• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[04.08.72, Potańcówka] Męskie rozmowy w toalecie

[04.08.72, Potańcówka] Męskie rozmowy w toalecie
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#1
22.02.2024, 12:06  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.06.2024, 14:56 przez Mirabella Plunkett.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Erik Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic II
Policzki Perseusa oblał rumieniec - nie wiedział już, czy to dlatego, że Erik zbeształ go za bezceremonialne przerwanie mu mycia rąk, czy z powodu swojego niedawnego koszmaru, który, jak mu się zdawało, nawiedził stodołę - zaś sam spoglądał na Longbottoma z miną zbitego psa. Dla niego również ta sytuacja była krępująca.

— Nie wiesz? — zdziwił się i rozmasował kark — Nie wysłałem ci listu? Uhh... Wybacz. I za to najście, i za to, że brzmię jak potłuczony, ale...

Oparł się o drzwi i nasłuchiwał przez chwilę; dopiero kiedy upewnił się, że po drugiej stronie nikogo nie ma, odsunął się i zrobił kilka (to znaczy dwa, w porywach do trzech) kroków w głąb pomieszczenia.

— Pewna kobieta prześladuje mnie od trzech miesięcy. Na początku maja, zaraz po Beltane, trafiła do Lecznicy przyprowadzona przez swoją siostrę; mnóstwo ludzi do nas wtedy przychodziło. Przeprowadziłem z nią wywiad... Przepraszam, nie mogę mówić o szczegółach, ale oprócz dolegliwości, na które w tamtym czasie skarżyło się wielu czarodziejów, wykazywała inne... niepokojące objawy, że tak to ujmę. Delikatnie zaproponowałem jej więc przyjęcie na oddział, ale odmówiła. Nie przeszkadza jej to jednak, by szukać ze mną kontaktu w inny sposób. Na początku myślałem, że może zmieniła zdanie i szuka pomocy. Wysłała mi kwiaty w połowie czerwca — tutaj na moment przerwał swoją opowieść, zastanawiając się, czy powinien opowiedzieć Erikowi o dziwacznej anomalii związanej ze wspomnianym bukietem, ale uznał, że wystarczająco już się tego wieczora ośmieszył, by dodatkowo opowiadać mu o tym, jak wylądował w zupie Elliotta. I już miał kontynuować, gdy klamka się poruszyła. Perseus aż się cofnął, wpadł na Erika i w milczeniu obserwował, jak drzwi się otwierają. Ale po drugiej stronie zamiast swojej zmory zobaczył Neila. Uśmiechnął się do chłopaka, chociaż wciąż był pod wpływem silnego wzburzenia wywołanego sytuacją, w jakiej się znalazł.

— Nic się nie... — wydukał z siebie dopiero po chwili, patrząc z rozpaczą na niepokojąco wyglądającą klamkę — ...stało. No to sobie posiedzimy, hehe...

Próbował żartować, ale średnio mu to wychodziło. Aby uniknąć niezręcznego kontaktu wzrokowego pochylił się i podniósł z podłogi swoją laskę, która wylądowała tam w chwili, w której Neil otworzył drzwi. Zaraz potem coś sobie przypomniał; sięgnął do kieszeni, wyjął lustereczko i pomyślał o Elizabeth.

— Nie widzieliście tam tej kobiety, prawda? Tylko mi się przewidziało, że tam jest? — mówiąc to pokazywał im około pięćdziesięcioletnią kobietę o twarzy przeoranej pierwszymi zmarszczkami, opuchniętymi oczami, smolistymi włosami i w rozmazanym makijażu.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#2
22.02.2024, 14:27  ✶  
Zamknęli się w łazience... Co to miał być za wieczór? Do tego... Obejrzał się na Erika i Pereusa. Czemu akurat z nimi? Nie miał nic przeciwko nim, ale... W sumie nie chciał być tu zamknięty z nikim, a jednak był. Westchnął ciężko. Czy chciał płakać dalej? Teraz wszystko to wydawało się być bez sensu. Jeszcze zepsuje komuś wrażenia z imprezy, chociaż tyle, że obecni rezydenci łazienki nie wytknęli nic. Cudownie. Gdyby jeszcze było tu jakieś krzesło...
Stojąc przy umywalce nie do końca skojarzył, że to przez niego dziewczyna Perseusa leżała na ziemi. Czy... potarł swoje ramię. Alkohol i emocje wygłuszają niektóre doznania, ciekawe czy jutro będzie mieć na barku siniaka. Przemył dłonie, opłukał twarz, a zimna woda pomagała przy zachowaniu się normalnie, jak szalona. Może to i dobrze, że się tu zamknęli? Będzie miał czas ochłonąć i nie będzie musiał się tłumaczyć z tak długiego zniknięcia. Przetarł twarz do względnie sucha i spojrzał w lusterko. Nachylił się do niego. Kobieta trochę kojarzyła mu się z jego sąsiadką.
-Chyba nie... Ale nie bardzo rozglądałem się po ludziach...-zerknął z Perseusa na Erika, choć taki rozmazany makijaż by zapamiętał.-To twoja matka?-zapytał, opierając się nonszalancko o blat przy zlewie i przeleciał po Perseusu wzrokiem od stóp po czubka jego głowy. Nie, chyba, a może... Może trochę byli podobni...-Przepraszam.-wyrzucił z siebie automatycznie, bo palnął idiotyzm. Jego matka? Mógł zadać to pytanie lepiej, ładniej, ale w tej chwili nie bardzo miał do tego głowę. Właśnie, głowa... Pomasował się po czole, zerkając zaraz w niewielkie lustro nad zlewem. Szczęśliwie nie miał na głowie śladu po zderzeniu się z drzwiami.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#3
22.02.2024, 20:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.02.2024, 23:29 przez Erik Longbottom.)  
Faktycznie, to wprost niesamowite, przytaknął koledze bezgłośnie, posyłając ku niemu spojrzenie, które w teorii miało wyrażać zrozumienie. W praktyce wyglądało to raczej jak znużenie, a Erik z niemałym trudem powstrzymał się przed przeciągłym westchnieniem. Czyżby miał być pod wrażeniem, że aż dwie kobiety zainteresowały się osobą blacka w tym samym czasie? Czyż jego związek z panną Rookwood nie zaczął rozkwitać właśnie w czasie Beltane?

— Podejrzewam, że bym pamiętał, gdybyś pisał o jakiejś wariatce grasującej w Dolinie — odbił piłeczkę, wodząc wzrokiem za dłonią czarodzieja, która zaczęła krążyć w okolicy jego karku. Zmarszczył brwi, gdy jego głowa przylgnęła do drzwi wejściowych. — Percy, czy ty na pewno dobrze się czujesz...?

Może powinien kogoś zawiadomić? Matkę Perseusza? Jakiegoś... lokaja z Grimmauld Place? A może zacząć wypatrywać Elliota, który odstawiłby niedoszłego szwagra do domu? Cóż, zamknięty w łazience na pewno nic nie zrobi, a na pewno nie miał zamiaru ryzykować teleportacji na krótki dystans, gdy za drzwiami bawiła się masa ludzi. Jeszcze by się rozszczepił przez ten rozpęd i wypity alkohol. Co innego więc mu pozostało, jak tylko posłuchać Blacka?

— Może to taki gest podziękowań za... diagnozę? — rzucił pytająco, starając się znaleźć jakieś logiczne rozwiązanie. — Poza tym, czy wy nie macie tam jakichś ochroniarzy? Skoro nęka cię w pracy, to nie możecie jej przegonić? — Wzruszył nonszalancko ramionami. — Adres Brygady Uderzeniowej i Biura Aurorów przecież dobrze znasz. Jak w Klinice ci nie pomogą, to wiesz, gdzie się zgłosić.

Niedługo później do ich grona dołączył Neil. Niestety za nim także zatrzasnęły się drzwi, zanim Erik lub Percy zdążyli ostrzec chłopaka. Szanse na to, że ''nakryje'' ich tutaj Morfeusz albo Samuel wzrastały z każdą chwilą. Kiedy Black wyciągnął z kieszeni przenośne lusterko i pokazał mu obraz obcej kobiety, pokręcił jedynie głową. Nic mu ta twarz nie mówiła.

— Hmpf. — Parsknął głośno śmiechem, słysząc pytanie Neila. Instynktownie zasłonił usta dłonią, chcąc w ten sposób ukryć szeroki uśmiech, jaki wypłynął na jego twarz. — Właśnie, Percy. Może to jest jakaś twoja krewniaczka i dlatego tak szuka kontaktu z tobą? Bądź co bądź, kwiaty to tylko podarek.

Beltane drastycznie zbliżyło do siebie ludzi, którzy doświadczyli ataku Śmierciożerców na własnej skórze. Może na Polanie Ognisk bawiła się wówczas jakaś Blackówna, która po tej katastrofie doznała olśnienia i stwierdziła, że czas odnowić kontakt z dawnymi ziomkami. Wprawdzie czystokrwiści znali się całkiem nieźle, jednak czy wszyscy kojarzyli każdą piętą wodę po kisielu, jaka zjawiała się z niezapowiedzianą wizytą? No właśnie.

— Neil, tak? — rzucił do młodszego chłopaka, przyglądając się ze swojego kąta jego odbiciu w lustrze. — Mam nadzieję, że dobrze się dziś bawisz. Nie licząc tego incydentu.

Rozejrzał się po łazience.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#4
24.02.2024, 01:40  ✶  
— Tu nie chodziło tylko o kwiaty! Ona zamienia moje życie w... — urwał, zdając sobie sprawę z bardzo nieprzyjemnego faktu; oto zachował się jak hipokryta. Sam przecież przyszedł na potańcówkę jako Perseus - po prostu Perseus, a nie magipsychiatra gotów diagnozować każdego  swego rozmówcę. Dlaczego więc traktuje Longbottoma w taki sposób, jakby ten nigdy nie schodził ze służby?

— Przepraszam, Eriku — zreflektował się, a rumieniec wstydu oblał jego policzki — To nie ma teraz znaczenia.

Może to stres związany z weselem? Spojrzał na swoje drżące dłonie, a następnie na Neila i Erika. Życie wydawało się ostatnimi czasy tak okropnie skomplikowane, choć inni powtarzali mu, że wcale takie nie było.

— Co? Nie, to nie jest moja... TO jest mama — westchnął, a następnie pomyślał o swojej matce. Lustereczko ukazało dystyngowaną starszą panią o surowym wyrazie twarzy; miała włosy przetykane siwizną i spojrzenie wyrażające zmęczenie, jakby szykowała się do ostentacyjnego narzekania na wszystko oraz wszystkich. — Krewniaczka nie rozpowiadałaby wszystkim wokół, że "poznała przystojnego magipsychiatrę, z którym łączy ją intymna więź"... Przecież najbardziej intymną rzeczą, jaką zrobiłem z tą kobietą, było podanie jej dłoni na powitanie!

Ugiął nieco kolana i osunął się wzdłuż płytek, wciąż trzymając lusterko w dłoni. Teraz myślał o Vesperze, o tym, jak mogłaby zareagować, gdyby dotarły do niej te nieszczęsne plotki. Zaraz też jej obraz ukazał się na magicznej tafli; spojrzał na niego z rozczuleniem i uśmiechnął się. I pomyśleć, że za kilkanaście godzin zostanie jego żoną!

Zaraz jednak schował lustereczko z powrotem do kieszeni i spojrzał w kierunku Neila; a konkretniej w kierunku jego odbicia, bowiem chłopak stał odwrócony do niego plecami. W ślad za Erikiem rozejrzał się po pomieszczeniu i zobaczył otwór wentylacyjny w ścianie.

— Możemy zdjąć kratkę i tu zapalić? — zapytał z nadzieją.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#5
24.02.2024, 02:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.02.2024, 02:57 przez Neil Enfer.)  
Palnął głupie pytanie, które spotkało się z rozbawieniem Erika. Nie do końca się tego spodziewał, a może powinien? Na pewno nieco swobodniej się poczuł. Spojrzał na wizerunek kobiety w lustrze. Zaraz czyli Perseus mógł oglądać kogokolwiek chce w tym szkle? Tak po prostu? Uszy mu się zaczerwieniły na myśl o tym co by zrobił w takim lusterkiem. Tylko teraz wyglądało to jakby się rumienił na widok starszej pani, a zaraz rumieniec nie gasł kiedy spojrzał na Erika, co zadał mu wprost genialne pytanie.
-Tak... Nie bawiłem się tak dobrze od...-zmarszczył brwi myśląc.-Moich urodzin w 2 klasie.-to długo... ale w Akademii było ciężko z zabawami, ogólnie było ciężko z zabawami, jak się z domu nie wychodzi.
Zaraz jednak prychnął śmiechem na słowa Perseusa.
-Podanie ręki to pierwszy krok do piekła.-tak to szło? Pierwszy krok? A może krąg? Stopień? Nie pamiętał w tej chwili. Gdzieś w środku czuł, że to była prawda. Podanie dłoni, iskry lecące, błyskotki w oczach, diamentowy uśmiech, a później siedzisz i płaczesz, bo cię nie kocha. I-dio-tyz-my! Nie ma co o tym myśleć, więc odgonił myśli, z niepokojem obserwując jak Perseus się osuwa. Chciał mu się rzucić na pomoc, ale widział, że wszystko do przebiegło w opanowany przez mężczyznę sposób.
Spojrzał na kratkę i widać było po minie, że pomysł palenia w tak małej przestrzeni mu nie pasuje, jednak nie powiedział słowa, bo w końcu to on ma problem z dymem, nie inni. Oparł się więc grzecznie plecami o ścianę i popatrzył na lekarza.
-W sumie... Może ma coś z głową? To Pan tu jest psychiatrą... Zawsze może Pan ją zaprosić do mnie... Mam sąsiadkę też...-zamachał dłonią przy głowie w geście odklejenia.-...może się dogadają...-co on w ogóle gadał i czemu na poważnie? Powinien zostawić mówienie dorosłym. Westchnął cicho. Jakoś nie umiał się wkleić w to wszystko. Szło tak dobrze, a teraz? Może to tylko jednostronne wrażenie i z zewnątrz nie wygląda to tak źle. Tak, z takim nastawieniem powinien żyć. Ale... Ale tu jest... Dawno, ale to dawno nie był zamknięty w jednym pomieszczeni z dwoma przystojnymi facetami, podczas gdy ten jeden wybrany tańczy z jakąś babą na pięknym parkiecie otoczonym przez tyle boskich ziół. Może chociaż trochę przetrzeźwieje zamiast zrobić głupotę na sali.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#6
25.02.2024, 00:14  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.02.2024, 23:29 przez Erik Longbottom.)  
— A więc powinieneś wpadać częściej — odezwał się pogodnie do Neila. Chyba kojarzył już paru gości, więc był rozeznany z towarzystwem.

Przymknął oczy, gdy Black szykował się do kolejnej tyrady na temat uciążliwej pacjentki, jednak gdy niespodziewanie urwał, jego twarz odrobinę się rozświetliła. Uśmiechnął się półgębkiem, kiwając głową w geście zrozumienia i akceptacji przeprosin. Każdemu się zdarzało. W ostatnich dniach Erik szybciej się denerwował, jednak nawet na imprezie starał się utrzymywać nerwy na wodzy. Gdyby zaczął kierować się swoim temperamentem, napytałby tylko sobie biedy.

— Intymność można rozumieć na wiele sposobów — zauważył Erik, lustrując bez większego zainteresowania twarz matki Perseusza, gdy zawitała na tafli zaklętego szkła. — Może spodobało jej się to, jak o niej mówiłeś w trakcie pierwszej rozmowy? — Uniósł pytająco brwi. Co więcej mógł powiedzieć bez większej ilości informacji? Wprawdzie Longbottom na własnej skórze przekonał się już parę razy, że kobiety potrafiły być naprawdę natarczywe, gdy im na czymś zależało tak jakie były szanse, że dotyczyło to akurat Perseusza? — Jak się postarasz, to całkiem ładnie mówisz, więc może odebrała twoją empatię jako zainteresowanie?

A więc to z tym mierzył się Elliott przez ostatnie piętnaście lat, pomyślał przelotnie, nagle zaczynając współczuć młodemu Malfoyowi. Cóż to musiała być za przyjaźń. Pokręcił z pobłażaniem głową, kiedy Black zaczął osuwać się na ziemię. Skoro najprzystojniejszy magipsychiatra w wiosce był tak emocjonalny, to jak przetrwał okres dorastania, kiedy buzowały w nim hormony? Alkohol krążący we krwi Erika podsuwał mu coraz to bardziej niedorzeczne wizje w tym taką, gdzie zapłakany Perseusz demoluje toaletę w towarzystwie stada kapibar, bo jego szkolna miłość spojrzała na innego.

— Cóż, powiada się, że ciągnie swój do swego, czyż nie? — zażartował na słowa Neila. — Może faktycznie znajdą wspólny język, jak ich sobie przedstawicie.

Na szczęście Longbottom nie poczuwał się zbytnio do tego, aby upewnić się, że z kobietą na pewno nie jest coś nie tak. Wystarczyło mu już to, że reporterzy potrafili ścigać go po Londynie, odkąd jego popularność jeszcze bardziej wzrosła. Nie potrzebował jeszcze takich akcji w Dolinie. Wzdrygnął się na samą myśl, że kobieta mogłaby zacząć wystawać nie tylko pod Lecznicą Dusz, ale też pod magicznymi barierami Warowni.

— O ile to nie jest nic nielegalnego — ostrzegł kolegę, podchodząc do kratki z nadzieją, że śruby okażą się poluzowane. — Wiesz, że za drzwiami jest pełno Brygadzistów i Aurorów? — Omiótł poważnym wzrokiem dwójkę swych towarzyszy, jakby faktycznie rozważał wydanie ich, gdyby wyciągnęli z kieszeni jakiś dziwny towar. — Oczywiście, zakładam, że jesteście wzorowymi obywatelami...

Stanął na palcach i zacisnął palce na jednej ze śrubek. A-ha! Ktoś tu ewidentnie nie przyłożył uwagi do wszystkich szczegółów. Parę obrotów później, kratka wentylacyjna była już obluzowana. Erik usiadł obok Perseusza, zapraszając spojrzeniem Neila do tego, aby do nich dołączył.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#7
27.02.2024, 02:05  ✶  
Udał, że nie widzi rumieńca Neila, choć i sam poczuł, jak jego policzki pąsowieją; te jednak przybrały swój odcień z zupełnie innego powodu, zaś oczy Perseusa zaczęły miotać iskrami. Trzymaj się z daleka od mojej mamy, zdawało się mówić jego spojrzenie. Ta harpia pożera takich chłopców jak ty na śniadanie, a z ich kości robi sobie biżuterię. A przecież Blackowie mieli już dość skandalów, by angażować Daphne z jej temperamentem w kolejny. On sam nadrabiał za cały ród.

Zaraz jednak jego rysy złagodniały i spojrzał na młodego Francuza nieco łaskawiej. Nie bawił się tak dobrze od czasów dzieciństwa? Och, biedny chłopiec... Był zbyt młody, żeby tak cierpieć. W pierwszym odruchu chciał poprosić go o rozwinięcie swojej myśli, ale w porę przypomniał, że nie dość, że nie znajdowali się w jego gabinecie, to nie byli sami.

Spojrzał na Erika i uśmiechnął się lekko w odpowiedzi na jego komplement.

— Mam tylko nadzieję, że te fantazje delirycznego umysłu nie dotrą do Vespery. Ona nie powinna się teraz denerwować, to nie pomaga ani jej, ani dziecku — rzucił z nieskrywanym zmartwieniem malującym się w zmęczonych oczach. Przez moment zastanawiał się, czy nie powiedział za dużo; ostatecznie doszedł do wniosku, że nie zrobił niczego złego. Za kilka tygodni luźne suknie nie będą mogły już dłużej ukrywać stanu jego prawie-żony i ludzie zaczną plotkować między sobą ze złośliwą satysfakcją, że zgadli, co było powodem tak rychłego ślubu... Uznał zatem, że lepiej będzie, jeśli sam potwierdzi wreszcie to, o czym szeptało się za ich plecami. To, wokół czego sam dyskretnie krążył już w czerwcu.

— Jestem bardzo posłusznym obywatelem. Chodzę do pracy, płacę podatki, a co niedzielę siedzę w pierwszej ławce w kowenie — odparł, choć uśmiech, który zamigotał na jego wargach, świadczył o tym, że wcale nie jest tak krystaliczny, jak próbuje się przedstawić. Obserwował zmagania Erika z wentylacją, sam w tym czasie szukając w zaczarowanej kieszeni papierośnicy. Trzeba przyznać, że kieszenie Perseusa były naprawdę osobliwym miejscem, bowiem zanim znalazł pożądany przedmiot, wyjął z nich mugolską książkę telefoniczną, ostatni numer Czarownicy (bąknął coś przy tym, że to dla ukochanej oraz że nie ma pojęcia jak to się znalazło w jego rzeczach), zardzewiały złoty znicz, kamyczek znaleziony przy drodze, instrukcję obsługi pralki, wizytówkę domu pogrzebowego, kartę stałego klienta Palarni Opium (tutaj rzucił ze zdumieniem, że to też nie jego), zwiędłą stokrotkę i dopiero wtedy natrafił na papierośnicę. Choć poszukiwania te sprawiają wrażenie niezwykle żmudnych, zakończyły się w chwili, w której Longbottom zajął miejsce na podłodze obok niego. Poczęstował go więc pierwszego, potem zaproponował papierosa Neilowi, a na końcu sam wsunął tutkę między swoje wargi. Z odnalezieniem zapalniczki nie miał już problemu - schował ją w drugiej kieszeni - i w tej samej kolejności zbliżał się do każdego z nich.

— Skoro tu utknęliśmy, może zagramy w małą grę? — zapytał, wypuszczając dym z płuc.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#8
27.02.2024, 02:38  ✶  
-Postaram się.-Nie postara się. Następnym razem palcem nawet nie kiwnie, żeby wyjść z domu do ludzi jak dostanie jakiekolwiek zaproszenie. Ale trzeba było powiedzieć coś miłego, więc powiedział.
Rzucił propozycję rozwiązania sytuacji. Niby żartem, niby nie. Nie miał doświadczenia i pomysłu na rozwiązanie swojego problemu... Swojego? Na rozwiązanie problemu Perseusa, ale w sumie na rozwiązanie swoich problemów też nie miał.
Palenie koniec końców miało dojść do skutku, kratka została odkręcona i zaraz w trójkę siedzieli na ziemi. Neil, Perseus i Erik. Wilka dostaną, jak nic, znaczy Neil już wilka miał, Erik też. Tylko Czerwony Kapturek z magicznymi kieszeniami zamiast koszyka, nie miał. Miał za to coś innego i to w dużych ilościach i o różnym stopniu przypadkowości, jednak koniec końców udało mu się wygrzebać papierośnicę.
Na propozycję zapalenia wilkołak pokręcił przecząco głową, z uprzejmym uśmiechem i wrócił do patrzenia się ni to na ścianę, ni to na towarzyszy ich łazienkowego wyroku. Pocierając nasadę nosa westchnął ciężko na propozycję gry.
-Jakieś oszustwa psychologiczne czy jeszcze gorsze wyznawanie prawdy?-zagadał, niby niechętny do gry, ale Perseusowi nie miał serca odmawiać pod tym względem, co było widać w zmęczonym, ale litościwym spojrzeniu mugolaka, jak matka, co po raz setny w ciągu dnia musi angażować się z bezsensowna dziecięcą zabawę, aby maluch nie miał później traum i mommy issues.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#9
27.02.2024, 23:25  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.02.2024, 23:29 przez Erik Longbottom.)  
To nie był komplement. Przynajmniej niezamierzony. Po prostu nie chciał go dodatkowo martwić, a tak zapewne skończyłoby się to, gdyby zaczął dywagować, że z Elizabeth było coś bardzo nie w porządku. A ludzie byli łasi na pochwały. Jeśli parę miłych słów mogło uspokoić młodego Blacka, to kim był Erik, aby wyrywać go z tej ułudy?

Niech zostanie w jej objęciach jeszcze te parę dni, a problemami zajmie się na poważnie, gdy nacieszy się swoją przyszłą żoną. Zapewne i tak czekała go przerwa od ciągłych podróży do Doliny Godryka tuż po weselu. Para musiała spędzić ze sobą trochę czasu, czyż nie?

— Emm... Gratuluję? — Uniósł wymownie brwi, jednak postanowił nie domagać się wyjaśnień. Dziecko Vespery to zdecydowanie nie była jego sprawa. — Panna Rookwood na pewno zrozumie, że... nie wszyscy ludzie... są tak stabilni, jak większość... ludzi.

Stłumił śmiech, zanim ten zatańczył na jego ustach.

— Mam wrażenie, że tylko to pierwsze jest prawdą — Odbicie tej piłeczki nie było zbyt trudne. Jeszcze byłby w stanie uwierzyć w kowen, ale w podatki? W chwili, gdy znał się tak dobrze z obecnym Kanclerzem Skarbu? Na pewno dostawał pokątnie jakieś ulgi. — Ale z uwagi na to, że masz jutro ślub, to nie będę drążył.

Usiadł na ziemi, wodząc palcem po fugach między płytkami. Potem zaczął poklepywać się po kieszeniach, starając się coś zrobić z rękami. Może to ten alkohol? Może magiczne drinki go tak pobudziły? Jego dłonie zatańczyły na guzikach pomarańczowej koszuli, co rusz rozpinając i ponownie zapinając ten położony najwyżej. Dopiero papieros wręczony mu przez Blacka przyniósł ukojenie.

Panu tylko zabawy w głowie, panie Black. Jak zwykle zresztą, pomyślał leniwie, zaciągając się głęboko papierosem. Zwrócił czoło ku sufitowi, wydychając powoli powietrze przez nos. Czyż ich ''zabawa'' na początku czerwca niewystarczająco napsuła im nerwów? To wprawdzie nie był las i nie byli do siebie przywiązani i nikt nie uznawał ich za zakochaną parę... Więc... Chyba mógł zaufać, że nie skończy się to w jakiejś jaskini?

— Jestem pewny, że Percy nigdy by na nas nie zastosował swoich umiejętności wyniesionych z pracy — odezwał się do Neila z lekkim uśmieszkiem. — W końcu jest wzorowym obywatelem. Ale proszę bardzo, panie Black, scena jest pana. Czekamy.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#10
29.02.2024, 00:52  ✶  
Komplement, czy nie - słowa Erika podziały na Perseusa kojąco. Przynajmniej w kwestii prześladowania ze strony Elizabeth. Opierał się plecami o chłodne płytki i spokojnie, można pokusić się nawet o stwierdzenie, że z pewną dozą opieszałości, wędrował spojrzeniem po sylwetce obu mężczyzn.

— Dziękuję, dziękuję, jeśli to będzie chłopiec, to nazwę go Castor na cześć ostatniego balu — zachichotał nerwowo, by ukryć nowy stres; tym razem związany ze świadomością, że dziecko Vespery to również jego dziecko. Czy sobie poradzi? I nie chodziło o to, czy podoła opiece nad małym człowiekiem (te umiejętności musiał zdobyć jeszcze podczas kursu uzdrowicielskiego i zdał je na piątkę, choć mało brakowało, żeby przy okazji nie został wydalony z Munga za incydent z serem, ale to nie czas na tę opowieść...). Czy na pewno zasłużył na to, żeby być ojcem? Czy będzie w stanie sprawić, że jego przyszły syn lub córka wyrośnie na szczęśliwą osobę, która nie będzie dusić w sobie względem niego żalu, tak jak sam Perseus wobec swojego własnego ojca?

Poczuł nieprzyjemny ścisk w żołądku, więc prędko odsunął od siebie ponure myśli.

— Przyznaję, że wypełniam zeznania podatkowe ołówkiem, bo jest dużo poprawiania, ale naprawdę, płacę... — mruknął w odpowiedzi. Przez moment rozważał nawet opowiedzenie im o tym, jak był przekonany, że przysługuje mu ulga na dziecko i jak wielce był zaskoczony, gdy Elliott wyjaśnił mu, że tak nie działa magiczne prawo... Uznał jednak, że wystarczająco się ośmieszył jak na jeden wieczór, a poza tym był zbyt trzeźwy na snucie historii w podobnym tonie. Innym razem!

— Gdybym chciał używać swoich psychologicznych sztuczek za każdym razem, to po pierwsze, ludzie przestaliby patrzeć na mnie jakbym był podziurawiony psychicznie, a po drugie, byłbym pewnie Ministrem Magii... Albo celebrytą — roześmiał się — Zagrajmy w Wybory. Każdy z nas proponuje pozostałym dwie opcje, obie mogą być bardzo absurdalne. Musimy wybrać jedną z nich z uzasadnieniem dlaczego, nawet jeśli żadna nam nie odpowiada. Nie ma zwycięzców, ani przegranych. Tylko lepiej się poznajemy i zabijamy czas.

Zaciągnął się papierosem i strzepał popiół na wyjętą wcześniej z kieszeni instrukcję obsługi pralki.

— To... może zacznę — odchrząknął i spojrzał na Francuza — Neil, wolałbyś wygrać dwadzieścia tysięcy galeonów na loterii, czy żeby najbliższa ci osoba - zaraz po twojej rodzinie - wygrała na tej samej loterii sto tysięcy?

Zaraz potem przeniósł spojrzenie na Longbottoma.

— A ty, Eriku? Wolałbyś zrezygnować ze służby i znaleźć nową pracę, czy do końca swojego życia jeść codziennie to samo danie na obiad?

Zdawało mu się, że przedstawił zasady w prosty sposób, a pytania, które zadał nie były zbyt intymne i nie na miejscu. Mimo to patrzył na obu mężczyzn wyczekująco; pomysł był wszakże nieco infantylny. Z drugiej strony, co właściwie mogli robić poza paleniem?


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (3483), Neil Enfer (2500), Perseus Black (2996)


Strony (3): 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa