• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [9.08 Windermere] Szaleństwo Windermere. Księżniczka na ziarnku grochu.

[9.08 Windermere] Szaleństwo Windermere. Księżniczka na ziarnku grochu.
Świnkowa panienka
I’m sorry I said you cheated…even though you DID cheat!
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ślicznie ubrana dziewczyna o nieskazitelnym upięciu jasnych włosów i zadartym nosku. 169cm || przeciętna budowa ciała || bardzo jasne włosy || ciemnoniebieskie oczy

Peppa Potter
#1
11.04.2024, 13:13  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.09.2024, 22:45 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Patrick Steward - osiągnięcie Bajarz IV

To miał być miły, rodzinny wypoczynek. Tylko ona, rodzice i... James z nieodłącznym Syriuszem. Na szczęście ci zrezygnowali ze smażenia się na słońcu na rzecz szwendania się po Londynie z resztą paczki. Dlatego wakacje zapowiadały się idealnie. Mogła odpocząć z dala od dziesiątek znajomych twarzy, z niewielką tylko obawą, że natknie się na kogoś znajomego.

Wepchnęła się przed odkluczającym drzwi ojcem, by jako pierwsza obejrzeć wnętrze wynajmowanego domku i zająć najlepsze łóżko. Rodzice rezerwowali obiekt z myślą o zabraniu chłopaków, tak więc po przejściu przez salon Peppa trafiła na dwoje drzwi prowadzących do sypialni 3- i 2-osobowej. Pierwotnie miała dzielić pokój z matką, ale skoro przybyli w takim, a nie innym składzie, mogła mieszkać samotnie. Dwa puste łóżka to zbędny zbytek, dlatego połasiła się na sypialnię dwuosobową. Ojciec pewnie odetchnął z ulgą, że będzie miał dodatkowe łóżko na swój szeroki bebech i nie zgniecie żony w nocy.

Ale i do tego by nie doszło, gdyż ledwo przekroczyli próg, pojawił się w nim mieniący się błękitem patronus.

— Mildred, wiem, że rozpoczynasz dzisiaj urlop, ale Windenborg przełożył proces Greenwooda na dzisiaj i twoja obecność jest konieczna.

Czarownica nawet nie zdobyła się na westchnięcie. W całej swojej karierze miała już tyle nieprzewidywalnych zwrotów wypadków, że przestała się przejmować. Oznajmiła, że w takim razie wraca do Londynu i wróci kolejnego ranka, zaś ojciec, rasowy mieszczuch, skorzystał z okazji i deportował się wraz z małżonką, zostawiając Peppę samotną w tym wypoczynkowym pustkowiu.

Peppa pisnęła z ekscytacji, rzucając się na łóżko. 24 godziny poza domem bez rodziców i nikogo innego to zupełna nowość w jej życiu. Teraz poczuje się prawdziwie niezależnie. Wydobyła zawartość swojej walizki, sprytnym zaklęciem każąc wieszakom obwiesić jej ubrania w szafie, po czym przebrała się w strój plażowy.

Wyszła z pokoju w marynarskiej sukience kąpielowej za kolano, łydce okrytej białą pończoszką i granatowych balerinkach. Idealnie zaczesane włosy schowała pod kapeluszem, a do tego dzierżąc przeciwsłonkę i kosz z potrzebnymi przedmiotami, była gotowa ruszyć na plażę. Uprzednio wysmarowała się porządnie antyopaleniową maścią rodzinnej marki, przecież nawet najmniejszy pieg na bladym ramieniu byłby dla niej niesamowitą tragedią.

Nie spodziewała się zastać nikogo w pokoju dziennym. A jednak.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#2
12.04.2024, 02:04  ✶  
Fox Mulder stał przy oknie i z zainteresowaniem przyglądał się widokowi za oknem. Obserwował spacerujących po molo ludzi, główną uwagę poświęcając jednak samemu jezioru Windermere. Na dźwięk otwieranych drzwi i kroków, odwrócił się w stronę wchodzącej do pokoju Peppy. Miał mniej więcej trzydzieści, może trzydzieści cztery lata. Miał też proste, brązowe włosy i jasne oczy, ale tym co najbardziej rzucało się w jego wyglądzie w tamtej chwili, była przewieszona przez ramię torba podróżna i komplet kluczy od domku letniskowego w ręku.
Wyglądał jak typowy mugolski turysta, z tą tylko różnicą, że jeszcze nie zdążył się przebrać i zamiast biegać po Ośrodku w krótkich spodenkach i t-shircie, wciąż miał na sobie to, w czym przyjechał.
Obrzucił Peppę spojrzeniem od stóp do czubka głowy. Na jego jasnej twarzy odmalowała się głęboka konsternacja. To nie tak, że wygląd dziewczyny był mu nie w smak, choć może – jego zdaniem – nosiła się nieco staromodnie. Zaskoczyło go, że w ogóle była w tym domku.
- Dzień dobry – przywitał się z nią miękkim, całkiem przyjaznym głosem. – Wydawało mi się, że wynająłem cały domek letniskowy dla siebie – powiedział powoli, trochę wyraźniej akcentując słowa dla i siebie.
Nic w jego wyglądzie nie wskazywało na to, że był funkcjonariuszem NCA, ale też pojawił się tutaj – na razie – incognito. Zamierzał przyjrzeć się uważniej wszystkiemu, co działo się w ośrodku. Być może, sprawa trójki studentów, którzy zniknęli w miejscowym lesie, nie zainteresowała nikogo poza nim, ale on przeczuwał, że w sprawę mogła być zaangażowana magia i chciał znaleźć na to dowody.
- A przynajmniej tak uprzedził mnie właściciel Ośrodka Windermere – dodał po paru sekundach. Odstawił torbę podróżną na kanapę, jakby dla podkreślenia, że nie zamierzał się ewakuować z tego miejsca.
Zresztą, właściwie to nie miał, dokąd odejść. Chociaż, pewnie, ostatecznie, wystarczyłoby by wrócił się do właściciela i uświadomił go, że zaszła pomyłka i został umieszczony w jednym domku letniskowym z bardzo młodą dziewczyną. A skoro była aż tak młoda, to całkiem możliwe, że razem z nią w domku przebywali również jej rodzice. A Fox kategorycznie potrzebował nie tylko łóżka do spania, ale także przestrzeni, w której mógł pracować.

!szaleństwoWindermere
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#3
12.04.2024, 02:04  ✶  
Ta natrętna myśl wdarła się do twojej głowy całkiem niepostrzeżenie: czy on/a zawsze wszystko robił/a nie tak jak trzeba?
Ilekroć przebywasz w pobliżu swojego towarzysza czujesz narastającą do niego niechęć.
Świnkowa panienka
I’m sorry I said you cheated…even though you DID cheat!
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ślicznie ubrana dziewczyna o nieskazitelnym upięciu jasnych włosów i zadartym nosku. 169cm || przeciętna budowa ciała || bardzo jasne włosy || ciemnoniebieskie oczy

Peppa Potter
#4
12.04.2024, 11:35  ✶  
!szaleństwoWindermere
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#5
12.04.2024, 11:35  ✶  
Ta natrętna myśl wdarła się do twojej głowy całkiem niepostrzeżenie: dlaczego on/a jest zawsze lepszy/a ode mnie? Lepiej wygląda. Lepiej się ubiera. Jest bardziej kochany/a, lubiany/a, podziwiany/a.
Ilekroć przebywasz w pobliżu swojego towarzysza czujesz jak bardzo mu zazdrościsz.
Świnkowa panienka
I’m sorry I said you cheated…even though you DID cheat!
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ślicznie ubrana dziewczyna o nieskazitelnym upięciu jasnych włosów i zadartym nosku. 169cm || przeciętna budowa ciała || bardzo jasne włosy || ciemnoniebieskie oczy

Peppa Potter
#6
12.04.2024, 11:46  ✶  

Przybyszem mógł być jakiś pracownik ośrodka. Być może trzeba było jeszcze coś podpisać, albo chciał podpytać o preferencje w grafiku sprzątania... Ale torba mężczyzny sugerowała coś zupełnie innego. Nosek Peppy lekko się zmarszczył na ten widok, ale nie miała w zwyczaju rzucać się od tak na nieznaną osobę. To mógł być ktokolwiek. Od wysoko postawionego urzędnika ministerstwa, do przypadkowego mugola. Przed zmieszaniem z błotem tego drugiego nie miałaby oporów, ale nie będzie przecież ryzykować pierwszej opcji.

— Ojej, jakie to dziwne — odpowiedziała z równie przymilnym głosem. — Czy rzeczywiście w rezerwacje wkradł się błąd i wynajęto panu domek z góry opłacony dla całej rodziny?

Również zaakcentowała istotne słowa. Gra się rozpoczęła. Nie przewidywała takich atrakcji, ale wszelkie interakcje społeczne były znacznie bardziej interesujące niż samo plażowanie.

Oczęta pannicy lustrowały przybysza. Jego włosy, ubrania. Chciała wyczytać z tego jak najwięcej. Jego stan majątkowy, ewentualne zainteresowania, preferencje. Czy przybył tu sam, czy również miał zamiar spędzić czas z rodziną? I dlaczego rozmawiał z samym właścicielem ośrodka? Trafił na niego przypadkowo, czy może był specjalnym gościem? Znajomym? Członkiem rodziny? Peppie się to nie podobało. Skoro właściciel osobiście angażował się w przydział domków, to czemu Potterom przypadł zwykły pracownik recepcji? Zdecydowanie zasługiwali na lepsze traktowanie... Nawet jeśli nie było to miejsce dla wyłączności czarodziejów i nawet nie mogłaby się pochwalić zawodem matki lub ojca.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#7
13.04.2024, 20:13  ✶  
Wyraz twarzy nieznajomego mężczyzny zmienił się nieco, gdy usłyszał pytanie Peppy. W zielonych, bystrych oczach pojawiło się pewne zniecierpliwienie, którego nawet nie próbował specjalnie ukrywać a na miękkich, wydatnych wargach zadrgała irytacja. Jakim cudem ta młodziutka, ubrana dziwacznie dziewczyna, próbowała go podejrzewać… właściwie o co próbowała go podejrzewać? Że specjalnie wynajął zajęty domek letniskowy byle tylko spędzić z nią trochę czasu? A może umyśliła sobie, że się tutaj włamał? Po co? By popatrzeć sobie na jej marynarską sukienkę kąpielową? Przecież wystarczyłoby wyjść na molo. Z pewnością rzuciłaby mu się w oczy.
Pokręcił głową.
- Zdaje się, że takie pytania powinnaś zadawać właścicielowi ośrodka, a nie mnie – zauważył takim tonem, jakby pouczał rozkapryszone dziecko. Podniósł do góry rękę, w której trzymał klucze od domku, jakby na znak, że miał takie samo prawo jak ona do przebywania w tym miejscu. – Ale zakładałbym, że jakimś cudem doszło do overbookingu.
Fox wyglądał jak… no na pewno nie jak czarodziej. Miał na sobie niebieską, jeansową koszulę spod której wyłaniała się biała koszulka i ciemne, również jeansowe, spodnie. Na ręce nosił całkiem zwyczajny zegarek a jego torba podróżna była sportowa i miała naszyte logo znanej, mugolskiej firmy odzieżowej. Patrząc na jej rozmiar, przybył tutaj sam. Nie miał widocznej broni lub odznaki agenta NCA, a to jak wyglądał mogło sugerować wiele różnych zawodów. Nie miał również obrączki na palcu, bransoletki na nadgarstku lub złotego łańcuszka na szyi.
- Nie wiem, czy wiesz, ale domki letniskowe przeznaczone dla całej rodziny, można również wynająć nawet wtedy, gdy planuje się przyjechać w pojedynkę – dodał po krótkiej chwili. Cała ta sytuacja zaczęła irytować Foxa a już najbardziej irytowała go ta stojąca przed nim, młodziutka kobieta. – A właściwie to z kim mam… przyjemność?
Świnkowa panienka
I’m sorry I said you cheated…even though you DID cheat!
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ślicznie ubrana dziewczyna o nieskazitelnym upięciu jasnych włosów i zadartym nosku. 169cm || przeciętna budowa ciała || bardzo jasne włosy || ciemnoniebieskie oczy

Peppa Potter
#8
14.04.2024, 15:11  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.04.2024, 18:08 przez Peppa Potter.)  

— Oczywiście. W takiej sytuacji nie zostało nam nic innego, niż udać się właśnie do właściciela.

Splotła ręce na piersi. Nie podobał jej się ton mężczyzny. Nie podobało jej się, że mówi do niej w ten sposób. Nie podobało, że idealnie balansował tonem głosu między sarkazmem, wyniosłością i udawaną grzecznością. A jednocześnie zachowywał kamienną twarz. Zazdrościła mu takiej kontroli.

Chciałaby wyjść na zewnątrz pierwsza i spiesznym krokiem ruszyć do wyznaczonego celu... ale nie wiedziała, gdzie go szukać. Do domku trafiła pierwsza, ale to przybysz musiał dopiero co rozmawiać z właścicielem. W jego kwestii leżało zaprowadzenie ich do niego. Bardzo się ten fakt Peppie nie podobał. Zazdrościła mu znajomości. I tego, że obecnie miał na sobie zwykłe ubrania, a ona była już w stroju plażowym. W takim ubraniu nie wypadało jej iść na recepcję, ani tym bardziej szukać właściciela. I z jakiegoś powodu, chociaż jego strój był absolutnie przeciętny, idealnie leżał na mężczyźnie i pasował do niego. Peppa zazdrościła mu, jak dobrze pasował do rozgrywającej się sytuacji. Przy nim wyglądała na dziwaczkę, wielkomiejską paniusię.

Mężczyzna wyglądał na zupełnie przeciętnego mugolaka, ale dziewczyna dostrzegła, że pomimo tych pozorów był dość ułożony. Jego uprzejmość była wymuszona, ale bardzo dobrze skrywał swoje emocje. Nie był jak typowy Bob, który zacząłby na nią krzyczeć. Niestety daleko mu też od poczciwego Toma, przepraszającego za zamieszanie i wręcz oferującego rozwiązanie problemu samemu. Ale brytyjscy dżentelmeni byli na wymarciu.

— Nie musi mi pan wyjaśniać takich możliwości — odpowiedziała powoli tracąc swoje opanowanie. Mężczyzna traktował ją jak nastolatkę, a przecież w świetle prawa była dorosła! Cóż za pech, że intruz musiał być od niej wyraźnie starszy. Przez to z góry znajdował się na lepszej pozycji. Zazdrościła mu tego. Właściciel prędzej przychyli się do prośby mężczyzny, z którym dopiero co rozmawiał, niż dziewczyną spotkaną po raz pierwszy w życiu. Ogromna niesprawiedliwość.

— Nie widzę powodu, dla którego miałabym się przedstawić pierwsza. To pan wkroczył do mojego domku, tak więc ja powinnam zadawać takie pytania. Ale to i tak nieistotne. Powinien pan iść do recepcji i rozwiązać ten problem. Jakkolwiek nie doszło do pomyłki, zmiana domku dla jednej osoby jest łatwiejsza do załatwienia, niż w przypadku pięciu osób.

Oczywiście, nie miała zamiaru wspominać o dwójce chłopaków, którzy w ośrodku nie postawią stopy, ale liczba w rezerwacji to jej jedyna przewaga w tym momencie. Widziała siebie na pozycji przegranej. Starszy i w dodatku mężczyzna — na pewno będzie miał możliwość zabrania głosu jako pierwszy, przechylenia szali całkowicie na swoją korzyść. Bardzo mu zazdrościła.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#9
16.04.2024, 01:22  ✶  
Fox zacisnął usta. Gdyby nie to, że z nieznanych mu powodów stojąca przed nim dziewczyna zwyczajnie go irytowała, chyba roześmiałby się jej w twarz i zapytał, czy jego towarzystwo było aż tak przerażające. Przecież zawsze mogła się zamknąć w swoim pokoju a on w swoim i nie wchodziliby sobie w drogę. To było pierwsze i najłatwiejsze rozwiązanie, które przyszło mu do głowy.
W dodatku, chociaż czuł do niej niechęć – może dlatego, że ona też wydawała mu się niechętna (nie mógł sobie przecież wytłumaczyć własnych uczuć wpływem magii, ta ewentualność przyjdzie mu do głowy później, dużo później, gdy będzie siedział już w swojej kanciapie w siedzibie NCA), czuł też, że było w niej coś niezwykłego. Nie umiał sobie tylko odpowiedzieć, co takiego.
- Tak. Masz rację – zgodził się wreszcie. Może rzeczywiście powinni wyjaśnić sprawę z właścicielem ośrodka, zamiast próbować się między sobą dogadać, kiedy dogadywanie się kompletnie im nie wychodziło.
Posłał Peppie pytające spojrzenie, jakby spodziewał się, że ta doda coś jeszcze. Może wspomni o tym, że potrzebuje czasu na przebranie albo zachęci go by sam poszedł na recepcję? Sięgnął po swoją torbę. Przerzucił ją sobie przez ramię.
- Zawsze jesteś taka kłótliwa? – zapytał, rozglądając się po saloniku, jakby upewniał się, że nie zostawiał tutaj niczego, co należało do niego. Nie zostawiał. Na dobrą sprawę dopiero co zdążył tutaj przyjść. Nawet nie rozpakował swojej torby. – Nazywam się Fox Mulder, o pierwsza najmująca tenże domek letniskowy – przedstawił się, teatralnie zwracając się do Peppy, jak do jakiejś faktycznej arystokratki. – Resztę mieszkańców schowałaś do swojej wielkiej torby? – dopytał, nie mogąc się najwyraźniej powstrzymać przed odrobiną złośliwości.
Wszystko przez to, że z jakiegoś nieznanego dla siebie powodu czuł wobec tej dziewczyny ciągle narastającą niechęć. A w innej sytuacji pewnie spojrzałby na nią dużo łagodniej. Bądź co bądź najwyraźniej znalazła się w obcym miejscu, całkowicie sama i z obcym mężczyzną w jednym domku letniskowym.
Świnkowa panienka
I’m sorry I said you cheated…even though you DID cheat!
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Ślicznie ubrana dziewczyna o nieskazitelnym upięciu jasnych włosów i zadartym nosku. 169cm || przeciętna budowa ciała || bardzo jasne włosy || ciemnoniebieskie oczy

Peppa Potter
#10
16.04.2024, 18:36  ✶  

Przyznał jej rację? Ale przecież to ona powinna podjąć taki krok. To jedna z jej ulubionych strategii — odnosić się do kogoś pretensjonalnie i po prostu niegrzecznie, ale w odpowiednim momencie schować na moment miecz, zgodzić się z przeciwnikiem, by go udobruchać. Potem wrócić do ataku, których nie będzie już w stanie odbierać, bo przecież już się z nim zgodziliśmy i o co mu chodzi. Peppa czuła, że tym razem nie wyczuła momentu. Złościła się w środeczku na mężczyznę. Znowu poszło mu lepiej. Oczywiście, a jakby inaczej.

Ona kłótliwa! Oczywiście, że tak. Ale z takimi faktami nie można się otwarcie zgadzać.

— Absolutnie nie widzę tej rozmowy w kategorii kłótni. — Rzuciła w odpowiedzi, starając się zachować dystans i wyimaginowany profesjonalizm. Nie rozumiała, czemu rozmowa z tym mężczyzną była taka ciężka.

Czarownica szybko przekartkowała umysłową bazę nazwisk, ale nie kojarzyła żadnego Muldera. Ani nikogo o imieniu Fox. Cóż to w ogóle za imię? Wyśmiałaby je w duchu, ale zamiast tego złościła się, że personalia rozmówcy są o wiele bardziej eleganckie, tajemnicze i pełniejsze autorytetu, niż jej.

— Penelope Potter. — Odparła bardziej sucho, niż zamierzała. — [b]A lokalizacja moich współlokatorów nie jest w tym momencie istotna.

Widziała, jak mężczyzna emanował pewnością siebie. Był panem tej sytuacji. Nawet, jeśli właściciel przyzna jej prawa do domku, to Fox Mulder był zwycięzcą tej potyczki. Dlaczego musiał być lepszy? I dlaczego w ogóle tak uważała? Zacisnęła wargi. Czy powinna go pospieszyć? A może spodziewał się, że z nim pójdzie? To niech się spodziewa, ona będzie tutaj stała, dopóki nie wyjdzie. Pochmurna, ze splecionymi rękoma na piersi i strzelajaca błyskawicami z oczu.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Norvel Twonk (1586), Pan Losu (68), Peppa Potter (1510)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa