Rozliczono - Heather Wood - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
- Nie jestem pewna, czy ludzie są gotowi na mnie gadającą w ich głowach - powiedziała Brenna samokrytycznie. Wiele osób miało w końcu dość jej gadania, gdy ograniczało ją to, ile mogła powiedzieć na jednym wdechu, a co jeżeli będzie mogła “mówić” z prędkością myśli?
Na wpół siedziała, na wpół leżała na kanapie w salonie Longbottomów i z niezbyt zadowoloną miną oglądała swoją lewą dłoń, sprawdzając, jakie rezultaty przyniósł wywar ze szczuroszczeta. Tak po prawdzie, to wraz z zastosowaniem eliksiru wigginowego, całkiem zadowalające – zaczerwienienia z nadgarstków znikły, poparzenia na dłoniach zamieniły się w zaczerwienienia, a rany na palcach w lekkie poparzenie. Na sińce na szyi, straszne jeszcze kilka godzin temu, ale teraz powoli blednące, już nawet nie zwracała uwagi: wcześniej cała szyja była sino - czerwona, obecnie pozostały na niej ciemne odciski palców. Prawa ręka już właściwie była sprawna. Istniała całkiem spora szansa, że najpóźniej do jutra wszystko będzie w porządku. (Przynajmniej na ciele. Z psychiką było trochę gorzej, ale to była jedna z wielu rzeczy, o których Brenna po prostu nie chciała myśleć, wychodząc ze zdradliwego niekiedy założenia, że „jakoś to przecież będzie”.)
Tyle że "jutro" to było dla Brenny "za późno".
Traciła czas. Nie chciała tracić czasu.
Między innymi dlatego, skoro już i tak tkwiła w domu i nie mogła jeszcze w pełni sprawnie posługiwać się różdżką, chciała poćwiczyć fale. Odkąd Patrick zdecydował, że powinni opanować tę umiejętność wszyscy, Brenna ćwiczyła wprawdzie z zaangażowaniem, ale niestety o wiele za rzadko. I ze średnimi rezultatami, bo po prostu miała pewien problem z samą ideą cudzych myśli we własnej głowie – między innymi dotąd tej zdolności nie opanowała. W efekcie jakiś czas temu nauczyła się niektóre komunikaty odbierać, za to ich nadawanie… to już było gorsze. Wszak aby to wyszło, musiałeś skupić się na przekazaniu własnej myśli innym, a Brenna tak jak wypowiadała za wiele słów na minutę, tak w tej minucie miała też o wiele za dużo myśli. I to był kolejny powód, dla których nie była najlepszym materiałem na telepatę i nauka szła dość mozolnie, mimo dużego uporu ze strony Longbottom. Bo czy tego chciała, czy nie, to Patrick miał rację. Ta umiejętność była im cholernie potrzebna w Zakonie Feniksa.
Wszystko dobrze?, spróbowała nadać do siedzącej w pobliżu Heather. Nie było na razie mowy o nadawaniu z jakiejś wielkiej odległości, ale teraz znajdowały się tuż koło siebie i Brenna sięgała po bardzo proste komunikaty... Zerknęła przy tym na Wood: starając się nie okazać przy tym zaniepokojenia. Bo właściwie to ich spotkanie nie wynikało tylko z tego, że Brenna chciała poćwiczyć, skoro i tak na parę godzin utknęła.
Martwiła się po prostu.
O wszystkich, którzy byli na tej wyspie i zobaczyli paskudne rzeczy.
O wszystkich, których omal nie pochłonęła ciemność.
Wszyst… dobrz? - rozbrzmiało lekko urwane w głowie Wood.