• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 … 16 Dalej »
[06.08.1969] Należy się za talerzyk - Hades x Brenna

[06.08.1969] Należy się za talerzyk - Hades x Brenna
Pomiot z Piekła rodem
I wish I could save you
Wish I could have you grip my hands
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dwumetrowy koleś z nieco przekrzywionym nosem to ja. Z reguły się garbię, bo niskie sufity i przejścia pokonują mnie. Niby normalnie chodzę ubrany, ale lubię mieć ostre żelastwo przy sobie. Poza tym moje ciało znaczą mniejsze i większe blizny, ale nic nadzwyczajnego. I to musiałbym się rozebrać, a rzadko chodzę nagi, a jak już to głównie przy żonie.

Hades McKinnon
#11
13.04.2024, 00:22  ✶  
- I to się nazywa pozytywne myślenie, Brenno. Brawo! - odparłem do niej odnośnie tych klopsików, właściwie wymyślonej przez nią teorii, w której dla nas więcej tego drogocennego towaru było dzięki wegetariańskiemu towarzystwu. Faktycznie, to było wybitne w byciu z Persephoną, że mogłem pałaszować za nią mięcho. Ja mogłem jej oddawać wszelkie sałatki. Może następnym razem jej to zaproponuję, zanim zeżrę wszystko? Wypadałoby.
Ale zaraz pokręciłem głową, bo nam się tu nie stykały informacje.
- Nieee... W tej chwili mylisz przyjaźń z bratnią duszą! Bratnia dusza to bratnia dusza - to mistyczne, magiczne połączenie. Cyk - dogadujesz się z tą druga osobą, jakbyście się znali od wieków czy inne takie. Czyli też anam cara, ale w zależności od kontynentu, różnie to nazywają. Przyjazna dusza, miłość karmiczna... O, albo bliźniacze płomienie. Aż mi się przypomniała ta historia, że było tam... coś tam, że bratnie dusze to tak naprawdę jedna dusza, która uległa rozszczepieniu... Ale nie jestem pewien, czy to zostało potwierdzone - przyznałem znacznie już pochlany. Te bratnie dusze to jaki nic będą mi się po nocach śnić. - Ale to samo tyczy się tej czerwonej nici. To są powielające się schematy i wszystkie dotyczą tej samej relacji - anam cara - zapewniłem ją, choć wcale nie zajmowałem się kontaktami międzyludzkimi, tylko śmiercią, aaaleee... w moim zawodzie trzeba było wiedzieć wszystko. A przynajmniej jak najwięcej, bo wszystkie to zdecydowanie się nie dało.
- A powiedz ty mi, myślisz, że to może być istotne, znaleźć swojego bliźniaka... W sensie te anam cara? - Tak w sumie wyskoczyłem z tym, bo mnie to w sumie teraz również zainteresowało. Może tak naprawdę było w tym głębsze dno, coś, czego może brakowało Persephonce do osiągnięcia wielkości czy tam podbicia świata. Albo mi - do bycia najmądrzejszym oraz najprzystojniejszym mężczyzną na tym padole. Cóż, niezależnie od puenty albo w ogóle jej braku, machnąłem następną kolejkę z moimi nowymi kuzynami, wujami i babcią Stefką. Tak, fajnie się dobijać alkoholem. Człowiek kompletnie się zerował ze wszystkimi sprawami ciążącymi gdzieś tam z tyłu albo z przodu głowy. Pokiwałem głową z uznaniem i ten sernik zacząłem przytulać, bo nawet nie pamiętałem, kiedy go wrzuciłem na talerzyk,
- To nie w jej gustach... Ale dziękuję w jej imieniu za pamięć - odparłem, po czym machnąłem ręką, w której trzymałem łyżeczkę. - Mną się nie przejmuj. Ja tam dotrę, nawet gdybym miał się czołgać. A jak coś, to babcia Stefcia mnie przypilnuje, no nie? Ona miała trzech mężów i wszystkich trzymała krótko - przyznałem rozbawiony, bo w sumie śmiesznie bym wyglądał, gdybym się tak całą drogę na Nokturn czołgał. Jak jakaś ludzka dżdżownica albo inna gąsienica. A ta babeczka obok mnie siedząca to też niezłe ziółko.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#12
15.04.2024, 09:18  ✶  
- Zawsze szukam pozytywów - zapewniła Brenna, regularnie oskarżana przez brata, że jest czarnowidzem i zawsze spodziewa się tego, co najgorsze.
A przecież naprawdę umiała znajdować pozytywy!

Wysłuchała opowieści Hadesa nad swoim ciastem, z którym uporała się dość szybko. Bliźniacze płomienie, miłość karmiczna i wreszcie rozszczepione dusze - każda kolejna historia brzmiała tylko gorzej i gorzej, aż Brenna omal się nie wzdrygnęła.
- To ja już chyba wolę czerwoną nić - wyznała, spoglądając odruchowo na swój palec, na którym, rzecz jasna, nie było widać żadnej nici. I to mimo tego, że posiadała trzecie oko. Zastanowiła się mimowolnie, czy aurowidze potrafili by takie zobaczyć? Nie, pewnie nie, ale... może Danielle? Ona przecież dostrzegała nici, czego zwykły aurowidz niekoniecznie potrafił. - Bo to brzmi jednak trochę strasznie? Że ktoś miałby cię rozedrzeć i nigdy tak naprawdę nie jesteś całością? Nie bez kogoś innego? Poza tym w tej teorii to by jednak znaczyło, że chyba każdy ma taką drugą połowę, więc większość ich nie znajduje... Bo anam cara jednak jest, hm, związane z przeznaczeniem, że prędzej czy później się i tak spotkacie?
Było coś zabawnego w tym, że Brenna zasadniczo wypiła raptem trzy łyki szampana, więc absolutnie nie była pijana, a jednak trochę pijana się czuła. Jakby odruchowo organizm próbował dostosować się do towarzystwa McKinnona i jego podpitych kolegów. Na trzeźwo chyba nie wygadywałaby takich rzeczy? A nie, zaraz. Była trzeźwa. I je wygadywała...
- Nie wiem - przyznała z pewnym zastanowieniem. - W tej chwili nie wydaje mi się to istotne i wcale nie tęsknię za żadnym anam cara. Ale może jak już go znajdujesz, to jest najważniejsze na świecie? I nie wyobrażasz sobie życia bez niego? O ile to prawda, a nie jedna z wielu opowiastek.
Odruchowo obróciła się, szukając wzrokiem państwa młodych: właśnie ruszali z powrotem na parkiet, bo większość gości już uporało się z obiadem. I uśmiechnęła się mimowolnie, widząc, jak ta dwójka na siebie patrzy. Anam cara, przeznaczeni kochankowie czy po prostu zakochani, nieważne, w tym wypadku bardzo dobrze, że odnaleźli siebie.
– Och… czyli nie tylko nie je mięsa, ale też nie je ciast? – spytała Brenna, trochę zaskoczona. I pomyślała, że może jednak Hades wcale nie przesadzał z tym początkowym demonizowaniem żony, bo czy ktoś, kto nie jadł słodyczy oraz mięsa nie był tak nieszczęśliwy, że będzie zamieniać życie innych w piekło? Oczywiście, nie powiedziała tego na głos, ale spojrzała na McKinnona z pewnym współczuciem. – W takim razie póki co zostawiam cię z babcią Stefcią, i idę pogadać ze znajomymi – powiedziała i wstała z miejsca. Chociaż miała zamiar za jakiś czas zerknąć tutaj znowu i zobaczyć, czy Hades na pewno nie będzie potrzebował odprowadzenia…

Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2679), Hades McKinnon (2735)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa