipie, która przyjedzie po odbiór tych cudeniek. Jeśli nie znajdą tu nic ciekawego, to obrazy pewnie przeleżą parę miesięcy w magazynie, a jak nikt się po nie nie zgłosi to zawisną w którymś biurze... Albo u kogoś w domu. Takie przypadki też się zdarzały w niektórych wydziałach.

— Nie jesteś jedyny — mruknął z żalem, marszcząc czoło. — Nie ma na tym świecie bardziej skomplikowanych ludzi niż artyści. — A jak wiadomo, czym byłyby dzieła sztuki bez rąk i umysłów, które je ukształtowały, czyż nie? — Czarnoksiężnicy łakną władzy, wróżbici grzebią w przeszłości i przyszłości, a aktorzy chcą poklasku... Ale ci wszyscy malarze, muzycy i pisarze są jak połączenie tych wszystkich trzech i nigdy nie wiesz, czy wzięli od nich to, co najlepsze, czy to, co najgorsze.

Co tu dużo mówić, tacy ludzie byli zdaniem Erika ciężcy w obyciu. Można było poświęcić dużo czasu i cierpliwości, aby próbować dostrzec ich punkt widzenia i zrozumieć to, czemu postrzegają świat tak, a nie inaczej, ale nikt nie mógłby dać człowiekowi gwarancji, że faktycznie pozna niezbitą prawdę. Czy to przez to, że wielu artystów żyło w przeświadczeniu, że przez swoją delikatność i wrażliwość na rzeczy piękne i dramatyczne byli lepsi od innych? Nie miał pojęcia.

Potrafił komplementować obrazy i występy aktorów teatralnych. Wymagało to od niego tylko kapki charyzmy, jednak czy utożsamiał się z procesem twórczym, jaki zachodził w trakcie drogi na przysłowiowy szczyt? Nie za bardzo. Miał w sobie duże pokłady empatii, jednak gdyby ktoś zacząłby mu opowiadać o tym, że miejsce pośród najlepszych artystów świata mu się po prostu należy, to zamilkłby taktownie. Czasem cisza mówiła więcej niż tysiąc słów.

— Podobno każda interpretacja jest trafna, tak długo, jak jest twoja i potrafisz ją obronić — rzucił, starając się podtrzymać blondyna na duchu. Jeszcze się biedak rozpłacze pośród tych śmietników, bo zadał mu nagle takie głębokie pytanie. — Eh, wracając do sprawy... Obrazy i rzeźba, tak? A gdzie ta rzeźba?


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Trickster
Come with me now,
I'm gonna take you down.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Samuel mierzy jakieś 185 centymetrów wzrostu. Jest bardzo wysportowany, lubi wszelkie aktywności fizyczne. Włosy ma jasne, zawsze czesane wiatrem, często zbyt długie i roztrzepane, pojedyncze kosmyki nachodzą mu na jasnoniebieskie oczy. Na jego twarzy zazwyczaj maluje się beztroski uśmiech. Pachnie smarem i tytoniem.

Samuel Carrow
#4
24.02.2024, 10:50  ✶  

Dlatego właśnie było to jedno z ulubionych miejsc Samuela do poszukiwania skarbów. Ten bazar miał swoje tajemnice, można tu było znaleźć wszystko, czego się tylko potrzebowało. Przy okazji załatwić proste potrzeby, jak zakupienie nowych ubrań na miarę, czy obcięcie włosów. Niesamowite, szkoda, że nie wszyscy czarodzieje je doceniali.

- To zależy, co kto uważa za śmiecia, tak naprawdę. - Nie zgodziłby się z Longbottomem, Sammy był nauczony szacunku do niechcianych przedmiotów, które dla innych wyglądały jak śmieci, ale też umiał odróżnić śmiecia, który dla niego nie był śmieciem od dzieła sztuki. To zdecydowanie były wartościowe rzeczy, dlatego pomyślał o tym, aby poinformować BUM. Może przywłaszczał sobie rzeczy, które inni chcieli wyrzucić, ale nie był ZŁODZIEJEM, czuł, że gdyby zabrał te obrazy mógłby zostać wzięty za kogoś takiego.

- Prawda, nie do końca wiem, co mają w głowach, trochę mnie to przeraża skąd biorą te swoje pomysły na te wszystkie dzieła. - Nie był zdecydowanie biegły w tych wszystkich dwuznacznościach, przenośniach i całej reszcie. Ot, malunek, jak malunek.

Spojrzał na kolejny obraz, była na nim tańcząca para. Niby byli zadowoleni, po co jej ten wachlarz, czy nie utrudniał tej kobiecie tańczenia? - Myślisz, że w tym jest coś głębszego, czy tylko sobie tańcują?[/b] - Stwierdził, że zobaczy, jakie zdanie, ma ten drugi krytyk sztuki, który stał obok niego.

- Zastanawiam się, czy to ma sens, bo w końcu autor miał coś konkretnego na myśli, co jeśli moja intepretacja jest bardzo różna od tego, co on chciał przekazać? - Pytanie z serii filozoficznych, kolejne. Właściwie to może i on był trochę artystą, tworzył przecież mechanizmy, które również nie dla wszystkich były zrozumiane, chociaż czy faktycznie mógł się tak nazywać? Nie miał pojęcia. To wszystko zaczęło go przerastać.

- Tam wystaje noga. - Pokazał palcem na śmietnik, z którego wystawała jeszcze rzeźba. - Może ktoś się z kimś pokłócił i postanowił wyrzucić jego kolekcję? Nie wiem, jaki inny mógł być powód. - Próbował zrozumieć skąd wzięły się te dzieła sztuki na ulicy, ale trudno było mu znaleźć odpowiedzi.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#5
25.02.2024, 01:44  ✶  
Pokiwał głową. Niepozorne przedmioty codziennego użytku potrafiły mieć niebywałą wartość sentymentalną dla niektórych ludzi. Przywiązywali się do swojej własności, a gdy przychodziło co do czego i trzeba było się pozbyć pewnych przedmiotów, chociażby właśnie na bazarze... Nie zawsze rozumieli, że nie wszyscy oceniali te rzeczy tą samą miarą. Srebrna łyżka z perłą w rączce mogła być skarbem dla jednego i warta sto galeonów, a druga osoba nawet by na nią nie zwróciła uwagi, bo nie pasowała do domowego kompletu.

— No wiesz — zawiesił się, drapiąc po zarośniętym policzku. — Żadna interpretacja nie będzie w stu procentach zgodna z wizją twórcy. W tym cały trik, co nie? Masz części obrazy, które zrozumiesz od razu typu, to jest facet, to jest kobieta, a to drzewo owocowe, które gnije. Ale! Potem masz jeszcze inne warstwy symboliczne, odnoszące się do historii i kultury. — Westchnął ciężko. Łatwo mu było rzucać takimi frazesami, skoro sam nie musiał dogłębnie analizować dzieł sztuki na co dzień. — Możesz przeczytać pięćdziesiąt atlasów historycznych i porozmawiać z duchami, ale nie będziesz wiedział, co dokładnie przeżywał artysta, który żył sto czy dwieście lat wcześniej. To kompletnie inny świat. Dosłownie.

Czy anty-charłackie grafitti i banery z nieprzyjaznymi hasłami, które gościły na ulicach Londynu przed paroma laty będą interpretowane za pięćdziesiąt lat tak samo jak teraz? Czy osoba, która zobaczy ich fotografie w podręczniku ,momentalnie zrozumie jakie nastroje wówczas panowały w społeczeństwie? Nawet jeśli, to nie będzie w stanie połączyć ze sobą wszystkich wątków: tego, że w niektórych ludziach te hasła rozbudzały nadzieję i entuzjazm, a w innych chęć walki i pozbycia się ''tych gorszych''. Nie zrozumie tragedii i uniesień, jakie towarzyszyły tym wydarzeniom po obu stronach społecznego konfliktu. Dla wielu będzie to po prostu krzywe i niechlujne malowidło mające dać upust agresji.

— Mhm. — Skierował wzrok w miejsce wskazane przez Carrowa.

Wykonał kilka machnięć różdżką, a rzeźba uniosła się w powietrze, aby zaraz wylądować u ich stóp. Zdecydowanie nie był to eksponat muzealny, a raczej posążek, jaki można było ustawić na piedestale lub w rogu pokoju w ramach ozdoby. Dzięki Merlinowi, pomyślał. Nieco by się zmartwił, gdyby na bazarze wylądowała masywna, kilkumetrowa rzeźba. Nie zmieniało to jednak faktu, że obiekt wydawał się dosyć ciężki. Jakby tak to podnieść i zrzucić komuś na głowę z balkonu, to od razu po człowieku. Kaplica.

— To bardziej w twoim guście? — rzucił do chlopaka, kreśląc na karcie notatnika opis sytuacji, spisując cechy szczególne znalezionych przedmiotów. Nie zamierzał pisać z tego raportu, ale osoby, którym przekaże tę sprawę, na pewno będą zadowolone, że nie będą musiały uczestniczyć w pełnych oględzinach. Ludzie z magazynów Ministerstwa Magii na pewno się tym zajmą. — Ta przynajmniej jest jako tako realistyczna. — Przekrzywił głowę w bok. — Nie licząc tego garbatego nosa. Wygląda, jakby kobieta się tłukła z kimś co drugi dzień. Akurat to autor mógł sobie darować.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Trickster
Come with me now,
I'm gonna take you down.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Samuel mierzy jakieś 185 centymetrów wzrostu. Jest bardzo wysportowany, lubi wszelkie aktywności fizyczne. Włosy ma jasne, zawsze czesane wiatrem, często zbyt długie i roztrzepane, pojedyncze kosmyki nachodzą mu na jasnoniebieskie oczy. Na jego twarzy zazwyczaj maluje się beztroski uśmiech. Pachnie smarem i tytoniem.

Samuel Carrow
#6
26.02.2024, 23:08  ✶  

Trudno było tak naprawdę wycenić wartość każdego przedmiotu. Samuel dawno temu oduczył się to robić, widział raczej w każdym swoim znalezisku coś interesującego, coś co wyróżniało go od innych. Zresztą przy pomocy kilku magicznych sztuczek ze wszystkiego można było stworzyć cuda. Wiedział, że są ludzie, którzy za byle pierdołę potrafili zapłacić wiele, nigdy nie rozumiał bogaczy, może przez to, że sam należał raczej do tej najniższej klasy społecznej.

- Szczerze mówiąc, nigdy się na tym nie skupiałem. Mam wrażenie, że mój umysł jest zbyt prosty, aby szukać ukrytych znaczeń. - Mówił zupełnie szczerze. Był nauczony raczej analitycznego myślenia, które pomagało mu w wytwarzaniu przedmiotów, cenił sobie prostotę. Nie znosił niepotrzebnego kombinowania, a za takie uznawał te wszystkie artystyczne wypociny. To był prosty chłopak z Doliny Godryka.

- Ma pan rację panie władzo, tak naprawdę chyba wolałbym nawet tego nie robić, nie widzę w tym większego sensu. Wolę się skupić na tym, co jest tu i teraz. - i tym, co on będzie mógł po sobie pozostawić. Chciał tworzyć wynalazki, aby zapisać się w historii, żeby kiedyś, ktoś o nim pamiętał. Póki co, szło mu to raczej średnio, ale miał przed sobą całe życie.

Longbottom machnął różdżkę, dzięki czemu rzeźba znalazła się bliżej nich. Mógłby przysiąc, że gdyby znalazłby ją w nocy, to uznałby to za martwe ciało. Na szczęście obyło się bez niepotrzebnego zamieszania i wszystko przytrafiło mu się w dzień. Nikt przynajmniej nie uznał, że panikuje.

- Szczerze? - Uniósł brew pytająco. - Jeśli szczerze, to nic z tych znalezisk nie jest w moim guście. Zupełnie nie rozumiem po co ktoś miałby trzymać coś takiego w domu, co ludzie w tym widzą? - Jak widać był naprawdę oporny na sztukę.

- Cóż, może faktycznie miała garbaty nos, a autor chciał pokazać jaka była naprawdę? Szczerość chyba też jest ważna. - Świat nie składał się tylko i wyłącznie z pięknych ludzi i może warto, aby było to przypominane, bo później inni zaczynali popadać w kompleksy.

- Czy będę tu jeszcze potrzebny, czy mogę już sobie pójść? - Miał nadzieję, że wyjaśnił już wszystko dokładnie Erikowi, wolałby nie tracić więcej czasu na te pierdoły, bo robota sama się nie zrobi.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#7
27.02.2024, 00:06  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.02.2024, 00:08 przez Erik Longbottom.)  
— A okłamałby pan detektywa Brygady Uderzeniowej? — Uniósł podejrzliwie brwi. Dobrze, że to było wezwanie do jakichś porzuconych obrazów, to jego czujność była poniekąd uśpiona. Wątpił, aby młody Carrow miał się okazać krwiożerczym Śmierciożercą, który czyhał na jego życie. — Chyba głównie dla ozdoby. Chociaż niektórzy ludzie są amatorami antyków. Gdyby to były oryginały, to wystawiliby je na swojej sali balowej.

Mmowolnie przywołał z meandrów wspomnień wizytę w posiadłości Malfoyów po pogrzebie Simone. Tak, Fortinbras Malfoy zdecydowanie byłby zainteresowany przyozdobieniem tych swoich szarych ścian wielkimi rzeźbami i dorównującymi im obrazami, byleby tylko pokazać, że go stać. Aby uniknąć tego losu, trzeba by było chyba tylko liczyć, żeby jego dzieci przemówiły mu do rozsądku. A coś podpowiadało Erikowi, że to też nie było takie łatwe zadanie.

— A masz coś jeszcze do dodania? — spytał rzeczowo, taksując go nieco znudzonym wzrokiem. W sumie niepotrzebnie tu trzymał chłopaka. Na pewno miał lepsze rzeczy do roboty. W gruncie rzeczy mógł nawet nie zgłaszać znalezienia tych rzeczy, a je sobie przywłaszczyć. Czy ktokolwiek by go winił? Czy ktokolwiek zwróciłby mu nawet uwagę?— Godzinę zgłoszenia mam, miejsce mam, zeznania od ciebie mam. Jak dla mnie możesz lecieć. Chociaż...!

Zaczął wertować strony notatnika, zapalczywie szukając jednej informacji.

— Mogę prosić o jakiś kontakt do ciebie? Może być adres do miejsca zamieszkania. Na wypadek, gdyby po przebadaniu tych obrazów okazało się, że to jakaś grubsza afera. — Wzruszył sztywno ramionami. Szanse na to nie były spore, ale jakieś tam zawsze istniały, toteż lepiej było mieć pod ręką wszystkie informacje. — Dalej mieszkasz w Dolinie, czy znalazłeś coś poza wioską?

Uśmiechnął się pod nosem. ''Przejazdem'' w świecie czarodziejów niekoniecznie od razu oznaczało, że ktoś był w danym miejscu po raz pierwszy. Teleportacja, zaklęte świstokliki i latające miotły pozwalały na szybkie poruszanie się z miasta do miasta. Chłopak mógł tu być codziennie, ale na dobrą sprawę tam nie mieszkać. Huh, to trochę, jak z Erikiem i Brenną, którzy lwią część dnia spędzali w Londynie, a pod wieczór i tak wracali do Doliny. Longbottomowie nie nazwaliby się raczej londyńczykami.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Trickster
Come with me now,
I'm gonna take you down.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Samuel mierzy jakieś 185 centymetrów wzrostu. Jest bardzo wysportowany, lubi wszelkie aktywności fizyczne. Włosy ma jasne, zawsze czesane wiatrem, często zbyt długie i roztrzepane, pojedyncze kosmyki nachodzą mu na jasnoniebieskie oczy. Na jego twarzy zazwyczaj maluje się beztroski uśmiech. Pachnie smarem i tytoniem.

Samuel Carrow
#8
27.02.2024, 09:39  ✶  

- Panie władzo, ja, okłamał? Skądże. - Miał może czasem wątpliwą moralność, jeśli chodzi o swoje wysypiskowe zdobycze, jednak Carrow był raczej poczciwym typem. Nie łamał prawa, no może czasem je omijał, kiedy nikt nie widział, ale nic poza tym. - Ach tak, sale balowe, zapomniałem, że niektórzy je posiadają. - Uśmiechnął się nieco zażenowany. Nie wszyscy byli takimi biedakami, jak on, zdarzało się, że o tym nie pamiętał. Nie rozumiał zresztą tych bogaczy, po co komu sala balowa, skoro można by wszystko zainwestować w jakieś badania naukowe?

- Wydaje mi się, iż powiedziałem wszystko, nie mam nic więcej do dodania. - Potwierdził jeszcze słowa Longbottoma. Nie wiedzieć dlaczego czuł się dziwnie w jego towarzystwie. Policja mimo tego, że nie zrobił nic złego zawsze kojarzyła mu się z czymś złym, musiał uważać na to co mówi i w ogóle. Jakby był jakimś przestępcą.

- Oczywiście. - Może i faktycznie jego dane będą potrzebne, chociaż wolałaby, żeby nie. - Dolina Godryka, nic się nie zmieniło, nadal mieszkam tam, gdzie mieszkałem całe swoje życie. - Odparł i podał szczegółówy adres. Nigdy nie ciągneło go do opuszczenia tej okolicy, zresztą tutaj miał warsztat i ojca, którego musiał pilnować. Kiedyś jeszcze wyjedzie do Ameryki Południowej, aby znaleźć miasto ze złota. Póki co jednak musiał się skupić na tym, co było tu i teraz.

- Dziękuję za wszystko, przede wszystkim za to, że tak szybko się pan pojawił. - Bał się, że straci cały dzień przez te śmieszne dzieła sztuki.

Wyciągnął rękę, aby uścisnąć mu dłoń, po czym odwrócił się na pięcie, wsadził sobie fajkę w usta i ją odpalił. Zaciągnął się dymem, musiał odreagować, bo było to dla niego nieco stresujące. Po czym ruszył przed siebie w tylko sobie znanym kierunku. Nie do końca czuł, żeby ta lekcja sztuki coś mu dała, no ale przynajmniej próbował się odchamić.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (1951), Samuel Carrow (1588)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa